Ogólna, Recenzje

Kurs na innowacje – krytyczny komentarz do tezy głównej

 Ukazał się raport „Fundacji Gospodarki i Administracji Publicznej” pt. „Kurs na innowacje. Jak wyprowadzić Polskę z rozwojowego dryfu?” Autorstwa panów: Tomasza Geodeckiego, Grzegorza Gorzelaka, Jarosława Górniaka, Jerzego Hausnera, Stanisława Mazura, Jacka Szlachty i Janusza Zaleskiego. Raport jest do pobrania tutaj.

Raport podzielono na cztery części odpowiadające rozdziałom, całość została poprzedzona syntezą i rekomendacjami. Rozdział pierwszy odnosi się do „Polski wobec wyzwań rozwojowych”, rozdział drugi przedstawia „Ramy instytucjonalne Europejskiej Polityki Spójności i wykorzystanie jej instrumentów w Polsce”, rozdział trzeci, w którym przedstawiono „Nowy model członkowstwa Polski w Unii Europejskiej” oraz ostatni rozdział czwarty opisujący „Nowy model rozwoju społeczno gospodarczego Polski.” Jest to 100 – kilka stron szczerej prawdy i prawidłowej diagnozy stanu, w jakim obecnie znajduje się nasz kraj. Niestety można się zastanowić nad trafnością części przedstawianych wniosków i recept na wyjście z obecnej sytuacji.

Raport zasadniczo odnosi się do kwestii innowacyjności polskiej gospodarki, rozważanej w standardowym zakresie dla tego typu społeczno-gospodarczych analiz. Autorzy na samym początku stawiają tezę, o pozytywnym wpływie funduszy unijnych na rozwój Polski, z równoczesnym wskazaniem potrzeby poszukiwania nowego paradygmatu rozwoju – w szczególności bardziej efektywnego sposobu absorpcji środków unijnych. Raport jest głosem w dyskusji nad kształtem modelu gospodarczego Polski i modelu członkowstwa w Unii Europejskiej, albowiem rezerwy „prostego” rozwoju polegającego na implementacji zachodnich technologii i metod produkcji do naszej gospodarki właśnie się wyczerpuje. Zdaniem autorów wkrótce utracimy nasze przewagi konkurencyjne, dlatego należy poszukiwać nowego sposobu na funkcjonowanie gospodarki. Na tym założeniu została oparta główna teza raportu, która w skrócie stanowi, że: Jako kraj znajdujemy się w fazie rozwojowego dryfu, broniąc się przed kryzysem o nieznanej naturze. Nasza obrona polega na trosce o koniunkturalną stronę gospodarki, przy pomijaniu wyzwań strukturalnych. Napędzanie koniunktury nie zapewni dalszego rozwoju Polski, potrzebny jest nowy model tego rozwoju oparty na dokonaniu politycznie trudnych zmian systemowych. Sednem tego modelu powinna być innowacyjność ze sfery prywatnej, publicznej i obywatelskiej. Jeżeli nie uda się wykorzystanie potencjału innowacyjności tkwiącego w Polakach na masową skalę, to nasza gospodarka znajdzie się w stagnacji i zostanie na lata speryferyzowana w nowym ładzie gospodarczym świata, bez względu na skalę porównań będziemy nadal daleko od centrum.

Jest to prawdopodobnie najważniejsza teza odnosząca się całościowo do problematyki rozwoju gospodarczego, jaką sformułowano w naszym kraju po roku 1991. Widać w tym „duch” tzw. „planu Hausnera”, który ze względu na zmarnowaną przez polityków szansę na reformę kraju – stale o sobie przypomina. Warto zwrócić uwagę, że w tej tezie nie ma ani słowa o naszych problemach, słabości, niemocy i innych tradycyjnych ograniczeniach warunkujących myślenie strategiczne głównych środowisk politycznych i powiązanych z nimi ekonomistów. Istotą tej propozycji jest skoncentrowanie uwagi odbiorcy – a zarazem celu programowania publicznych polityk rozwoju na sprawie zasadniczej, na najważniejszym dobrze narodowym, jakim jako państwo dysponujemy. Autorom raportu chodzi o innowacyjność rozumianą w trzech fundamentalnych aspektach, wynikających ze specyfiki klasowo-funkcjonalnej stratyfikacji społecznych, jakie wytworzyły się w naszym państwie. Jedynie skoordynowana innowacyjność tych trzech sfer funkcjonowania państwa i gospodarki może dać efekt synergii – w postaci progresji i postępu, sami przedsiębiorcy już nie wystarczą żeby finansować dalej polityki państwa – w tym głównie rozdawnictwo. Tylko i wyłącznie łącząc potencjał innowacyjności sfery prywatnej, która funkcjonuje stosunkowo efektywnie, publicznej, – którą trzeba zmusić do porzucenia marnotrawstwa – a w perspektywie do generowania innowacyjności i efektywności oraz marnotrawionej i tłamszonej sfery społecznej, czyli III sektora – ulubionego przedmiotu badań prof. Hausnera.

