Religia i państwo

Latający makaron a wolność wyznania

 „Kościół Latającego Potwora Spaghetti” – „kościół”, czy też może bardziej „inny związek wyznaniowy” stara się o rejestracje zgodnie z prawem polskim w trybie wpisu do rejestru kościołów i innych związków wyznaniowych. Procedura teoretycznie jest banalna – 100 osób popiera wniosek poprzez notarialnie poświadczone podpisy, następnie bada go organ rejestrowy – mający prawo żądać od wnioskodawców wyjaśnień treści wniosku w zakresie określonym w ustawowych wymogach dotyczących treści wniosku, a także zwracać się do odpowiednich organów państwowych o sprawdzanie prawdziwości zawartych we wniosku danych.

Niestety – pastafarianie – nie mają szczęścia do pana Michała Boniego ministra cyfryzacji i czegoś tam jeszcze, który z niezrozumiałych powodów zajmuje się w zarządzie pana Donalda Tuska sprawami właściwymi dla religii i wyznań, albowiem dotychczas były to sprawy w sposób naturalny zastrzeżone dla właściwości Ministra Spraw Wewnętrznych. Jednakże mniejsza z działami administracji rządowej, ponieważ nic nie działa w tym kraju jak powinno – trudno, żeby struktura rządu była odpowiednia. W każdym bądź razie pastafarianie dostali decyzję odmowną, którą publikują na swojej stronie internetowej [tutaj].

Jest to zwykła decyzja administracyjna wydana w reżimie KPA, w oparciu o opinię pracowników naukowych właściwej dla badania religii jednostki naukowej Uniwersytetu Jagiellońskiego. W wielkim uproszczeniu – erystyka i próba udowodnienia, że kościół – wnioskodawca nie jest wspólnotą religijną mającą na celu odnoszenie się do sacrum, ale wyśmiewanie innej religii. Organ rejestracyjny w ten sposób poszedł odrobinę za daleko, albowiem pozwolił sobie na badanie, czy coś, co przedstawiają ludzie jest religią – ich wiarą, przy pełnej świadomości braku możliwości obiektywnego zbadania czy dane sacrum rzeczywiście istnieje (jak w większości religii), nie mówiąc już o stosunku wierzących. Minister cyfryzacji i czegoś tam – decydując się na wydanie decyzji odmownej na podstawie przytoczonej opinii – złamał Konstytucję RP, albowiem nigdzie w niej nie jest napisane, że państwo ma prawo uzurpować sobie na podstawie jakichkolwiek przesłanej decydowanie czy przedmiot tego typu wniosków jest Bogiem czy nie jest Bogiem. Decydując się na ten krok minister podeptał prawo do wolności i swobody wyznania obywateli Rzeczpospolitej – tylko dlatego, ponieważ uznał na podstawie opinii, że ich wiara ma w istocie charakter prześmiewczy. W szczegółach można się doczytać, że badanie pastafarianizmu nastąpiło z punktu widzenia doktryny chrześcijańskiej – w zasadzie ograniczonej do jego wydania rzymskiego. Nie było to nic innego jak porównywanie, – czyli coś, czego w przypadku religii zrobić nie można, bo nie to jest istotą ich wyznawania. Nie można badać religii poprzez przystawianie jej do innej, ponieważ to nie może być kryterium w państwie świeckim. Tym kryterium może być tylko i wyłącznie Konstytucja! Jeżeli natomiast w takich przypadkach jak ten kładzie się obok niej Biblię, – jako wzorzec odniesienia – to nie może być mowy o jakimkolwiek niezależnym badaniu, nawet gdyby takie było dopuszczalne. Przecież nie możemy stwierdzić, prawdziwości religii – z samej natury jej istoty – nie podlega ona weryfikacji naukowej. W zasadzie jedynym – silnym i naprawdę istotnym argumentem przytoczonej opinii – podniesionym przez ministra jest stwierdzenie, że wyznawcy pastafarianizmu – jedynie udają wiarę, albowiem w rzeczywistości mamy do czynienia z ateistami. To jest naprawdę jedyny silny punkt opinii, jednakże powstaje pytanie – skąd minister posiada taką wiedzę? Czy wyznawcy, a raczej deklarujący się, jako wyznawcy – byli w jakiejkolwiek formule inwigilowani? To byłby dopiero skandal i dowód na policyjno-restrykcyjny charakter naszego państwa!

