List Prezesa PiS J. Kaczyńskiego do członków Prawa i Sprawiedliwości – omówienie fragmentów (cz.3)

fot. red.

W dalszej części listu mamy kilka odwołań do szkodliwej roli opozycji oraz niesamowite wskazanie na – jak należy się domyślać – osobę pana Rafała Trzaskowskiego. Pan Trzaskowski został nazwany m.in.: „przedstawicielem skrajnej lewicy”, „zagorzały zwolennik ideologii LGBT”, „osobą nawiązującą do tradycji Prezydenta Lecha Kaczyńskiego”. Wszystkie cytaty w felietonie za: List Prezesa PiS J. Kaczyńskiego do członków Prawa i Sprawiedliwości [Źródło: http://pis.org.pl/aktualnosci/list-prezesa-pis-j-kaczynskiego-do-czlonkow-prawa-i-sprawiedliwosci].

Na tej podstawie, określającej zmianę kandydata opozycji definiowana jest rzekoma oszukańcza próba przekonania społeczeństwa i formułowane jest wezwanie do mobilizacji. Wszystko w świetle siły medialnej obozu przeciwników autora i adresatów listu.

Znajdujemy tam również obietnicę dalszych zmian w naszym kraju, jak również w szeregach Prawa i Sprawiedliwości. Widać, że pan prezes ma świadomość problemów we własnych szeregach, które do tej pory dało się trzymać w ryzach.

W ostatnim zdaniu, pan prezes napisał: „Mamy dziś stan alertu, który się skończy dopiero wtedy, gdy odniesiemy zwycięstwo. Możemy zwyciężyć, musimy zwyciężyć i zwyciężamy!”.

Nad tym listem politolodzy będą się habilitowali przez lata, zwłaszcza jak pan Andrzej Duda, czyli cały obóz dobrej zmiany przegra wybory. Po pierwsze, już samo to, że prezes partii wysyła otwarty list jest wydarzeniem politycznym – zarówno do wewnątrz partii jak i na zewnątrz. Na pewno zrobiono to po to, żeby przez kilka dni świat polityki tym żył. Jednakże, nie zrobiono by tego tak dobitnie, gdyby były inne kanały komunikacji wewnętrznej – 100% wiarygodne. Od pewnego czasu było słychać przecieki ze środowisk prawicowych, że pan Duda się wypalił i że nie ma niczego nowego do zaproponowania Suwerenowi, co w pewnym wymiarze jest prawdą, albowiem pan Duda mówi językiem poprzedniej kampanii wyborczej.

Po drugie to wspaniała mapa myśli pana prezesa i jego środowiska, ponieważ treści zawarte w tym liście, pokazują stan umysłu, który się pod tym podpisał i stan umysłów, do których ten przekaz jest kierowany. Dominuje uczucie krzywdy, straconej szansy, a nawet żal o brak zrozumienia, dla szlachetnych i patriotycznych intencji. Co więcej, mamy tam realną skargę na część sceny politycznej, która nie tylko nie chce uznać drogi wskazanej przez pana prezesa, ale jeszcze się jej aktywnie przeciwstawia.

Więc skoro mnie inne dzieci nie lubią, to zabiorę swoje zabawki i będę się bawił w kąciku piaskownicy? Głupia sprawa, bo nie. Lepiej jest przegonić inne dzieci, przy pomocy kilku innych fajtłapów i samemu budować zamki na piasku, tłumacząc wszystkim, że piaskownica jest najlepsza, jak są w niej tylko dobre dzieci.

Po trzecie wreszcie, to jest ciekawe, czego w tym liście zabrakło. Nie ma tam słowa o scenariuszu B, czy też odpowiedzialności za ewentualną przegraną. Jest linijka o przetasowaniach, czy czymś w tym stylu we własnych szeregach. Jest to jednak za mało jak na ewentualne wskazanie odpowiedzialnego za przegraną. Na pewno będzie nim sam kandydat, jednak w kontekście koncepcji politycznej, winę będzie ponosił sam pan prezes. Ponieważ, to on wybrał model prezydentury zależnej.

