Wojskowość

W kwestiach obronności nie można już więcej marnować czasu! Trzeba robić co się da!

 Stan zapaści w zakresie obronności jest wielką hańbą wcześniej rządzących ekip politycznych, to że stan czynny wojska spadł do około 90 tys., ludzi powinno być powodem do postawienia winnych nie przewidzenia takiego stanu rzeczy przed specjalną komisją. Nie może być tak, żeby wojsko nie potrafiło planować, zwłaszcza w zakresie zasobu kadrowego. Jeżeli nie ma innego wyjścia, to trzeba wstrzymać przechodzenie na wcześniejsze emerytury żołnierzy, albo nawet ponownie powoływać – chętnych do służby czynnej, zwłaszcza dla potrzeb organizowanej na nowo Obrony Terytorialnej.

Pobawmy się w małą symulację, jeżeli chodzi o potencjał. Polska dzieli się na 16 województw, 314 powiatów i 2478 gmin (w tym 303 miejskich, wśród nich jest 66 miast na prawach powiatu oraz 616 miejsko-wiejskich i 1559 wiejskich). Pomysł oparcia struktur tworzenia OT na sieci powiatowej jest bardzo dobry i bezwzględnie należy go popierać. 314 powiatów ziemskich oraz 66 miast na prawach powiatu daje nam 380 jednostek samorządu terytorialnego, w których należy utworzyć, co najmniej bataliony Obrony Terytorialnej. Dodatkowo we wszystkich samorządach miejskich tj. 303 miastach należy bezwzględnie stworzyć równolegle bataliony Obrony Cywilnej. W powiatach ziemskich można ograniczyć się do kompanii lub dwóch kompanii Obrony Cywilnej, a z czasem rozwijać te struktury. Mówimy o stanie początkowym, czymś co trzeba utworzyć już w tej chwili. Oczywiście takie postawienie zadań rodzi natychmiastowe potrzeby, jeżeli chodzi o kadry fachowe, z tym nie powinno być problemu – mamy bardzo wielu wojskowych w stanie spoczynku, wystarczy zmienić ustawę żeby wesprzeć ich patriotyzm i dać dodatki do emerytur. Znając to środowisko, z pewnością można byłoby liczyć na istotny odzew patriotyczny, uwaga oczywiście nic na siłę.

Ponieważ żadne wojsko nie może działać bez profesjonalnego rdzenia i nadzoru, OT powinna być pogrupowana w ramach województw, gdzie przy sztabach należy stworzyć od zera po trzy bataliony – wojsk specjalnych, łączności i inżynieryjno-saperskie. Przydałoby się także jakieś dodatkowe rozwinięcie Żandarmerii Wojskowej, albowiem trzeba mieć cały czas panowanie nad masą ludzi z bronią. W ten sposób w każdym województwie mielibyśmy tyle batalionów OT ile jest tam powiatów i miast na prawach powiatu, a dodatkowo wskazane trzy może cztery jednostki licząc z ŻW. W skali kraju dałoby to łącznie około 428 batalionów, czyli jakieś pół miliona osób pod bronią.

To oczywiście marzenia, jak również trzeba pamiętać o tym, że bardzo istotne są głosy, mówiące o archaiczności tworzenia OT w oparciu o każdy powiat. To powielenie starej jeszcze z okresu PRL-u koncepcji OT, jeszcze sprzed reformy podziału administracyjnego kraju, która podzieliła nas na 48 małych województw. Więc powyższy stan trzeba traktować, jako docelową ostateczność – być może, na tyle by nam wystarczyło sił i środków.

Przy czym jeżeli mówimy o województwie i samorządzie województwa w kontekście OT, to należy pamiętać, że organem dysponującym w czasie pokoju, założycielskim itd., byłby zawsze Wojewoda, który dzięki temu wróciłby do swojej starej funkcji, w praktyce wykorzystując Wojskowe Komendy Uzupełnień (na szczęście niezlikwidowane), jako element tworzenia struktur wojskowych OT i OC w województwie. Z punktu widzenia, więc zadań, byłaby to jego administracja specjalna. Natomiast samorząd województwa, miałby wspólnie z nim zapewnić finansowanie, bytowanie i logistykę tych podmiotów. W tym, więc znaczeniu byłyby to formacje samorządowe, jednakże co do zasady jak najbardziej formowane zgodnie z przyjętymi przepisami jako pododdziały Wojska Polskiego. Właśnie ta jednolitość jest bardzo ważna, albowiem obywatele w nich służący, nie mogliby czuć się gorsi od swoich kolegów w wojsku zawodowym lub w Narodowych Siłach Rezerwowych, czy innych formacjach pomocniczych. Jednorodność ma tutaj fundamentalne znaczenie z punktu widzenia podtrzymywania unitarności państwa.

