Ogólna, Technologia

Kwoty przeznaczane na badania ledwo pokrywają koszty analiz ich wydatkowania!

 Kwoty przeznaczane na badania, generalnie na naukę – ledwo pokrywają koszty analiz ich wydatkowania! Jak inaczej wytłumaczyć fakt, że łożymy od tylu lat na uniwersytety, placówki naukowe, fundujemy stypendia i inne rozwiązania mające na celu wsparcie dla ludzi nauki – a efektów brak.

Dosłownie brak. Polska nie ma żadnych wynalazków, zwłaszcza takich, które dałyby się spieniężyć. Wszystko jest na poziomie przeciętnym, nasi naukowcy nauczyli się angielskiego i czytają zagraniczne czasopisma naukowe i tyle. Koniec kropka, czasami pojawiają się rzeczywiście jakieś interesujące wyniki badań. Jednak generalnie nie ma szału.

Udała się tylko dydaktyka i to tylko na tyle, żeby przygotowywać naszych naukowców do rozpoczęcia kariery w zachodnich korporacjach mających swoje centra badawcze w Polsce, albo od razu na Zachodzie.

Drenaż mózgów z Polski, to wynik braku przemysłu. Ponieważ nawet jak jesteś naukowcem i masz wyniki, które przekładają się na możliwości produkcyjne i dają szanse sprzedażowe, to nie masz z kim w Polsce rozmawiać. Ponieważ praktycznie cały poważny przemysł jest w rękach zagranicznych central, które nie mają interesu w tym, żeby tu budować niezależną produkcję. Jeżeli już to ściągają do siebie, a do Polski idą stare maszyny i licencje na produkcję czegoś, co jest elementem w łańcuchu dochodu.

W ten sposób zamyka się błędne koło – nie mamy wyników pracy naukowej, ponieważ nie mamy podmiotów, które mogłyby je komercjalizować. Nie ma komu komercjalizować, nawet tego co się urodzi, ponieważ zagranica wszystko wysysa.

Najgorsze jest to, że nie da się tego problemu rozwiązać, proszę popatrzeć na kalendarz – prawie 30 lat transformacji i nie ma dużych polskich firm. Nie ma grupowań finansowo – przemysłowych, nie ma współpracy z nauką, nie ma wspierania talentów, co więcej i chyba, co najgorsze – nie ma nawet myślenia, żeby to zrobić chociaż na poziomie wybranych nisz. Przykładowo w przemyśle rolno-spożywczym? Naprawdę nie da się w tym kraju opracować, niczego, co miałoby istotną wartość na rynku globalnym? Czy chociaż konkurowało z importowanym pożywieniem gorszej jakości z Zachodu, o czym otwarcie już mówią nasi politycy, ale jakoś nic z tym nie robią?

W tej chwili jest nadzieja z przemysłem zbrojeniowym. Co prawda, to głównie spawanie, przykręcanie śrubek i układanie kabelków, bo mamy tylko kilka poważnych firm tworzących nowe technologie. To jednak wzrost ilości zamówień rządowych jest poważną szansą na to, że będzie coś w zakresie Badań i Rozwoju, czego do tej pory nie było. To znaczy było do mniej więcej połowy lat 90-tych, ale zostało zmarnowane. Wielką szansą jest odrodzenie produkcji silników czołgowych w Polsce. Z powodu głupich oszczędności i zwykłego marnotrawstwa straciliśmy tą umiejętność (PZL WOLA). Szkoda tylko, że lotnictwo jest martwe. Co prawda robimy elementy dla produktów zachodnich i coś tam w kraju montujemy, to widać jednak że zrezygnowanie z kontraktu z potężną firmą europejską było poważnym błędem. Śmigłowców nie ma, jak nie było i chyba nie będzie. Potencjał, który można było uruchomić się marnuje. Afera śmigłowcowa powinna być powodem do postawienia pana Ministra Obrony Narodowej lub ludzi którzy mu doradzili tak skandaliczne zaniechania – przed Trybunałem Stanu, zwłaszcza że sam nie dotrzymał złożonej publicznie obietnicy o zakupie śmigłowców.

Jak do tej pory wszystkie rządy nie były w stanie spowodować, żeby uruchomić w Polsce kreowanie wartości przez naukę i powiązanie jej z przemysłem. Co jest szczególnie smutne, nie byliśmy w stanie nawet spowodować, żeby w nauce teoretycznej – badaniach podstawowych mieć sukcesy. W kraju w miastach funkcjonuje po kilka – nawet kilkanaście państwowych wyższych uczelni, które marnują publiczne pieniądze na hodowanie gronostajów i ich obsługę. To tak dłużej nie może funkcjonować, potrzebujemy to połączyć tak jak się da – jedno miasto, jeden uniwersytet, może uczelnia specjalistyczna jeżeli ma tradycje i wyniki. Obecny model nie działa, nie sprawdza się, nie ma efektów. Jak ktoś jakieś zna – proszę pokazać. Dalsze utrzymywanie ludzi i instytucji, którym kwoty przeznaczane na badania ledwo pokrywają koszty analiz ich wydatkowania – nie ma sensu. Przestańmy udawać, że mamy jakąś naukę, jakieś badania – to nie ma sensu, bo to przepalanie funduszy publicznych. Taniej wyjdzie kupując licencje i wdrażać produkcje niszowe. Ten model się nie sprawdza – to nie działa, oczywiście poza nielicznymi przypadkami.

