Polityka

List otwarty Jarosława Gowina „Władza to odpowiedzialność”

 Pan Jarosław Gowin 26 maja 2013 roku przedstawił publicznie bardzo ciekawą deklarację ujętą w formułę listu adresowanego do członków Platformy Obywatelskiej pt. „Władza to odpowiedzialność. Róbmy dobrą politykę!” W swoim liście pan Gowin jest silnie krytyczny wobec całej linii programowej swojej partii, piętnuje nieudolność rządzenia a konkretnie brak polityki i brak efektów oraz wskazuje na przyjęcie przez partię złych kierunków działalności.

Na samym początku trzeba zauważyć, że jeżeli były minister rządu z partii rządzącej pisze do swoich kolegów i koleżanek partyjnych na samym początku listu, że: „Musimy odpowiedzieć sobie na pytania, jaką partią chcemy być i jaki program chcemy zaproponować Polakom. Ten list jest zaproszeniem do takiej dyskusji.” To znaczy mniej więcej tyle, co wyraźne rzucenie rękawicą w twarz obecnemu przewodniczącemu partii, przy czym w szczególności boli ta propozycja zastanowienia się nad programem! Przecież program partii definiuje wszystko – od przywództwa poczynając po rozliczenie wyborcze. Dlatego w kolejnym akapicie pan Gowin pisze o zmianie reguł i gwałtownym przyśpieszeniu wyboru przewodniczącego partii, co ogranicza jego zdaniem czas na dyskusję.

List składa się z czterech merytorycznych części:

„Skąd przychodzimy”

„Z czego możemy być dumni”

„Czego nie zrobiliśmy”

„Róbmy dobrą politykę – odważną!”

Pierwsza część „Skąd przychodzimy” to odwołanie do wartości, które Platforma Obywatelska zatraciła, a nawet przypomnienie że PO jako partia zrodziła się z protestu przeciwko złej polityce – co jest co najmniej niedomówieniem. Nieco dalej pan Gowin przytacza korzenie ideologiczne PO: połączenie wrażliwości liberalnej w sferze gospodarki, republikański etos stawiania społeczeństwa przed państwem i zdrowy rozsądek w sferze wartości. Niestety nie dopisał, że właśnie tutaj jest pies pogrzebany, albowiem PO ma zakodowane zło głęboko w swoim politycznym genotypie. Jeżeli bowiem liberalizm – to nie można go ograniczać tylko do sfery gospodarczej, jeżeli ma zrodzić dobre owoce. Co to jest republikański etos? Co to jest republikanizm – w naszych konkretnych nad wiślańskich warunkach? A o zdrowym rozsądku w przypadku naszych polityków to najlepiej w ogóle nie mówić.

Druga część „Z czego możemy być dumni” – to lista sukcesów, rzeczy z których PO jako formacja polityczna rzeczywiście może się cieszyć, albowiem są to rzeczy których nie popsuła całkiem. Na szczególną uwagę zasługuje cyniczny eufemizm odnośnie pseudo reform emerytalnych, jakim pan Gowin podsumował stosunek społeczeństwa do „67” i innych pomysłów tego niestety rządu: „Te trudne reformy zostały przyjęte przez Polaków z budzącą najwyższy szacunek dojrzałością.” Tak proszę państwa, w szczególności przez tą część społeczeństwa, których już dotyczą a także przez całą resztę, która dopiero zaczyna sobie uświadamiać co to jest „67”.

Trzecia część listu „Czego nie zrobiliśmy” jest najobszerniejsza! Co już samo w sobie przesądza o krytycznym charakterze całej wypowiedzi i przedstawionego stanowiska, dlatego warto tą część listu zacytować w całości:

Niestety, wszyscy widzimy, że sytuacja wyraźnie się pogarsza. Tempo wzrostu gospodarczego maleje. Szybko rośnie bezrobocie. Ponieśliśmy szereg dotkliwych porażek w różnego rodzaju wyborach lokalnych. Nasze koleżanki i koledzy alarmują, że coraz częściej działania samorządowców Platformy i aparatu partyjnego w regionach zaczyna cechować buta, partyjniactwo i budzące wątpliwości moralne korzystanie z przywilejów władzy. W efekcie tego wszystkiego nasze notowania spadają, a w naszych szeregach pojawia się zaniepokojenie.

