Lewica się sama zatopi a prawicową prawicę zatopi prawica? (cz.2)

graf. red.

Do stworzenia partii politycznej są potrzebne trzy składowe: po pierwsze społeczna, wręcz cywilizacyjna potrzeba, na którą odpowiedzią jest idea. Po drugie ludzie, którzy tą ideę wyrażają i są w stanie ją wprowadzić w życie. Po trzecie pieniądze, bo bez pieniędzy nie da się „działać”.
Pierwszy czynnik występuje, tylko tak się składa, że opowiada na niego prawica z hasłem „a na drzewach zamiast liści…”. Z drugim czynnikiem są problemy, bo żeby działać politycznie trzeba być albo biednym jak mysz studentem i nie mieć nic do stracenia, albo biznesmenem z sukcesami lub synem takiego. Trzeci czynnik w tym kraju również nie jest prosty, ponieważ jak już dzisiaj wiadomo np. myśl neoliberalna gruntowała się dzięki pieniądzom zza Odry i Nysy. Dzisiaj finansowanie zewnętrzne jest trudne, a system chroni establishment poprzez samofinansowanie partii establishmentowych.
W konsekwencji koło się zamyka. Nie wejdziesz do polityki, bo są w niej inni i mają pieniądze, a jak chciałbyś wejść to podetniemy ci skrzydełka lub wykupimy ludzi. W ostateczności można doprowadzić do „spontanicznego” samobójstwa lidera partii politycznej, który się „sam” powiesi, we własnym gabinecie i co najciekawsze, nikogo to nie będzie interesować.
Właśnie w takim kraju żyjemy, proszę mieć tego świadomość, przy czym standardy zachodnie pod tym względem wcale nie są inne, może mniej brutalne w sensie niszczenia w mediach, jednak wszędzie działa to tak samo. U nas nie trzeba było wiele, a lider ruchu stymulowanego oddolnie dzisiaj jest fryzjerem i już nie myśli o polityce.
Problem jest więc systemowy, dotyczy lewicy – ta nas najbardziej interesuje, ale analogicznie jest na najbardziej prawicowej i w prawo prawicy, gdzie działacze mają na szczęście świadomość, że liczą się tylko tyle, na ile są razem. Pomimo różnic ideologicznych opłaca się im być razem, gdyż inaczej zostaną rozmienieni na drobne i spuszczeni w kiblu historii, bo prawica trochę mniej na prawo, nie może tolerować konkurencji na własnej części podwórka powyżej pewnego poziomu obsikiwania płotków.
To, co się wydarzyło na naszej prawicy jest cudem, prawdziwym odrodzeniem myśli prawicowej, w wielu miejscach przekrzywionej i udziwnionej, ale jednak prawicowej. Rozmydlenie ideałów narodowych, pompowanie masowej imigracji z poza Unii Europejskiej i prowadzenie polityki trudnej do zrozumienia z punktu widzenia wartości narodowych, niemożliwych do pogodzenia z wartościami religijno-narodowymi, to są powody które spowodowały, że pojawiła się najbardziej na prawo prawicowa prawica.
Kandydat na prezydenta prawicowej prawicy ma ten problem, że w swoim życiorysie ma powiązanie z zamawianiem na raz pięciu piw gestem wyprostowanej prawej ręki, a to jakkolwiek by nie nawiązywało do dziedzictwa salutów rzymskich, jest NIE DO PRZYJĘCIA W POLSCE i nie może być w żaden sposób nawet tolerowane. Poza tym jest to jeden z przypadków ludzi, którzy są jednoznaczni w poglądach i to pomimo zmiany poglądów ich mentorów, o czym nie raz mogliśmy się przekonać, co były mentor wyczynia. Swoją drogą jakie to musi być śmieszne z perspektywy ludzi, którzy mają ideę i ją wyrażają, jak się widzi swojego byłego mentora lidera skaczącego jak… kto nie skacze, to wiadomo kim jest. Smutne, ale to jest prawdziwy obraz naszej rzeczywistości.
Jeżeli prawica się nie zjednoczy w sposób powodujący granie na lidera, którego tam w tej chwili nie ma, to na pewno nie będzie popierać swojego kandydata na prezydenta. Tymczasem większej i lepszej okazji do pokazania wartości narodowych, zaznaczenia granicy pomiędzy prawdziwą prawicą, a prawicą w wersji pop-religijnej, nie było i nie będzie. Odpowiednie wykorzystanie tej szansy, może pokazać społeczeństwu różnicę, pomiędzy pop-religijną prawicą, która ściąga do Polski miliony ludzi zabierających pracę Polakom, a prawdziwymi wartościami prawicowymi.
Będzie niesłychanie interesujące, czy prawicowa prawica, w swojej konstrukcji złożona i różna, wytrzyma tę próbę? Jeżeli nie, to długo się nic nie zmieni, zwłaszcza w jakże niesłychanie ważnej dla nas kwestii wschodniej, o której rozumienie jakże ciężko jest u naszych „elit” rządzących. Prawicowa prawica przy wszystkich swoich ograniczeniach, przynajmniej uczyniła z tych kwestii istotne sprawy w agendzie politycznej, a to już samo w sobie to bardzo dużo, bo na bezrybiu i rak ryba.

