Ogólna, Technologia

Łazik marsjański z Polski powinien wymusić swój przemysł!

Trudno jest zrozumieć i pojąć to co osiągnęli nasi studenci, no bo po co komu w środku kartoflano-buraczanej Polski od razu trzy prototypy autonomicznych pojazdów marsjańskich? Czyżbyśmy mieli jakiś zamiar na podbój kosmosu? Tajny program rządowy? Wielomiliardowe nakłady naszego przemysłu kosmicznego? Może wojsko coś po cichu projektuje – a to tzw. „odprysk” w ramach chwil wolnego czasu po godzinach i uprawnienia do korzystania z wojskowego laboratorium?

No przecież to nie jest możliwe, żeby studenci ośmieszyli instytutu naukowe i pomimo praktycznie jakiegokolwiek zainteresowania czynników oficjalnych coś wymyślili, dodajmy coś takiego co się spodobało – za wielką wodą, akurat Amerykanom, którzy kombinują co wysłać na Marsa! Można zrozumieć – kombajn do zbiórki selektywnej ziemniaków, czy inne maszyny dla rolnictwa – najlepiej licencjonowane lub przerabiane i modyfikowane używane z zachodu. Jednakże żeby Polacy sami coś wymyślili, zaprojektowali, zbudowali, żeby im działało i żeby wygrali z innymi – to się nie zdarza zbyt często.

Oczywiście medialnych zachwytów i gratulacji nie brakuje. Co więcej – ze studentami zaczynają się także fotografować politycy, wszyscy są zachwyceni i wszystkim się podoba – Mars, Polska, łazik – młodzi doskonale wykształceni ludzie – żywe dowody na to, że jednak nie cała nasza edukacja to produkcja historyków lub histeryków!

Gdyby – pofantazjujmy – w tym kraju ktokolwiek myślał o polityce gospodarczej, w kategoriach realnych i możliwych do realizacji osiągnięć a nie wcale lub przez pryzmat Power Pointa, czyli pozostawiając całość spraw w świecie prezentacji – to bardzo szybko pomyślano by, jak zbudować łazik nie tylko w miniaturze, ale jak go zrobić w pełnej skali. To nie jest problem, ale wyzwanie – dla inteligentnych ludzi dysponujących możliwościami technologicznymi i finansowaniem nie ma nic trudnego i niemożliwego – zwłaszcza jeżeli przed nami perspektywa kontenerów z pieniędzmi z Unii Europejskiej.

W interesie państwa jest przekucie pomysłów w sukces – można stworzyć w Polsce dobrze funkcjonujący przemysł precyzyjny – zdolny do konstruowania tego typu zaawansowanych maszyn. Technologie opracowane tam z pewnością będzie można wdrożyć w całym szeregu innych rozwiązań jak również po prostu sprzedać. Liczy się natomiast to, że samo opracowanie, wdrożenie i technologia – ożywią polskie sny o budowie Gospodarki Opartej na Wiedzy. Mamy tutaj realną szansę na sukces.

Dlatego trzeba po myśleć o stworzeniu zaplecza typu klastrowego grupującego nowoczesne firmy dysponujące know-how, uniwersytety (i inne uczelnie wyższe) i inne podmioty. Przy wsparciu całej gospodarki – z możliwością włączenia do programu partnerów z innych krajów (najlepiej regionu) – z pewnością poradzilibyśmy sobie z całością. Nawet jeżeli projekt by się nie powiódł z jakichś przyczyn – lub produkt alternatywny okazałby się lepszy – zyskalibyśmy doświadczenia umożliwiające stworzenie od podstaw nowoczesnego – nadzwyczajnie rzadkiego przemysłu w kraju.

Same korzyści z wykorzystania „mózgów” w kraju – stworzenie szans dla tych ludzi na pracę tutaj – to bardzo dużo, albowiem swoim potencjałem będą promieniować na właściwe dla siebie dziedziny gospodarki. To na pewno o wiele więcej i o wiele lepiej niż jakby mieli wyjechać, tam gdzie zawsze wyjeżdżają młodzi polscy naukowcy.

Całość wymaga – wiary, profesjonalnego zarządzania, koordynacji i pieniędzy. Mamy fachowców od zarządzania, zespoły merytoryczne są, jest kilka podmiotów technologicznych zdolnych do podjęcia się tak nietypowej – ale bardzo prestiżowej produkcji i koordynacji całości systemów. Pieniędzy nam nie zabraknie – nawet jeżeliby to kosztowało w ciągu 8-12 lat po miliardzie Euro rocznie – to warto podjąć takie wyzwanie ponieważ efekty ogólnogospodarcze mogłyby przeskoczyć nasze najśmielsze przypuszczenia.

Zobaczymy co na to wszystko właściwe podmioty publiczne – jeżeli ta szansa i ten potencjał zostanie zmarnowany to premier bezlitośnie powinien ciąć głowy i łamać nieudolnym urzędnikom kręgosłupy. Takie przedsięwzięcie – oczywiście pod warunkiem partnerstwa na poziomie międzyrządowym (w zasadzie między agencjami kosmicznymi Europy i USA) to wspaniała szansa na rzeczywistą nowoczesną reindustrializację Polski i Europy.

Trzeba wykorzystać wszystkie możliwe sposoby nacisków politycznych, żeby ten program miał szansę się udać.

One Comment

  1. To co podaje autor jest słuszne, ale myśmy to już przerabiali.
    Mamy genialnych wynalazców, ale nie mamy otoczenia systemowego, które by ich wspierało i rozwijał pomysły do fazy wdrożeń na średnią i potem masową skalę.
    Bo mamy czasy, gdy nie sztuka coś wymyślać – sztuką jest to wymyślone sprzedać w milionach egzemplarzy.
    Na Państwo nie ma co tu liczyć.
    Na wyższe uczelnie, tkwiące w późnym feudalizmie – też nie.
    Polski biznes nie istnieje.
    Polska wytwórczość przemysłowa to kooperacja z dużymi zachodnimi korporacjami, ewentualnie samodzielna produkcja mebli.
    Pozostaje młodym polskim wynalazcom i racjonalizatorom sprzedać swoje pomysły i talenty – wielkim zagranicznym korporacjom.
    Wówczas pojawią się na świecie pod ich markami.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.