Czy lekarze nas oszukują?

Lekarze pracujący w publicznej służbie zdrowia wywalczyli sobie przywileje i bardzo wysokie gratyfikacje finansowe, ponadto w istocie są nietykalni, ponieważ udowodnienie lekarzowi winy, jeżeli nie złapie się go na jawnym pijaństwie jest bardzo trudne. Szczególnie trudne są przypadki, gdy dochodzi do zbiorowego oszustwa polegającego na tym, że instytucje powołane do ratowania życia nie są w stanie tego robić, gdyż tolerują oszukiwanie samych siebie przez swój własny personel medyczny.

Jak to jest możliwe, że szpital pełniący dyżur w dużym mieście nie ma obsługi ultrasonografu w nocy? Jak to jest możliwe, że podobny szpital w powiecie ziemskim – czyli także obsługujący dużo ludzi nie posiada w nocy na stanie personelu chirurga-ginekologa, zdolnego do przeprowadzenia cesarskiego cięcia, czy też nie potrafi stosownego zespołu zgromadzić w ciągu 45 minut, zespołu który by taki zabieg był w stanie przeprowadzić.

Czas najwyższy skończyć z fikcją panów i pań doktorów, którzy w jednym czasie pracują w kilku miejscach na raz – olewając mniej poważne przypadki. Niestety jak widać po najnowszych – kolejnych już dramatycznych doniesieniach medialnych, że taki system może skończyć się dla ludzi tragicznie. I tu nie ma mowy o tym, że nie ma winnych – jest szpital, ktoś nim w określonej chwili dowodzi – TA OSOBA MA IŚĆ DO WIĘZIENIA NA 15 LAT ZA NIEZAMIERZONE SPOWODOWANIE ŚMIERCI. Niestety proszę państwa, coś za coś – nie ma niczego za darmo. Jeżeli ktoś zgodnie z uprawnieniami bierze odpowiedzialność za nasze życie i zawodzi – ma iść do więzienia. Nie ma litości – nie ma zgody na rozmywanie odpowiedzialności, nie ma mowy na żadne dywagowanie samorządów zawodowych i paplaniny biegłych. Zmarł ci pacjent, bo nie było cię tam gdzie powinieneś był być zgodnie ze zobowiązaniem – DO WIĘZIENIA. Oczywiście za zgodą władz penitencjarnych taki skazany może być specjalnie traktowany i może praktykować w Zakładzie Karnym, jednakże jako oszust – bo nie przebywanie w miejscu za które pobiera się pieniądze, a się tam nie jest – jest oszustwem – powinien odsiedzieć.

Reformy wymaga także samorząd branżowy, nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Nepotyzm i koniunkturalizm musi się skończyć. Dość ze „szlachetną” tradycją przekazywania tradycji zawodowych z ojca na syna! Naprawdę wystarczy! Jak można było dopuścić do tak znaczącego wymieszania się tego środowiska, które jest nie tylko skorumpowane, ale przede wszystkim zakłamane chyba najbardziej ze wszystkich korporacji zawodowych.

Lekarz, który bierze łapówkę od pacjenta publicznej służby zdrowia jest s………m i zasługuje na śmierć. Niestety nie mamy kary śmierci, więc tylko kara więzienia połączona z karą publicznego ostracyzmu jest w stanie zniechęcić tą potężną i wpływową grupę zawodową do zachowań etycznych. Żadne inne działania, zwłaszcza środowiskowe nie działają, w starciu z pieniędzmi lekarze są tylko ludźmi, jednakże w interesie państwa i społeczeństwa jest to, żeby nie byli hienami żerującymi na biednych i biednych-najsłabszych. Jeżeli chce mieć pieniądze od razu po zabiegu – niech się zwolni z publicznej służby zdrowia i wspaniale służy społeczeństwu zgodnie z taryfikatorem, jaki sobie wywiesi na drzwiach gabinetu – i chwała, cześć i szacunek mu za to! Na pewno nie będzie biedny! Kwestia opodatkowania zysków to coś wtórnego, o czym trzeba pomyśleć, albowiem nie może być zgody na patologię.

