Soft Power

Likwidujmy ambasady – zwijajmy państwo!

 Likwidujmy nadal ambasady, zwijajmy państwo z jego zagranicznej nieśmiałej obecności, czyniąc obecność Polski czymś tak egzotycznym, jak prawdziwy smak kakao, zawartość mięsa w mięsie lub nauczanie na serio w gimnazjach, nie wspominając już o darmowym leczeniu. Likwidujmy, tnijmy, a jeżeli już nie likwidujemy polskiej placówki dyplomatycznej – to przeprowadźmy ją koniecznie na jakieś industrialne zadupie, tam gdzie będzie zlokalizowana świetnie – tak jak pozycjonowana jest Polska, czyli pomiędzy składem drewna a Pizzerią. Przy okazji takich świetnych lokalizacji można zmniejszyć dochody dyplomatów, bo naprawdę wiele (oj bardzo wiele) kosztują! Niech sobie dorabiają w Pizzeriach, czasami coś wycyklinują – Polak potrafi, a Polka posprząta, ugotuje i popilnuje dzieci! Coś wspaniałego – no, bo, po co nam ta dyplomacja?

Jest wiele placówek przedstawicielskich zajmujących się reprezentowaniem naszego państwa za granicą – wszystkie w gestii MSZ: Ambasady Rzeczypospolitej Polskiej, placówki Instytutu Polskiego, Konsulaty Generalne Rzeczypospolitej Polskiej, Konsulaty Honorowe Rzeczypospolitej Polskiej, Misje Rzeczypospolitej Polskiej, Stałe Przedstawicielstwa Rzeczypospolitej Polskiej, wreszcie niejako samodzielne (wyodrębnione) Wydziały Konsularne Ambasady Rzeczypospolitej Polskiej (w danym kraju). Do tego dochodzą jeszcze placówki powołane do promocji gospodarczej, ale to już inne zagadnienie – w tym wszystkim zawsze najważniejsze są Ambasady i Ambasadorowie – posiadający najwyższy z możliwych statusów dyplomatycznych! Kraj, który ma Ambasadora w innym kraju – po prostu się tam liczy, albowiem widać, że jego rząd przywiązuje standardowy poziom relacji z danym krajem. Brak ambasadora natomiast powoduje nieco inne położenie całej dyplomacji i rozłożenie ciężaru relacji.

Polityka Ministerstwa Spraw Zagranicznych – odpowiedzialnego za utrzymanie sieci placówek dyplomatycznych za granicą budzi kontrowersje. Prawdopodobnie w wielu przypadkach – likwidacji – nie da się ich wytłumaczyć inaczej niż chęcią pozbycia się ludzi mianowanych jeszcze za poprzedniego reżimu rządzącego. Inaczej takich kwiatków jak likwidacja Ambasady w Mongolii – kraju stanowiącym prawdziwe surowcowe eldorado, przy utrzymywaniu jej w Watykanie – jest pełno. Ministerstwo totalnie nie ma ogólnego zamysłu, w jaki sposób postępować z tak delikatną kwestią jak Ambasada, zwłaszcza w odległym kraju, gdzie placówka dyplomatyczna była samodzielnym strażnikiem polskich interesów. Czy też raczej mogłaby być, gdyby rząd rządził, a nie zarządzał czy też jawnie nic nie robił i potrafił zorganizować przynajmniej podstawową wymianę handlową – uzasadniającą potrzebę pilnowania naszych interesów strategicznych nawet na najdalszych przyczółkach.

O dziwo Niemcy – jakoś nie likwidują swoich Ambasad, pomimo że mają o wiele więcej do powiedzenia w dyplomacji europejskiej! Podobnie inne kraje, na równym poziomie zamożności, co Polska! Każdy nawet średnio inteligentny analityk w niemieckim MSZ rozumie, że cięcie Ambasady to skrajna ostateczność, gdyż zawsze ma to i będzie miało odzwierciedlenie na polityce.

Tylko kraj redukujący swoje znaczenie na świecie i samo-ograniczający się do roli poddostawcy usług, eksportera siły roboczej i owoców – do potężnego sąsiada – może z debilnie szczerą śmiałością pozwolić sobie na cięcie Ambasad, albowiem, co jest podstawowym uzasadnieniem – nie utrzymujemy z danym krajem intensywnych stosunków! Tymczasem nawet troglodyta i idiota dyplomatyczny, półdebil i prawdopodobnie nawet kamień – wpadłby na tą oto skomplikowaną myśl, wymagającą naprawdę wielkiej odwagi i sprzężenia się w sobie, że jeżeli nie ma z jakimś krajem zadowalających relacji – to właśnie tym bardziej należy intensyfikować coś w swojej istocie tak taniego jak dyplomacja, żeby próbować za wszelką cenę te nieistniejące lub wygaszone relacje – zbudować, ożywić! No na tym przecież polega dyplomacja! Oczywiście wszystko można zrobić zawsze taniej, prościej, dolecieć na miejsce, mieć dyplomatę honorowego – to nie problem. Jednakże każdy nawet kamienie – wiedzą, że placówka dyplomatyczna służy m.in. kulturze, robieniu interesów i prowadzeniu działalności wywiadu. Dlaczego? Ponieważ placówka dyplomatyczna korzysta z prawa immunitetu – państwa szanujące się nawzajem – dają swoim placówkom immunitet dyplomatyczny, przejawiający się w praktyce, jako nietykalność i nienaruszalność obszaru Ambasady bez zgody Ambasadora. Jest to w praktyce posunięte tak daleko, że nawet szturm komandosów na siedzibę placówki dyplomatycznej, w której uwieziono porwanych ludzi – musi być poprzedzony zgodą Ambasadora/państwa, którego flaga wisi przed budynkiem Ambasady! Naprawdę Ambasada to wspaniała sprawa – człowiek wchodzi przez bramę i jest wyjęty spod jurysdykcji i prawa kraju, w którym się znajduje! Może np. poprosić o cudowną sprawę, jaką jest azyl! Jednakże mniejsza z tym, nie ma, po co opowiadać o zaletach posiadania Ambasad, w kraju bez polityki zagranicznej, promocji międzynarodowej, nie mówiąc już o biznesie, czy też czymś tak abstrakcyjnym jak działanie wywiadu!

One Comment

  1. To co wyprawia Minister Sikorski woła o pomstę do nieba! Jak takiego szkodnika można tolerować na takim ważnym stanowisku?

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.