Polityka

Litewska przerwa w relacjach z Polską?

 Nie ma nic prostszego niż krzyczeć, krzyczeć zwłaszcza wówczas, gdy się jest małym krajem winnym popsucia relacji z krajem nieco większym. Krzyczeć można o wszystkim, a to, że się jest niedocenianym a to, że sąsiad woli innego wielkiego sąsiada i daje mu bezwizowy wjazd na teren UE, itd. Lista litewskich krzywd, jakich ten kraj doznał (i doznaje) ze strony Polski i swoich miejscowych Polaków przekracza już zwykłe relacje w stosunkach dwustronnych. Dlatego nie ma, co się dziwić pani Prezydent Litwy Dalii Grybauskaitė, że myśli o odpoczęciu od relacji z Polską.

Jest to coś niesamowitego! Ta popularna litewska polityk, ciesząca się znacznym poparciem społecznym w swoim kraju – zupełnie nie wykorzystuje szansy na naprawienie relacji pomiędzy naszymi krajami, pokazując Warszawie kolejny raz „kuku”. To wielka strata we wzajemnych relacjach, zwłaszcza, że to jak zawsze Litwini albo nie dotrzymują traktatów międzynarodowych, albo prześladują mniejszość narodową – zabraniając używania polskiej pisowni łacińskiej nazwisk, – co stanowi zdaniem strony polskiej przymusową litwinizację, albo w ramach popierania polskiej inwestycji naftowej, rozbierają tory kolejowe umożliwiające transport surowca! Jednakże, jak „mniejszy” krzyczy, że dzieje mu się krzywda, to takie jest pierwsze wrażenie, – że faktycznie większy robi coś niegodziwego. Musimy na to uważać, albowiem reakcję litewskich polityków są histeryczne, nastawione na efekt medialny i głośne wytupanie swoich – często łamiących obustronne postanowienia postulatów.

Trudno jest zrozumieć, o co Litwinom chodzi? Może to kolejne tupanie na Polskę, w celu zdobycia poparcia przed zbliżającymi się wewnętrznymi wyborami? Nawet, jeżeli tak, to nie jest do końca mądrym robienie z Polski i Polaków wrogów, albowiem NIE JESTEŚMY WASZYMI WROGAMI LITWINI! Co więcej, nie chcemy być waszymi wrogami i nie mamy względem was, absolutnie żadnych wrogich zamiarów. Jednakże, jeżeli ktoś traktuje inne państwo w relacjach międzynarodowych, jako problem, a w ten sposób Litwa traktuję Polskę to nie można tego ciągle tolerować, albowiem brak reakcji oznacza akceptację. Tak po prostu jest. Zwłaszcza, że ma to przełożenie na relacje między naszymi społeczeństwami, wystarczy popatrzeć, co Litwini wypisują na swoich forach internetowych pod artykułami dotyczącymi Polski i Polaków. Translator popularnego dostawcy aplikacji internetowych może nie jest doskonały, ale po ilości słów będących określeniami na genitalia i przekleństwami nie można mieć złudzeń.

Problem jest o wiele szerszy, otóż władze Litwy miały 22 lata od odzyskania niepodległości do ułożenia sobie relacji z Polską, a także do stworzenia przyjaznych relacji pomiędzy naszymi społeczeństwami. W tym w szczególności mogło dopomóc przyjazne traktowanie polskiej mniejszości, która w wyniku procesów historycznych ma prawo czuć się na Litwie jak u siebie. Elity Litwy nie zauważyły problemu, że decydując się na negatywny kontekst przedstawiania Polski i wzajemnych relacji, zjadają własny ogon, albowiem wraz z rozwojem antypolskich emocji, opinia publiczna zaczęła się domagać coraz więcej negatywnych komunikatów. To wielki błąd Litwy i konkretnych nazwisk – elity tego kraju. Oczywiście warto zadać w tym miejscu pytanie o infiltrację tamtejszych elit, przez nieprzychylne obu naszym krajom służby specjalne pewnego potężnego mocarstwa, ale to także problem Litwy i Litwinów. My nie możemy ciągle brać poprawki na wszystko. Żadne tłumaczenie o polonizacji Litwinów nie ma aktualnego sensu – liczy się tu i teraz stan dzisiejszy – minęło ponad 600 lat od momentu, kiedy Władysław Jagiełło stał się Królem Polski. Jeżeli strona litewska nie uwzględnia kontekstu historycznego we wzajemnych relacjach to po prostu popełnia największy idiotyzm (tak wiem to mocne słowo) z możliwych i nie zasługuje na naszą przyjaźń, a nawet na normalne relacje, albowiem nie traktuje nas normalnie. Wystarczy chociażby przypomnieć, że wojny Polski z Rosją zaczęły się właśnie przez mariaż z Litwą i my też mamy prawo krytycznie oceniać wspólne państwo i nasze współistnienie. Przyjmując, że Litwie się nasza wspólna przeszłość nie podoba, nie jest nam przykro – po prostu Litwini muszą się z tym pogodzić, albowiem przeszłości nie zmienimy – a przyszłość psują między innymi ahistoryczną polityką, jak również takimi deklaracjami jak ta najświeższa i niezrozumiała pani prezydent.