Przejdźmy jednakże do Konstytucji, albowiem to na jej gruncie należy badać, czy państwo ma obowiązek uznać nowy związek wyznaniowy, czy też, jak kto woli – kościół. Otóż, art. 53 tejże jest niesłychanie bogaty w treść odnoszącą się do kwestii religii – i już na swoim początku poraża – „Każdemu zapewnia się wolność sumienia i religii.” W zasadzie na tym powinniśmy skończyć badanie sprawy, no bo jeżeli każdemu to pastafarianom też, jednakże zgódźmy się, że każdemu nie oznacza zawsze i we wszystkich przypadkach. Jednakże jak czytamy dalej w tym przepisie „Wolność religii obejmuje wolność wyznawania lub przyjmowania religii według własnego wyboru oraz uzewnętrzniania indywidualnie lub z innymi, publicznie lub prywatnie, swojej religii przez uprawianie kultu, modlitwę, uczestniczenie w obrzędach, praktykowanie i nauczanie. Wolność religii obejmuje także posiadanie świątyń i innych miejsc kultu w zależności od potrzeb ludzi wierzących oraz prawo osób do korzystania z pomocy religijnej tam, gdzie się znajdują.” Kluczowe jest stwierdzenie definiujące, co to oznacza wolność religii, o której mówi się powyżej, otóż wolność religii w rozumieniu naszego państwa – przynajmniej teoretycznie to wolność wyznawania, według własnego wyboru. Niestety pan minister Boni pozbawił część obywateli polskich swoich konstytucyjnych praw właśnie w tym zakresie – podkreślmy – wolności wyznawania wg. własnego wyboru, a nie z katalogu jaki stanowią ustawy nie mówiąc już o przystawianiu wzorca w rozumieniu doktryny chrześcijańskiej.

Uwaga – nie ma tu znaczenia sam przedmiot sacrum w tym konkretnym przypadku, – czyli latający makaron. Jeżeli minister w swojej opinii powołuje się na prawo do ograniczenia uzewnętrzniania religii ze względu na konieczność ochrony bezpieczeństwa państwa, porządku publicznego, zdrowia, moralności lub wolności i praw innych osób, to należy się zapytać – czy pastafarianie będą ścigać z nożami zjadaczy makaronu? Jeżeli tak to rzeczywiście niebezpieczna grupa motywowana religijnie i rzeczywiście niech się nimi zajmą, jeżeli jednak ich doktryna nie zabrania, a zdaje się wręcz propaguje jego spożywanie to, o czym my mówimy? Podkreślmy nie ma znaczenia przedmiot sacrum, albowiem tak samo jak nie da się udowodnić istnienia „Latającego potwora” tak samo nie da się zaprzeczyć jego istnieniu – przecież istotą religii – nie jest fizyczne stwierdzenie istnienia sacrum, a jedynie wiara w jego istnienie. Warto zwrócić uwagę, że podobnie jest w chrześcijaństwie, które w ogóle nie podnosi kwestii istnienia lub nie istnienia Boga – przyjmując jego istnienie na podstawie doktryny przejętej z Judaizmu, dodając jedynie jedną z jego osobowych postaci w osobie Boga Żywego – poddanego rzymskiego z prowincji Judea – Jezusa z Nazaretu syna Józefa i Marii. Jakoś pan Boni nie domaga się od Papieża Franciszka udowadniania, że Bóg – w którejkolwiek z jego trzech postaci istnieje. Przyjmuje się po prostu na wiarę fakt, że to, co zostało objawione istnieje – na podstawie przekazów pisanych. Jakkolwiek by to idiotycznie nie brzmiało – z punktu widzenia neutralności światopoglądowej i religijnej państwa – nie może być różnicy w wierze, jako sacrum w latający makaron, Jezusa z Nazaretu lub mały niebieski czajniczek na orbicie Saturna lub Jowisza, albowiem podkreślmy – istotą religii nie jest twierdzenie naukowe o istnieniu Boga, ale wiara wyznawców w to, że podmiot sacrum – właśnie zwany Bogiem istnieje.