Pozostają start-upy i modlitwy.

11 komentarzy

  1. Dobry tekst.

    Ja bym postawił bardziej na modlitwy.

    W końcu za zamówioną Mszę należy zapłacić (złożyć ofiarę).

    I na to powinny iść wszystkie pieniądze przeznaczone na naukę.

    Amen.

  2. Uczelnie w miastach trzeba połączyć, to zmniejszy ilość etatów w obsłudze i tych słynnych gronostajowych płaszczy…

  3. To słuszna obserwacja. Nasza nauka w zasadzie nie istnieje. Dydaktyka owszem jakoś daje radę, jak się ktoś uczy to ma wyniki. Ludzie robią to po to, żby wyjechać z tego padołu łez. W Polsce zostają tylko ci co muszą, albo są słabi z angielskiego. Jak masz dyplom uczelni technicznej z mechatroniki, robotyki, informatyki, czy lifescience i znasz angielski to masz otwarte drzwi na całym zachodzie. Do USA jadą najlepsi, ale pracę za 30 tyś brutto (zł) w Niemczech można mieć jako asystent. Norwegia, Niemcy, Wielka Brytania – oni wysysają wszystkich, stać ich na to i mają efekty. W laboratoriach Bayernu połowa kadry to ludzie z Europy Środkowej, Indii, Korei…

  4. jem jogurt z dżemem

    Zgadzam się z tezą, że mówimy o finansowaniu gronostajów…

  5. Głos rozsądku na pustyni

  6. Jeśli pieniądze idą na Ojca Dyrektora,archiwistów z IPN,Obronę Terytorialna,rocznice Smoleńskie,to nauka na dalszym planie.A miało być tak dobrze,prawie jak w San Eskobar!

  7. Lepiej wydać na szkołę ojca redaktora, to będzie najsłuszniejsze! Miliard dla Ojca redaktora! Kto myśli inaczej tego na stos! I zalać mu gardło niegodne roztopionym ołowiem!!!!!!

  8. Pan się zapozna ze stanem Nauki, autorstwem odkryć i inżynieryjnych odkryć a dopiero po tym napisze artykuł bo tezy typu “Polska nie ma żadnych wynalazków” pan nie obroni. Prędzej “Polska nie jest już właścicielem prawie żadnego wynalazku”. Inną sprawą jest stan Nauki ale tu przyczyna i skutek zostały przez pana pomieszane. Dopóki płaci się za analizy które właściwie są nieróbstwem (w rodzaju “analiza dlaczego nie ma żadnych wynalazków”) to obecny stan rzeczy się nie zmieni. Naukowcy dostają granty za pitu pitu przy którym nie muszą się starać no to się nie starają. Póki Nauka nie będzie sterowana i kontrolowana odgórnie pod naciskiem suwerenna póty dowolność semi naukowców będzie skutkowała marnotrawieniem dowolnej góry pieniędzy. Dosypanie pieniezy nie zmieni mentalności alkoholika żebrzącego 2zł na wino pod lidlem, a niestety środowsko naukowe zaliczyło ten sam etyczny upadek co dziennikarskie, prawnicze, lekarskie czy wiele innych. Coraz więcej jest takich co niewiele robią, niewiele potrafią i nie zmieni się to bo płaci im się właściwie za nic albo za rzeczy do niczego nie przydatne.

    • P.Zbyszku,od wejścia do UE wyjechało 30 tys.polskich naukowców(1/4).I nie tylko ze względów finansowych!Potencjał jest tylko nie wykorzystany.Lepiej hodować patologię,bo będzie na nas głosowała,zobaczcie co się stało z Wojskową Akademią Techniczną,ostatni sukces to poparcie Antoniego Smoleńskiego!

      • @wlodek
        Coś chyba inaczej rozumiemy pojęcie “naukowiec” i jakoś tak mam przekonanie że każdy buc z dyplomem “szkoły wyższej lansu i fajansu” jest dla ciebie “naukowcem”. Bez urazy ale Naukowcy nigdzie nie powyjeżdżali. Nauka i Naukowcy to zajęcie apolityczne i światowe. Naukowcy jeżdżą po świecie i nigdy nie wyrzekają się swojego pochodzenia no chyba że jednak się bucowatością od młodych zdążyli zarazić ale wtedy trudno mówić by mieli jeszcze zestaw cech właściwych dla Naukowca. Wczoraj miałem przykład “inżynierstwa”. Młody inżynier co to ktoś mu 150 na godzinę zdecydował się płacić (długookresowo) nie ma pojęcia jak w skonfigurować adres ip na interfejsie popularnego systemu operacyjnego w którego środowisku pracuje na codzień. To nawet nie jest wiedza tylko na dzisiejszy dzień, w dobie komputerów, dla inżyniera to są podstawy jak kiedyś używanie ołówka! A on nic. Dzisiaj już nie będzie dla Nas “inżynierzył”.
        30 tyś. Naukowców? Dobre sobie. Gdybyśmy MIELI W OGÓLE 30 tyś. Naukowców to bylibyśmy potęgą światową nie do zdetronizowania przez 1000 lat albo i po kres istnienia rasy ludzkiej.
        Tymczasem dyplomy w naszym kraju są warte mniej niż papier na którym je wydrukowano bo nawet jeśli chcieć się nimi podetrzeć to tylko jakieś opryszki człowiek dostanie a g..ówno co najwyżej się rozmaże.

  9. Dość marnowania publicznych pieniędzy!!!!

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.