Sytuacja jest w istocie tragiczna. Jeżeli wybierzemy pana Dudę, to czeka nas dalsze przepychanie się z opozycją i kontynuacja dobrej zmiany, której naprawdę część społeczeństwa ma dość. Jednak, to jest chyba jedyny sposób, żeby odpowiedzialni za sytuację spowodowaną rozdmuchanym rozdawnictwem, musieli się konfrontować z rzeczywistością, za którą ponoszą w części odpowiedzialność.

Jeżeli jednak wybierzemy pana Trzaskowskiego, to może czekać nas paraliż państwa. Ponieważ nowy Prezydent, nie będzie łatwym partnerem do współdziałania dla rządzących, którzy nie mając za sobą trzech piątych Sejmu (274 głosy) i Senatu, nie mają realnej możliwości skutecznego rządzenia przy wecie prezydenckim i obstrukcji senackiej. Alternatywnie, taki układ wymusiłby na rządzących – szukanie porozumienia? A może eskalację? Uruchomienie znowu mrocznych sił, tkwiących obecnie w uśpieniu tego obozu?

Może więc warto wybrać kogoś innego? To jest dopiero trudne, zwłaszcza że o niektórych kandydatach mendia (tu nie ma błędu), nie tylko milczą, ale celowo zakłamują obraz do tego stopnia, żeby przypadkiem nie liczył się ktokolwiek z tego wyboru pomiędzy opcją A lub B…

Jak na razie cieszy to, że żaden z kandydatów nie posługuje się – nadmiernie kartą – rusofobii. Nawet pan Władysław Kosiniak-Kamysz, w jednej z wypowiedzi odniósł się nadzwyczajnie obiecująco do kwestii polityki wschodniej, w tym niesłychanie ważnego małego ruchu granicznego z Obwodem Kaliningradzkim – najbliższą nam częścią Federacji Rosyjskiej. Przydałby się konsensus w tej sprawie.

10 thoughts on “List Prezesa PiS J. Kaczyńskiego do członków Prawa i Sprawiedliwości – omówienie fragmentów (cz.3)

  • 15 czerwca 2020 o 04:51
    Permalink

    On w tym liście przede wszystkim nie jest sobą. Te słowa to aktorstwo. Jest świadomy, że list wypłynie i lud nagle oto zobaczy jaki jest prezes tej partii, a jest inny niż podają media mu nieprzychylne. To jest ciągle kampania, sprytny ruch przebiegłego człowieka.

    Proszę sobie przypomnieć, jak ten człowiek się zachowuje, z jaką pogardą odnosi do ludzi, do przeciwników, wszystkie jego kłamstwa, pyskówki i pretensje.

    Odpowiedz
  • 15 czerwca 2020 o 05:05
    Permalink

    Dobre podsumowanie pogubionych myśli Prezesa.

    Do tego dokłada się wypowiedź urzędującego Prezydenta RP o LGBT, że to nie są ludzie – tylko ideologia.

    Przy czym Pan Prezydent bierze udział w hołdzie pomordowanym w KL Auschwitz, na terenie parafii Harmęże.

    Jak czytamy w Wikipedii: ” We wsi założono farmę drobiu, królików i hodowlę ryb, które to prace wykonywali więźniowie. Do stawu rybnego wrzucano popiół ze spalonych zwłok więźniów KL Auschwitz-Birkenau, który dowożony był na miejsce samochodami ciężarowymi. 8 grudnia 1941 SS-mani utworzyli jeden z pierwszych podobozów KL Auschwitz – podobóz Harmense. Umieszczono tu na stałe 50 więźniów. 17 lipca 1942 podobóz wizytował Heinrich Himmler.

    No i tu zbiegają się myśli Prezydenta o LGBT w Polsce, z jednoczesnym mordowaniem osób LGBT przez Niemców, w czasie wojny tak ich nie nazywano – w obozie, który odwiedził i składał kwiaty, akcentując osobę rotmistrza Pileckiego.

    Czy te kwiaty i ta “nasz pamięć o pomordowanych” obejmowały te osoby, czy były one wykluczone z tej racji, że “to nie byli LUDZIE, tylko IDEOLOGIA”?

    U tu jest istotny spór o wykluczanie INNYCH ze wspólnoty, bez jakichkolwiek wskazań o byciu Prezydentem WSZYSTKICH Polaków.