11 myśli na temat “Lewica się sama zatopi a prawicową prawicę zatopi prawica? (cz.2)

  • 13 lutego 2020 o 05:17
    Permalink

    Prawica, taka w duchu endecji, jak np. Stanisław Rymar – jest potrzebna.

    Interes narodowy musi być FAKTYCZNIE wyrażany i realizowany.

    No i dbałość o Państwo Polskie i przestrzeganie reguł państwa prawa.

    Nie jakieś tam wizje chorego umysłu NadNaczelnika i Jego Pomocników (w tym jeden uniewinniony za rzucanie jajkami?) od niby reformy systemu prawa i śledzenia obywateli.

    To się nie może udać taka ekspansja populizmu, tak jak teraz prezentowanego przez PiS – bo to jest w zasadzie katoliko-socjalizm w Nadwiślańskim i Banasiowym Macondo.

    Młodzi powinni to zlikwidować, ale ociężałość konsumentów niedzielnego rosołku (po Mszy Świętej), mimo gotowania go na Ruskim gazie – zrobi swoje.

    To jeszcze potrwa parę lat.

    Im dłużej, tym trudniej będzie naprawić szkody.

    Inspirująca do władzy KO do tego się nie nadaje, Nowa Lewica – też nie.

    Czyli czekanie na Ruch Pana Hołowni?

    To zależy od pieniędzy, a ten ich nie ma, mimo że ma żonę pilota Mig-29.

    Amen.

    Odpowiedz
  • 13 lutego 2020 o 09:27
    Permalink

    W Polsce nie ma prawdziwej prawicy narodowej. Już @krzyk58 nam to wyjaśni.:-)

