Soft Power

Lata miękkiej polityki na wschodzie służą osłabianiu wizerunku Polski

 Lata miękkiej polityki zagranicznej służą osłabianiu wizerunku Polski i szkodzą naszym interesom. Trzeba to wyraźnie i głośno powiedzieć – sojusz z Zachodem, znowu zawiódł, nie spełnił pokładanych w nim nadziei. Nie byłoby w tym żadnej tragedii, gdyby nie fakt, że drugą stroną naszej polityki zagranicznej jest od lat negacja Federacji Rosyjskiej i dziwne zachowania wobec innych krajów na wschodzie. Polska polityka zagraniczna, w szczególności, ta dotycząca bezpośredniej zagranicy na Wschodzie jest czymś tak swoistym, że nie da się tego ująć w żadne logiczne ramy rozumowania.

Przez lata zdania się na zachód, żyliśmy w przeświadczeniu, że można sobie swobodnie pluć z naszego poziomu na Rosję i nic się nie stanie, ponieważ chronią nas nasi potężni zachodni sojusznicy, dlatego też konsekwentnie i z różnymi nasileniami budowaliśmy politykę rusofobiczną, stopniowo, krok po kroku robiąc z Federacji Rosyjskiej wroga, głównie z powodów historycznych. Taki standard wyznaczyliśmy wobec Rosji – wina państwowa, zabory, 17 września, Katyń, 22 lipca 1945 – wystarczy powodów żeby nienawidzić.

Równolegle wobec Ukrainy godziliśmy się na politykę milczenia, tolerowano marsze z banderowskimi flagami po ulicach Przemyśla, samowolę w sprawię pomników, milczano w temacie Wołynia, przez palce nie dostrzegano dewastacji dziedzictwa kulturowego I i II RP, zrobiliśmy nawet Euro 2012 a na sam koniec Sejm RP zhańbił się uchwałą o „znamionach ludobójstwa”. W tym wszystkim stosunki gospodarcze rozwijały się tak, jak się rozwijały, niczego nadzwyczajnego tutaj nie było. Na duży plus Ukrainy trzeba zauważyć to, że nawet pomimo sprawowania władzy przez partię nacjonalistyczną w obwodach i miastach zamieszkiwania polskiej mniejszości – nie było znaczniejszych problemów związanych z jej funkcjonowaniem. Jak również – za co trzeba być szczególnie wdzięcznym – państwo ukraińskie przez te wszystkie lata tolerowało miejsca szczególne w pamięci Polaków – jak cmentarz z grobami Orląt lwowskich i inne, nieliczne pozostałości chwały i męczeństwa Narodów Rzeczpospolitej.

Odpuszczenie kwestii historycznych wobec Ukrainy miało ułatwić prowadzenie wobec tego kraju przyjaznej polityki europejskiej. Efekt jest taki, że w wyniku partactwa wschodniego na Ukrainie współrządzą nacjonaliści, co musi stawiać znaki zapytania dla naszych dalszych stosunków, a o przyjęciu do Unii Europejskiej nie może być w ogóle mowy z przyczyn, które widzicie państwo na ekranach swoich telewizorów.

Inny standard przyjęliśmy wobec Białorusi. Tutaj Polska dyplomacja, szczególnie w ostatnich latach zaczęła poczynać sobie śmiało, doprowadzając prawie, że do zamrożenia stosunków z tym tak bliskim naszym sercom Narodem. Nie da się zrozumieć powodów, dla których rząd w Polsce nie uznaje – demokratycznie wybranych władz na Białorusi – TAKIMI JAKIE ONE SĄ. Jeżeli społeczeństwo Białorusi wybrało sobie takiego a nie innego Prezydenta, to nam nic do tego – wypada ułożyć sobie z nim stosunki. Nie musimy go przytulać na granicy, ani tym bardziej wykonywać żadnych wrogich ruchów. Trzeba pamiętać, że sprawy wewnętrzne Białorusi są jej wewnętrznymi białoruskimi sprawami. Do czego prowadzi polityka mieszania się i skakania po pomarańczowych i brunatnych Majdanach już wiemy z Ukrainy.