W obecnych realiach należy przyjąć nieco inne założenia, nieobciążające budżetu MON. Ponieważ nie można marnować pieniędzy na nowoczesne wyposażenie wojskowe, alokując wąskie środki na mundury, namioty i farbę do przemalowania samochodów zarekwirowanych dla potrzeb OT. Trzeba robić, to co się da, czyli spróbować siłami i środkami, jakie posiadamy – co roku powołać, wyekwipować i przeszkolić w każdym województwie oraz w każdym mieście liczącym powyżej pół miliona ludzi (Kraków, Łódź, Wrocław, Poznań, Warszawa) – co najmniej jeden batalion OT o charakterze ogólnym lub specjalistycznym, jeżeli tak zadecyduje Wojsko. Przecież jest oczywistym, że cała OT ma tylko wtedy sens, kiedy będzie tworzona bezpośrednio dla potrzeb armii operacyjnej – uzupełniając, tam gdzie się da braki w stopniu w jakim jesteśmy w stanie.

Te bataliony tworzone siłą samorządów województw, siłą rzeczy składałyby się z wojskowych, policjantów i przedstawicieli innych struktur siłowych w stanie spoczynku. Można byłoby wprowadzić ustawowy obowiązek, zobowiązujący emerytów ze struktur mundurowych do służby w ramach OT przez np. 3-5 lat po przejściu w stan spoczynku, oczywiście pod warunkiem odpowiedniego stanu zdrowia i za stosownym wynagrodzeniem. Oczywiście kadra tych struktur byłaby więc zawodowa, albo zawodowa – ale w stanie spoczynku, podobnie może udałoby się obsadzić główne specjalizacje (np. łączność) w pododdziałach przy pomocy wojskowych w stanie spoczynku, a reszta to ochotnicy. Wojsko dostarczyłoby sprzęt i uzbrojenie i odpowiednie miejsca do lokalizacji, jeżeli takowe by posiadało a nie byłyby potrzebne dla wojska regularnego. Resztę brałby na siebie samorząd, który powinien mieć do tego prawo nakładania specjalnych podatków, najlepiej od wartości nieruchomości na swoim terenie, który płaciliby mieszkańcy gmin itd. Milionowe populacje województw powinny być w stanie bez najmniejszego problemu zapewnić ochotnikom umundurowanie, cześć wyposażenia specjalnego (np. termowizory), środki transportu, jakąś formę wynagrodzenia oraz jeżeli wystarczy pieniędzy także i w części uzbrojenie. Chodzi o to, żeby każda jednostka po sformowaniu mogła być w pełni mobilna i autonomiczna, przez co najmniej 21 dni przemieszczania się/bytowania i co najmniej 4 dni intensywnych walk. Dodatkowo w oparciu o własną logistykę, powinna być w stanie uzupełniać straty i potrzeby materiałowo-bytowe na bieżąco.

Ministerstwo Obrony Narodowej w stosunku do zamożności poszczególnych województw, powinno wyznaczyć dla poszczególnych minimalne ilości w taki sposób powołanych i utrzymywanych batalionów oraz czas ich formowania. Chodzi o to, żeby przez kilka lat osiągnąć stan np. po jednym batalionie w każdym województwie, zdolnym prawie do stałego dyżurowania przy prawie pełnym składzie oraz w zależności od możliwości finansowych i mobilizacyjnych, jeszcze po dwa lub więcej batalionów – stale się rotujących. W ten sposób Wojsko Polskie, stale dysponowałoby określoną ilością – docelowo około 40 batalionów piechoty zmechanizowanej, zdolnych do natychmiastowego działania, w tym znaczeniu że byłoby to wojsko zdolne do działania w ciągu doby od wydania rozkazu mobilizacji i przemieszczenia się. Byłby sukcesem i to jest możliwe finansowo, że udałoby się jeszcze zmobilizować drugą i trzecią falę, tego typu jednostek, oczywiście o innych czasach osiągania gotowości bojowej, przykładowo w ciągu 72 godzin druga fala i 7 dni – trzecia. W sumie to dawałoby około 7 batalionów przeciętnie na województwo, czyli jakieś 7-9 tyś ludzi.