Kluczowy problem we wzajemnych relacjach polega na tym, że Polacy – elity, władze i przeciętni zjadacze chleba – w ogóle nie rozumieją, o co Litwinom chodzi. Polacy nie chcą odzyskania Wileńszczyzny (w ogóle o tym przez ostatnie 22 lata w Polsce nie było na poważnie, ani nawet na żarty mowy), co więcej szczerze i jak najlepiej życzą Litwie i Litwinom. To, co Litwini uznają za mieszanie się w wewnętrzne sprawy Litwy, Polacy widzą jedynie, jako zbiór próśb. Tylko od strony litewskiej zależy, w jaki sposób do nich podchodzi. Jeżeli z krzykiem, że Polska próbuje łamać ich prawa, wtrącać się w wewnętrzne sprawy itp. – to, co obserwujemy od lat, to i owszem, – ale kiedyś polska cierpliwość do krzyczących i tupiących Litwinów się skończy, a właściwie już się skończyła.

Litwa całkowicie zapomniała, że uciskana polska mniejszość gdyby chciała mogłaby domagać się autonomii w pełnym zakresie prawa do autonomizacji zamieszkanego przez siebie terytorium z Wilnem włącznie, albowiem to, w jaki sposób Polacy są przez litewski rząd traktowani to skandal. Wystarczy wskazać problemy z reprywatyzacją mienia, a zwłaszcza nieruchomości. Jako przykład prawdziwych polskich postulatów można wskazać: PROSIMY POWRÓCIĆ STAN WŁASNOŚCI NIERUCHOMOŚCI PRYWATNYCH I NALEŻĄCYCH DO ORGANIZACJI SPOŁECZNYCH Z 17 WRZEŚNIA 1939 ROKU tylko wówczas, będziemy mogli mówić o równouprawnieniu Polaków i poważnym traktowaniu współobywateli. Od chwili pojawiania się takich postulatów jak powyższe litewski rząd mógłby mówić o „wyzwaniach”, lub „barierach” w relacjach z Polską, póki ich nie ma naprawdę rząd w Wilnie nie ma, na co narzekać. Warto przypomnieć, że jeszcze nie tak dawno dawaliśmy Litwinom w prezencie broń!

Wielka szkoda, że relacje międzypaństwowe, które litewskie elity zdecydowały się traktować negatywnie, wpływają na przyjaźń pomiędzy narodami, której w zasadzie nie ma. Czy ktoś z państwa zna jakiegoś Litwina? Był na Litwie? Szkoda słów! 22 lata zmarnowanego sąsiedztwa, w tym kontekście wszelkie deklaracje o de facto zamrożeniu stosunków, wypowiadane przez najwyższego przedstawiciela Litwinów – brzmią po prostu żałośnie. Wielka szkoda, wielka strata, tylko tak na to należy patrzeć, albowiem litewska deklaracja wyklucza Litwę z rodziny europejskich narodów! Jeżeli bowiem przyjmiemy za jakiś nowy standard, że kraje zobowiązane do wzajemnej współpracy gospodarczej a także obrony potrafią sobie zrobić przerwę w relacjach, to można postawić pytanie o to, w jaki sposób Litwini rozumieją europejską integrację i politykę wspólnego bezpieczeństwa. Czy chodzi o dostęp do wspólnego rynku i dotacje oraz polskie gwarancje bezpieczeństwa w razie, gdyby jakiś kraj chciał potraktować Litwę tak jak Federacja Rosyjska Gruzję w 2008 roku? Jakiż tupet trzeba mieć, żeby w tak ostentacyjny sposób wypinać się na sąsiadów. A teraz Polacy „odstosunkujcie się”, dajcie nam chwilę przerwy – albowiem my Litwini mamy was dość. To coś niebywałego we wzajemnych relacjach, a nawet w standardach międzynarodowej dyplomacji, pomijając już kwestie bycia we wspólnym europejskim domu. Niczym nie zasłużyliśmy na to, żeby Litwa traktowała nas w taki sposób.

