Ekonomia

Ludzi interesuje tylko to ile mają w kieszeni!

 Ludzi interesuje tylko to, ile mają w kieszeni. Nikt nie zwraca uwagi na coś takiego jak zadłużenie kraju – zwykli ludzie nie widzą związków pomiędzy stanem finansów publicznych a dochodami własnymi.

Społeczeństwo rządzi się emocjami, wysokość emerytur, rent, zasiłków socjalnych, dopłat mieszkaniowych i inne – wszelkiego rodzaju rozdawane środki to podstawa egzystencji dla setek tysięcy pracujących obywateli i milionów emerytów. Nie da się wytłumaczyć ludziom konieczności zmniejszenia świadczeń w imię solidarności z przyszłymi pokoleniami, to jest niemożliwe. Kto z państwa zrezygnuje dobrowolnie z części świadczeń emerytalnych? Przy czym nie ma żadnej gwarancji, że nie wzrosną koszty utrzymania – ponieważ na rynku panuje wolna amerykanka i nie ma żadnych zasad, poczynając od tego że rząd może jedynie pewne rzeczy próbować regulować, jednakże nie ma szans na decydowanie np. o cenach.

Podwyżka płacy minimalnej to działania na rzecz poprawy elastyczności na rynku pracy, poprzez nadążanie płac za efektywnością. Wiele się dzisiaj – przed wyborami mówi o tym, że w tym roku już odczujemy wzrosty płac. Podobno już poprawia się zatrudnienie, rzeczywiście ilość ogłoszeń widocznych na wystawach sklepowych i w małych zakładach (np. krawieckich) wzrosła, ale trzeba to sobie powiedzieć zupełnie otwarcie – jeżeli chodzi o prace proste niskopłatne nigdy nie było problemów na rynku pracy dużych miast. Przykładowo znalezienie w Krakowie pracy za 1300 zł netto – to żaden problem, taką pracę można mieć od ręki, można nawet powiedzieć że żeby nie specyfika miasta związana z dużą obecnością imających się każdej pracy studentów – w ogóle byłby problem ze znalezieniem chętnych do prac prostych. O pracy w rolnictwie w zasadzie można już zapomnieć, kiedyś typowym widokiem była „wystawka” bezrobotnych, którzy najmowali się do prac na wsi, teraz to zanikło, praca ludzka jest w cenie.

Jeżeli rząd zdobyłby się na odwagę i zdecydował się na ograniczenie wypłat grupom uprzywilejowanym – co w istocie doprowadziłoby do zbilansowania się systemu, to także napotkałby na znaczne kłopoty związane z ochroną praw nabytych.

Podobnie jeżeli ruszyć najbardziej uprzywilejowaną, a zarazem w istocie upośledzoną ekonomicznie grupę – rolników i ludność około-rolniczą. Tutaj też nie ma łatwych rozwiązań, praca przez całe życie na gospodarstwie kończąca się kilkusetzłotową emeryturą to kpina z tych ciężko pracujących, często za cenę zdrowia ludzi. Jednakże odebranie im przywilejów związanych z transferami społecznymi musi w praktyce oznaczać poważną awanturę.

Wniosek – nie ma łatwych manewrów, głównie dlatego ponieważ nikt, żadna grupa społeczna sama dobrowolnie nie zrezygnuje z posiadanych przywilejów. Nawet nie chodzi o naturę człowieka, ale po prostu o zdrowy rozsądek.

W zachowaniach indywidualnych, jak również w obrębie pewnych grup interesów umiemy doskonale liczyć pieniądze, przedstawiając swoją korzyść ponad korzyści ogółu, niestety z tym musi zmierzyć się każdy kto myśli na poważnie o polityce a zwłaszcza w jej wymiarze sprawowania władzy.