To jest możliwe do osiągnięcia w stosunkowo krótkim czasie, bez naruszania budżetu Sił Zbrojnych oraz klasycznego modelu mobilizacji, który przecież równolegle zapewniałby uzupełnienia dla istniejących jednostek.

Rząd powinien mieć ambitne plany formowania na początek po jednym batalionie rocznie w każdym województwie i każdym mieście powyżej pół miliona mieszkańców. Przez okres kadencji udałoby się sformować około 60 batalionów, to zupełnie zmieniłoby stan naszej obronności. W kwestiach obronności nie można już więcej marnować czasu! Trzeba robić, co się da! To, właśnie się da! Mamy ludzi, mamy broń podstawową, mamy środki transportu – wystarczy wszystko połączyć, kupić środki łączności, mundury, kamizelki kuloodporne, wyposażenie specjalne (np. termowizory). To można zrobić dzisiaj, teraz! Podkreślmy, bez obciążania budżetu MON. Oczywiście okres służby w OT powinien być wliczany do okresu wysługi Żołnierzy Zawodowych, a przez to służyć do przeliczania ich uposażeń emerytalnych. Wówczas możemy być pewni, że nie brakowałoby ochotników, podobnie każdy ochotnik w OT powinien płacić mniejsze podatki od dochodów osób fizycznych – o ile to już kwestia ustawy (np. powinien mieć prawo przeznaczać część kwoty z opodatkowania do określonego limitu na osobiste wyposażenie wojskowe), bo na siłę – nic się nie da zrobić.

12 komentarzy

  1. W pierwszej kolejności sprowadźmy z baz w RFN całą broń nuklearną USA do Polski. Będzie super bezpiecznie!

  2. Oj! Zapomniałem jeszcze o działaniach partyzanckich….

  3. Emil ,oczywiście ironizuje,ja ciągle to samo ,Przeciw komu i po co?Kiedy USA chciała tarczę w Polsce to mówiono o zagrożeniu z Iranu,pic na wodę fotomontaż,a teraz zagrożenie ze strony Korei?

  4. Witam,
    Ciekawe ile z tych 95 tysięcy “czynnych wojskowych” to faktyczni żołnierze umiejący się posługiwać bronią.
    Podejrzewam, że fizycznie mamy gotowe do walki może 2 albo 3 brygady – pewnie w sumie może 15 tysięcy ludzi. Reszta to urzędnicy, gryzipiórki i przysłowiowi “gaciowi”…

    Siła każdej armii nie polega na elitarnych jednostkach i kilku zdolnych oficerach ale na przeszkolonej masie żołnierskiej a tego u nas NIE MA!!!!

  5. Jak mawiał, bodajże Napoleon do prowadzenia wojny potrzebne są trzy rzeczy:”Po pierwsze – pieniądze. Po drugie – pieniądze. I po trzecie – pieniądze”. I o jest problem, jeden z wielu. Drugi to politycy. Czy ktokolwiek z tych niekompetentnych … i tak dalej jest w stanie zrozumieć diagnozę stanu i wypracować plan działania. Wątpię. I jeszcze jedno, ilu mamy ludzi w Polsce. Przypomnę, iż szacunku emigracji są od 2,5 mln do 6,0 mln. A to oznacza różną dostępność rezerw mobilizacyjnych.

  6. “To można zrobić dzisiaj, teraz! Podkreślmy, bez obciążania budżetu MON. Oczywiście okres służby w OT powinien być wliczany do okresu wysługi żołnierzy Zawodowych, a przez to służyć do przeliczania ich uposażeń emerytalnych. Wówczas możemy być pewni, że nie brakowałoby ochotników, podobnie każdy ochotnik w OT powinien płacić mniejsze podatki od dochodów osób fizycznych – o ile to już kwestia ustawy (np. powinien mieć prawo przeznaczać część kwoty z opodatkowania do określonego limitu na osobiste wyposażenie wojskowe), bo na siłę – nic się nie da zrobić.”