Musimy rzetelnie odpowiedzieć sobie na pytanie, skąd biorą się nasze ostatnie niepowodzenia. Nie można wszystkiego zrzucać na światowy kryzys gospodarczy czy działania opozycji. Potrzebujemy pilnego namysłu nad tym, co możemy robić lepiej.

Zatrzymam się przy kilku przykładach, związanych z naszymi głównymi postulatami programowymi.

Platforma miała być partią niskich i prostych podatków. Tymczasem od paru lat podatki

podwyższamy! Podwyższyliśmy VAT, podwyższyliśmy akcyzę, zamroziliśmy progi PIT, podnieśliśmy też składkę rentową. Wielu argumentuje, że była to konieczność związana z kryzysem. Ale czy tak jest rzeczywiście? Szwedom udało się obniżyć podatki mimo kryzysu finansowego. Co jednak najważniejsze, my nie tylko podnieśliśmy podatki, ale też nie uprościliśmy ich, a służby skarbowe coraz dotkliwiej ingerują w życie przedsiębiorców! Na skutek złych przepisów podatkowych nasza gospodarka traci rocznie miliardy złotych, a wiele dobrze prowadzonych przedsiębiorstw bankrutuje.

Mimo licznych zapowiedzi nie udało nam się ograniczyć zatrudnienia w administracji publicznej. Co gorsze, zatrudniliśmy tysiące nowych urzędników. Tymczasem w 2007 roku proponowaliśmy, żeby połączyć ZUS z urzędami skarbowymi po to, żeby ograniczyć i uczynić tańszą biurokrację związaną z poborem podatków i danin publicznych. Dlaczego odeszliśmy od tego dobrego pomysłu? Przecież właśnie ograniczanie biurokracji przyniosłoby znaczące oszczędności w budżecie państwa.

Obiecywaliśmy powszechny dostęp do internetu szerokopasmowego, a wciąż pod względem internetyzacji zajmujemy ostatnie miejsca w Unii Europejskiej. Wielką szansą dla Polski miał być gaz z łupków, a od paru lat nie jesteśmy w stanie uchwalić przepisów ułatwiających firmom polskim i zagranicznym inwestycje w jego wydobycie. Dopiero w ostatnich dniach, w obliczu wycofywania się kolejnych inwestorów, doczekaliśmy się deklaracji przyśpieszenia prac nad odpowiednimi przepisami.

Dramatycznym wyzwaniem dla Polski jest kryzys demograficzny. Wydłużenie urlopu rodzicielskiego to krok w dobrym kierunku. Brakuje jednak ciągle kompleksowej polityki prorodzinnej. Nasz system podatkowy słusznie przewiduje ulgi dla małżeństw. Jest on jednak tak skonstruowany, że nie jest w stanie z niego korzystać większość rodzin wielodzietnych. Stoją w miejscu prace nad Ogólnopolską Kartą Dużej Rodziny, przyznającej takim rodzinom zniżkowe opłaty za korzystanie ze środków komunikacji, placówek kultury, sportu i rekreacji. Zarzuciliśmy projekt wprowadzenia bonu edukacyjnego, który zwiększyłby wpływ rodziców na placówki oświatowe. Bez echa z naszej strony pozostają słuszne postulaty wprowadzenia bonu wychowawczego, tak by rodzice sami decydowali, czy posyłać dzieci do żłobków i przedszkoli czy też wychowywać je w domu.

Zamiast zajmować się gospodarką i walką z kryzysem demograficznym, wdaliśmy się w niepotrzebne spory światopoglądowe. Jak do naszej Deklaracji Ideowej ma się dążenie do instytucjonalizacji związków homoseksualnych, sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem definiowanie płci poprzez role społeczne czy uznawanie poloneza na studniówce za przejaw homofobii? Bezmyślne naśladowanie zagranicznych nowinek ideologicznych zostawmy innym partiom. Sami skupmy się na rozwijaniu tego, co stanowi o unikalności Polski: pielęgnowaniu naszej tradycji jako narodu tolerancyjnego, pluralistycznego, a zarazem dumnego z siebie i przywiązanego do tradycji swoich przodków.”