    Ja myślałem, ze podstawą jest płacenie podatków i innych danin, żeby w tej wspólnocie być, a tu się okazuje, ze ze względu na upodobania do np. kotów perskich – mogę z niej być wykluczony …

    I to by było na tyle.

    Odpowiedz
  • 15 czerwca 2020 o 08:28
    Permalink

    Oczywiście, że warto wybrać kogoś innego np. pana Bosaka, ponieważ jest za dostępem do broni i jest przeciwny przyjmowaniu imigrantów, w tym także tych z banderstatu!

    Odpowiedz
    • 15 czerwca 2020 o 09:10
      Permalink

      @Marek Krasnal

      Najlepszą bronią jest uczenie dzieci szacunku, generalnie edukacja. Nikt nie będzie wówczas potrzebował spluwy w domu.

      Odpowiedz
    • 15 czerwca 2020 o 10:52
      Permalink

      To trochę za mało aby zostać prezydentem. Tym bardziej, że ma w “towarzystwie” ultra-neoliberała Korwina i frakcję Godek, która chce cofnąć Polskę do czasów kontrreformacji.

      Odpowiedz
  • 15 czerwca 2020 o 09:31
    Permalink

    “Pan Trzaskowski został nazwany m.in.: „przedstawicielem skrajnej lewicy”, „zagorzały zwolennik ideologii LGBT”, „osobą nawiązującą do tradycji Prezydenta Lecha Kaczyńskiego”.
    Doprawdy, interesujące pojemne ujęcie – a może coś jest na rzeczy, przecież Prezydent Lech K.
    co by pisać był lewicowym w rozumieniu euroatlantyckim, internacjonałem, czemu dał wyraz m.in. w Gruzji ,jak też popierał podobne ruchy na rzecz – “wolnego Kaukazu”…zwolennik permanentnej rewolucji
    neokomunistycznej ‘made in USA”.

    Odpowiedz
    • 15 czerwca 2020 o 15:35
      Permalink

      @krzyk58

      Lewicowy Lech Kaczyński? Skądże, on bardziej realizował interesy zachodniego imperializmu i Watykanu, niż jakiejś tam mitycznej lewicy.

      Wyguglaj na Onet.pl:
      “Kościół za wschodnią granicą, czyli ciąg dalszy Ostpolitik ”
      „Kluczowymi twórcami polityki wschodniej Kościoła byli kardynałowie Agostino Casaroli oraz nieco mniej znany, ale nie mniej zasłużony Luigi Poggi. Ten ostatni nazywany bywał też szefem tajnych służb Stolicy Apostolskiej (plotki te nasiliły się, gdy na jego pogrzebie pojawili się przedstawiciele czołowych wywiadów Zachodu, na czele z CIA).
      Dwaj kardynałowie
      W Polsce, wbrew faktom i wbrew opinii poważnych znawców polityki Watykanu, sugeruje się czasem, że Jan Paweł II zerwał z ostrożną polityką kardynała Casaroli i wybrał kurs zdecydowanie bardziej konfrontacyjny.
      Powyższemu przeczą:
      – podniesienie przez Jana Pawła II arcybiskupa Casaroli do godności kardynalskiej na pierwszym już konsystorzu, który zwołał Jana Paweł II
      – mianowanie kardynała Casaroli Sekretarzem Stanu Stolicy Apostolskiej, którym ów wybitny watykański dyplomata pozostawał aż do 1990 roku.
      Nie mniej istotne jest też to, że przez trzy lata pontyfikatu Jana Pawła II kardynał Casaroli pełnił funkcję nie tylko sekretarza stanu, ale również administratora dóbr apostolskich, a więc nie jeden, a dwa kluczowe urzędy. O tym jak oceniał polityka Casaroli, Jan Paweł II świadczą zaś – lepiej niż wszystko inne – słowa wypowiedziane przez papieża w homilii pogrzebowej kardynała, gdy stwierdził, że 1989 r. przyniósł owoce pracy Agostino Casaroli. Poggi również cieszył się względami Jana Pawła II i został podniesiony do godności kardynalskiej.
      Zarówno Casaroli jak i Poggi byli rzecz jasna zdecydowanymi antykomunistami, ale równocześnie byli oni zwolennikami dialogu z władzami państw komunistycznych i rozumieli, że sytuacja Kościoła w Polsce jest wyjątkiem od reguły, a nie regułą. Kościół – m.in. w wyniku ich polityki – wspierając, rzecz jasna, opozycję, nigdy nie wspierał jednak radykałów i działał na rzecz dialogu. Rok 1989 przyniósł tego owoce.

