Społeczeństwo

Listy oczekujących nie mogą dyskryminować!

 Publiczny system opieki zdrowotnej dogorywa na naszych oczach, sytuacja jest gorsza z roku na rok. Szpitale otrzymują zawsze mniej pieniędzy niż potrzebują – na bieżącą obsługę danej populacji z typowymi schorzeniami i wypadkami. Lecznictwo wysokonakładowe – specjalistyczne wymagające ponoszenia często milionowych kosztów na sam zakup leków uznawanych przez współczesną farmakologię jak i zalecanie wykonywania zabiegów z użyciem zaawansowanych technologii medycznych – jest finansowane w ramach systemu. Specjalne programy leczenia nie spełniają swoich celów, ponieważ nie obejmują wszystkich chorych, zawsze jest grupa ludzi nieobjętych, niedopasowanych lub pominiętych gdyż „nie podeszli pod wskaźnik”.

System działa jak działa, generalnie większość chorych otrzymuje pomoc, problemem są kolejki i uprzywilejowanie niektórych osób, w tym systemowe uprzywilejowanie niektórych lecznic, czy też nawet konkretnych lekarzy – wybitnych specjalistów w danej dziedzinie lecznictwa. Zwykli ludzie nie rozumieją, że nakłady ponoszone na zabiegi specjalistyczne po prostu są dramatycznie wysokie, a wspólny worek jest ograniczony i nie ma nieskończonej ilości pieniędzy. W mediach bardzo często powstaje wrażenie, że leczenie specjalistyczne powoduje brak środków na lecznictwo zwyczajne, przy czym korzystający z systemu nie są informowani o sposobach kwalifikacji do procedur jak również o realnych kosztach kontraktowania i wykonywania usług medycznych. Na to nakłada się hipokryzja systemu, zgodnie z którą – szpitale dostają mniej niż potrzebują wedle zapotrzebowania. Powoduje to jako jeden z elementów – stały deficyt systemu. Skutki znamy, możemy się o nich przekonać gołym okiem.

W szczególnie trudnej sytuacji są chorzy, którzy wymagają lecznictwa specjalistycznego a w zakresie wymaganych dla nich specjalizacji obowiązują kolejki. Nic chyba bardziej nie bulwersuje niż konieczność oczekiwania na zabieg ratujący życie lub mogący przywrócić pełnowartościowość funkcji życiowych konkretnego pacjenta. Warto przy tym zaznaczyć, że ta sytuacja jest trudna zarówno dla pacjentów jak i dla lekarzy, którzy bardzo często stają przed koniecznością ratowania zdrowia a nawet życia pacjenta, który ze względu na limity musi oczekiwać jakiś czas na należny mu zabieg. Nie trzeba tłumaczyć jak bardzo to komplikuje leczenie i do jakich powikłań – przeważnie niekorzystnych może prowadzić. Oczywiście całość dzieje się pod kontrolą lekarzy i formalnie jest zgodne z prawem – nie stanowiąc problemu medycznego, jednakże nie pozwólmy się oszukiwać, cudów nie ma. Oczekiwanie na zabieg ratujący zdrowie lub życie to hańba współczesnej Polski.

Szczególnie bulwersujące są przypadki zmiany kolejności oczekiwania na przyznanie prawa do leczenie, ze względu na osoby uzyskujące uprawnienie poza kolejnością. Takich przypadków może zdarzać się bardzo wiele, w skrajnych przypadkach tak wiele, że ze względu na „chorych poza kolejnością” normalna kolejka stoi w miejscu lub właśnie z tego wynika roczny lub dłuższy czas oczekiwania, to znaczy gdy w czas oczekiwania wliczone są przyszłe spodziewane „nagłe przypadki”. Jest przy tym oczywistym, że przypadki przyśpieszone to przypadki co do zasady szczególne i wynikające z kwalifikacji medycznej. Niestety zdarzają się także sytuacje, gdzie w ramach kolejki pojawia się kolejka wewnętrzna – rotująca uprzywilejowanych. O tym się przeważnie głośno nie mówi.

Ze względu na publiczny charakter finansowania świadczeń w publicznej służbie zdrowia, wszelkie listy oczekiwania powinny być jawne, to znaczy powinny być jawne dla osób oczekujących. Ten wymóg spełniają tzw. listy oczekujących według planu leczenia, obejmujące przypadki pilne, przypadki stabilne, wskazujące średni czas oczekiwania i inne przewidziane przez ustawę z 27 sierpnia 2004 r., o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych i towarzyszący jej pakiet rozporządzeń Ministra Zdrowia.

W interesie wszystkich chorych, a także w interesie systemu jest osobne finansowanie przypadków pilnych – nadzwyczajnych, z innej puli niż zwykłych oczekujących. Po pierwsze spowodowałoby to przyśpieszenie realizacji świadczeń dla „zwykłych” chorych a po drugie zmniejszyłoby koszty leczenia towarzyszącego i to w znacznym rozmiarze, albowiem komplikacje wynikające z nie leczenia potrafią w znacznym stopniu podnieść koszt leczenia. W dodatku osoby poważnie chore – wymagające pilnego potraktowania byłyby leczone zgodnie z podwyższonymi priorytetami. Jest przy tym oczywistym, że trzeba na system więcej pieniędzy, jednakże nie ma innego wyjścia – mamy do wyboru: albo patrzenie jak umierają chorzy w kolejach do świadczeń medycznych albo finansować odpowiednią do potrzeb ilość świadczeń. Zgodnie z logiką systemu – trzeba znaleźć nowe pieniądze żeby wypełnić zobowiązania konstytucyjne wobec własnego społeczeństwa.

2 komentarze

  1. grzesznik12

    To jest system ukrytej eutanazji, realizowanej przez Państwo Polskie.

  2. wieczorynka

    Składkę zdrowotną płacę, oczywiście, że płacę i często zadaję sobie pytanie, dlaczego? Jeżeli już idę do lekarza rodzinnego to tylko po to aby otrzymać skierowanie do specjalisty, a specjalista to każdy inny lekarz oprócz rodzinnego. Ewentualne czekanie na specjalistę to w najlepszym przypadku miesiące. Nie trzeba być wielkim myślicielem aby zauważyć, że coś tu nie gra.
    -Naszła mnie refleksja, być może Państwo Polskie wydaje zbyt dużo pieniędzy na urzędników zajmujących się dobrem pacjenta, bo to i Ministerstwo Zdrowia i NFZ no to jak ma starczyć jeszcze na leczenie pacjentów, pacjenci wymagają zbyt wiele.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.