    Ta prawica pop-religijna i najbardziej prawicowa prawica na prawo, która niby jest, to tylko lokaje nowej burżuazji, starego “jaśnie państwa” oraz zachodnich interesów i niewolnicy okupanta religijnego, a także różni maniacy i niedobitki post-sanacyjnej mentalności. To samo dotyczy tej prawicy chłopskiej (PSL), która robi za kurtyzanę w polityce. Wszyscy brali udział w niszczeniu dorobku Polski Ludowej, wszyscy oddali się we władanie zachodnich panów. Z kim tu cokolwiek tworzyć jakąkolwiek narodową wartość czy narodową politykę bez względu na odcień barwy politycznej?
    Nie ma ludzi na odpowiednim poziomie intelektualnym i moralnym, nie ma prawdziwych demokratów o jakich pisała Maria Ossowska.
    Polecam: “Wzór obywatela w ustroju demokratycznym [1944-1946]” – http://lewicowo.pl/wzor-obywatela-w-ustroju-demokratycznym/
    Nie ma też prawdziwych chrześcijan doskonalących swoje więzi społeczne, pracę w duchu społecznym i rozwój własnej osobowości celem odkrycia Boga w sobie, wg wzorca Tomasza Kempisa “O naśladowaniu Chrystusa”:
    „4. Marnością jest gromadzić bogactwa, które przeminą, i w nich pokładać nadzieję. Marnością także – zabiegać o własne znaczenie i piąć się na coraz wyższe szczeble godności. Marnością – iść ślepo za zachceniami ciała i szukać tego, co kiedyś przyjdzie ciężko odpokutować . (Ga 5,16)” Źródło: Tomasz a Kempis, O naśladowaniu Chrystusa, PAX, Warszawa 1980 (Przedmowa ks. Jan Twardowski), s. 22.
    https://aros.pl/ksiazka/o-nasladowaniu-chrystusa-3

    Ogólnie bryndza. Przypominam więc znakomitą opinię Bohdana Piętki:
    „Po raz kolejny okazało się, że to co w Polsce nazywa się prawicą jest wielką, wielką pustką polityczną, intelektualną i moralną, w której wszystko sprowadza się do jednego mianownika o nazwie antykomunizm i rusofobia. Poza tym nie ma już nic, żadnej myśli politycznej, żadnej idei. Dowodzi to tylko podległości owej prawicy celom politycznym hegemona zza Oceanu i niczego więcej.”
    Źródło: Myśl Polska, nr 51-52 (15-29.12.2019) http://www.mysl-polska.pl/2119

    I jeszcze ponadczasowa prawda Abramowskiego:
    “Rewolucja polityczna jest tylko żywiołowym i koniecznym następstwem rewolucji moralnej i jako taka nie daje się nigdy przeprowadzić z góry.” Źródło: Program wykładów nowej etyki w: Edward Abramowski, Pisma, tom I, Warszawa 1924.

    Odpowiedz
  • 13 lutego 2020 o 09:45
    Permalink

    Prezydentura nie miała w Polsce dobrych tradycji. Pierwszy polski prezydent Narutowicz został zamordowany zanim zdołał cokolwiek zrobić, drugi Wojciechowski został obalony przez pierwszą dobrą zmianę w 1926, trzeci Mościcki powołany na stanowisko sanacyjnego popychadła poczuł siłę swego urzędu dopiero po śmierci Piłsudskiego, by w triumwiracie z Rydzem i Beckiem wydać narody Polski na rzeź o nieznanej wcześniej skali. Tych operetkowych z londyńskiego “Rubensa” nie warto nawet wspominać. Ich następcą został oddany Stalinowi Bierut, który jednak okazał się sprawnym organizatorem powojennej odbudowy Polski oraz hojnym rozdawcą ułaskawień i amnestii w imię socjalistycznej zgody narodowej. Jednak po śmierci Stalina i Berii stał się niewygodny, więc wrócił z wycieczki w blaszanym opakowaniu. Powrót prezydentury w III RP dawał nam wielkie nadzieje. Pierwszym został Generał – autor przemian idących za vox populi, gotowy jednak bronić dorobku poprzednich pokoleń. Nie znajdując jednak zrozumienia poszedł w ślady Wojciechowskiego. Zastąpił go Wałęsa intelektualnie przygotowany do roli związkowego awanturnika. Taka też więc była jego kadencja. Kwaśniewski świadom że “sternikiem został duchami napełnionej łodzi”, odleciał “tak cicho jak duch, gdy odlata”. Zastąpił go Kaczyński inaugurując swoją prezydenturę słowami “Panie prezesie melduję wykonanie zadania”. Dalej wraz z bratem bliźniakiem uwierzył że razem władzę mają tak wielką, że nie tylko Konstytucja, ale i prawa przyrody jej nie ograniczają. W rezultacie doprowadzili do katastrofy w Smoleńsku, zręczne jednak przekuwając ją w zaczątek swoistej smoleńsko-katolickiej, porywającej religii pod przywództwem “diwiratu” z Kościołem. Ta dwójka stała się faktycznym przywódcą Polski. Od tego czasu parlament i prezydent stały się tylko bezwolnymi mistyfikacjami państwowych władz. Stan ten może jednak trwać tylko tak długo dopóki stanowiska prezydenta nie obejmie człowiek obdarzony wolą mądrością i siłą. Taki jednak mógłby zagrozić radosnemu taplaniu się w ciepłym błotku. To dlatego pociągający za sznurki woleli postawili marionetkowe kandydatury. Wkrótce wybory. Łudzimy się więc szansą na wybór męża stanu, strażnika konstytucji stojącego ponad politycznymi swarami, a poinstruowani przez swoje telewizory wybierzemy sobie człowieka z budyniu, które niczym nie przeszkodzi taplaniu się w “narodowym grównie”. A więc znów “Rzecz się dzieje w Polsce czyli nigdzie” (Alfred Jarry Ubu Król).

