Dla ludzi Zachodu liczą się fakty medialne i półprawdy

Po tym jak amerykański Prezydent Barack Obama będąc niedawno w Brukseli mówił w kontekście Kosowa o referendum ONZ, którego tam NIGDY NIE BYŁO,  a wiceprezydent Joe Biden przypisywał sobie zasługi związane z przyjęciem Polski do NATO musimy się zastanowić nad tym, jaki obraz naszych deklaracji, zaniechań i działań widzą nasi najpoważniejsi sojusznicy.

Naszym podstawowym błędem jest opieranie swoich przekonań o cudzych opiniach w naszych sprawach na naszej wiedzy historycznej i na naszej wrażliwości na niuanse i didaskalia. Tymczasem, mało osób w USA wie i rozumie np. fakt istnienia Kaliningradu jako rosyjskiej enklawy w środku Europy! Więc co dopiero wymagać dla zrozumienia natury naszych skomplikowanych relacji jak Katyń, 17 września, czy też wojna 1920 roku!

Społeczeństwa zachodnie a na pewno i w szczególności amerykańskie nie mają w szkołach na historii pogłębionej wiedzy o problematyce Polski i np. fobiach i lękach historycznych Polaków. W ogóle społeczeństwa wielu krajów inaczej podchodzą do wojny – najlepszym przykładem jest Wielka Brytania, która od najazdu normańskiego nie zaznała okupacji! Tam nie ma pojęcia, że po przegraniu wojny są rozstrzeliwania, gwałty i spalone domy – nie ma dokąd uciec, wywózki albo zamykanie w obozie, ewentualnie getta lub przymus pracy. Społeczeństwa zachodnie nie znają takiego okrucieństwa wojny jakiej doświadczyliśmy my. Niemcy zachowywali się co do zasady zupełnie inaczej na zachodzie, a inaczej u nas – brutalniej było tylko w ZSRR.

Przeciętnemu Amerykaninowi nie mieści się w głowie co najmniej połowa naszych fobii historycznych, wytłumaczenie np. zawiłości retoryki przypuszczeń „około smoleńskich” dla przeciętnego Amerykanina nie jest możliwe. W ich kategoriach pojęciowych nie mieści się oskarżenie np. wiceprezydenta o to, że spiskował z prezydentem sąsiedniego imperium o zabiciu własnego prezydenta! Tam nie ma takich kategorii pojęciowych.

Przykładowo Niemcy jak przyjeżdżają do Polski to ze zdziwieniem odkrywają, że było jakieś „Powstanie w Warszawie”, inne niż Powstanie w Getcie. O wiedzę historyczną Rosjan lepiej nie pytać, bo w naszych relacjach jest tyle niezrozumienia, że bardzo trudno jest w ogóle prowadzić dialog. Stąd, też sukces filmu „Katyń” w reżyserii mistrza Andrzeja Wajdy, poprzez który mogliśmy bardzo skutecznie dokonać projekcji „własnej wersji”. Wielka szkoda, że tego typu kinematografia nie jest kontynuowana także w innych istotnych historycznie kwestiach. Już dzisiaj wiadomo, że na pewno przydałby się też film pokazujący zaangażowanie rządu w Polsce i elit w rewolucję na Ukrainie – pokazanie schematów z „Pomarańczowej” i „Majdanu”, takiego filmu nie da się przekłamać – błyskawicznie wyjdą na jaw wszelkie hipokryzje i oszustwa a także co najważniejsze – przemilczenia.

Przekaz w mediach zachodnich jest siłą rzeczy dostosowywany do możliwości percepcyjnych przeciętnego widza, oczywiście w mediach „wyższej” jakości jest on bardziej aspiracyjny niż w innych, jednakże generalnie króluje upraszczanie tematu, z wyjątkiem rzeczywistych analiz publicystycznych i świetnych filmów dokumentalnych, których jednak nie ogląda większość, podobnie jak u nas. Po d tym względem jesteśmy dokładną kopią społeczeństwa zachodnich – dodajmy NIESTETY, bo kiedyś tak nie było. Polacy wychowani na „Dzienniku telewizyjnym” pana Jerzego Urbana – doskonale zdawali sobie sprawę z tego jak rozpoznać kłamstwo i uczyli się krytycyzmu, wiele z tego w społeczeństwie pozostało, jednakże młodsze pokolenie niestety uległo tabloidom i wszelkiego rodzaju „upraszczaczom” rzeczywistości, w tym technologicznym – tabletom.