Czynnikiem zdolnym w sposób adekwatny do potrzeb i natury omawianego zjawiska dotrzeć do ludzi jest chyba tylko wspólne zagrożenie, nic innego nie jest w stanie dotrzeć powszechnie do wszystkich niż poczucie zagrożenia, kłopotów – problemów. Tylko wówczas można zmobilizować społeczeństwo do akceptacji cięć, jeżeli przynajmniej będą sprawiały wrażenie, że są proporcjonalne klasowo.

Niestety nasz rząd taką szansę też zmarnował, albowiem kryzys praktycznie przeminął, przynajmniej w fazie wyraźnej ekspozycji medialnej, a jedyne na co się zdecydowano to podwyższenie wieku emerytalnego chybcikiem dla wszystkich.

W związku z tym musimy pogodzić się z perspektywą problemów całego systemu finansów publicznych, gdzie niestety kwestia cierpienia nie będzie rozłożona równomiernie. Niektórzy po prostu nawet w biedzie będą mieli na tyle dużo, że najwyżej nie kupią sobie nowego samochodu, cała reszta to szkoda słów.

Obecna władza doskonale rozumie, że ludzi interesuje tylko to ile mają w kieszeni i nie zamierza przedsięwziąć żadnych kroków, które miałyby cokolwiek nadwyrężyć, pomimo świadomości, że niektórzy mają po prostu za dużo i zbyt hojną ręką. Władza prędzej podwyższy podatki i ciężary publiczne niż ograniczy przywileje. W ostateczności zawsze “wybawieniem” może być demon inflacji…

Rosyjskie tłumaczenie tekstu [tutaj]

11 komentarzy

  1. inicjator_wzrostu

    Przecież na tym polega kapitalizm, o który tak krwawo i ofiarnie walczyli bohaterowie ze styropianu!
    Muszą być kapitaliści, czyli ludzie którzy mają WIĘCEJ!
    To że się to nie przekłada na zatrudnianie przez nich innych?

    Trudno.

    Mamy wolność i kapitaliści też.

    Mają wolną wolę co zrobić z wolnymi środkami.

    Mogą je zainwestować np. w Kongu lub gdziekolwiek.

    A u nas – mogą działać BOGATSI od nich zglobalizowani kapitaliści.

    I mamy to, o co sami walczyliśmy i z utęsknieniem czekaliśmy przez cały PRL.

    Anders na Białym Koniu nie przyjechał, mamy innych WYZWOLICIELI …

    • Ktoś ma okres pitolangi.
      W Rosji jest wolność i kapitalizm, w Chinach, na Ukrainie jest kapitalizm…
      A gość tkwi w zapiekłej ślepocie i kompleksach.

  2. Web Józef. Kto i kiedy uspokoi “sklerotycznych starców”, wielbiących “przenajswiętsza panienkę,” i będących “pod wpływem”, pewnego ZZ (związku zawodowego) Czy ONI muszą obrażać i “wypacać”się?

    • Trepiarstwu mentalnych ormowców-pałkarzy, ćwerćinteligencji kretynów należy dawać zdecydowany odpór na publicznym forum.

      A propos kapitalizmu, taki dowcip o nowobogackich Rosjanach:
      Jeden z nich chwali się, że kupił krawat za tysiąc dolarów, ale drugi mu mówi: ty frajerze, taki sam kupiłem wczoraj za 10 tysięcy

      • “A propos” prostackiego i żalosnego “dowcipu”. Od 01.01.2014r.Rosja na rok objęła przewodnicto grupy G8. A zatem, bieżący rok będzie kolejnym rokiem politycznej i wizerunkowej ofensywy Rosji. Wrogowie Rosji na pewno będą próbować przeciwdziałać wzrostowi znaczenia i rosnącemu międzynarodowemu autorytetowi Federacji Rosyjskiej. Do pierwszego zdania nie będe się ustosunkowywal, jestem ponad p. “wypacanie” się.

