Kultura

Kulturę można sankcjonować?

 Polska jest krajem, w którym jak widzieliśmy w ostatnich dniach – niestety po raz kolejny – kulturę można sankcjonować. Wystarczy sprzeciw lokalnego przedstawiciela Kościoła dominującego wysokiego szczebla, skrzyknięcie wiernych dominującego wyznania i po sprawie. Spektakl nie odbędzie się, a nawet jak się odbędzie to prawie przy pustej widowni, ponieważ „aktyw” wiernych i innych sympatyków swojego sposobu rozumienia istoty sacrum postara się o to, żeby przypadkiem nie udało się wejść stosownej grupie ludzi na widownie. Liczy się to, żeby nie dopuścić do bluźnierstwa!

To dobrze, że w naszym kraju krytykiem teatralnym może zostać każdym, to naprawdę pocieszające, że całe grupy ludności, w tym także tej hołdującej krótkim fryzurom oddają się teatroznawstwu! Wspaniale, że kultura wysoka ma takie duże znaczenie dla licznej rzeszy naszego społeczeństwa! Serce rośnie i powszechna szczęśliwość w społeczeństwie nastaje! Jednakże jest pewien problem, albowiem jak zwykle wszystkie działania są nastawione na „nie”.

Wystawiający sztukę teatralną musi się liczyć z tym, ze wzbudzi ona protesty. W tym także takie, które mogą mieć dla niego negatywny wynik ekonomiczny, jako pochodna blokady (dosłownej), czy też bojkotu. Jeszcze nie tak dawno przecież mieliśmy do czynienia z pewnym filmem krajowej produkcji, który zyskał nieprzychylną, ale wielce obiektywną i realistyczną opinię jednego z wiodących krytyków i cała produkcja skończyła się klapą, zdaje się producent wycofał film z dystrybucji, nikt nie chciał go oglądać. Jeżeli wówczas nie budziło to niczyjego oburzenia (poza producentem), to czy dzisiaj inni ludzie nie mają prawa do wyrażania swojej krytyki? Przecież właśnie na tym polega wolność sztuki, każdy może wystawić sobie sztukę – każdy może założyć teatr, ale w zakresie tej wolności musi mieścić się prawo dla ogółu do krytykowania tych przedsięwzięć – wszelkimi dostępnymi metodami, jakie są oczywiście legalne.

Z drugiej strony jednak zbyt daleko idąca krytyka w kulturze to nic innego jak jej sankcjonowanie i to najczęściej w negatywnym tego słowa rozumieniu. Kwestią dyskusji jest to, gdzie tutaj znajduje się granica – krytyki dopuszczalnej, pod względem formy i treści oraz krytyki, która jest sankcją i wiąże się z negatywnymi konsekwencjami zabijającymi sztukę, czy też wręcz wymierzonymi bezpośrednio w twórców.

Szczególne znaczenie ma w tym procesie to, czy dane dzieło jest współfinansowane ze środków publicznych. Jeżeli jest, to nie wystarczy „nie kupować biletów”, czyli powstrzymać się od konsumpcji treści, żeby wyrazić swoją dezaprobatę dla danego dzieła. Obywatele, jako współfinansujący, nawet jeżeli nie widzieli dzieła i nie chcą go widzieć – mają pełne prawo do bojkotu dzieła, które jest chociaż współfinansowane ze środków publicznych, to wynika po prostu z podstawowych praw demokracji. Jednakże nie oznacza to, że dzieła, które dominująca grupa podatników wpisze na indeks nie mogą być wyświetlane! Wręcz przeciwnie – powinny być jeszcze silniej wspierane, ale poza mainstreamem, jako dzieła twórców niszowych – opatrzone stosownym ostrzeżeniem dla widzów, którzy mają prawo do informacji wskazującej na liczne protesty związane z danym dziełem.

Przy czym uwaga – to nie może być tak, żeby „ulica” mówiła, co może być grane na deskach teatrów a czego grać nie można! Przecież to byłby skandal i triumf filistra nad rozumem, kulturą i sztuką. Nie, dlatego bo ludzie nie mają prawa manifestować swoich preferencji, problemem jest raczej łatwość zbiorowego wyrażania ich w sposób iście stadny, w praktyce sterowany negatywnymi emocjami. Czy można, bowiem budować w ogóle cokolwiek na nienawiści i negacji? Gdzie byśmy dzisiaj byli, gdyby kanony sztuki w kulturze pozostały na poziomie np. wieków średnich? Widzimy na tym przykładzie, że pytanie o kulturę i swobodę jej ewolucji (czasami rzeczywiście niezrozumiałej lub chybionej), jest w istocie pytaniem o nasz rozwój cywilizacyjny.

Jeżeli jednak dochodzi do działalności w istocie terrorystycznej polegającej na biciu widzów, zastraszaniu artystów, grożeniu producentowi, rozpylaniu gazu stanowiącego zagrożenie w miejscu publicznym, obrzucaniu kałem itd., to nie może być pardonu. Tutaj powinno wejść państwo ze swoimi sankcjami, podobnie jak powinno być obecne wszędzie tam, gdzie mamy do czynienia z przestępstwami – nie mówiąc już o zorganizowanej działalności przestępczej. Grupy zorganizowane i stowarzyszenia mogą protestować w sposób cywilizowany – podpisując petycje, listy protestacyjne i wyrażać inne formy protestu przyjęte zwyczajem.

W omawianym przypadku, chyba najlepszy byłby niemy protest lub modlitwa za grzeszników a nie czynne przeszkadzanie i czynienie zła.

2 komentarze

  1. Wierny_Czytelnik

    Sprawa jest bardzo poważna, nawet poważniejsza niż pisze autor bo państwo pozwalając na hucpę – sankcjonuję niesprawiedliwość i gwałt na sztuce

  2. Dzień dobry/ Witam oto państwo znajdują się w kraju nad Wisłą, proszę o zachowanie szczególnej ostrożności, zatem różaniec w ręce (jeżeli ktoś nie posiada to jest do kupienia przy stoisku nr. 5) następnie siermiężna sukmana do kostek, można kupić przy stoisku nr. 9. Wszelkie spódniczki mini, majteczki typu stringi zakazane (mogą sprawdzać). Jeżeli państwo zauważą grupy osób (przeważają kobiety) protestujące przeciwko czemuś, czego nie widziały i nie słyszały i nie rozumieją to proszę uklęknąć, pochylić głowę na twarzy wskazany wyraz zrozumienia dla protestujących. Czyli kilka porad dla osób zagranicznych zwiedzających kraj nad Wisłą.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.