Trzeba uczciwie przyznać, że tak kompleksowej, totalnej i miażdżącej krytyki tego rządu nie było do tej pory ani ze strony Prawa i Sprawiedliwości, ani ze strony żadnej innej opozycji, jak również ze strony antysystemowych portali internetowych. Pan Jarosław Gowin tą częścią swojego listu po prostu pokazał, że Platforma Obywatelska zamiast rządzić – jedynie zarządza i w istocie szkodzi, a nawet jeżeli nie to po prostu marnuje potencjał i czas – jaki był jej dany przez wyborców. Zaniechanie reform w naszych realiach to jest jednak psucie państwa, albo już na pewno przyzwolenie na to, żeby sobie ono butwiało.

Warto zwrócić uwagę na to, że pan Gowin uznaje oczywistą oczywistość za oczywistą, że nie można niepowodzeń zwalić w całości na globalny kryzys, sporo winy jest także po naszej stronie. Zarzuca swojej partii podwyższanie podatków, co wymienia w kilku odmianach różnych manewrów podatkowych i para-podatkowych rządu. Dalej podnosi, że nie udało się ograniczyć zatrudnienia w administracji rządowej. Przypomina bardzo dobry pomysł na połączenie ZUS z Urzędami skarbowymi, to wszystko stanowią negatywne przykłady zaniechania oszczędności dla budżetu państwa. W końcu – odważnie z podniesioną przyłbicą wskazuje, że PO przez lata nie było w stanie utworzyć ram formalnych dla inwestorów w gaz łupkowy poprzez uchwalenie odpowiednich przepisów – przez co wedle jego diagnozy prace przyśpieszyły w obliczu wycofywania się kolejnych inwestorów! Brakuje polityki prorodzinnej oraz całego szeregu rozwiązań wspierających rodziny – zwłaszcza wielodzietne. Na koniec pan Gowin zarzuca swojej formacji zajmowanie się tematami zastępczymi.

Czy trzeba czegoś więcej? Oczywiście można dodać do tej listy kilka spraw, jednakże większość jest druzgocąca. Można z ciekawością oczekiwać, czy pan Tusk jako przewodniczący partii zdobędzie się na wypunktowanie odpowiedziami tych tez.

Część czwarta i ostatnia dotyczy tego co pan Gowin zaleca pisząc „Róbmy dobrą politykę – odważną!” Tutaj wręcz szokuje pewien zapis myśli: „W mojej ocenie wspomniane porażki i zaniechania nie są przypadkowe. To efekt pewnej filozofii politycznej. (…) wybraliśmy koncepcję „ciepłej wody w kranie”. To administrowanie bez odważnych reform, bez strategicznych planów, bez niezbędnych, choć niepopularnych decyzji. Taka koncepcja to przywilej czasów dobrobytu i państw sprawnie urządzonych. Dzisiaj w Polsce „ciepła woda w kranie” to za mało. Polacy poradzili sobie z kryzysem finansowym lepiej niż większość narodów europejskich dzięki swojej ambicji, pracowitości i wierze w sukces. Dlatego zasługują na więcej. Dziś potrzebują ambitnego programu, który powinniśmy im zaoferować.” Niepodejmowanie głębszych i ważnych reform do końca kadencji pan Gowin słusznie uznaje za błąd, powołując się na otrzymany mandat od wyborców. Jako remedium proponuje powrót do korzeni, uznając politykę za umiejętność rozwiązywania problemów. Nie co dalej pokazuje, że jest silnym ideowcem: „Tylko taka polityka – podejmowanie trudnych decyzji, często wbrew potężnym grupom interesów, ale w trosce o normalnych, ciężko pracujących obywateli – może przywrócić nam zaufanie wyborców.”