    Szczególnie konsolidacji środowiska wojskowego i szerokiej współpracy w budowaniu obronności naszego kraju w tym obrony terytorialnej służą poglądy takich polityków, w tym działania pozaprawne organów państwa od 1999 r.
    Bronisław Komorowski “Jestem dumny, że jako szef resortu odebrałem emerytury generałom-dzieciom PRL- u”.
    Psychiatra Bogdan Klich podczas spotkania z wojskowymi w Żaganiu rzekł:„Wy służyliście innej Ojczyźnie”,
    Poseł z sejmowej komisji ON– Cezary Tomczyk oświadczył, że „Problem praw nabytych został rozstrzygnięty w Norymberdze”.
    Nieliczni zdają sobie sprawę, że w sposób pozaprawny świadczenia emerytalne żołnierzy zawodowych, którzy przeszli do rezerwy lub w stan spoczynku do 2003 r, są niższe o około 55 procent od świadczeń żołnierzy odchodzących na emeryturę obecnie, przy tej samej wysłudze emerytalnej z analogicznego stanowiska i w tym samym stopniu . Przy zastosowaniu tego pozaprawnego mechanizmu po jakimś czasie dotknie to tych co dzisiaj przechodzą w stan spoczynku.
    Dla zainteresowanych.
    http://zdzislaw1942.bloog.pl/?_ticrsn=5&smoybbtticaid=616731

  7. PISAŁEM O TYM W STYCZNIU ALE WIDZĘ,ŻE MUSZE TYCH WSZYSTKICH ,,DOKTRYNERÓW” ZNOWU SPROWADZIĆ NA ZIEMIĘ… NAWET PSU NA BUDĘ NIE ZDADZĄ SIĘ TE OBECNE POCZYNANIA MON-u.

    Polska chce się zbroić, realizując- jako najbardziej zaufany i największy na wschodniej flance NATO sojusznik Stanów Zjednoczonych- amerykańską politykę globalnej hegemonii.
    Tylko czy polskie ELYTY polityczne biorą pod uwagę fakt; co się stanie jeśli ich protektor zacznie bankrutować, pochłaniając świat w odmętach ekonomicznego chaosu i wojen?
    [W TYM MIEJSCU TO PASUJE:Stany Zjednoczone są finansowym bankrutem. Dług publiczny tego jednego z najbardziej zadłużonych państw świata to ponad 100 % PKB. http://wolna-polska.pl/wiadomosci/o-panstwach-ktore-sa-niewolnikami-lichwiarzy-i-o-tych-ktore-nimi-nie-sa-2016-02%5D
    Czy my jako kraj musimy zostać przez kogokolwiek zaatakowani aby wraz z upadającym światowym imperium pójść jego śladem?
    To, że globalny hegemon-jeśli nie wywoła jakiegoś spektakularnego konfliktu na skalę światową-zbankrutuje, jest tylko kwestią czasu. A więc my, jako kraj powiązany bardzo ścisłymi relacjami finansowymi, gospodarczymi, wojskowymi i politycznymi z Zachodem, zostaniemy wraz z nim wciągnięci w otchłań, jest więcej niż prawdopodobne.
    I wcale nie muszą tu spadać bomby, ani nastąpić inwazja jakiś wrogich nam armii, aby osiągnąć podobny skutek. Wystarczy, że zostaną nam odcięte dostawy gazu, aby doprowadzić do ruiny polską gospodarkę, a większą część gospodarstw domowych pozbawić ogrzewania.
    Wyobraźmy sobie ile przedsiębiorstw jest uzależnionych od dostaw gazu i co się z nimi stanie, gdy jego dopływu zostaną pozbawione. Wyobraźmy sobie również miliony rodzin żyjących w blokach, gdzie głównym źródłem energii jest gaz. Czy rodziny te będą mogły sobie ugotować posiłek, czy też ogrzać swoje mieszkania gdy nie będzie gazu?
    Ktoś może odpowiedzieć, że jest jeszcze alternatywne źródło energii, którą jest energia elektryczna. Tylko, że już w chwili obecnej, dzięki polityce prowadzonej przez ostatnie ćwierćwiecze przez nasze postsolidarnościowe elity polityczne, produkcja energii elektrycznej nie wystarcza na bieżące potrzeby kraju.
    Więc co dalej?
    No tak mamy przecież potężne zasoby węgla, który możemy dostarczyć elektrownią aby w ten sposób zwiększyć produkcję prądu, tylko że jednocześnie trzeba by było wybudować kolejne elektrownie, a to trwać będzie jakiś czas i do tego kosztuje, bo nic nie ma w kapitalizmie za darmo. Oczywiście jest to tylko jeden problem, bo kolejnym są linie przesyłowe, które również wraz z budową nowych elektrowni i zwiększonym zapotrzebowaniem na energię elektryczną trzeba by było rozwinąć, a to są kolejne pieniądze i czas.
    Powiedzmy, że w ciągu pięciu lat udałoby się uzupełnić brakującą ilość energii, tylko w jaki sposób tą pięciolatkę przeżyłoby społeczeństwo, szkoły, przedszkola, szpitale, administracja publiczna itd.
    Pięć lat drastycznego niedoboru energii, to śmierć milionów ludzi, to upadek gospodarki i paraliż państwa.
    I to jest realny problem jaki pojawiać się już zaczyna w obliczu konfrontacyjnej linii politycznej z Rosją, a nie zagrożenie militarne z jej strony.
    Wystarczy więc, że w wyniku jakiejś spektakularnej prowokacji doprowadzi się do konfliktu z Rosją, aby ona w odwecie zablokowała dostawy gazu do Polski i przez nasz kraj na Zachód.
    Czy trzeba więc wojny na naszym terenie, aby osiągnąć taniej jeszcze bardziej tragiczny skutek zniszczenia kraju?
    Dlatego też obecne elity polityczne, które pociąga z sznurki światowy hegemon, w imię dobra tego kraju, niech otworzą wreszcie oczy i zaczną myśleć w interesie tego kraju i jego obywateli, bo idąc dalej obecną drogą prowadzą one nas prosto ku krawędzi przepaści.
    Dlatego też zamiast wydawać beztrosko wyciągnięte z naszych kieszeni setki miliardów dolarów na finansowanie nikomu nie przydatnego uzbrojenia i armię, niech raczej zmienią swoją politykę, zaś pieniądze ciężko wypracowane przez polskie społeczeństwo wydadzą zgodnie z jego życiowym interesem.
    Jak wiadomo pierwsze ćwierćwiecze „wolnej” Polski okazało się w wielu dziedzinach jej totalną porażką i obyśmy nie byli zmuszeni iść dalej tą drogą klęsk, bo dla wielu milionów naszych rodaków- i dla nas samych- będzie to ostatnie ćwierć wieku przeżyte w tym kraju i w ogóle na tym świecie.

