• 16 marca 2023
    • Religia i państwo

    Logika Konklawe

    • By krakauer
    • |
    • 09 marca 2013
    • |
    • 2 minuty czytania

    Wybór Papieża na Konklawe dokonuje się wedle wskazania Ducha Świętego, w co wierzą wszyscy katolicy, a przynajmniej wierzyć powinni. Istotą tego jedynego dokonywanego na każdorazowe życzenie człowieka cudu boskiego na ziemi jest wcielenie się Ducha Świętego w uczestniczących w Konklawe kardynałów i podsunięcie im wybranego wyboru. Nie wdając się w szczegóły tego cudu – należy wyraźnie podkreślić, że fenomenem nadnaturalnym jest to, że człowiek ma pełną świadomość wiary w boską interwencję, która może dziać się po jego decyzji. W tym roku wydarzy się ten cud w wyniku decyzji Benedykta XVI – Józefa Ratzingera, który abdykując z urzędu spowodował, – w co miejmy nadzieję wierzą katolicy – Bóg „w osobie” Ducha Świętego będzie obecny w Kaplicy Sykstyńskiej w konkretnym momencie – wspierając mądrość wybitnych osobistości Kościoła swoim boskim wskazaniem.

    Co jest szczególnie ciekawe w opowieściach watykańskich dotyczących ogólnego podniecenia w związku z wyborem Papieża – mówi się o wszystkim, jednakże nie zauważa się właśnie tego aspektu. Może znaleźliby się jacyś naukowcy – zdolni do oceny zdarzeń paranormalnych? Można sobie dowolnie spekulować o istnieniu lub nie istnieniu Boga, na co dzień – prowadzić dysputy – a tutaj będzie konkretne miejsce, konkretni ludzie, konkretne wydarzenie i w zasadzie da się określić ex past moment, w którym Duch Święty się odzwierciedlił – będzie to czas głosowania, którego wyniki będą zgodne. Stąd też monitorując całość Konklawe – można by stwierdzić w świetle obecnie znanej nauki i czułości aparatury – nie czy Bóg bierze w nim udział, albowiem to jest powszechnie wiadome – nie da się ustalić, ale czy są jakiekolwiek sygnały na niebie i ziemi – związane z tym pomieszczeniem wskazujące na cokolwiek, czego byśmy nie potrafili zrozumieć za pomocą współczesnej nauki (głównie fizyki) jak również w jakiś sposób za pomocą matematyki wyjaśnić. Jeżeli udałoby się cokolwiek zarejestrować – oczywiście nie byłby to dowód na istnienie Boga, albowiem tego nie potrafimy objąć rozumem, – ale byłby dowód na to, że nasz świat składa się także z elementów, których przynajmniej współcześnie nie potrafimy pojąć.

    Jeżeli jednak popatrzmy na Konklawe, jako na proces polityczny, albowiem w istocie są to wybory demokratyczne, gdyż teoretycznie nikt ani nic nie może zmusić Kardynała do oddania głosu sprzecznie z własnym sumieniem – to znaczy, że rządzą nim dokładnie takie same prawa jak wyborami dokonywanymi przez każde zgromadzenie.

    Pierwszą zasadniczą kwestią jest ustalenie, kto wybiera wybierających? Poprzedni Papież lub poprzedni papieże – to jedyne osoby uprawnione do nadania godności kardynalskiej w Kościele Katolickim. Oznacza to, że wybór dokonywany przez wcześniej wybranych wg. bardzo skomplikowanego klucza będzie dokonywał się, jako pewne odzwierciedlenie ogólnej preferencji wielkiego poprzednika. Gdyby to losowanie decydowało o tym, kto ma być Kardynałem, wówczas rzeczywiście wybór dokonywany na Konklawe mógłby być zupełnie nadzwyczajny, albowiem mielibyśmy do czynienia z jakąś formą rozkładu typów i charakterów zgodną z ogólną normą, poza oczywiście uwzględnieniem filtra wcześniejszych stopni hierarchii kościelnej. W tym przypadku natomiast mamy do czynienia z wyborami dokonywanymi przez grono ludzi odpowiednio i specyficznie dobranych, których cechy osobowościowe były doskonale znane w momencie dokonywania ich wyboru. W tym kontekście zabezpieczona jest tradycja, albowiem wiadomo, że dominująca większość tych osób zachowa się zgodnie z przyjętym od wieków – dominującym wzorcem, dodając do wyborów pewien pierwiastek własnych charakterów i dalekie echo tego lub tych, którzy ich wybrali.

