Ogólna, Technologia

Kup Pan cegłę, czyli jak nie kupić używanego samochodu

 Samochody tanieją, z każdym rokiem od wejścia do Wspólnoty Europejskiej posiadanie przysłowiowych czterech kółek jest tańsze. Dzisiaj za 2-3 przeciętnie kiepskie polskie pensje Można kupić samochód, który nie rozpadnie się od samego patrzenia. Oczywiście sam zakup samochodu to początek góry lodowej, często, bowiem koszty ubezpieczenia, wstępnego serwisu mogą być równe, jeżeli nawet nie wyższe samej inwestycji w pojazd mechaniczny. Rynek ubezpieczeń w Polsce zaczyna nawiązywać do standardów międzynarodowych i na wysokość obowiązkowych składek wpływa już nie tylko pojemność silnika ( swoją droga niezły absurd gdyż samochodem o pojemności 3000ccm można zrobić takie same szkody jak samochodem o pojemności 900ccm), ale również wiek kierowcy, kwestia udostępniania samochodu osobom trzecim, stan cywilny, wykształcenie i temu podobne czynniki, które w mniemaniu firm ubezpieczeniowych pozwalają profilować kierowców oraz określać ryzyko spowodowania szkody.

Jest kilka źródeł pozyskiwania pojazdów mechanicznych z tzw. drugiej ręki. Ja pozwolę sobie przybliżyć rynek samochodów sprowadzanych zza naszej granicy gdyż powszechną jest opinia, że samochody sprowadzane są w lepszym stanie oraz są korzystniejsze cenowo. Pierwszym najistotniejszym zastrzeżeniem jest stwierdzenie: Przeciętny „Niemiec” (można wstawić dowolna inna narodowość zgodną z krajem, z którego chcemy samochód nabyć), który pozbywa się swojego używanego samochodu nie jest debilem względnie św. Mikołajem. Kiedy samochód trafia do sprzedaży? Zazwyczaj wtedy, kiedy jego naprawa jest nieopłacalna (w 8-10 letnim samochodzie nawet usterka eksploatacyjna bywa nieopłacalna do naprawy), kiedy samochód jest uszkodzony w wyniku kolizji a akurat AC nie było lub szkoda nie była całkowita.

Jakimi argumentami kusza nasz ładnie mówiąc dealerzy pojazdów używanych?

SAMOCHÓD OD DZIADKA – na dowód okazują dokumenty samochodu, często nawet potrafią „udowodnić” mały przebieg. Osobiście przestrzegam, mimo że samochody takie bywają zadbane to bardzo często styl jazdy osób starszych powoduje uszkodzenie wielu elementów eksploatacyjnych – najczęściej sprzęgła, liczne są też małe uszkodzenia spowodowane problemami przy parkowaniu.

PROSTO Z SERWISU – owszem pojawiają się samochody pozostawiane w rozliczeniu w salonach firmowych, tylko należy pamiętać, że gdyby stan tego samochodu był idealny to samochód trafiłby do sprzedaży w sieci dealerskiej. Dealer jednak musi zagwarantować stan samochodu, dlatego łatwiej wystawić go do sprzedaży z adnotacją „tylko na eksport bez gwarancji”

DELIKATNIE STUKNIĘTY – często trafiamy na samochody już „naprawione” wystarczy polakierować i jechać, oczywiście super korzystnie cenowo. Zastanówmy się gdyby to naprawdę był tylko koszt polakierowania to czy nie warto by było poświecić niewielka kwotę i sprzedać samochód w wyższej cenie? Często zwłaszcza w nietypowych samochodach drobiazgi kosztują krocie i/lub są bardzo trudno dostępne.

USZKODZONY – samochód rozbity, z przygotowanym „kosztorysem” pokazujący, że za grosze naprawimy ten pojazd. Naprawić samochód tak, aby później można go było bezpiecznie użytkować a później ewentualnie sprzedać wcale nie jest łatwo i tanio, zwłaszcza uszkodzenia naruszające konstrukcję samochodu oraz w systemy bezpieczeństwa są takim, które niosą duże ryzyko. Z jednej strony to uczciwe ze strony sprzedawcy z drugiej koszty naprawy są zazwyczaj dużo wyższe niż się spodziewamy

POWINDYKACYJNY/ Z UBEZPIECZALNI – czasami stan prawny bywa dużo bardziej skomplikowany niż sądzi sprzedawca i może się okazać, że samochodu nie da się zarejestrować a np. prozaiczny brak kluczyka może się okazać dużym problemem i kosztem oficjalne dorobienie kluczyka nawet do starego samochodu może kosztować kilka tys. złotych!