  8. Czasu rzeczywiście żal.

    Co do reszty zgoda.

    Tylko gdzie ci ochotnicy są?

    Zapewne na zmywaku w Dublinie/Londynie.

    Rozumiem teraz umizgi naszego nowego rządu wokół Camerona.

    On ma ich przepłoszyć z Wysp, aby mogli w Polsce bohatersko polec za Ojczyznę!

    Nie zapominajcie o jutrzejszej MIESIĘCZNICY!

  9. kicu micu picu

    Rząd może sobie chcieć i mieć najambitniejsze plany, to wszystko i tak szczeźnie i padnie jak kawka w zetknięciu z ludzką niechęcią do tych, którzy przez ostatnie 25 lat dymają tzw. społeczeństwo na wszystkie strony. Chyba nikt nie sądzi, że oszukiwani, poniżani, zwalniani z pracy z powodu celowego niszczenia zakładów pracy i firm, okradani przez sądy i komorników, wyrzucani na bruk ze swoich mieszkań i szykanowani ludzie będą chcieli stawać w obronie tych prymitywnych trepów bez szkół, co poprzez fałszowane wybory dostają się do władzy, czyli do żłobu, rzucając potem swoim ‘wyborcom ochłapy z pańskiego stołu’. Strasznie muszą być naiwni ci, którzy sądzą, że w obronie jakiegokolwiek rządu po ’89 ktoś będzie chciał ‘oddawać swoje życie’, śmieszni, naiwni, głupi, maluczcy, ogarnięci ‘misją dziejową’ i pierdyczący głupoty o ‘matkach boskich, kościele’, itp. religijnych patriotyzmach. Myslicie, że te 52% ludzi którzy nie chodzą do żadnych wyborów to katolicy polscy ??? Ha ha ha … ‘baki zrywać’ … Nie trzeba było pieprzyć o teoretycznym państwie, nie trzeba było afer, telegrafu, fozzu, amber gold, zegarków za 20 tys., garniturków za 100 tys. na rozmowach z górnikami, nie trzeba było kraść na potrzeby kościoła dziesiątków mln złotych dla tych wszystkich dzyryków i ‘inszych’ kaznodziejów … i nie trzeba było doprowadzać do 4 mln eksodusu młodych zagranicę, żeby zrobić miejsce dla wszaży banderowców i ciapatych morderców dzieci i kobiet .. he he he …

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.