    Teoretycznie każdy, kto będzie zamknięty w Kaplicy Sykstyńskiej może wyjść z niej, jako Papież – pomazaniec samego Boga – następca świętego Piotra, któremu Bóg powierzył prowadzenie swojej misji na ziemi. W związku z tym – pomimo z pewnością najwyższych prób charakterów zgromadzonych – będziemy mieć dam do czynienia z wszystkimi przywarami natury ludzkiej, jakie wzbudza zazdrość i przede wszystkim początek wszystkich grzechów – ambicja. Chodzi o to, że na Konklawe będą Kardynałowie, którzy bardzo bardzo bardzo chcą zostać Papieżem a także ci, którzy nieskończoność razy bardzo chcieliby zostać Papieżem, a wręcz uważają, że im się ta funkcja z racji dorobku, cech charakteru i wielu innych okoliczności najzwyczajniej na świecie po prostu należy. Przy czym – następuje wzajemna ocena kandydatów, albowiem nie ma, co ukrywać, ale faworyci zawsze są znani, gdyż Kościół to żywa struktura, w której realizują się ambicje wielu ludzi. Jeżeli ktoś był wilkiem i przez lata pożerał owieczki, albo przynajmniej na nie warczał – to trudno, żeby udawał rozmodlonego kleryka podczas, gdy właśnie na jego oczach i przy jego udziale dokonuje się wybór najbardziej znamienitego z nich – szefa wszystkich szefów całej struktury na ziemi! Stąd też możemy być pewni, że zachowań motywowanych ambicjami, pychą i wyniosłością tam nie zabraknie.

    Na szczęście Kościół od prawie zawsze dokonuje wyborów w tajemnicy, a poziom intelektualny uczestników Konklawe nakazuje im milczeć aż po grób o tym, co się tak naprawdę działo w Kaplicy Sykstyńskiej. Stąd też nigdy nie wiadomo jak przebiegały obrady, jakie argumenty zdecydowały o tym, że został wybrany dany kandydat, a inni zostali odrzuceni.

    Jednakże z natury urzędu papiestwa i jego naturalnej konkurencji z Konklawe, z którego się wywodzi wynika kilka przesłanek, z których dwie są przeciwstawne. Otóż – wybrany Papieżem chciałby rządzić tak długo, żeby móc wywrzeć wpływ na Konklawe a tym samym, co jest dla niego zupełnie naturalne, albowiem dąży do pełni władzy w Kościele – móc odpowiednio posterować wyborem swojego następcy – przeważnie zza grobu. Natomiast Konklawe wręcz przeciwnie – ważne jest wówczas, kiedy nie ma Papieża, co więcej im częściej się zbiera tym jest większe prawdopodobieństwo, że loteria przyniesie większą korzyść większej ilości jej uczestników. Dlatego Konklawe zależy na wybieraniu Papieży w odpowiednim wieku, albowiem osoby zaawansowane w latach stwarzają duże prawdopodobieństwo, że jeszcze, co najmniej raz za życia elektorów powtórzą się wybory. Ma to zarazem istotne znaczenie polityczne, albowiem poszczególne stronnictwa i grupy interesów mogą się nawzajem wymieniać poparciem, ewentualnie grać w tych wyborach już o stawkę w kolejnych – rychło spodziewanych. Przesunięcie granicy wieku kandydata do granicy spodziewanej „optymalizacji biologicznej”, jest za każdym razem wielkim zwycięstwem Konklawe.

    Oczywiście powyższe nie oznacza, że hierarchowie nie interesują się dobrem Kościoła, wręcz odwrotnie – wszystko, co robią w uznaniu dla działania Ducha Świętego uznają za jak najbardziej pożyteczne dla Kościoła, a tym samym i dla wiernych i dla świata. Jednakże logika całego procesu, jak również interesy poszczególnych graczy wskazują na możliwy katalog potencjalnych zachowań i determinant.