DO OPŁAT – teoretycznie, co za problem? Opłacimy samochód i po sprawie – warto jednak wiedzieć, że kupując samochód w Polsce mając na umowie jakieś dane prawdopodobieństwo popełnienia przestępstwa jest spore, podobnie sprawa ma się przy przepisywanej umowie w celu obniżenia kosztu akcyzy.

MAŁY PRZEBIEG – owszem może się zdarzyć, warto jednak myśleć logicznie, jeżeli samochód kupowany to kombi z silnikiem diesla w niezłej wersji wyposażenia to prawdopodobieństwo, że ktoś, kto dopłacił nawet kilkanaście tys. euro za silnik i wyposażenie, kupił taki samochód tylko po to by robić nim kilka tyś. km rocznie. Matematyka jest bezlitosna, jeżeli samochodem by robiono tylko 1500 km miesięcznie to po 10 latach na liczniku musi być ok. 180 tyś km. I to jest MAŁY przebieg. Warto wiedzieć, że przebieg rzędu 200 tys. km nie jest niczym niezwykłym w samochodach 3-4 letnich. Najważniejszym jednak, jeśli chodzi o przebieg samochodu jest w niego uwierzyć…

BEZWYPADKOWY – warto wiedzieć, że mała kolizja parkingowa nie jest dla samochodu dramatem, zwłaszcza, jeśli została dobrze naprawiona. Jeśli jednak sprzedawca nie chce nas informować o tym, że samochód został uszkodzony, nawet mocno ma ku temu środki abyśmy się nie zorientowali, nawet używając „oka fachowca” z zaprzyjaźnionego zakładu blacharskiego. Na popularnym portalu aukcyjnym można wyszukać części w kolorze i odcieniu dokładnie takim, w jakim jest uszkodzony samochód. Warto również zastanowić się, po co oferuje się połówki i ćwiartki samochodów – zapewniam, że nie po to by ktoś mógł je oddać na złom. A samochód z przeszczepionym całym przodem dość trudno jest poznać na pierwszy rzut oka – zwłaszcza jak jest to dobrze zrobione…

SPROWADZONY Z USA/Wielkiej Brytanii – w pierwszym przypadku nawet popularny samochód może być pełen podzespołów, które nie są kompatybilne z ich europejskimi odpowiednikami w drugim mimo korzystnej ceny oraz oferty na dostosowanie układu kierowniczego, wnętrza oraz oświetlenia do europejskich wymagań należy pamiętać, że nie jest to łatwa operacja i jeśli nie jest przeprowadzona naprawdę dobrze może być niebezpieczna w dalszym użytkowaniu.

Oczywiście powyższe przykłady to tylko kilak rzeczy, na które warto zwrócić uwagę podczas zaaferowania związanego z zakupem samochodu. Oczywiście nawet, jeżeli spotkamy się z którymś z powyższych przykładów osobiście nie dyskwalifikuje to takiego samochodu, ale warto zachować daleko posunięta ostrożność.

Jest jeden pozytyw ciężko uwierzyć, że samochód, który jest oferowany przez rodzimego handlarza za powiedzmy 6000 zł będzie ideałem, ale małe szanse na to, aby był bardzo uszkodzony blacharsko lub mechanicznie. Zwłaszcza, kiedy sprawdzimy cenę takiego samego samochodu w kraju pochodzenia i zapamiętamy, że są pewne koszty sprowadzenia samochodu, które musi ponieść handlarz. Musi w końcu pojechać, znaleźć przyjechać tym samochodem (paliwo, ubezpieczenie, rejestracja) lub umieścić go na lawecie (również nie darmowe). Do tego koszty akcyzy, tłumaczeń dokumentów, przeglądu oraz przygotowania do sprzedaży, koszty podatków, kosztów stałych ogłoszeń oraz zysku. Na wielkie naprawy miejsca w tym budżecie już nie ma.

2 komentarze

  1. Wierny_czytelnik

    Czyli wniosek jest mniej więcej taki: najlepiej kupić w salonie albo w komisie gdzie ma się fakturę? Bez faktury – z ręki do ręki nie ma co kupować!

  2. Dobry artykuł, ale kupowanie samochodów nie jest jeszcze obowiązkowe. Chociaż jak ktoś mieszka za miastem, to przy zlikwidowanym PKS-ie, musi czymś dojeżdżać.
    Pozdrawiam @autora.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.