Nie ma zmiłuj się, nie da się prowadzić polityki międzynarodowej w atłasowych rękawiczkach, co więcej nie mają znaczenia historyczne spory i ewidentne przewiny ze strony polskiej. Musimy redefiniować politykę względem państwa litewskiego albowiem, jeżeli nadal będziemy utrzymywać ten kurs, okaże się, że litewska Prezydent będzie w stanie apelować o pomoc międzynarodową i oddziały ONZ na granicy z Polską, albowiem w jej mniemaniu Litwie dzieje się krzywda… nie można się pozwolić zdominować przez głupotę i idiotyzmy, politycy innych krajów muszą się nauczyć szanować Polskę, a przynajmniej traktować nasz kraj, tak samo jakby chcieli żeby były traktowane ich kraje. Jeżeli strona litewska chce zamrożenia stosunków, to te stosunki należy z poszanowaniem unijnych traktatów zamrozić. To jest możliwe, z obniżeniem rangi placówki dyplomatycznej w Wilnie włącznie. Natomiast w kontekście wspólnej polityki obronnej NATO, należy zasugerować sojusznikom, że władze w Wilnie zachowują się nieodpowiedzialnie, w tym gnębią polską mniejszość i Rzeczpospolita wycofuje się ze zobowiązań sojuszniczych wobec Litwy w rozumieniu gwarancji wynikających z art. 5 traktatu. Przy czym, robimy to tylko i wyłącznie, jako spełnienie litewskich deklaracji o zamrożeniu relacji, czy też jeszcze lepiej zrobieniu w nich przerwy. Albowiem w świetle deklaracji pani prezydent Dalii Grybauskaitė – o jakimkolwiek gwarantowaniu bezpieczeństwa Litwy nie może być mowy. Jak sobie pani prezydent przemyśli swój pomysł na przerwę w relacjach pomiędzy naszymi krajami, jak zrozumie, co zaproponowała, – że nie da się zjeść ciastka i je mieć – to być może wrócimy do wcześniejszego poziomu relacji, ale już na nowych warunkach. Przecież nie możemy odmówić prawa Litwinom do samodzielnego określania priorytetów swojej polityki międzynarodowej. Jeżeli ktoś chce mieć przerwę w relacjach z naszym krajem, prosimy bardzo! Wyjdźmy, zatem pani prezydent Litwinów naprzeciw. Artykuł 5 traktatu północnoatlantyckiego w stosunku do Litwy nas, zgodnie z regułą wzajemności od dzisiaj nie obowiązuje (ona przecież de facto się z tego wycofała pierwsza). W końcu jak przerwa to przerwa. My sobie bez litewskiej pomocy militarnej jakoś poradzimy. O zawieszeniu Schengen, a nawet w ogóle wstrzymaniu ruchu granicznego możemy pomyśleć w dalszej kolejności, jeżeli przerwa litewska ma być prawdziwą przerwą w relacjach.

Chyba nie mamy innego wyjścia, musimy brutalizować relację z Litwą, silniej wspierać naszą mniejszość, zmienić totalnie pryncypia polityki zagranicznej, ale równolegle – nie cofać wyciągniętej ręki. Poszukując listy postulatów, na jakich można by oprzeć język dyplomacji można wskazać:

  • Kwestię zwrotu nieruchomości prawowitym właścicielom wedle stanu z 17 września 1939 roku, – w razie braku poważnego podejścia ze złodziejami nie ma, o czym rozmawiać.
  • Kwestię wywiązania się przez Litwę z dwustronnych traktatów (kwestia pisowni nazwisk, itd.) – w razie braku realizacji zobowiązań wypowiedzieć traktaty, w tym ten o uznaniu granicy polsko-litewskiej.
  • Kwestię autonomii terytorium mniejszości polskiej na Litwie – wedle granicy z 17 września 1939r., z Wilnem włącznie.
  • Kwestię budowy litewskiej elektrowni atomowej w oparciu o budzące wątpliwości technologie japońskie.

Oczywiście każdy zdaje sobie sprawę, że poruszone powyżej kwestie to zagadnienia dużego kalibru. Jednakże tak powinny wyglądać polskie postulaty, jeżeli zamierzamy się wzorem pani prezydent Grybauskaitė kierować interesem Polski i Polaków. Koniec dwuznaczności i koniec niedomówień. Litwa zyskała terytorialnie na bandyckim napadzie Hitlera i Stalina na II gą Rzeczpospolitą – i nikt ani nic nie zmusi nas do dalszego respektowania tego stanu.