Na marginesie problemów latającego makaronu – posiłkując się ww. opinią sporządzoną na polecenie ministra i wyrażonym na jego podstawie stanowisku – należałoby od ręki zarejestrować „kościół” szatana, albowiem w tym przypadku nie dałoby się zaprzeczyć istocie tak ujętego sacrum przez twierdzenie, że go nie ma – jakkolwiek nieuprawnione i bezprawne, ale jeszcze nie dałoby się przyrównać całości „kultu” do chrześcijaństwa w sposób negatywny, albowiem tenże z istoty swojej natury tj. samego zaprzeczenia, jakim jest zły – musi być totalnym absolutnym, zaprzeczeniem chrześcijaństwa we wszystkich jego przymiotach i przejawach. Ciekawe, co by minister zrobił z takim wnioskiem? Ciekawe czy autorzy opinii pomyśleli o tym, komu torują drogę do rejestracji! Naprawdę warto przeczytać opinię – szatan i jego kościół pasuje doskonale. Tak się niestety kończą zabawy administracji z ludzkimi sumieniami, na tyle wystarcza argumentacji naszym profesorom – od nauki o religii. Coś przerażającego, naprawdę porażającego w całej swojej rozciągłości.

Podchodząc do sprawy na gruncie Konstytucji – trzeba wyraźnie stwierdzić – państwu nic do tego, w co wierzą jego obywatele. Wszelkie regulacje ustawy z dnia 17 maja 1989 r. o gwarancjach wolności sumienia i wyznania należy jak najszybciej odwołać, albowiem łamią one Konstytucję – nie pozwalając ludziom na wolność wyznawania wg. własnego wyboru. No, bo niby dlaczego ma być 100 wyznawców? To nawet Jezus miałby problem, bo miał stałych 12, może z rodzinami by się zebrała setka! Nie można robić sobie takich jaj! Albo na coś pozwalamy – jesteśmy demokracją opowiadającą się za wolnością, niech ludzie sami decydują o swoim zbawieniu lub czym tam chcą, albo jesteśmy jednak państwem chroniącym chrześcijańskiego paradygmatu cywilizacyjno-kulturowego. Jednakże wówczas napiszmy to wprost w Konstytucji – nie róbmy takiej szopki.

Rejestracja kościoła lub może raczej związku wyznaniowego powinna mieć charakter administracyjny – złożenie wniosku, z jednym – naprawdę nie trzeba więcej – podpisem pełnoletniego obywatela polskiego, z obowiązkowym dostarczeniem dowodu badania psychiatrycznego, – jeżeli wniosek budziłby wątpliwości i proszę bardzo sobie działać. Państwo nie ma nic do tego, w co wierzą jego obywatele. No, ale wówczas naruszylibyśmy przywileje, prawa, układ, sitwę… stąd właśnie nie ma wolności – żałosne, że pozbawia nas jej jakiś minister Boni – decydujący o tym, czy zdefiniowane w przedstawiony sposób sacrum spełnia kryteria boskości!

