Religia i państwo

Lewactwo „się” panoszące!

 Uwaga! Uwaga! Nadchodzi! Uwaga! Lewactwo! „Się” panoszące! Panoszące się na zdrowym ciele naszego zdrowego, bo jedynie słusznego społeczeństwa, które wiadomo skąd czerpie jedyną naukę moralną i w ogóle nie chce mieć z lewactwem nic wspólnego.

Tymczasem lewactwo „się” panoszące – jest bardzo sprytne, jak wszystkie koncepcje totalitarne, okazuje się bowiem że ono infekuje umysły i to nawet osób prawidłowo wierzących i myślących zgodnie z granicami wyznaczonymi przez oficjalne rozumienie dogmatów. Uwaga – nie przez dogmaty, tylko ich aktualną, oficjalną interpretacje.

Lewactwo „się” panoszące doprowadziło nasz Naród na krawędź niebezpieczeństwa zwątpienia w podstawowe i fundamentalne prawdy, wynikające z interpretacji dogmatów przez ich oficjalnych i jedynie uprawnionych interpretatorów. Lewactwo „się” panoszące, atakuje nie tylko oficjalną interpretację, ale także uprawnienia interpretatorów do dokonywania i narzucania interpretacji, a tego już ci potężni ludzie nie zniosą i nie będą tolerować, albowiem przecież o władzę tutaj chodzi.

Prawdopodobnie, dlatego instytucja grupująca oficjalnych interpretatorów dogmatów, tak bardzo przejęła się problemem, który do tej pory standardowo by przemilczała, albowiem czas jest po jej stronie i mogą sobie do woli przeczekiwać państwo i jego fanaberie, co nieco odważniejszych lub nastawionych krytycznie władców. Tym razem jednak nie, okazało się, że odchodząca ekipa zaplanowała zapisać się, jako „wolnościowcy”, albowiem niczego innego nie była w stanie zaproponować Polakom przez prawie osiem lat rządów, więc spowodowała rewolucję naruszającą dogmaty. Zwyczajowo wystarczyłoby ich po prostu przeczekać, ale jednak nie! Tym razem interpretatorzy musieli nazwać zło po imieniu.

Być może to jednak i dobrze by było, gdyby oficjalna instytucja grupująca interpretatorów, zamiast bawić się w hipokryzję i przebaczenie, tym którzy ją zawiedli, realnie zaczęła eliminować z grona swoich wewnętrznych interesariuszy, tych którzy zdradzili doktrynę, a zwłaszcza tych, którzy dokonali tego pomimo ostrzeżeń z pełną świadomością.

Może właśnie radykalizacja stosunków instytucji z jej interesariuszami będzie jedyną skuteczną metodą, na powstrzymanie lewactwa „się” panoszącego? Przecież, jeżeli instytucja ma wskazywać drogę i strzec, to musi mieć możliwości oddziaływania na sferę realną? Sam wpływ na polityków to bardzo mało, zwłaszcza że mamy do czynienia z jednym wielkim kryzysem zaufania publicznego, który ogranicza poziom generalnego zaufania do agregatów życia publicznego w stopniu wręcz degradującym.

Jest tylko jeden problem, jeżeli bowiem oficjalnie przedstawiciele instytucji interpretującej pozwalają sobie na nazywanie ludzi, podobno ich bliźnich – „lewactwem”, to znaczy się, że wajcha się już przestawiła i wojna trwa. Po jednej stronie są niektórzy przedstawiciele instytucji i jej generalny interes w zachowaniu stosunków i relacji, mniej więcej takimi, jakimi one są, a po drugiej stronie mamy „lewaków”, czyli osoby, co najmniej niezgadzające się z wykładnią jedynie słusznej interpretacji dogmatów, jak również i negujące ich zasadność, pochodzenie i jak już, kto woli – indywidualnie.

Wiadomo już, że jeżeli się nie zgadzasz lub negujesz, to możesz zostać okrzyknięty lewakiem. Być może nawet czeka takich ludzi jakiś rodzaj przekleństwa? Tutaj już wchodzimy w niebezpieczne, ale kuszące didaskalia, ponieważ jak wspomniano wyżej, byłoby celowym, żeby instytucja interpretująca zmieniła swoją politykę wobec swoich interesariuszy i skończyła z hipokryzją.

W naszej systemowej sytuacji generalnie mamy problem z interpretatorami, albowiem ich sposób postrzegania rzeczywistości jest już dzisiaj inny od sposobu postrzegania rzeczywistości przez większość. Problem komplikuje jednak to, że interpretatorów nie interesuje to, co myśli większość. Co więcej, na podstawie historii ich ewolucji sposobu postrzegania rzeczywistości, można powiedzieć, że w zasadzie nigdy nie interesowało ich to, co myśli większość. W zamian za to, doskonale opanowali sposób na narzucanie swojego sposobu interpretacji tego, co jest jedynie słuszne – innym. Do czego to nas doprowadzi, tego jeszcze nie wiemy. Nie spodziewajmy się jednak gry „fair”.

5 komentarzy

  1. Takie słowa w ustach biskupa to miód na uszy odchodzących od Wiary

  2. Księdzu Biskupowi jesteśmy wdzięczni. Ateiści.

  3. Dziwne,bo Jezus z punktu widzenie wiary którą głosił był lewicowy.

  4. Przeczuwałem, że klęska Powstania może mieć związek z aprobatą IN VITRO.
    To te same SZATANY uczyniły.

    A lewactwo, tak jak PRAWACTWO – będą istnieć, tak jak obok aniołów i nieba – istnieją diabły i piekło.

    Czy nikt nie zastanowił się dlaczego Wszechmocny pozwolił na istnienie DIABŁÓW z dużą autonomią w sprawach KUSZENIA człowieka?

  5. Skończyć wreszcie z indoktrynacjami wszelkiego typu. Bolszewickimi za wczesnego PRL, z czym sami skutecznie skończyliśmy w 1956 r i z mafijną kościoła katolickiego. Tej indoktrynacji podlegamy już od ponad 1000 lat (millenium) i wkrótce będziemy hucznie obchodzić kolejną pełną rocznicę tego zniewolenia. Poza tym należałoby skończyć z niszczącą naszą społeczną tkankę indoktrynacją “prawactwa” made in IPN, której podlegamy już ponad 25 lat. Niestety od wczoraj dumanie wkroczyliśmy w mroczne wieki średniowiecza. Oj będzie się działo!!! Śmierć racjonalistom, agnostykom i wolnomyślicielom!!! Znowuż zapłoną nowoczesne stosy!!! ku uciesze gawiedzi.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.