Polityka

Liberalizm w natarciu, zatem zezwalajmy i zdejmujmy ograniczenia!

 Jedna partia polityczna, której nazwy nie ma po co wymieniać zaproponowała daleko idącą reformę kodeksu drogowego, polegającą na zmianie zasad obowiązujących kierowców podczas jazdy (prawo do nie zapinania pasów), czy też rozmawiania przez telefon komórkowy a na samym zdobywaniu prawa jazdy kończąc.

Abstrahując od szczegółowości tych pomysłów – trzeba sobie powiedzieć jasno – tak to jest genialne, tego dokładnie nam potrzeba – mianowicie wyzwolenia odwiecznej słowiańskiej anarchii i entropii, która w nas genetycznie drzemie i nie dała się wykorzenić przez ponad 1000 lat chrześcijaństwa.

Pozwólmy sobie na wszystko, pozwólmy na niepłacenie podatków – no bo dlaczego nie? Niech każdy obywatel ma prawo zawiesić w danym roku płacenie podatków pod warunkiem że przez kolejne dwa lata odda je z odsetkami. No bo dlaczego nie? Sam pomysł braku kursów na prawo – jazdy jest genialny, w kraju mielibyśmy raj i brak problemu pijanych kierowców, no bo kto by się przejmował, że mu zabiorą prawo jazdy? Wszyscy mogliby pić! Natomiast, czy ktokolwiek wpuszczałby Polaków w ich samochodach za granicę? Jednakże ma być liberalnie więc pójdźmy dalej – po co licencje pilota? Po co licencje na prowadzenie pojazdów trakcyjnych? Po co licencje operatorów dźwigowych? Uwolnijmy wszystko i wszędzie, niech każdemu będzie wolno kupić sobie dźwig (każdemu wolno) – ustawić żurawia i machać gruchą o wadze 20 ton na lewo i prawo – jak się jakaś kamienica znajdzie po drodze – to problem jej właścicieli nie nasz!

Pójdźmy jednak jeszcze dalej – jeżeli ma być wolność to są potrzebne także jej gwarancje, a nie ma lepszej gwarancji wolności osobistej niż hełm, kamizelka kuloodporna (to gwarancje pasywne) oraz wynalazek Kałasznikowa z wiaderkiem pocisków (bezpieczeństwo aktywne). Zdecydowanie należy pozwolić Polakom i Polkom na posiadanie takiej ilości broni na jaką tylko mają ochotę z dowolną ilością amunicji – proszę bardzo, chcesz to miej – kup sobie, nawet bez rejestracji, no bo po co rejestrować posiadanie broni w kraju absolutnej, pełnej i nieskrępowanej wolności.

Niech każdemu będzie wszystko wolno, po co państwowy monopol spirytusowy lub tytoniowy? Po co monopol loteryjny? Dlaczego zakazujemy produkowania, obrotu i posiadania narkotyków? Niech ludzie sami decydują co dla nich dobre! W konsekwencji – dlaczego wiążemy ludzi obowiązkami wynikającymi z planowania przestrzennego? Uwolnić grunty – niech każdy właściciel decyduje z pełną dowolnością co chce mieć na swojej ziemi – to jego problem i jego sprawa – w tym także podciągnięcie mediów (obligatoryjne). Nie może być bowiem tak, żeby utrzymywać sztuczne podziały – niech pojawią się domy, działki i letniska wszędzie gdzie tylko jeszcze się da cokolwiek wybudować.

No i nie może być mowy o przymusie szkolnym, no bo kto to widział, żeby przymuszać rodziców dzieci do wysyłania ich do szkoły? W ogóle po co szkoły przymusowe? Pozostawić fakultatywne – jeżeli rodzic chce, może dziecko hodować sobie w domu! Tak, to by była wolność – dzieci wałęsających się po ulicach z bronią, zażywających dopalacze i narkotyki oraz rozbijających się samochodami bez prawa jazdy! Tak, to by była wolność zbliżona do wolności absolutnej.

Do pełni szczęścia brakowałoby nam jeszcze prawa do wolności i swobody wypróżniania się, no bo dlaczego nie? Dlaczego zabraniamy Polakom i Polkom – synom i córkom tego dumnego narodu, który tak wiele wycierpiał i jest wynędzniały (w tym w części intelektualnie) – prawa do swobody nieskrępowanego wypróżniania się tam, gdzie potrzebują i tam gdy tego potrzebują – skoro akurat psy i koty takie prawo mają? Przecież to jest nieludzkie, że za wypróżnienie się z potrzeby fizjologicznej mniejszej na miejski trawnik lub pod miejskie drzewko – ta okrutna Straż Miejska może skutecznie domagać się od nas przed Sądem Grodzkim aż 500 zł! To jest nasze! To nasi ojcowie i dziadowie o to walczyli! Krew przelewali! Głodzili się! Po to właśnie żebyśmy mogli sobie użytkować przestrzeń tak jak tego potrzebujemy, a wiadomo że jakoś załatwiać potrzebę fizjologiczną mniejszą i większą każdy jakoś musi – więc są to potrzeby naturalne i nie ma co robić z tego wielkiego halo!