    Odpowiedz
    • 13 lutego 2020 o 14:50
      Permalink

      @Pozorovatiel. “Pierwszym został Generał – autor przemian idących za vox populi…”
      Niestety, nie wyszedł poza nakreślone ramki lewicy laickiej – którą tak namiętnie zwalczał i napiętnował w okolicach 68′.

      Macintosh
      13 lutego 2020 at 11:30

      Ideolodzy nurtu od zawsze zajmowali się wyłącznie stroną teoretyczną – w jaki sposób można uszczęśliwiać na siłę (na chama) lud pracujący miast i wsi. 🙂
      Takie nieroby jak Karol Marks, nie tylko że nie pracowali (kto nie rabotajet
      nie kuszajet) to na dokładkę ponarabiali dzieci na prawo ale i na lewo
      (ze służbą – tak, tak marksiści “trzymali służbę”) na które nie łożyli ( oni walczyli o lepszą przyszłość ‘wszystkich dzieci świata” – swoje oddawali zwykle do ochronek, na socjalizację). Pasoży…ty?! 🙂

      A czy ‘nasza” lewica laicka w PRLu kalała się pracą?

      Odpowiedz
      • 13 lutego 2020 o 20:12
        Permalink

        Odwróćmy nieco to twoje retoryczne pytanie o lewicę laicką, która naprawdę spełniła ogromną rolę w PRL-u doprowadzając lud do małego oświecenia. Zrobiła to w post-szlacheckich dworkach i pałacach zamienionych na szkoły i szpitale oraz domy pomocy społecznej, a dzięki temu zniknęły tzw. dziady spod kościołów oraz ulic i wiosek. Lewica laicka wykonała ogromną pozytywistyczną pracę u podstaw, której nigdy w historii nie wykonał Kościół z klerem, a taki był ich święty obowiązek wg nauk Chrystusa -doskonalić chrześcijańską osobowość i system społeczny w duchu równości i miłości bliźniego.

        Ale czy kler kalał się i kala pracą?
        Bo nasi prasłowiańscy przewodnicy duchowi utrzymywali się pracą własnych rąk.
        To pod wpływem polityki Kościoła i zachodu wielu z tej lewicy laickiej pobłądziło i odstąpiło od wartości społecznych, na rzecz wartości burżuazyjnych ze “świętą własnością prywatną” na czele. 🙂
        Taka jest smutna prawda, niewygodna dla prawicy.