Obecnie stan służby zdrowia jest tak dramatycznie zły, że nie tylko są potrzebne działania systemowe – zmieniające wszystko, ale póki one nie nastąpią a wiadomo że nie nastąpią przed wyborami – należy doprowadzić do powołania specjalnych państwowych komisji, które byłyby wyposażone w specjalne uprawnienia zmuszające lekarzy publicznej służby zdrowia do większych starań, większej staranności, a system do normalizacji swojego funkcjonowania. To musi być przeprowadzone na poziomie ministerialnym i ma działać jak inkwizycja – wszelkie zalecenia mają być natychmiast wdrażane, a za jakiekolwiek zaniedbania – kara usunięcia z zawodu i pozbawienia uprawnień, kara finansowa, kara zakazu wykonywania zawodu przez jakiś czas i oczywiście wniosek do sądu (w składzie musiałby być prokurator mający pojęcie o medycynie) o ukaranie. Brak zgody na poddanie się karze – oznaczałby pełny proces, w którym państwo występowałoby przeciwko konkretnej osobie – bezwzględnie domagając się brutalnego zastosowania kodeksu karnego wobec konkretnego przestępcy. Nie ma innego sposobu niż strach i terror na uporządkowanie spraw, gdy ludzie zaufania publicznego zmieniają się w bestie. Z pewnością ucierpieliby także niewinni, jednakże w skali generalnej tutaj liczy się INTERES PACJENTÓW A NIE LEKARZY! To pacjenci są najważniejsi, lekarze mają im pomagać i służyć.

Jeżeli rząd i minister zdrowia oraz samorządy zawodowe lekarzy nie będą w stanie sobie poradzić z obecnie widoczną patologią, to nie będzie innego wyjścia jak pełna prywatyzacja, jednakże na zasadach jak najbardziej rynkowych i wolnej konkurencji, tak żeby lekarze – musieli starać się o koncesję na leczenie na danej części terytorium kraju poprzez aukcję negatywną, czyli żądając mniej za swoje usługi. Jeżeli do tego jeszcze dodano by element ślepego losowania, to być może udałoby się w znacznej części wyeliminować kliki, zmowy, układy i związki rodzinne. Lekarz wchodziłby w system, gdzie miałby zapewnione prawo do wykonywania zawodu na terytorium np. powiatów graniczących z tym, w które wskaże bo np. tam mieszka – jeżeli zaoferowałby najniższą cenę za swoje usługi i zostałby w tam wylosowany. Jeżeli zaoferowałby wyższą stawkę lub byłby wylosowany gdzieś indziej – musiałby zmienić miejsce pobytu. Wszystko oczywiście kadencyjnie – zmiany co pięć lat.

Czas najwyższy uzmysłowić towarzystwu, że medycyna to jest służba, służba społeczeństwu i państwu. A Polska to nie jest Rosja lub Kanada – praktycznie wszędzie można dojechać w ciągu 12 godzin! Strefy kraju będące rzeczywiście „trudno dostępnymi” można traktować odrębnie. Ważne jest, żeby w obrębie całej populacji zapewnić obsługę w sposób jak najdogodniejszy dla pacjentów.

Lekarze swego czasu bardzo skutecznie – terroryzując władze publiczne domagali się podwyżek, dostali je. Teraz za to zapłacą, nikt w społeczeństwie, które tak mizernie traktują nie będzie im współczuł. Władza ma dzisiaj prawdziwą możliwość uporządkowania spraw związanych z lekarzami, ich obowiązkami i płacami. Przywrócenie etosu może być początkiem wielkiej reformy służby zdrowia.

Czas najwyższy to powiedzieć panu Donaldowi Tuskowi – premierowi kraju – że w relacjach z korporacjami władza jest za miękka, a konkretnie On jest zbyt miękki. Kto ma nas bronić jeżeli nie On?

Jedna myśl na temat “Czy lekarze nas oszukują?

  • 20 stycznia 2014 o 16:44
    Permalink

    Lekarze, jak każda zamknięta korporacja korzystają z tego, że są zamkniętą korporacją. Nic tego nie zmieni – tylko leczenie u znachorów i homeopatów może ten stan zmienić.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.