Naprawdę można banalnie na podstawie polskiej Konstytucji – odrzucić w zasadzie każdy nowy wniosek o rejestrację nowego wyznania, jednakże trzeba wiedzieć jak. Nie trzeba przy tym badać czy makaron jest lub nie jest Bogiem! Przecież już samo postawienie tego problemu nawet z punktu widzenia prostej falsyfikacji i logiki jest w zasadzie nie weryfikowalne! Poczekajmy teraz, aż pan minister – “wszechmogący” Michał Boni wyda rozporządzenie definiujące Boga, może podadzą w nim wymiary i sposób weryfikacji? Po co 3000 lat rozwoju filozofii, po co teologia, po co poszukiwanie “boskiej cząstki” przez fizyków – skoro pan minister po prostu wie lepiej – miejmy nadzieję, że podzieli się z nami swoją wiedzą. Jednakże jak zweryfikować szablon boskości?

33 komentarze

  1. Wierny_czytelnik

    Boni specjalista od sacrum! Niech żyje! Może chodzi o to, żeby zrobić religię o dwóch kaczorach trzymających się za dzioby?

  2. Marceliński

    Faktycznie kuriozalna jest treść uzasadnienia decyzji wspartej na dorobku polskiej/krakowskiej myśli religioznawczej. Widać jak na dłoni, że minister Michał Boni w piętkę goni. Teraz dopiero może być śmiesznie – kolejne ekspertyzy i kontrekspertyzy, sądy, instancje, odwołania, Strasburgi i… świat się śmieje, a minister cyfryzacji ma zajęcie… mistrzostwo świata i Platforma Cyrku Latającego…

    PS
    W ministerialnym rejestrze widnieje 158 kościołów lub związków wyznaniowych, w tym m.in. RUCH ŚWIADOMOŚCI BABADŻI HERAKHANDI SAMADŹ,INSTYTUT WIEDZY O TOŻSAMOŚCI “MISJA CZAITANII”, RADHA GOVIND SOCIETY OF POLAND, KOŚCIÓŁ REMONSTRANTÓW POLSKICH, KOŚCIÓŁ PANTEISTYCZNY “PNEUMA”, MIEJSCOWY KOŚCIÓŁ W LUBLINIE, LOKALNY KOŚCIÓŁ W KWIDZYNIE, INSTYTUT ŚARDZA LING, SANGHA “DOGEN ZENJI”…

  3. Stach Głąbiński

    Cóż, przypuszczalnie chodzi o korzyści finansowe otrzymywane od państwa. W warunkach, gdy wyznawców niekatolików jest bardz mało, a bezwyznaniowcom z definicji żadne apanaże się nie należą, powstanie instytucji, która przez swoją ew. liczebność mogłaby przejąć znaczącą część strumienia dobrodziejstw “sprwiedliwie” i “bezstronnie” rozdzielanych przez neutralne wyznaniowo władze, jest złem, któremu należy przeciwdziałać.

  4. Ewa Gąsowska

    Szanowny Krakauerze, marzy się Panu społeczeństwo szczęśliwe, wesołe, radosne i wolne. Nie w tm kraju, gdzie opowieści, podania, mity i legendy uzyskały status jedenej prawdy, bo objawionej. Ileż madrych książek zostało zostało napisanych, ileż tytułów profesorskich za to nadano, a Pan tu o jakimś makaronie… Przecież taki minister Boni, dawniej agent SB, co sam przed kamerami przyznał i łzami się zalewał, musi się jakoś uwiarygodnić, przed naszymi konserwatywno-neoliberalnymi elitami polityczno-kościelnymi, i wykazać kto rządzi w kraju. A Pan mu jakąś Konstytucją RP, przed nosem macha i nieszczęśnika w kompleksy jakieś wpędza. Sądzę, że czas zacząć powoływać się na Manifest komunistyczny, może by zaczęli myśleć. Też mam marzenia… Pozdrawiam

  5. Niepotrzebne rozdzielanie włosa na czworo.
    To jest jeden z tych wielu tematów, żeby zasłonić antyhumanitarny neoliberalizm, który na żywca nam się aplikuje.
    Lepiej zająć się osobami z rentami 650 PLN netto i potrzebami zakupu leków za 400 PLN na miesiąc, a nie głupotami.