Jeżeli chcemy osiągać swoje cele w polityce międzynarodowej, trzeba zawczasu pomyśleć o odpowiednim adresowaniu przekazu do międzynarodowej opinii publicznej, w tym o „fokusowaniu” tego przekazu do różnej wrażliwości – różnych narodowości/społeczeństw. Do tego są potrzebne odpowiednie narzędzia – jak wspominana kiedyś globalna telewizja informacyjna nadająca w języku angielskim i innych, jak również odpowiednie korzystanie ze źródeł jawnych w Internecie i moderowanie informacji dostępnych publicznie w taki sposób, żeby odzwierciedlały one – co najmniej – nasz oficjalny punkt widzenia.

Tutaj trzeba pochwalić inicjatywę szeregu instytucji pod patronatem m.in. pana ministra spraw zagranicznych – warto odwiedzić i się zachwycić: http://www.commonwealth.pl/. Naprawdę bardzo rzadko się zdarza, żeby nam się coś tak doskonale udało jak ten wspaniały projekt. Szkoda tylko, że nie upubliczniono statystyk z jego dość długiego funkcjonowania w sieci.

Wnioski – percepcja ludzi zachodu jest kształtowana w przeważającej mierze przez fakty medialne i półprawdy, jedynie elita tamtejszych społeczeństw umie korzystać ze źródeł wiedzy, docierać do nich, weryfikować. To nie jest łatwe, to zajmuje czas i musi kosztować, poza tym jest sprzeczne z lansowaną doktryną użyteczności najpopularniejszych urządzeń służących dzisiaj do przeglądania sieci. Tablety nie służą do zagłębiania się! Może czytniki książek, jednakże to co się czyta to już inna inszość! W interesie naszego państwa jest produkowanie jak największej ilości informacji w obcych językach – dostępnej dla każdego za darmo w sieci, jak również rozpowszechnianie źródeł w kinematografii i bibliotekach za granicami, żeby miejsc styczności z „polskim” punktem widzenia było dla wszystkich chętnych jak najwięcej.

2 thoughts on “Dla ludzi Zachodu liczą się fakty medialne i półprawdy

  • 5 kwietnia 2014 o 09:03
    Permalink

    Doskonała ocena, tego – co o nas mogą wiedzieć ludzie na Świecie, no i my sami, ogłupiani nie “tabletami” tylko TABLOIDAMI.
    Z kolei Powstanie Warszawskie z Powstaniem w warszawskim Getcie – pomylił Prezydent Niemiec. Nie zwykły, młody Niemiec, tylko polityk wysokiej rangi sąsiedniego kraju!
    Autor poruszył istotny problem dezinformacji, bo na tle powierzchowności i wybiórczości przekazywanych NEWSÓW – przepychane jest kłamstwo i manipulowanie emocjami.
    Tak jak z projekcją MARZEŃ Ministra Spraw Zagranicznych RP o dwóch brygadach – a realnym wnioskiem rządu o stacjonowanie sił NATO w Polsce.
    Wiadomo że to, jak i powtórzenia Premiera tego MARZENIA – są robione na użytek kampanii wyborczych, tylko że ci MARZYCIELE nie zdają sobie sprawy z tego, że ich projekcja jest inaczej odbierana przez przywódców i Naród Rosji.
    Tam po prostu trzymają się ustaleń z czasów przed wstąpieniem Polski do NATO, że OWSZEM, ale bez stacjonowania Sił NATO w Polsce!
    I tego się trzymano, tak jak trzymamy się wszyscy ustaleń z Jałty i Poczdamu.
    Jeżeli komuś się poprzewracało w głowie, niech pamięta po jakim kruchym lodzie stąpa.
    Czy jest nam źle i czy musimy wywoływać kolejne awantury?
    Awantura na Majdanie doprowadziła do zajęcia Krymu przez Federację Rosyjską. Taki jest efekt PARTNERSTWA WSCHODNIEGO.
    Nie liczenie się z opiniami sojuszników z NATO – dodatkowo nas ośmiesza i czyni dziwakami.
    Wiadomo że o wszystkim i tak zadecyduje duet USA – Rosja, z której opiniami i INTERESAMI Zachód zaczyna się liczyć – no bo inaczej nie można.
    Inaczej dla słabszych uczestników GRY POLITYCZNEJ jak Polska czy Litwa – zawsze będzie embargo na cokolwiek i rurociągi przesyłające nośniki energii mogą być poddawane długotrwałym NAPRAWOM.

    Odpowiedz
    • 15 kwietnia 2014 o 08:54
      Permalink

      Bardzo trafny komentarz!
      A propos: Prezydent RFN – Gauck jest pastorem z byłej NRD i żyje na kocią łapę z pewną panią, czasem widoczną podczas oficjalnych wizyt.(Pierwszy przypadek na świecie prezydenta z konkubiną – przebił go tylko południowo-afrykański prezydent Zuma, mający kilka (dziesiąt) żon i publicznie to lansując . Gafa Gaucka z powstaniem warszawskim została kompletnie przemilczana przez niemieckie media…

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.