Wielka szkoda, że ze względu na brak umiejętności władz Polski wejścia w odpowiednie relacje z władzami Białorusi – cierpi polska mniejszość narodowa w tym kraju. Na szczęście nie są to prześladowania mające charakter systemowy, ale bardziej jednostkowy – głównie skierowane przeciwko jednej organizacji i jej działaczom. Tutaj trzeba interweniować i udzielać pełnego wsparcia rodakom, nie mniejszego niż Białorusinom, którzy zdecydowali się opuścić swój kraj i ubiegać się o azyl w Polsce.

Litwa to chyba największa porażka naszej dyplomacji, której miękkość była w przypadku tego państwa po prostu niezrozumiała. Błędem było wyrażenie zgody na przyjęcie tego kraju do NATO, ponieważ obrona terytorium Litwy bez zaangażowania poważnych sił jest po prostu niemożliwa. My tych sił nie mamy, a przez potencjalnego przeciwnika będziemy potraktowani z całą surowością, jako strategiczne zaplecze do obrony państw bałtyckich. Jednakże można byłoby wszystko zrozumieć, gdyby to państwo nie prowadziło wrogiej polityki depolonizacyjnej.

Wnioski? Czy w ogóle można mieć jakieś wnioski z owoców tego braku polityki? Polityki różnych standardów wobec sąsiadów? Z pewnością jest o tyle dobrze, że nie jesteśmy skonfliktowani, ze wszystkimi sąsiadami. Jednakże nie da się zrozumieć podwójnych standardów pomiędzy kwestią polityki historycznej z Ukrainą a z Rosją. Tylko proszę się nie licytować na ilość trupów! Żeby zachować twarz, jeżeli chce się mówić komuś, że jego ojciec lub dziadek był mordercą, trzeba mieć wypracowane standardy, nie mogą to być standardy hipokryzji, które pozwalają w jednym przypadku milczeć a w innym – oskarżać.

5 komentarzy

  1. wieczorynka

    Odniosę się tylko do tekstu dotyczącego Białorusi, bardzo dużo młodych Polaków uważa, że Białorusini i Rosjanie to jedno, no cóż skutki edukacji/indoktrynacji/zakłamywania historii ostatnich 20-lat. Bez złośliwości przypomnę wspieraną w Polsce przez prawico-prawicę Angelikę Borys. To wsparcie przez polskich polityków skłóciło Polaków w Białorusi. Lista jest długa ja nie chcę przynudzać a Białorusini doskonale zdają sobie sprawę co uczynili politycy z Polski.

  2. Uwagi i przemyślenia p.Izabeli F. związane
    z pobytami na Białorusi(nie taki diabeł straszny
    jak go malują – “błękitne media”).

    http://izabela.neon24.pl/post/96918,bialorus-zmyslenie-i-prawda

    I wiele innych prostujących stereotypy białoruskie.

    • wieczorynka

      Moim zdaniem Polacy nadmiernie podkreślają “zostawiłam tam swój majątek”, takie stwierdzenie nie buduje przyjaznych relacji. Przyznam, że mieszkając na Warmii (dawniej Prusy Wschodnie) nie zetknęłam się ze strony Niemców (a często odwiedzają te tereny) ze stwierdzeniem “to jest dom mojego ojca/dziadka”. Granice mamy takie jakie mamy a w relacjach z sąsiadami trochę więcej taktu. Natomiast z opinią, że Białorusini nie chcą kapitalizmu jaki jest w Polsce zetknęłam się kilkakrotnie.

      • To niestety, jest nasza narodowa wada,
        każdy Polak nawet ten którego przodkowie
        mieszkali w “czworakach”, daje do zrozumienia
        iż na Wschodzie pozostał majątek(ziemski).
        A już szczególnie w kontaktach z Białorusinami,
        Rosjanami Ukraińcami co i rusz podkreśla
        swą wyższość cywilizacyjną,”PAN”…
        Szkoda że to wysokie mniemanie o “swoich
        przewagach i wartościach”, nie aktywizuje się
        w kontaktach biznesowo – partnerskich z Zachodem.
        To tak dla równowagi…ducha i rozumu.
        PS ten wtręt,”zostawiłam tam swój majątek” –
        przypominam sobie podczas czytania, “zazgrzytał’
        nieprzyjemnie.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.