Całość jest bardzo odważna. Pokazuje że pan Gowin jest jednym z niewielu samodzielnie myślących polityków w Platformie Obywatelskiej, a nawet że pomiędzy nim a masami partyjnymi jest głęboka przepaść intelektualna i charakterologiczna – pozwalająca nie tylko na samodzielność ale i na bycie liderem. Pan Gowin nie bał się nazwać wprost – tego co jest największym grzechem Platformy Obywatelskiej Donalda Tuska – czyli brak planowania strategicznego, w tym brak podejścia systemowego do potrzeb reformowania państwa. To wszystko wyjaśnia i wszystko tłumaczy.

Można tylko gratulować Platformie Obywatelskiej tak wybitnego polityka jak pan Jarosław Gowin, przy czym warto pamiętać, że jest on efektem umiejętności dzielenia się polityką przez innego wielkiego i wybitnego, ale niestety zaszczutego „za młodu” krakowskiego polityka – oczywiście mowa o panu Janie Marii Rokicie, to ona namówił pana Gowina do zajęcia się polityką i startowania z krakowskiej listy PO.

Pozostaje jedynie mieć nadzieję, że apel pana Gowina nie pozostanie bez echa, przy czym zobaczymy czy przewodniczący partii podejmie polemikę i na jakim poziomie, nie mówiąc już o jego wielkim wrocławskim protagoniście. Tutaj się właśnie kłania klasa i niezależność pana Gowina, ale zarazem jego nieumiejętność do dzielenia się splendorem, gdyż jeżeli ten list podpisałby wspólnie z panem Schetyną, to Donald Tusk miałby naprawdę poważny problem. Tak, to wyłuska ich tak jak wyłuskiwał wcześniej innych, w tym dwóch tenorów – ojców założycieli Platformy. Gdzie oni dzisiaj są – jeżeli mamy mówić szczerze o korzeniach tej partii? Trzeba też zauważyć, że wielkie szczęście ma Donald Tusk i nie bez powodu skraca kalendarz wyborczy w swojej partii, gdyż pojawienie się takiego głosu jak prezentowany powyżej na miesiąc lub dwa przed wyborami mogłoby spowodować rozprężenie szeregów i po prostu klęskę wyborczą, bo opozycji nie trzeba więcej jak tylko drukować ten fragment, który w całości zacytowaliśmy na jej ulotkach wyborczych.

5 komentarzy

  1. konstruktywna krytyka jest powinnoscia kazdego ugrupowania politycznego. bez krytycznej oceny wobec obywatela zaden urzad nie moze byc tak pewnym siebie.ktytyczna i pozytywna ocena urzedu ,wladzy,funkcjonariuszy to czesc zycia ,caloksztaltu zawodowego sukcesywnego wspozycia,egzystencji

  2. Marceliński

    Doceniam usiłowania Gowina jako posła – przedstawiającego m.in. poselski projekt zmian Konstytucji – ograniczenia liczebności Sejmu i Senatu, odejścia od zasady proporcjonalności ordynacji wyborczej, zawężenia zakresu formalnego immunitetu parlamentarnego, zmniejszenia liczby głosów niezbędnych do odrzucenia prezydenckiego weta, doprecyzowania zasad współpracy między głową państwa a rządem w zakresie polityki zagranicznej i obronnej i wielu innych, jako ministra sprawiedliwości w dziele deregulacji – usuwania złych przepisów prawa i zmian w systemie „wymiaru sprawiedliwości”.

    Ale co robił pan Gowin pół roku temu, rok, dwa, trzy lata wstecz… dla zmiany “polityki PO”?
    Przecież mankamenty działań partii rządzącej znane są nie od dziś?
    Należało wcześniej znaleźć odwagę i bić na trwogę z pozycji insidera – osoby świadomej i dobrze poinformowanej… wtedy byłaby to dzielność.
    A tak mamy gry medialne egomańskich popędów.

    • Szanowny Panie! pana komentarz doskonale nadaje się do rozwinięcia w artykuł – do czego serdecznie zachęcamy. Serdecznie pozdrawiam Webmaster Józef.

  3. Pan Gowin jest według mnie nieszczery.
    Gra o swoje i interesy swojego ugrupowania jakim prawdopodobnie jest OPUS DEI. Polski polityk powinien być lojalny wobec organizacji mającej na uwadze polskie interesy, nie Watykańskie czy globalne. Zwłaszcza jak się startuje do najwyższych stanowisk w Państwie Polskim.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.