Wojskowość

Lekcję ukraińską trzeba traktować pragmatycznie – podnieśmy limity CFE?

 Lekcję ukraińską jak już się zakończy, trzeba będzie traktować pragmatycznie. Działania wojskowe Federacji Rosyjskiej – bez oceniania ich politycznych przyczyn, to jednak działania, które mogą się powtórzyć ponownie – bez oceniania ich politycznych przyczyn. Oznacza to w praktyce, że na kontynencie europejskim podniesie się temperatura zbrojeń, a pogrążona w marazmie Europa zajmie się na poważnie swoją obronnością. Nie może być bowiem tak, żeby całą wschodnią flankę NATO osłaniała skadrowana armia Polski, której nie jest stać na więcej niż 100 tyś., żołnierzy i odrobinę nowoczesnego sprzętu i potężna półmilionowa armia turecka, jednakże stojąca wobec o wiele szerszej gamy zagrożeń z co najmniej dwóch kierunków.

Europę jest stać na budowę unijnych struktur wojskowych, jak również stać na dofinansowanie tradycyjnie pojmowanych armii narodowych, zwłaszcza krajów buforowych o liczącym się potencjale operacyjnym.

W praktyce taka polityka musiałaby oznaczać podwyższenie limitów uzbrojenia konwencjonalnego przewidzianego w Europie dla poszczególnych krajów w ramach Traktatu o konwencjonalnych siłach zbrojnych w Europie (Treaty on Conventional Armed Forces in Europe, CFE). Dla Polski przewidziano 1730 czołgów, 2150 bojowych wozów opancerzonych, w tym 1700 bojowych wozów piechoty i bojowych wozów z ciężkim uzbrojeniem, 1610 sztuk artylerii (powyżej 100 mm kalibru), 460 samolotów bojowych i 130 śmigłowców uderzeniowych.

Jest to za mało, zdecydowanie zbyt mało jak na kraj położony bezpośrednio na samej granicy sojuszu, jeżeli mielibyśmy przy tych limitach pozostać to musiałoby to być najnowocześniejsze uzbrojenie na świecie jakie tylko udałoby się nam pozyskać.

Natomiast kwestia zwiększenia limitów i zwiększenia potencjału operacyjnego naszej armii musi być punktem nr 1 – dla naszych polityków działających w ramach krajów NATO i Unii Europejskiej. Zachód właśnie bowiem zdał sobie sprawę, że jedynym buforem na poważnie zdolnym osłonić centralna część kontynentu przez chaosem jest Polska. Poczekamy jeszcze trochę, aż na Krymie zaczną się strzały, wówczas naszym genderowym przyjaciołom na Zachodzie jeszcze bardziej zejdą z twarzy kolorowe okulary i być może zaczną spoglądać na rzeczywistość taką jaka ona jest, a nie taką jak ją opisują w genderowych pismach.

Musimy posiadać uzbrojenie umożliwiające precyzyjne rażenie na odległość do 2500 km ładunkiem konwencjonalnym/niekonwencjonalnym, zdecydowanie silniejsze lotnictwo, uzbrojenie przeciwlotnicze i przeciwrakietowe, własne rakiety balistyczne – zdolne do zaatakowania jako broń masowego rażenia zgrupowań wojsk nieprzyjaciela, o wiele większą marynarkę wojenną, w tym silne uderzeniowe siły podwodne – zdolne do rażenia terytorium potencjalnego przeciwnika z innego kierunku niż kierunek zachodni. Do tego oczywiście więcej czołgów, najlepiej zmodernizowanych do standardu dział 140 mm, więcej i lepszej artylerii, lepsze rozpoznanie. Samoloty bezzałogowe, w tym uderzeniowe samoloty bezzałogowe. Trzeba pomyśleć o Obronie Cywilnej i Obronie Terytorialnej z prawdziwego zdarzenia, umożliwiającej mobilizację całego społeczeństwa na czas „W”.

Osobną kwestią jest wojna cybernetyczna, gdzie przy odrobinie oleju w głowie już dawno moglibyśmy być krajem wiodącym. Podobnie kwestia robotyzacji pola walki, tutaj pierwszeństwo wiodą Amerykanie, jednakże technologie DARPA, z cała pewnością będzie można szybko skomercjalizować.

Docelowo nasza armia musi być gotowa przejść do działań wojennych – z wykorzystaniem 80% swojego potencjału w ciągu 12 godzin od wydania rozkazu. Musimy posiadać zdolności ofensywne umożliwiające niszczenie całych jednostek nieprzyjaciela, przy jego przewadze ilościowej. Mobilność musi być podstawą, zdolność do przemieszczania się to najlepszy gwarant przeżywalności na polu walki. W zasadzie od momentu wydania rozkazu – wojsko musi mieć zdolność nie tylko do przełamania linii nieprzyjaciela, ale do rozwinięcia działań ofensywnych co najmniej na dwóch kierunkach natarcia – głównym i pomocniczym, zabezpieczającym. W tym wszystkim jest jeszcze miejsce dla wojsk specjalnych oraz jeżeli nie będzie innego wyjścia – powszechnego uzbrojenia społeczeństwa, wówczas żadna armia do tego kraju nie wejdzie…, a nawet jak już wejdzie to nie wyjdzie, będziemy starannie pielęgnować groby jej żołnierzy przez kolejne dziesiątki lat.