Jest to bardzo trafna recepta, jednakże szanowni autorzy nie uwzględniają jednego elementu zasadniczego – warunkującego wszelkie dywagacje na temat nowego paradygmatu rozwoju gospodarki polskiej. Otóż stan, w jakim się obecnie znajdujemy, tzn., średniokonkurencyjna, średnioefektywna i średniowydajna – nadążna za zachodnią gospodarka, nie jest dziełem przypadku. Niestety nie jest także wynikiem planowania zorientowanych na narodową rację stanu gremiów decyzyjnych. To, czym dysponujemy, to wynik polityki ekonomicznej realizowanej na najwyższych szczeblach planowania gospodarczego globalnej gospodarki. Fragment tortu, który silniejsi partnerzy – przydzielili nam do konsumpcji jest niestety stosunkowo wąski, niski i nie ma na nim wisienki. Problem polega na tym, że nie tylko nie mieliśmy na ten przydział żadnego wpływu, ale nie mieliśmy innego wyboru, albowiem urojenia o neutralności, lub wariancie trzeciej drogi skończyłyby się może nieco lepiej niż na zacofanej obecnie o pokolenie Białorusi!

Problem szklanego sufitu rozwoju naszej gospodarki ma swoje źródło w dwóch zagadnieniach, o których autorzy nie piszą lub napominają jedynie pośrednio – lub w dorozumieniu, żeby nikogo nie obrazić. Chodzi przede wszystkim o zbrodnicze decyzje prywatyzacji sektora bankowego, które skutecznie pozbawiły polską gospodarkę i polskich przedsiębiorców czegoś takiego jak kredyt inwestycyjny/rozwojowy a nawet obrotowy – na funkcjonowanie. Niestety tak się stało, że kręgosłup naszej gospodarki został sprzedany za śmieszne grosze, w stosunku do potencjału – uwidocznionego w poziomie zysków, który obecnie przynosi z drenowania społeczeństwa. Mamy sytuację, w której nasze banki zajmują się kredytowaniem potrzeb konsumpcyjnych społeczeństwa, a nie myśleniem o nawiązywaniu długofalowych mariaży z gospodarką, umożliwiając jej planową i skoncentrowaną ekspansję – także poza Polskę, w tym do krajów UE. Tego nie mamy. Pozbawiliśmy się tego sami w imię wizji tzw. liberałów – wierzących w to, że pieniądz (kapitał) nie ma narodowości a niewidzialna ręka rynku wszystko uzdrowi. Równolegle, drugim grzechem głównym – przyczyniającym się do niemożności przebicia się przez szklany sufit, jest brak w istocie jakiegokolwiek planowania strategicznego – w zakresie głównych zagadnień gospodarczych, oraz jakiejkolwiek ciągłości chociażby w staraniach o realizację zasadniczych interesów gospodarczych na przestrzeni ostatnich 22 lat. Wszystkie rządy po prostu odpuściły planowanie strategiczne rozwoju gospodarczego, z wyjątkiem prof. Kołodki i prof. Hausnera, jednakże to bardzo mało.

Z powyższych względów, wszelkie dywagowanie o tym, co oznacza integracja europejska, o jej nowym wymiarze, wyzwaniach, instytucjonalnej zdolności do działań strategiczno-rozwojowych, jak również potrzeby podmiotowości gospodarczej – pozwalającej na identyfikację w procesach globalizacji – w skrócie pracę na własny rachunek – nie mają znaczenia. Bez struktur, mechanizmów, powiązań interesów i wzajemnej zależności – nie ma, co marzyć o jakimkolwiek skutecznym i z natury rzeczy wieloletnim planowaniu zwłaszcza, że dominująca część central decydenckich naszego „biznesu” w ogóle – znajduje się poza Polską i traktuje nasz kraj, jako jedną z lokalizacji inwestycji w swoim portfelu inwestycyjnym. Tu niestety nie ma ani z kim ani nad czym dywagować. Potrzebujemy planu restytucji ustroju gospodarczego zorientowanego narodowo, na narodowe zasoby i narodowy potencjał – jako źródło przewag komparatywnych w globalizacji.

