Polityka

Lewica zrobiła wszystko żeby nie przeszkadzać w reelekcji obecnego Prezydenta?

 Lewica zrobiła wszystko, żeby wyłonioną kandydaturą na stanowisko Prezydenta RP, przypadkiem nie przeszkadzać w reelekcji obecnego Prezydenta. To rozsądna strategia lewicy jako przyszłej partii układu władzy, albowiem jest bardzo prawdopodobne, że w nowym Sejmie będzie potrzebne kilkanaście głosów lewicy, do przejęcia większości koalicyjnej przez obecnie rządzącą koalicję.

W przypadku, gdyby lewica i partia obecnie rządząca skonfliktowały się wcześniej, konsensus może nie być możliwy, a najłatwiej jest się skonfliktować właśnie przy okazji wyborów prezydenckich – to naprawdę gra o dużą stawkę, gdzie co prawda nie widać aparatów partyjnych, ale one są, działają i bez nich kandydaci naprawdę niewiele mogliby osiągnąć.

Lewica więc wystawiając panią kandydującą postąpiła optymalnie z punktu widzenia osiągnięcia własnych celów strategicznych – NIE PRZESZKADZANIE obecnemu Prezydentowi jest elementem wejścia do układu, a ponieważ realne przeprowadzenie prezydenckiej kampanii wyborczej, to nic innego jak poważny wysiłek, na którym można sobie zrobić nazwisko – lewica mając osobę wewnętrznie kontrowersyjną, na którą działacze nie będą chcieli pracować – pozostanie bezpieczną przystanią dla swojego wielkiego lidera. Natomiast pani kandydatka nie ma szczególnych szans, o czym świadczy nawet to, że nie daje się jej samodzielnie wypowiedzieć na przedstawiającej w nowej roli konferencji prasowej!

Co ciekawe ta kandydatura jest krytykowana przez kobiety, w tym niezwykle szanowane kobiety lewicy, które cieszą się niekwestionowanym autorytetem – tam nie ma szału i czołobitności przed oto – nowo objawioną przez męskiego lidera, jako de facto kogoś z zewnątrz w środowisku.

Poza tym jest jeszcze jeden bardzo istotny aspekt moralny, albowiem pani zgłoszona do kandydowania to dziennikarka! Powstaje pytanie o etykę i WIARYGODNOŚĆ? Dziennikarz bowiem z istoty swojej natury jest recenzentem działania polityków, a tutaj mamy piękną próbę przejścia z obozu do obozu i to z pominięciem niesłychanie ważnego zjawiska symetrii. Przy czym od razu trzeba powiedzieć, żeby to było jasne, nie ma nic bardziej sztucznego niż wykorzystywanie przez celebrytów swojej pozycji w mediach i związanej z tym rozpoznawalności. Jest to oczywiście sposób na zwiększenie swoich szans w procesie wyborczym, jednakże trzeba sobie zadać pytanie. Czy aby na pewno O TO CHODZI w wolnych i demokratycznych wyborach w kraju, żeby startowali w nich celebryci-dziennikarze?

Niestety obserwując od pewnego czasu działania na lewicy, można nabrać wrażenia, że niestety niektóre przedsięwzięcia są pomyślane w taki sposób, żeby tylko funkcjonować formalnie, nie wywołując żadnych realnych skutków w rzeczywistości.

Uwaga to nie jest zarzut, że partia nie walczy, albowiem nie ma przecież obowiązku konfliktować się z otoczeniem, może działać poprzez symbiozę i współpracę. To by nawet lepiej o takiej formacji świadczyło, jednakże w przypadku lewicy doszło do jakichś dziwnych relacji z czołową partią opozycyjną o charakterze prawicowym.

Dla wielu niestety ta niegdyś tak znamienita partia to dzisiaj jedynie tylko cień swojej minionej świetności, ponieważ brakuje jej autorefleksji, pozwalającej na określenie takich kwestii pryncypialnych jak miejsce partii na scenie politycznej i jej stosunku do np. rządzącej koalicji.

Mówi się przy tym, że partia cierpi na problem lidera, który zaczął, ale nie bardzo wie kiedy i jak trzeba skończyć! Przez co partia lewicowa jest silna głównie siłą własnego logotypu oraz autorytetem najbardziej rozpoznawalnych działaczy, których się jednak z partii bezwzględnie usuwa, jeżeli zawodzą w mniemaniu relacji z super-liderem. Jest to zaprzeczenie dotychczasowego lewicowego dogmatu numer jeden o bezwzględnej potrzebie utrzymania jedności na lewicy.

Całość sprawia coraz dziwniejsze wrażenie, w tym znaczeniu że lewica nie jest autentyczna, nie przekonuje do siebie ludzi z poza kręgów swojego stalowo-betonowego elektoratu. Ma to oczywiście zabójczy wpływ na wynik uzyskiwany przez partię. Niestety nie jest on zachwycający I NIC NIE WSKAZUJE NA TO, ŻEBY W TYM UKŁADZIE MIAŁ ULEC POPRAWIE. Z powyższych względów strategia nieprzeszkadzania kandydatowi popieranemu przez główną partię w wygraniu wyborów prezydenckich jest nie tylko rozsądna, ale przede wszystkim jest to chyba jedyna efektywna strategia jaką może podjąć zwijająca się partia.

3 komentarze

  1. Dzień Dobry
    W Polsce nie ma Lewicy na scenie politycznej. Prawicy również. Stawiam tezę że nie ma nawet polityków. Są tylko grupy interesów przypisujące sobie lewicowe czy prawicowe poglądy dla osiągnięcia własnych celów o wymiarze finansowym.
    Pozdrawiam

  2. Jak chodzi o polską “lewicę” (cudzysłów nie jest przypadkowy) to już od kilku kadencji po tak zwanej lewej stronie trwa sezon ogórkowy, zwyczajnie działać tak by dostać się do koalicji rządzącej.

  3. inicjator_wzrostu

    Nie ma LEWICY, dlatego te KANAPY, co się uważają za lewicę – ratują swoje stołki.
    I tyle.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.