Rząd zamiast ronić krokodyle łzy nad smutnym losem Ukrainy powinien poważnie zastanowić się, jak ten kryzys przekłuć w nasz sukces, umożliwiający trwałe wzmocnienie posiadanego potencjału wojskowego. Niestety, nadal żyjemy w czasach, gdzie liczy się czysta siła i tylko ona będzie się liczyć. Kto tego nie rozumie już przegrał!

10 komentarzy

  1. nikt nie posiada czołgów o armacie kalibru 140mm

    • 140 mm jest wersją rozwojową wysokociśnieniowych armat 120 mm, Szwajcarzy i Niemcy testowali takie cuda na Leopardach. Zasięg większy, siła rażenia większa – pozostaje kwestia logistyki. Szczegóły proszę sobie wygooglać. Natomiast odpowiadając na pana twierdzenie – to, że nikt nie posiada, to nie znaczy że nie należy myśleć o posiadaniu tego typu kalibru w przyszłości, to nie jest argumentacja – proszę darować sobie tak prymitywny wpis w przyszłości. Webmaster Józef

      • mimo tak prymitywnej krytyki mojego wpisu chciałbym podkreślić że nie ma standardu 140mm armaty czołgowej w takim wypadku trudno projektować taką modernizacje.

        • Proszę czytać ze zrozumieniem, a prymitywizm proszę zarzucać członkom swojej rodziny – nikt nie twierdzi, że taki standard istnieje, jedynie sugerujemy że taki standard można rozważać jako docelowy w oparciu o istniejące i dostępne technologie. Problemem jest oczywiście logistyka, jednakże w realiach krótkiego i intensywnego konfliktu – i tak może ona nie odgrywać znaczącej roli. Będzie się liczyć to co jest w pojazdach i w bezpośrednim dostępie. Pozdrawiam. Webmaster Józef

  2. P.Józefie brak u pana nie tylko chęci do rozmowy ale i uprzejmości a odwoływanie się do członków rodziny dyskwalifikuje pana jako moderatora.Traktowanie czytelników tej strony w taki sposób nie tylko odbiera możliwość merytorycznej dyskusji ale ujawnia megalomaństwo i braki w wychowaniu. Bez pozdrowień.

    P. Czytelniku – a kto panu dał prawo do oceniania kogokolwiek? To po pierwsze, po drugie pana pierwszy komunikat zawierał niezgrabnie sformułowaną tezę, którą sprostowałem. Po trzecie to pan zarzuca prymitywizm, ja jedynie – posługując się pana retoryką sugeruje, żeby zarzucał pan go własnej rodzinie a nie na publicznym forum np. mnie. Jeżeli nie rozumie pan faktów, nie chce pan rozmawiać, to nikt pana nie zmusza – nie ma pan obowiązku – przynajmniej póki co… No i to prymitywne bez pozdrowień? Co ty sobie myślisz człowieku, że ktoś Cię traktuje na serio? Po prostu umieram z przerażenia, no złamałeś mi życie swoim brakiem pozdrowień. Koniec rozmowy – jednak z panem, zachowam formę do końca. No a kwestię pozdrowień sam pan ujawnił.

  3. Artykuł na czasie..Tylko nasuwa mi się parę pytań. Autor kilka tygodni temu zarzucał rządowi RP zmarnowanie pieniędzy na zakup F16. To gdzie mamy kupić te brakujące samoloty? Na pewno nie w USA, to zostaje tylko Eurofigther albo Grippen. Producenci każdego z nich zawiedli się na Polsce poprzednio.Wnioski do wyciągnięcia – indywidualnie.
    Strach pomyśleć , ponieważ pozostał jeszcze jeden liczący się producent ..czyli Rosja.Jak sądzicie może nam sprzedadzą pareset MIG-ów? W kwestii broni pancernej to nie zraziliśmy do siebie np.Niemców i Leopardy pewnie nam sprzedadzą. Niestety pozostaje jeszcze kwestia ludzi ,którzy to będą obsługiwać. Zwiększenie liczebności wojsk o kilkadziesiąt, a może i kilkaset tysięcy ,przy obecnych stawkach dla żołnierzy zawodowych nie będzie łatwe, w tej chwili nawet występują wakaty a chętnych brak. Podniesienie zarobków ? Dobrze ,ale co wtedy z budżetem państwa? Premier może zawsze podnieść podatki ale przestanie wtedy być premierem. Czyli czeka nas powrót do zasadniczej służby wojskowej. Coś nie tak autorze?

  4. Mocne…

  5. okręty podwodne tylko małe ,przywrócić do produkcji zmodernizowanego miga 29 ,mamy techników co tak pięknie te samoloty przerabiają,zatrudnić ich do produkcji.
    Powoli przywrócić do produkcji samolot skorpion (BO JEST MAŁY!!!!!)

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

two × 2 =