        Odpowiedz
      • 13 lutego 2020 o 20:25
        Permalink

        Krzyku nie jestem antysemitą, jednak jest w moich poglądach pewna porcja syjonosceptycyzmu. Nie jestem w związku z tym zwolennikiem praktyki politycznej z lat 1948-56, mój Ojciec w tych czasach (od 1946) 8 lat spędził w więzieniu, i miał później wpływ na ukształtowanie mojego krytycyzmu wobec syjonizmu. Daleki więc jestem od pochwały “nadreprezentacji mniejszości narodowej w organach bezpieczeństwa publicznego” i pozytywnie oceniam słowa Gomułki “my Polacy mamy swoją własną drogę do socjalizmu”. Gomułkowski antysyjonizm apogeum na poziomie antysemityzmy w roku 1968. Tylko ci którzy nie znają historii tamtych lat gotowi są oskarżać W. Gomułkę i W. Jaruzelskiego ówczesną polonizację służb i wojska, którą mogą symbolizować pożegnalne słowa marszałka Rokossowskiego: “Ot, Cymbarewicz, ironia losu, w Rosji ja był Polakiem, a w Polsce Ruskim”. W nauce też zrodziło to problemy, które łatano “marcowymi docentami”, ale generalnie dokonania tamtych lat oceniam pozytywnie. Trudno by było w dzisiejszych czasach szukać odpowiedników tamtych ludzi i ich osiągnięć.

        Odpowiedz
        • 14 lutego 2020 o 08:51
          Permalink

          “Pozorovatel”. Abstrahuję od imiennego składania lojalek … to wprowadzenie tytułem wyjaśnienia nagromadzonych rozterek moralnych i wątpliwości . Ale ‘to wszystko” nadaremno – BO, wedle ichniejszej narracji,
          antysemitą nie jest ktoś, kto nie lubi Żydów, tylko ten, kogo nie lubią Żydzi. Panie dzieju…. 😏

          “Gomułkowski antysyjonizm apogeum na poziomie antysemityzmy w roku 1968.”
          Sugeruje pan że (wówczas) nie było powodu?

          Przypomnijmy sobie jak TO widział nawrócony, tym razem (już) na jedynie słuszną drogę polityczną 🙂 “syn Romana” : Ten Żyd kogo Partia wskaże (rzecz o początkach kariery tow. gen. LWP Wojciecha Jaruzelskiego) – Antoni Zambrowski , sugeruję czytanie z kluczem…

          Tytułem uzupełnienia oddających istotę problemu (gorzkich) słów Marszałka Rokossowskiego:
          https://polskamyslnarodowa.wordpress.com/2012/01/29/marszalek-rokossowski-zszargany-i-ponizony-bo-w-strasznie-trudnych-warunkach-walczyl-o-polskosc/

          “Marzec” za pasem, za niedługo będziemy świadkami marcowego kociokwiku…. https://polskamyslnarodowa.wordpress.com/2013/03/26/w-45-rocznice-rewolty-marcowej-i-narodowego-kontruderzenia/

          Odpowiedz
          • 14 lutego 2020 o 21:19
            Permalink

            Krzyku, zawsze wyżej ceniłem dyskusję przedmiotowa nad podmiotową. Jednak (raczej wyjątkowo) podjąłem tę drugą. Jestem jednak dziś pod wrażeniem zaproponowanych przez Ciebie (Pana?) odnośników. Człowiek z wiekiem zazwyczaj nabiera wiedzy i mądrości, zaś gasi w dyskusji emocje. To daje potrzebę umiaru, też podmiotowego. Nie zapominajmy, że tu dyskutujemy nie tylko wobec siebie, lecz tylko wobec licznych i intelektualnie wymagających czytelników. To zobowiązuje. Pozdrawiam.

    • 13 lutego 2020 o 22:08
      Permalink

      Komentarz w punkt! Doskonałe dopełnienie ciekawego artykułu.

      Odpowiedz
  • 13 lutego 2020 o 11:30
    Permalink

    Lewica jest zlepkiem ludzi bez ideii žaden z nich chyba w życiu nie przepracował uczciwie jednego dnia…

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.