Paradygmat rozwoju

Likwidacja barier administracyjnych dla biznesu albo śmierć

 Jeżeli za coś powinna być w tym kraju przywrócona kara śmierci, to właśnie za nielikwidowanie administracyjnych barier dla prowadzenia działalności gospodarczej. Oczywiście zgodnie z obowiązującym kodeksem karnym, taka karę należałoby zamienić na dożywocie lub 25-lat w celi, w każdym bądź razie nie można się patyczkować z ludźmi, którzy świadomie lub nie duszą naszą gospodarkę – niszcząc życie wielu ciężko pracującym i uczciwym ludziom.

Dotychczasowy model administracji podatkowej opartej na dyskrecjonalnej i niczym nie ograniczonej (nawet przepisami) decyzyjności aparatu skarbowego to nic innego jak działania okupacyjne ukierunkowane na wyniszczenie Narodu i jego najbardziej kreatywnej klasy jaką są przedsiębiorcy. Przecież to nie jest normalne, że w dwóch takich samych sprawach urzędy wydają różne interpretacje! Poza tym nic ich nie wiąże, nawet własne decyzje!

Przykład „Układu zamkniętego” jak również takie dramaty jak pana Kluski (Optimus SA) oraz setek tysięcy innych małych, średnich i dużych przedsiębiorców pokazuje że to nie są odosobnione przypadki i mamy do czynienia z systemową patologią. Takiej administracji nie tworzy państwo demokratyczne, ba nawet okupant nie stworzy administracji – marnotrawiącej pracę na terenach okupowanych – taką administrację jak nasza mógł stworzyć po prostu szkodnik, a za szkodnictwo może i powinna być tylko jedna kara. Niestety jeżeli ktoś nie ma pewnego organu pomiędzy uszami – nie powinien być dopuszczany na żaden szczebel decyzyjności – nawet prowadzenie publicznych wychodków wymaga podejmowania strategicznych decyzji! Winni istniejącego stanu rzeczy muszą zostać zidentyfikowani, ujawnieni i ukarani – to nie jest możliwe, żeby wszyscy przedsiębiorcy się mylili, kłamali lub próbowali „przekręcić państwo na wacie” – cokolwiek by to miało znaczyć.

Po prostu nie jest możliwe efektywne działanie systemu, który a priori zakłada permanentną wręcz genetyczną nieuczciwość wszystkich graczy! Jeżeli rzeczywiście jest tak źle, że naszych przedsiębiorców muszą kontrolować szaleńcy na podstawie swobodnej interpretacji przepisów, to pójdźmy dalej mianowicie zrezygnujmy z opodatkowania zysków przedsiębiorców i nie pozwólmy niczego nikomu od niczego odliczać. Wprowadźmy po prostu podatek obrotowy – likwidując cały chory, niepotrzebny i niewydolny aparat skarbowy. Przedsiębiorca do każdej czynności będzie zobowiązany doliczyć określoną wielkość podatku obrotowego – naliczanego progresywnie w zależności od wysokości jego marży. Być może byłaby potrzebna do utrzymania jakaś administracja sprawdzająca poprawność naliczania poszczególnych podatków, jednakże jej działanie byłoby proste i możliwe do przeprowadzenia nawet zdalnie – przy użyciu komputera. W każdym bądź razie obecny system jest po prostu chory i tłamsi naszą przedsiębiorczość, często doprowadzając do ludzkich tragedii.

Być może udało by się policzyć na ile bardziej efektywny byłby właśnie system podatku obrotowego zamiast dotychczasowego modelu opodatkowania, jednakże wymaga to wiedzy fachowej i czasu. Wielka szkoda że w naszym kraju nie ma think tanków zdolnych do podjęcia się tego typu wyliczeń.

W okresie kryzysu nie ma innej drogi niż upraszczanie procedur. Nie ma znaczenia, że obecnie można w naszym kraju założyć działalność gospodarczą dosłownie od ręki i wchodząc do urzędu z ulicy. Prawdziwe schody zaczynają się zaraz potem, jak trzeba płacić składki, odprowadzać zaliczkę na podatek i starać się jakoś ciągnąć ten cały poroniony cyrk, na co przedsiębiorcy – przeważnie ci mali tracą olbrzymie ilości czasu i pieniędzy – opłacając tzw. biura rachunkowe, bez których wsparcia i uprzejmej znajomości pani księgowej z paniami w „skarbonce” nawet uczciwie prowadzący swój biznes człowiek nie ma szans. Zawsze coś zawini i zawsze dostanie jakąś karę. Jeżeli ktokolwiek ma wątpliwości co do tego jak ten system funkcjonuje, wystarczy że przejdzie się do dowolnego urzędu skarbowego w okresie przypadającym na rozliczenia przedsiębiorców – to znane terminy. Zawsze przy stosownym okienku jest ogonek zdezorientowanych ludzi, którym dzwonią po dwa lub trzy telefony komórkowe – od kontrahentów, a oni próbują zrozumieć jaki błąd popełnili przy zatrudnieniu przysłowiowego szwagra na pół etatu. Podobnie jest w innych molochach – właśnie przymusowe oskładkowanie jest chyba największym przekleństwem. Niestety nie da się łatwo rozwiązać tego węzła gordyjskiego.

Jeżeli dotychczasowy system ma nadal istnieć, premier żeby ulżyć ludziom powinien doprowadzić do trzech natychmiastowych zmian: po pierwsze wprowadzić abolicję – dla wszystkich, którzy się przyznają do przewinień podatkowych i zapłacą należne świadczenia (nawet na raty), po drugie wprowadzić zasadę ostrzeżenia jako pierwszej kary za pierwsze przewinienie, to znaczy żeby nie było od razu konsekwencji finansowych za pierwszy błąd a po trzecie – zakazać urzędom przygotowywania planów kar do wykonania. Praktyka planowania przychodów z grzywien jest naganna – aczkolwiek wymusza ją w praktyce system. Urząd nakładający więcej kar niż średnia krajowa – jest złym urzędem.

Być może uda się w ten sposób nieco udrożnić system gospodarczy, w każdym bądź razie obecnie musimy przetrwać, a żebyśmy my przetrwali muszą przetrwać przedsiębiorcy – ponieważ to oni wypłacają nam pensje.

2 komentarze

  1. Dobry i potrzebny tekst.
    Tylko kto go przeczyta?
    Kto weźmie pod uwagę cenne wskazówki @autora?
    Ten pomysł z zastosowaniem prostego podatku obrotowego wymaga co najmniej rozważenia.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.