  6. Czyli co, zbieramy 100 podpisów i rejestrujemy Satanizm jako odłam chrześcijaństwa, kto jest ze Mna?

  7. co boska czastka ma wspolnego z bogiem? nic! a juz na pewno nic z religią

  8. Władysław Majewski

    Droga do świętości nie jest prosta, wiedzie przez męczeństwo. Logicznym następnym krokiem Jaśnie Oświeconego Ministra powinno być doniesienie do prokuratury, że wykrył spisek mający na cel wyłudzenie od Skarbu Państwa 0,5% podatku należnego od 500 osób podpisanych pod wnioskiem, którego to usczuplenia wartość może nawet przekroczyć 10 tysięcy złotych. Zbrodnia ta straszliwa kary wymaga okrutnej i proces musi być przykładny. Już widzę tych krakowskich medrców, ktorzy dzięki wiedzy zdobytej na UJu demaskować będą niecne intencji zjdaczy makaronu.

    • Wniosek o rejestrację KLPS został wysłany w dniu 27.07.2012.
      Pomysł o półprocentowym odpisie usłyszalem dużo później, wiec trudno insynuować, aby mógłbyć motywem.

  9. Nie cierpię, gdy ludzie niewłaściwie stosują myślniki – w połączeniu z “arcymądrymi” i niezwykle skomplikowanymi zdaniami wybitnie utrudniają czytanie powyższego teksu.
    Mam dwie uwagi, co do treści:
    1. “[…]nigdzie w niej nie jest napisane, że państwo ma prawo uzurpować sobie na podstawie jakichkolwiek przesłanej decydowanie czy przedmiot tego typu wniosków jest Bogiem czy nie jest Bogiem.” Przedmiot wniosków to chyba jednak związek wyznaniowy, a nie obiekt jego kultu, prawda? Ale już pomijając ten skrót myślowy… I tak nie może być on Bogiem, ponieważ Bóg występuje w religii katolickiej, nie każdej. W tym przypadku można użyć słowa bóg, bóstwo, sacrum, obiekt kultu, obiekt czci – określeń uniwersalnych, którym nie jest słowo Bóg(obiekt czci chrześcijan).
    2.”Rejestracja kościoła lub może raczej związku wyznaniowego powinna mieć charakter administracyjny – złożenie wniosku, z jednym – naprawdę nie trzeba więcej – podpisem pełnoletniego obywatela polskiego, z obowiązkowym dostarczeniem dowodu badania psychiatrycznego” Jak sama nazwa ‘związek’ wskazuje – jest to grupa co najmniej dwóch osób. Jakim cudem, w takim razie, związek mogłaby zarejestrować jedna osoba?
    I po co składać dowód badania psychiatrycznego, jeśli tak radykalnie trzymamy się zgody dla każdego obywatela, żeby wierzył w to, w co mu się podoba? Czy osoba chora psychicznie takiego prawa powinna być pozbawiona? To już zaczyna zakrawać na brak tolerancji i tworzenie podziału na “ludzi” i “podludzi”, który Polakom nie powinien być obcy.

    • Przepraszamy za Cierpienia 🙂 korekta jest w “ciąży” i nie ma czasu 🙂
      ps. co do związku jednoosobowego – tak samo jak w zarządach osób prawnych z natury kolegialnych może być jedna osoba

      • “W każdym bądź razie” – często popełniany błąd będący połączeniem “bądź co bądź” z “w każdym razie”.

  10. “pozwolił sobie na badanie, czy coś, co przedstawiają ludzie jest religią – ich wiarą, przy pełnej świadomości braku możliwości obiektywnego zbadania czy dane sacrum rzeczywiście istnieje (jak w większości religii)”
    To takie proste pytanie: w której religii udowodnione jest, że sacrum rzeczywiście istnieje?

