Paradygmat rozwoju

Legalizacja narkotyków zmieni światowy handel

 Legalizacja narkotyków w bogatych krajach zachodu doprowadzi do zmian w światowym handlu, ponieważ wraz ze wzrostem zapotrzebowania na narkotyki nastąpi presja popytowa na podaż.

W przypadku najbardziej popularnych narkotyków pochodzenia roślinnego, – na które kultura masowa napędza największy popyt – produkcja wymaga upraw oraz stosunkowo mozolnego przetwarzania, gwarantującego zachowanie jakości adekwatnej do ceny. Oznacza to, że uprawa oraz wytwarzanie produktu finalnego nadającego się do spożycia wymaga odpowiedniego klimatu, odpowiednich warunków pogodowych, legalizacji, siły roboczej i utrzymania całości w dających się podliczyć kosztach. Możemy być pewni, że od pewnego punktu na krzywej popytu – uprawa najbardziej popularnych roślin metodami znanymi w krajach zimnej północy doprowadzi do braków podaży. Wówczas popyt wymusi swoją własną podaż, w postaci importu z krajów o łagodniejszym klimacie i tańszej sile roboczej. Jedynie bariery prawne w krajach – producentach oraz obostrzenia w międzynarodowym handlu będą w stanie powstrzymać zalew północy narkotykami z południa.

Jeżeli ktoś myśli, że to odległa przyszłość jest w błędzie. Już dzisiaj zarówno USA jak i Europa są pod silną presją producentów i hurtowników z południa. Meksyk, Maroko, Algieria, Turcja, Iran, Afganistan, Pakistan, Kolumbia, Peru, Boliwia i inne kraje (w tym Bałkańskie), jak i np. niepozorna Jamajka, to przyszli potentaci i beneficjenci legalizacji narkotyków na północy. Ich gospodarki mogą w znacznej mierze opierać się w przyszłości na legalnej produkcji i eksporcie narkotyków, podobnie jak dzisiaj inne kraje eksportują ropę naftową!

Nie oszukujmy się, – jeżeli zalegalizujemy np. marihuanę w ciągu jednego pokolenia jej popularność przekroczy popularność klasycznego tytoniu. Brakujący susz trzeba będzie importować, a najlepszej, jakości uprawia się w jednym z cieplejszych krajów południa. Przy stosunku objętości do masy i ceny – transport nawet na wielkie odległości nie będzie tutaj nigdy problemem. Świat czeka globalna sieć dostaw narkotyków.

Prawdopodobnie początkowo państwa będą jedynie tolerowały nowy rodzaj handlu, wyznaczając limity, nakładając na nie cła, akcyzy i podatki, powyżej limitów przewóz będzie równie restrykcyjnie traktowany jak obecnie. Jednakże po pewnym czasie, nawet państwa zrozumieją, że nie da się odciąć od źródeł, ponieważ skutki społeczne w postaci wybuchu zbiorowego buntu byłyby istotne politycznie. W tym momencie już – kartele narkotykowe zalegalizują się i będą nowymi globalnymi korporacjami.

JEDYNYM SKUTECZNYM SPOSOBEM NA OGRANICZENIE HANDLU NARKOTYKAMI W SKALI MIĘDZYNARODOWEJ – BĘDZIE WYELIMINOWANIE GOTÓWKI Z OBROTU. Uwaga mówimy o ograniczeniu, a nie o wyeliminowaniu handlu narkotykami, ponieważ to są tak olbrzymie pieniądze, że dla handlarzy nie jest problemem zapłacenie za towar przy pomocy „transakcji swapowej”, czyli przyjęcie zapłaty w postaci sprzedaży np. elektroniki, oczywiście nie bezpośrednio tylko w postaci transakcji powiązanych, których ostatecznym beneficjentem jest właściwy handlarz. Skala tych pieniędzy jest tak olbrzymia, że handel jest nie do powstrzymania, bez zajęcia się problemem narkotyków w sposób totalny. Rządy muszą mieć świadomość, że organizacje handlujące narkotykami nie mają ograniczeń finansowych w czasie – tak długo jak handel trwa, nie pomoże żadne „odcinanie macek”. Jeżeli bowiem mówimy o dochodach z handlu w takich krajach jak Niemcy, czy Francja mówimy o dochodach, które trzeba mierzyć kontenerami pieniędzy. Z taka organizacją przegra każde państwo, ponieważ ludzka chciwość jest nieograniczona. Trzeba o tym pamiętać – słuchając zwolenników legalizacji i tym podobnych bzdur, albowiem w ostateczności dochody państwa z tytułu podatków ze sprzedaży narkotyków zawsze będą niższe niż dochody „przedsiębiorców”. Kto zatem wygra w dłuższej perspektywie czasowej?