Autorzy popełniają ten błąd zaniechania, równolegle bardzo trafnie identyfikując problemy słabości państwa – jak np. „niska jakość przywództwa politycznego, wadliwe mechanizmy ustanawiania celów strategicznych państwa, (…) itp.” Zupełnie nie zauważając prostego i banalnego faktu, że w tym kraju w istocie w ogóle nie wyznacza się żadnych celów strategicznych na poziomie zarządzania nadrzędnego, ponieważ w ten sposób rząd – naruszyłby interesy potężnych grup interesów, z zasady pochodzenia zewnętrznego, albo odważając się na formułowanie polityki naruszyłby jedno z licznych lobby wewnętrznych. Szkoda słów… tak jakby zacni autorzy nie wiedzieli, w jakim kraju żyją. Dlatego też, w istocie żaden rząd nie prowadził samodzielnej polityki gospodarczej, nie wyznaczał nawet celów do osiągnięcia, nie formułował narodowych interesów do obrony. W wyniku polityki braku polityki zaprzepaszczono szereg szans rozwojowych, zmarnowano spore zasoby terenów zarezerwowanych w okresie PRL pod rozwój, a nawet zaprzepaszczono szanse na działania niewymagające wydatkowania środków, których permanentnie nie ma i jeszcze bardziej nie było.

Stworzenie warunków do pozytywnego ziszczenia się tezy głównej autorów raportu, wymaga – oprócz poczynionych przez nich w raporcie wskazań, – doprowadzenia do:

  • Urealnienia i ujawnienia kosztów funkcjonowania państwa i funkcjonowania w państwie. Postulat ten oznacza likwidację, lub nazwanie wszystkich ulg, dopłat, dodatków, obniżek, kontyngentów, systemów specjalnych, itp., z których korzystają wszystkie podmioty przejawiające jakąkolwiek aktywność publiczną oraz osoby fizyczne. Celowym jest doprowadzenie do likwidacji wszystkich ulg, które nie służą wyrównywania szans dla osób – podmiotów, o ograniczonych możliwościach funkcjonowania (np. niepełnosprawnych, Zakładów pracy chronionej itp.), tak żeby każdy wiedział ile dane „cokolwiek” w państwie realnie kosztuje i mógł sobie banalnie obliczyć, – jaki jest w danym czymś jego udział wynikający z ponoszenia obciążeń podatkowych. W ten sposób mielibyśmy jasną sytuację, przykładowo każdy pobierający emeryturę widziałby ile ona kosztuje obecnie pracujących i jak się ma do tego solidarność międzypokoleniowa.
  • Reformy administracji publicznej – w myśl zasady nie więcej niż 2 urzędników na 1000 obywateli w samorządach i nie więcej niż 2 na 1000 obywateli w administracji rządowej. Ograniczyłoby to liczbę urzędników do około maksymalnie 160 tyś osób, we wszystkich strukturach z wyjątkiem służb zapewniających bezpośrednio porządek i bezpieczeństwo oraz administracji specjalnych – wymagających indywidualnego podejścia.
  • Wprowadzenia zasady referendum powszechnego realizowanego w drodze elektronicznej, poprzez konsultowanie przez rządzących ze społeczeństwem poszczególnych decyzji – możliwie jak najczęściej i w sposób bezpośredni. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby wyposażyć obywateli w indywidualne terminale, umożliwiające głosowanie imienne w referendum, koszt terminala to koszt telefonu komórkowego – technologia jest znana, infrastruktura istnieje. Dzięki temu mechanizmowi, rządzący natychmiast uzyskiwaliby informację na temat skali poparcia dla swoich decyzji. Kwestią wagi państwowej byłoby zdecydowanie, czy tego typu szybkie i bezpośrednie konsultacje – niepoprzedzone kampanią informacyjną, gdzie decyzje podejmowałoby społeczeństwo jedynie na podstawie przeczytania lub nie (abstrahując od zrozumienia) w miarę prostego komunikatu charakteryzującego każdą decyzji – byłyby wiążące. Być może moglibyśmy w ogóle z czasem pozbawić parlament funkcji decyzyjnej, powierzając posłom rolę ekspercką – wypracowywania propozycji poddawanych pod decyzje społeczeństwa. Z pewnością natomiast można by zlikwidować Senat.

Reasumując, niezwykle trudno jest rozmawiać o własnym kraju. Zespół ekspertów tworzących raport „Kurs na innowacje…”, podjął się zadania wyjątkowo trudnego, dokonując trafnej diagnozy – niestety jedynie w ograniczonym zakresie, co nie umniejsza zasadności zaproponowanych rozwiązań szczegółowych. Autorom raportu należy się uznanie i podziękowania za ich pracę.

4 komentarze

  1. Zdecydowanie autorzy tego dokumentu sami są w części odpowiedzialni za funkcjonujący system i dlatego nie napisali całej prawdy

  2. Hausner zawsze był klasą samą dla siebie, ale przejrzałem ten raport i jest jak pisze ten recenzujący – generalnie uameryki nie odkryli

    • Hausner to były Sekretarz Krakowskiego KW PZPR.
      Nie wymagajmy od niego zbyt wiele.
      Dał parunastu osobom pracę, KIEDY mógł.
      Niektórzy Z NICH nadal są w grze.
      Czego się go czepiacie. To GRZECZNY MISIO JEST …

  3. Precz z nepotyzmem i nepotystami !!!

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.