  11. Kpina, to chyba można gdzies zgłosić łamanie praw ustalonych wkonstytucji prawda? ja bym zgłosił.

  12. Szkoda, że artykuł jest mało obiektywny i upraszcza pewne rzeczy, a sam autor korzysta z zabiegów zbliżonych do tych, które możemy znaleźć na stronach Fakt czy SE. Autor usilnie wmawia łamanie (jak gałęzi pewnie) Konstytucji zapominając, że Minister musi działać w granicach prawa, którego podważać nie może (w tym i ustaw – a o ich zgodności decyduje TK, a nie prasa). No ale jak tu w ogóle polemizować skoro autor prezentuje postawę “nic w tym kraju nie działa jak powinno” generalizując i wrzucając do jednego worka wszystko. Tą też tezą mogę ocenić działania dziennikarzy, prasy i niektórych blogerów – również nie działają jak powinni (brak im obiektywizmu, a przede wszystkim rzetelności i znajomości tematu).

    • Szkoda że komentarz pana Horacjusza jest nadto subiektywny, a komentator generalizując opowiada się za niszczeniem zieleni przez wściekłe jak można się domyślać łamanie gałęzi. Aczkolwiek dziękuję za poruszenie kwestii pracy TK… dodam w kontekście jakości, jednakże to już jest temat na inną opowieść. Powtórzmy co do zasady – albo się uznaje Konstytucję i jej prymat nad systemem albo nie. Pan jak widać woli TK, ustawy i zarządzenia od Konstytucji… powodzenia zatem panu, ale możliwie z daleka.

      • Konstytucja to na dzień dzisiejszy jedynie zbiór wypunktowań, które są przypisem do zdania klucz “określa ustawa”, więc proszę nie domniemywać, że moje prawo zostało złamane..

        ps. to albowiem strasznie irytuje 🙂

        • Jak się nie podoba polecamy spożywać makaron!
          ps. Konstytucję stosuje się bezpośrednio… i jest nadrzędnym źródłem prawa dla ustaw

    • Delikatnie powiedziane, Panie Kolego. Wycieranie sobie buzi konstytucja, czy jakimkolwiek prawem w celu propagowania ewidentnego zartu powinno byc ubijane z miejsca i ciesze sie, ze tak sie stalo. Ta cala demokracja powoduje, ze takich kwiatkow wyrasta cale mnostwo i w jej imie trzeba je respektowac, bo zapis jest zapis, choc dla wszystkich oczywistym jest czyste blazenstwo. Nie jestem przedstawicielem zadnej religii. Klepniecie tego wniosku byloby przejawem glupoty.

  13. Obalę jeszcze jeden argument Boniego – istnieją religie ateistyczne (niezakładające istnienia bóstwa), jak choćby buddyzm zen lub dżinizm…

    • Zdaje się że tak jest tylko cześciowo – bo to co pan wymienił jest uznawane przez część znawców tematu jedynie za prądy – ruchy filozoficzne, więc to jest raczej dwuznaczne, ale zawsze można podnieść!

  14. Mój światopogląd opiera się na matematyce, fizyce, chemii itd.. Zatem jeżeli już muszą istnieć religie, ponieważ duża część społeczeństwa tego potrzebuje, ja osobiście te potrzeby szanuję. Trudno mi jednak zrozumieć dlaczego religia musi wiązać się z cierpieniem /symbolem tego jest krzyż/. Wiara powinna być radością nie strachem. Jestem zatem 101 osobą w Polsce, która popiera Latającego Potwora Spaghetti.Rekwizytem ministra Boni jest różaniec, przynajmniej tak pisze prasa trudno więc dziwić się jego decyzji. Mam jednak nadzieję, że Potwór Spaghetti zdoła się zarejestrować odwołując się do Sądu Administracyjnego.