O ile z powodu standardów międzynarodowych, do rozwiązania siłowego nie można dopuścić – nic nie stoi na przeszkodzie, żebyśmy przy pomocy nacisków dyplomatycznych, gospodarczych i pełnego wachlarza soft power wywierali na Litwę naciski prowadzące do uwzględnienia przez ten kraj naszych postulatów. Z pewnością po 2-3 latach nowego nastawienia Polski, strona litewska zdałaby sobie sprawę z tego, że straciła przyjaciela, – ale ma w zamian za to normalizację i poważne sąsiedzkie traktowanie. A o nim nie może być mowy, jeżeli rząd w Wilnie dalej będzie sankcjonował sowieckie złodziejstwo, – jakie dokonało się w zakresie nieruchomości po 17 września 1939 roku.

Czas polityki przyjaźni w aksamitnych rękawiczkach się skończył, teraz wdrażajmy litewską przerwę, a jak Litwini dojrzeją do stosunków międzypaństwowych otwórzmy relacje na nowo, w oparciu o ww. postulaty.

13 komentarzy

  1. Jestem często na Kresach. To co mnie najbardziej boli to “remonty” kościołów w czasie których usuwane są wszelkie historyczne oznaki polskości na niektórych terenach Litwy. Szczególnie polskie napisy pod rzeźbami i obrazami drogi krzyżowej, polskie napisy na grobowcach zmarłych wybitnych Polaków, tablice przy wejściu do Kościołów informujące o historii kościoła jako obiektu historycznego i jego obecnej religijnej roli. Znam tez wiele kościołów na Białorusi w ktorych to miejscowosciach nie ma juz Polakow bo wszyscy zostali deportowani w latach 1945 – 1952 (tzw repatriacja. W tych Kosciolach, odzyskanych po 1990 roku wszystko wrocilo na miejsce, droga krzyzowa z polskimi napisami i nikomu z tak krytykowanego “rezimu” nie przychodzi do głowy aby niszczyć napisy. Najbardziej obrzydliwym aktem Litwinów jest pozbawienie obrazu Kazimirowskiego “Miłosierdzie” napisu “Jezu Ufam Tobie” po przenosinach obrazu z kościoła Świętego Ducha do sanktuarium w 2005 roku.

  2. Polska,w razie potrzeby poszla by z odsieczą dla Baltow.Lt.natomiast dla Pl nigdy.

  3. Świetny tekst. Z dużym optymizmem patrzę w przyszłość polsko-litewskich stosunków, coraz więcej ludzi wie o co w nich chodzi.

  4. Ha, zaprzecza pan sam siebie : “Polacy nie chcą odzyskania Wileńszczyzny ….Kwestię autonomii terytorium polskiej na Litwie – wedle granicy z 17 września 1939r., z Wilnem włącznie… tak powinny wyglądać polskie postulaty” :DDD

    Mam bardzo duzo do powiedzenia na poruszony temat. Podejrzewam (takie mam wrazenie, bo niestety, daleki jestem od Sejmu i polityki litewskiej), ze Litwini CZEKAJĄ na takie stanowisko – odzyskanie, autonomizację, polonizację i t.p. “terytorii polskiej w granicach 1939 r.” – od Polski juz od dawna. Takie “przeczucie, ze tak w koncu będze” chyba siedzi w naszych genach ???

    Gdyby tak poprostu zapytac zwykloge Litwina z porwincji: “jak pan mysli, czego ci Polacy chcą ?” odpowiedz będze “wygonic Litwinow z Wilna” albo cos w tym rodzaju.

    Dziwne, ale tak jak u pana “Trudno jest zrozumieć, o co Litwinom chodzi?”, rowniez trudno jest zrozumiec, o co Polakom chodzi ? No niby o polonizację t.zw. Wilenszczyzny (do Litwy nalezy tylko polowa tej prawdziwej Wilenszczyzny)… a moze ?

  5. Człowieku!

    “NIE JESTEŚMY WASZYMI WROGAMI LITWINI! Co więcej, nie chcemy być waszymi wrogami i nie mamy względem was, absolutnie żadnych wrogich zamiarów.”

    – i niech bandyci z Ponarów zostaną ukarani – niech Litwa rozliczy się z morderczą przeszłością – mordowania Polaków i Żydów!! Masowo

  6. No i od razu mamy podtwierdzenie, ze Polacy akurat chcą zemsty i karac Litwinow…. no chociaz by za to, ze Niemcy zorganizowali morderstwa Zydow i innych wrogow III Rzeszy w Ponarach, a nie, np. w Bialymstoku.