Nieco bardziej skomplikowana sprawa będzie z narkotykami syntetycznymi. Tutaj wszystko jest możliwe. Te narkotyki może produkować każdy, wystarczy „chemik”, lokal, aparatura możliwa do kupienia w każdym sklepie chemicznym i ogrodowo-budowlanym oraz odczynniki, w większości przypadków legalne. Między innymi z tego powodu – to przekleństwo – jest tak masowe w naszym kraju, będącym niestety silnym punktem na czarnej mapie europejskiego oraz globalnego rynku laboratoriów. Jeżeli kiedyś dojdzie do legalizacji małych kolorowych tabletek, które zwłaszcza młodzież masowo łyka na dyskotekach i przy każdej okazji, kiedy chce się „wyluzować” to nie opanuje tego żadna struktura państwowa, albowiem jedna duża torba z tabletkami to miliony euro, a kontrola produkcji i podaży jest prawie niemożliwa. To znaczy, nie da się opodatkować produkcji miliona tabletek na dzień z dużego laboratorium. Nie da się metkować tabletek! Co więcej nawet, jeżeli będzie się licencjonowało laboratoria, to nic nie stoi na przeszkodzie żeby produkowały one „pod ladą” lub służyły za przykrywki do produkcji nielegalnej w tajnych laboratoriach. Jeżeli raz uwolnimy tego szatana – to on już się nie da powstrzymać – zapłaci za to społeczeństwo. O możliwościach eksportowo-importowych lepiej jest w ogóle w tym przypadku nie myśleć.

Mieliśmy niedawno przykład przekleństwa tzw. dopalaczy, gdzie sprytny przedsiębiorca – działając zupełnie legalnie mógł otworzyć ogólnokrajową sieć z artykułami „kolekcjonerskimi” legalnie importowanymi z innych krajów Unii Europejskiej. Państwo w praktyce okazało się bezsilne, bo metody użyte dla likwidacji tego w końcu legalnego biznesu zostały oprotestowane. Sprawę wyciszono w momencie jak władze uświadomiły sobie, że to jest coś gorszego niż sobie wyobrażały.

Wnioski są banalne – w długiej perspektywie bez międzynarodowej współpracy nie obronimy się przed narkotykami, ale współpraca ta już zaczyna się sypać. Legalizacja tzw. miękkich narkotyków w części Stanów USA to początek upadku całego systemu. Holandia nie bez powodu chce się wycofać z legalizacji tego typu narkotyków. Marihuana to brama, przez którą niezwykle trudno jest się wycofać, w zasadzie jest to niemożliwe. Jeżeli dojdzie do nieszczęścia, w którym państwo sięgnie po krociowe zyski z opodatkowania legalnych narkotyków – to system będzie się sam napędzał. Koszty podobnie jak w przypadku tytoniu czy słodkich napojów – pokryje społeczeństwo. Jednakże skutkiem nie będzie zwiększenie zachorowań na raka płuc u osób powyżej 50-tego roku życia lub otyłość nastolatków. Konsekwencja upowszechnienia narkotyków będzie zmiana osobistych potrzeb człowieka od społeczeństwa, emancypacja jego oczekiwań, przesunięcie percepcji poza barierę tabu szkodliwości. Jeżeli bowiem państwo na coś pozwala – to to nie może być „aż tak szkodliwe”.

Czeka nas długa wojna, jakiekolwiek ustępstwo oznacza śmierć i nieszczęścia. Nie można pozwolić na to, żeby kolejna używka rozkładała powszechnie społeczeństwo. Wystarczy kawa, napoje oparte o colę i cukier, papierosy i alkohol. Nie trzeba więcej do ludzkiego nieszczęścia. Nigdy nie pozwólmy na legalizację narkotyków! Jednakże – uwaga – to nie oznacza, że nie można zalecać użycia substancji do celów medycznych. Pod kontrolą i w odpowiednich dawkach – w przypadku niektórych chorób już dzisiaj wiadomo, że zwykła marihuana może przynieść olbrzymią ulgę osobom, którym „standardowa” farmakologia nie jest w stanie pomóc. Dlatego też zamknijmy bramę, ale otwórzmy okno, które możemy kontrolować.

One Comment

  1. “Legalizacja tzw. miękkich narkotyków w części Stanów USA to początek upadku całego systemu” bzdura, początkiem była legalizacja inengo twardego narkotyku – etanolu

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.