  15. Wprawdzie dla mnie Potwór spaghetti to ewentualnie niestrawność po za dużej ilości carbonary, która wprawdzie bywa boska ale jednak w innym wymiarze niż dla pastafarian.
    Ale nikt, a zwłaszcza konstytucyjny minister demokratycznego państwa nie ma prawa ograniczać swobody wyznania, gwarantowanego zresztą konstytucją!

  16. Świetny artykuł, pozdrawiam Redakcję.

  17. Tomasz z Bytomia

    Tekst samej Konstytucji w oparciu zawartych w nich maksym stanowi o tzw prawach niezbywalnych przynależnych każdemu na podstawie zebranych 5oo ooo podpisów ,a następnie w Sejmie wybrańcy narodu debatują czy taki stan rzeczy może powstać . Następnie sama konstytucja w nowej formie została poddana pod referendum ogólne . Dziś kiedy słyszę ,ze jeden Minister Cyfryzacji decyduję za 2/3 bezwzględnej większości uprawnionych do głosowania to mogę przypuszczać ,że sama Ustawa Zasadnicza w takich warunkach jest tylko zwykłą makulaturą . Jej wszelkie zasady wypunktowane kolejno zwyczajowo mają tylko oznajmiać o istnieniu opcji jednak nie wyznaczają standardów lub najważniejszych praw niepodważalnych. W każdym demokratycznym państwie taki dokument jest niepodważany i stanowiący o standardach Życia i położeniu społecznym . W Anglii takim są konwenanse , które są ważniejsze od ustaw i praw. w Niemczech Ustawa Zasadnicza , której powstanie niektórych aktów miało miejsce w latach 1931 -1945 , nawet tak wielka tragedia jej społeczności nie pozwoliła zmienić punktów zawierających najważniejszy elementarny obowiązek Państwa wobec obywatela tzw minimum socjalne lub obowiązek poszanowania ziemi oraz jej granic . Tak sformułowane słowa stanowiące akty prawne w USA są najważniejszym aktem stanowiącym o wolności czy o prawach obywatelskich t.j 5 poprawka . W takich obszarach poruszania się władz Państw demokratycznych wobec swoich obywateli ukazuje nam Polakom skarlały system autokracji i Średniowiecznych cech nieudolnego wprowadzenia w obszary wolności wszystkich , którzy jej pragną. Nawet jeśli są to wyznawcy np Gwiezdnych wojen albo ulicy sezamkowej .

  18. Razi mnie w oczy odwołanie do „boskiej cząstki” w artykule. W oryginalnym artykule na bozon Higgsa użyto określenia “goddamned particle” i zostało to przekręcone przez prasę i w tej formie rozeszło się w świat. Co ta przeklęta cząstka ma do jakiegokolwiek boga, że prokatolickie media tak lubią nią operować?

  19. Argument odmowy na poziomie “nie bo nie” mamy procedury zgodne z wszystkim ale nie możemy się zgodzić bo co ludzie powiedzą. Czyli tzw relatywność prawa.

    Inna sprawa że argument który został użyty można prosto obalić stwierdzeniem że pastafarianizm obraża w takim samym stosunku chrześcijaństwo jak chrześcijaństwo obraża islam.

  20. Wierny_czytelnik

    Zdaje się, że krakauer nawarzył makaronu Boniemu! Tak trzymać, precz z niekompetencją tego rządu! rząd pod sąd!

  21. I to by było na tyle, jeśli chodzi o wolność wyznania w Polsce. Też uważam, że ministrowi (ani nikomu innemu) nic do tego, w co chcę wierzyć obywatele, o ile nie propagują niczego, co zabrania konstytucja. Minister powinien działać wyłącznie w oparciu o konstytucję i odpowiednie ustawy. A jego własne opinie, poglądy czy wyznawana religia nie powinny mieć wpływu na jego decyzje. W tym przypadku ewidentnie tak było.
    Albo chcemy mieć prawdziwą demokrację, z wszystkimi jej wadami (jak latający makaron), albo republikę religijną (do czego nam niestety blisko).

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.