    Jest bardzo dobre riskie powiedzenie: “dajce czlowieka , a juz punkt kodeksu karnego zawsze się znajdze”. Albo – “winni przed Polakami jestesmy juz tylko tym, ze jestesmy”

    —“niech bandyci z Ponarów zostaną ukarani – niech Litwa rozliczy się z morderczą przeszłością” —

  7. Słyszałam o jakiejś ankiecie w litewskiej prasie lub portalu internetowym że najbardziej nienawidzą Polaków, poza tym wystarczy wpisać na youtube “zabijać” “polaków” “ponary” czyli nužudyti lenkus ponary

    – wyniki mówią same za siebie – marzeniem przeciętnego litwina nie jest zabijanie Rosjan, absolutnie nie Niemców ale Polaków o tak… tych trzeba…

    http://www.youtube.com/results?search_query=nu%C5%BEudyti+lenkus+ponary&oq=nu%C5%BEudyti+lenkus+ponary&gs_l=youtube.3…56955.58584.0.59001.7.7.0.0.0.0.69.446.7.7.0…0.0…1ac.1.ZaHgGjDCOWQ

    • Opinia o Litwie wsriod Polakow Polski i calej swiatowej polonii – na 95% oparta na tym “Słyszałam”. Niestety.

      —“Słyszałam o jakiejś ankiecie w litewskiej prasie…”—

      • Problem kontaktów między naszymi narodami jest swoistym fenomenem. Po pierwsze dzisiejsi Litwini “nienawidzą” – historycznych Polaków, natomiast dzisiejsi Polacy – ciepło wspominają historycznych Litwinów uznając ich raczej jako swoich, stąd też zderzenie tych dwóch spojrzeń na historię i inaczej postrzeganą teraźniejszość powoduje brak możliwości porozumienia się. Odrębną sprawą są zbrodnie ludobójcze Litwinów na Polakach podczas II wojny światowej – bez wyjaśnienia tej kwestii nie może być mowy o pojednaniu. Kwestie własnościowe to odrębna rzecz – dla pragmatyków, my natomiast nadal poruszamy się w sferze romantycznych oczekiwań…

  8. No i znowu wywołaliście temat katorżniczy!
    Aczkolwiek to prawda że Ponary są nie pomszczone tak jak i udział Litwinów w pacyfikacji Powstania.
    XXXXXXXX XXXXXXXXXXXXXX XXXXXXXXXXX XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX xXXXXXXXXXXX

  9. Tak. To naprawdę fenomen, o ktorym mozna napisac dosyc grubą ksiązkę.
    Niema mozliwosci tutaj, w forum omowic chociaz by 1/10 tego fenomenu.
    Jeden z powodow: negatywne nastawienie wobiec Polakow juz kilku genracji Litwinow. Dalczego ? – przede wszystkim dlatego, ze wrogosc mędzy naszymi narodami jak najbardzej pasowala Rosji/ZSRR. Kiedy bylem w sowieckiej szkole, to uczono mnie, ze “bialopolacy” albo “panska Polska” – to wrog ludzi pracy i tylko stworzona Rosją PRL – “nasz przyjaciel”.
    Drugi powod: odrodzenie narodu litewskiego, oddzielienie jego od polskiego ksztaltowalo się jako ruch antypolski. W tym samym czasie w Polsce tez panowali idei endeckie, antylitewskie, co “dolewalo oleju do ognia”.
    Teraz ta mentalnosc, ktorą mamy ze szkoly jak sowieckiej tak i przedwojennej “endeckiej” nie daje nam, Litwinom, objektywnie patrzec na SWOJĄ polską hystorię, SWOJĄ polską kulturę. I na razie nie widzę skutecznych prob nam te “mozgi poprawic”. A rozmaite ządania ze strony polskiej – blokują nawet samą mozliwosc takiej “poprawy”

    “Problem kontaktów między naszymi narodami jest swoistym fenomenem. Po pierwsze dzisiejsi Litwini „nienawidzą” – historycznych Polaków, natomiast dzisiejsi Polacy – ciepło wspominają historycznych Litwinów uznając ich raczej jako swoich, stąd też zderzenie tych dwóch spojrzeń na historię i inaczej postrzeganą teraźniejszość powoduje brak możliwości porozumienia się.”

  10. I jeszcze:

    nie widzę u Litwinow ogolnie zadnej wrogosci wobiec Polakow. Mam na to mnostwo dowodow, a podam tylko dwa:

    – gdyby ta wrogosc byla, nie zapraszali by Litwini nowo-endeckiej partii Polakow do Sejmowej koalicji;
    – gdyby ta wrogosc byla, nie wybierala by cala Litwa swojej przedstawicielki do Eurowizji – Polki.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.