      • Dowcip w innej wersji, dotyczący tej samej sytuacji a wymyślony przez samych Rosjan. Nowobogacki Rosjanin kupił sobie garnitur w w Paryżu za 5 tysięcy dolarów i pochwalił się swemu znajomemu, na co znajomy “Ty głupi taki sam garnitur możesz kupić w Moskwie za 7 tysięcy dolarów”.
        Mam nadzieję, że w odpowiedzi będzie kilka dowcipów na temat nowobogackich w Polsce. Rosjanie potrafią śmiać się sami z siebie i to jest ich przewaga.

  3. Mam nadzieje, iż wkrótce będziemy mogli na OP zapoznac się ze swietnym textem pt. “Walonki,biustonosze i fatalne skutki inwazji sowieckich żołdaków”… juz dzis chciałbym zadedykować – wszelkiej maści, “chorym na Moskwicina”, “skrzywionym rusofobom” itp, itd, etc.

    • Najlepsza prawdopodobnie maść na odciski “Record” z formułą active repair. Niestety, stosowana wewnętrznie, np. na opony mózgowe, nie wykazuje zdolności ozdrowieńczych.

      Пока дикий капитализм станет цивилизованным, цивилизованное общество одичает.

      Разговаривают два олигарха:
      — Я слышал, у тебя есть личный скульптор, член Академии художеств?
      — Да, есть. Отличные пельмени лепит!

  4. Całkiem spora część społeczeństwa zdaje sobie sprawę, że ogólne zadłużenie Polski może sięgać nawet biliona, w prasie są podawane różne kwoty, natomiast rządzący akurat w tym przypadku są wyjątkowo dyskretni. Proszę tylko nie wmawiać polskiemu społeczeństwu, że to ono “przejadło” pieniądze. Właśnie to wmawia się Grekom, Portugalczykom, Hiszpanom. Rządzący to mają poczucie humoru, czyli są wyjątkowo bezczelni.

  5. 1 037 840 418 948 zł –> 27 340 zł/statystyczny obywatel
    – tyle o 21:28 wynosił jawny dług publiczny Polski.

    17 314 876 484 327 USD –> 54 558 USD/statystyczny obywatel
    – a tyle wynosił dług publiczny USA/US national debt

    kurs bieżący 1$/USD = 3,o66 zł

    dług publiczny per capita USA/Polska = 6:1

    Oczywiście to słaba pociecha.
    Nadmierne zadłużanie nie jest w porządku, ale bez pierdół.
    Ale najgorsze jest marnotrawstwo publicznej kasy.

    • Nie tyle dług, ile koszty jego obsługi liczą się w tym przypadku. Jeśli wartość odsetek wypłacanych co pół roku wierzycielom III RP jest mniejsza od dochodów, jakie pożyczone pieniądze generują, III RP jest wciąż na plusie i nie musi drukować pieniędzy, co na ogół powoduje inflację, ale nie zawsze, jak n.p. w USA.

      USA, jak pisałem w komentarzu do innego artykułu, nie tylko pożyczają pieniądze od obcych inwestorów, głownie of rządu Chin, ale nie tylko, również pożyczają pieniądze innym państwom i to na wyższy procent, niż Bank Rezerw Federalnych płaci wierzycielom USA.

      Jak niedawno napisał amerykański laureat Nobla prof. Stiglitz, na każdego dolara Ameryka jest winna innym, inni są winni Ameryce 89 centów. Ponieważ rynek pozwala Amerykanom żądać wyższego oprocentowania pożyczek udzielanych innym, niż sami płacą innym, od których pożyczają, są oni na plusie, jeśli chodzi o odsetki i mają obce pożyczki za darmo. Nie muszę wspominać, że pożyczone pieniądze są zainwestowane w USA i kreują tak infrastrukturę, jak miejsca pracy dla Amerykanów, nie Chińczyków, którym Yankesi są winni blisko 1.3 biliona dolarów.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

17 − twelve =