Jakiś to byłby szczęśliwy kraj, w którym każdy Polak mógłby zatrzymać się gdzie chce swoją furką, a następnie podpierając się o swój karabin – czujnie rozglądając dookoła załatwić potrzebę większą np. w kucki do hełmu no i użyźnić tym nawozem własne poletko marihuany. Czy to by nie było wspaniałe, cudowne i wzorcowe ziszczenie ideałów o złotej szlacheckiej wolności?

Niestety wszelkie postulaty zgłaszane publicznie muszą uwzględniać, że ktoś je obśmieje, albo nawet cynicznie je poniży, odwołując się do braków intelektualnych ich wyrazicieli. Państwo i prawo – nie są doskonałe, ale to jedyna dźwignia, która tworzy podstawy naszej cywilizacji wynikającej z powtarzalności milionów dobrowolnych zachowań. Jeżeli ktoś tego nie rozumie, nie powinien zajmować się niczym co nawet stoi przy polityce.

One Comment

  1. w pełni się zgadzam z postulatami zawartymi w artykule. niech każdy robi co chce, a jeśli ktoś chce specjalnych zasad niech zbuduje prywatną organizację w której te zasady będą przestrzegane przez tych co chcą przestrzegać ich bez przymusu. dlaczego jeden człowiek czy instytucja ma Ci narzucać co Ty możesz a czego nie możesz robić? śmieszne jest to że dla kogoś to jest jeszcze dzisiaj śmieszne (niedorzeczne?). oczywiście same postulaty liberalne w postaci niezapinania pasów, czy tego co robię sobie podczas jazdy np z gołą laską, są tylko przykładem i nośnym hasłem nie dotyczącym poważniejszych spraw, jednak zasada prywatnej wolności się nie zmienia. w polityce zawsze istniał spór między zwolennikami powtarzalnych zachowań i inżynierii społecznej, oraz wyrazicielami interesu wolnych jednostek. rzeczywiście w klasycznej polityce jednostka praktycznie nigdy się nie liczyła. różnica była tylko taka, że w wielu krajach wiele wolności było jeszcze nie zabranych przez politykę i coraz dalej ingerujące państwo (np USA w naszym kręgu kulturowym). powoli się to zmienia. do polityki zaczynają przychodzić ludzie kwestionujący wszystkie “normalne” zasady polityki, przeciwstawiający wolności indywidualne normom odgórnie ustalanym. polaryzacja w następnych latach będzie coraz większa a ludzie o Twoich poglądach będą reprezentowali coraz wątlejszą większość. na razie ruch opozycji obywatelskiej jest stosunkowo rozproszony, nie zdefiniowany, raczej słaby, manifestuje się w internecie, nie sięga jeszcze polityki. są rodzynki w rodzaju Rona Paula i tym podobnych. jednak to dopiero początek rodzenia się nowej świadomości. zjawisko jest o tyle pozytywne, i może odniesie dzięki temu jakiś sukces w postaci realnej siły politycznej, że wymyka się dotychczasowym podziałom, typowym dla klasycznych obozów z poprzednich dekad, jak liberalny, anarchistyczny, libertariański, konserwatywny, prawicowy, lewicowy itd. w zasadzie jest to ruch obywatelski który polega na zakwestionowaniu całej dotychczasowej polityki. to ruch zeitgeist, anonymous, wikileaks, partii piratów, alterglobalistów, “oburzonych”, coraz bardziej się krystalizujący na fali kryzysu dzięki któremu ludzie zaczęli się dowiadywać o NWO, czym jest FED, Bank Centralny, jak przebiega produkcja i obieg pieniądza, czym są rynki finansowe, czym są patenty, koncerny, GMO, koncerny farmaceutyczne, prawa autorskie itp. na tym tle postulaty o niezapiętych pasach należą do dziecinnych postulatów ponieważ nowy światowy ruch oczekiwać będzie dużo więcej. i jak najbardziej, będzie się brać za politykę, aczkolwiek z żadnymi konwencjonalnymi politykami nie dojdzie nigdy do porozumienia. jednak będziesz musiał w polityce ten wolnościowy ruch za kilka lat zaakceptować :). są partie których nazw nie warto wymieniać, które będą liczyły na przychylność tej nowej fali coraz bardziej bezwzględnej, coraz bardziej radykalnej, i coraz bardziej niebezpiecznej dla dotychczasowego status quo. będą to takie różne Korwiny, Palikoty albo już zupełnie śmieszne mainstreamowe PJNy, które będą puszczały oko do “liberalnego” wyborcy. jako partie nurtu głównego nie zdobędą tych wyborców, albowiem dla nich będą zupełnie niewiarygodne, z kolei w mainstreamie, będą odbierane za zbyt osobliwe, czy niepoważne poprzez tych kilka ozdobnikowych postulatów. te partie są niepotrzebne ponieważ nikogo nie reprezentują, i zaśmiecają scenę polityczną niewyrazistymi postulatami, programami i wizerunkami. nie ma między jedną i drugą postawą kompromisu, podczas gdy partie starego typu próbujące znaleźć u siebie pierwiastek “liberalny” są niespójne i wewnętrznie sprzeczne. dziś obserwujemy ostatni akcent tych partii, za kilkanaście lat nigdzie ich w świecie zachodnim już nie będzie. będzie dotychczasowe status quo i zupełnie inna “polityka”.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.