Polityka

Kwestia immunitetu

 Immunitet parlamentarny w połączeniu z mandatem wolnym – demokratycznie powierzonym naszym przedstawicielom to podstawa demokracji. Nie ma demokracji bez immunitetu, który lepiej jak jest nadużywany niż posłowie i senatorowie mieliby cierpieć szykany i być ograniczani w sprawowaniu swojego mandatu. Wszelkie próby majstrowania przy immunitecie parlamentarnym to skandal i próba dorozumianego zamachu na naszą demokrację.

Termin immunitet pochodzi od łacińskiego terminu „immunitas”, oznaczającego uwolnienie od wszelkich obciążeń, w szczególności od obowiązku poddania się nakazom ograniczającym wolność osobistą. Immunitet parlamentarny wywodzi się z konstrukcji średniowiecznych i renesansowych, gdy członkom pierwszych parlamentów przyznawano prawo do immunitetu przed władzą przeważnie królewską (lub miejską). W wielkim uproszczeniu możemy przyjąć, że chodziło głównie o to, żeby nie można było w żaden sposób gwałtem zmuszać parlamentarzystów do zachowania niezgodnego z ich wolą. To jest istota immunitetu, którego głównym celem jest zagwarantowanie nie tylko nietykalności cielesnej, ale także wolności osobistej. Tylko w ten sposób mamy gwarancję, że parlamentarzysta – posiada pełnię możliwości realizowania swojego mandatu. Podkreślmy – bez żadnych ograniczeń formalnych, oczywiście przy założeniu przestrzegania prawa, aczkolwiek nawet w przypadku jego naruszenia parlamentarzysta powinien być traktowany przez organa ścigania jedynie za zgodą danej izby parlamentarnej.

Dotychczasowe podejście i praktyka w tej materii gwarantowały nam pewność swobody działania parlamentarzystów. Jest oczywistym, że zdarzały się nadużycia jak również i bezczelne zasłanianie się immunitetem podczas naruszania prawa – warto przypomnieć jak umiejętnie korzystali z tego byli liderzy „Samoobrony” w trakcie swoich protestów polegających m.in. na blokowaniu dróg publicznych.

Oceniając immunitet musimy pamiętać, że nie powstał on po to żeby legitymizować patologię. Co więcej nie jest jego celem stworzenie kasty uprzywilejowanych, którzy są nietykalni i nie można im niczego zrobić. Różne są sytuacje w życiu, z jakimi musi sobie dać radę parlamentarzysta. Mówimy nawet o zwykłej potrzebie transportowej, jeżeli porusza się po drogach publicznych naruszając przepisy – należy go powstrzymać, albowiem stanowi zagrożenie, jednakże należy mieć na uwadze, że równie łatwo można stworzyć system represji – krępujący ruchy parlamentarzystom, właśnie poprzez nękanie ich nawet zwykłymi mandatami. Znana jest stara stalinowska zasada, że na każdego człowieka znajdzie się paragraf, podobnie może działać system będący na usługach aktualnego reżimu w celowym ograniczaniu swobody parlamentarzystów.

W tym sensie zmieniając uprawnienia parlamentarzystów wynikające z immunitetu – igramy z ogniem. Sami nakładamy kaganiec na własną demokrację – dopuszczając do tego, żeby ktokolwiek mógł kontrolować naszych parlamentarzystów! To nie mogą być święte krowy, chociaż niestety często się tak zachowują, jednakże powinno nam wyborcom zależeć na tym, żeby władza formalna – nie mogła nawet tknąć po ścieżce proceduralnej i wpływać na parlamentarzystów. Jeżeli zdecydujemy się na wyłom w zakresie ruchu drogowego, to istnieje niebezpieczeństwo, że w kolejnej odsłonie pojawi się kolejna pokusa działania w innej kwestii – wprowadzania kolejnych ograniczeń. Zgodnie z zasadą, że jeżeli można było wówczas ruszyć system, to można go dalej drążyć i ograniczać.

Bez względu na to, jaką antypatią cieszą się nasi wybrańcy musimy pamiętać, że innych nie mamy. Parlamentarzyści to nasi przedstawiciele i od ich skuteczności zależy także nasz los, a przede wszystkim nasze prawa i obowiązki. Jeżeli bezrefleksyjnie zgodzimy się raz na zezwolenie na nakładanie im kagańca, to musimy się pogodzić z konsekwencjami ograniczania wolności. Prędzej czy później uderzy to także w zwykłych ludzi, zwłaszcza jak dojdzie do jakichś nadużyć „karalności” wobec niektórych parlamentarzystów a zarzuty o prześladowanie posłów i senatorów ze względu na ich barwy polityczne to ostatnia rzecz, jakiej brakuje naszej podzielonej i pękniętej scenie politycznej. Dodajmy jeszcze to do pęknięcia i będziemy pewnego dnia przy splocie niekorzystnych wydarzeń na krawędzi wybuchu gniewu społecznego o ile nie wojny domowej. Właśnie, dlatego immunitet parlamentarny trzeba chronić za wszelką cenę, jako wartość samą w sobie.

One Comment

  1. Immunitetu należy bronić.
    Bo pod pretekstem MANDATÓW za wykroczenia drogowe – można upupić posła.
    Z drugiej strony sam Sejm powinien posła karać zabieraniem części diety, jak coś na drodze przeskrobie.
    A pijanym to bym wstrzymywał (zabierał) prawo jazdy do końca kadencji. Potem, jakby nie weszli ponownie do Sejmu – normalne sądzenie, jak każdego.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.