      Kościół po upadku komunizmu
      Dokładnie taką samą politykę prowadzi Kościół katolicki działający współcześnie za wschodnią granicą. Wysoki rangą polski dyplomata w rozmowie z Onetem przekazał notatki ze spotkania w MSZ RP z kardynałem Kazimierzem Świątkiem, który podczas spotkania w 1994 roku w Warszawie stwierdził, że papież wyznaczył hierarchom Kościoła w państwach byłego ZSRR 5 zadań do wykonania:
      • po pierwsze – uporządkowanie administracyjne kwestii Kościoła katolickiego
      • po drugie – nawiązanie poprawnych relacji z władzami państw i unikanie konfrontacji
      • po trzecie – unikanie prozelityzmu tj. nawracania na katolicyzm
      • po czwarte – dialog z prawosławiem
      • wreszcie po piąte – tworzenie przesłanek dla duszpasterskiej podróży Jana Pawła II na te tereny.”

      Ale prawosławie jest świadome tego, że jak wpuszczą do siebie kler katolicki to zostaną zachodnią kolonią, jak Polska, więc miejmy nadzieję, że i tym razem plany Watykańskie spełzną na niczym, jak ich nadzieje pokładane kiedyś w Hitlerze.

      Odpowiedz
  • 15 czerwca 2020 o 15:01
    Permalink

    “Jeżeli jednak wybierzemy pana Trzaskowskiego, to może czekać nas paraliż państwa.” – ależ nie wbrew pozorom przeciwnie. Zmusi to PiS do weryfikacji swojego programu ideologicznego i szukania konsensusu gospodarczego. PiS tylko traci energię na drugorzędne sprawy ideologiczne i się niepotrzebnie wypala oraz wywołuje społeczną destrukcję. Wszystkie spory ideologiczne należy odłożyć na półkę a zająć się sprawami egzystencjalnymi, aby chronić gospodarkę i naród przed dalszą degradacją. Zamiast tego powinni zająć się rozliczeniem afer gospodarczych i pedofili w Kościele. Prezes z fanatykami prawicowymi daleko nie zajedzie, a może jeszcze przez nich wiele stracić.

    Dla opozycji będzie to też konstruktywny sprawdzian, na ile chcą służyć polskiej gospodarce, a na ile realizują zachodnie interesy imperialne i ich pseudo-wartości. Nie mogą blokować i wetować dobrych propozycji PiS-u bo sami się wyłożą w najbliższych wyborach. Nigdy nie powinni zapomnieć, że PiS doszedł do władzy przez ich chciwość i nieudolność. Wtedy należałoby liczyć na poparcie projektów społeczno-gospodarczych PiS-u przez PSL, SLD i Lewicę, Konfederację, gdyby Trzaskowski z KO chciał coś bezzasadnie zawetować. Wówczas będą mieli bodajże 3/4 aby obalić weto, a KO będzie tylko na tym tracić.

    Tak to widzę. Bo realnie nie mamy niestety innego kandydata z szansą na II turę i wygranie. Alternatywą jest potencjalna dyktatura PiS-u co może się skończyć tragicznie dla Polski. Gdyby nie ich polityka histeryczna i niszczenie wartości cywilizacyjnej PRL, instalowanie państwa wyznaniowego, nie byłoby takich podstaw do obaw. Ale skoro się zachowują jak słoń w składzie porcelany bez większościowego mandatu wyborców uprawnionych do głosowania (bo tylko wtedy można mówić o demokracji), mamy prawo się obawiać o nasze prawa i wolności, zwłaszcza, że kler daje do zrozumienia kto jest panem w Polsce. Musimy to zakończyć, ten owczy pęd do potencjalnej dyktatury.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.