Kultura nie przepraszania czyli ciszej nad tą trumną!

Oczekiwania ze strony pani premier Beaty Szydło, że pan Bill Clinton nas przeprosi za to, co powiedział – jak ocenia ewolucję polskiej demokracji to niedorzeczność i niepotrzebne szukanie trudności tam, gdzie ich nie ma. Przede wszystkim trzeba sobie uświadomić fakt, że co prawda powiedział to pan Clinton, jednak oznacza to mniej więcej tyle, że dokładnie tak myśli jego szanowna małżonka pani Hillary Clinton, prawie pewna kandydat na Prezydenta Stanów Zjednoczonych. Chociażby tylko z tego powodu powinniśmy być bardzo ostrożni w ocenie słów byłego pana Prezydenta. Przecież one były skierowane na wewnętrzny użytek kampanii wyborczej!

W ogóle czas najwyższy sobie uzmysłowić, że to inni mają prawo do wiążącego oceniania nas, ponieważ czynią to na własny użytek, kierując się własnym a nie naszym oglądem spraw, jak również gradacją ich hierarchii. Coś, na co my w ogóle nie zwracamy uwagi, dla innych – nawet mających wiadomości powierzchowne, może być bardzo ważne, wręcz kluczowe w ocenie tych kwestii, które akurat uważają za istotne. Trzeba mieć świadomość co do faktu, że ktoś inny po prostu kieruje się inną percepcją. Poza tym przecież jak sami oceniamy, to robimy to w sposób przeważnie tak jednostronny, że bardziej się nie da. Wystarczy popatrzeć na sam proces percepcji i oceny faktów historycznych, w zasadzie cała nasza historiografia jest jednostronna, zupełnie pomija spojrzenie na te same wydarzenia ze strony naszych sąsiadów.

Stany Zjednoczone to bardzo specyficzny kraj, mający szczególny stosunek do pozyskiwania, analizy, selekcji i agregowania informacji. Właśnie na zarządzaniu informacją dzisiaj opiera się jedna z głównych przewag komparatywnych USA nad światem, w tym także nad sojusznikami. W dużym uproszczeniu trzeba stwierdzić, że niestety ta przewaga pozwala im decydować o tym, co w ujęciu globalnym zaliczamy do mainstreamu informacyjnego i jaki kanon interpretacji faktów jest uznawany powszechnie za sankcjonowany i poprawny, wręcz normatywny. Tym faktom nie da się zaprzeczyć, wystarczy popatrzeć na przewagę firm amerykańskich na rynku wyszukiwania informacji w Internecie, czy w ogóle w Internecie jako elemencie przewagi konkurencyjnej. Z powyższego względu, nawet jeżeli pan Clinton coś by wybełkotał i pomylił nas z innym krajem, czy też popełnił taką gafę jak pan Obama w kontekście „obozów”, to i tak musielibyśmy następstwa wynikające z tych zdarzeń traktować w kategoriach obiektywnych – oto nasza rzeczywistość, musimy się próbować jakoś do niej odnieść. Wszyscy w kraju musimy mieć świadomość, że krąg odbiorców języka polskiego, do tego jeszcze potrafiących rozumieć nasz skomplikowany, wielowątkowy i wielopoziomowy przekaz – jest niesłychanie nieliczny. Natomiast język angielski globalnie dominuje i nic nie stoi na przeszkodzie dla rozwoju jego pozycji. Nie oznacza to, że wszystko co oni powiedzą za wielką wodą, jest święte. Natomiast trzeba się z tym liczyć, ponieważ – i to jest chyba najważniejsze – sami zabiegaliśmy o to, żeby być elementem rzeczywistości tworzonej, gwarantowanej i definiowanej (co najmniej ramowo) przez Zachód.

W warunkach przewagi informacyjnej ze strony każdego przekazu z USA, nie mamy żadnych szans, żeby skutecznie domagać się swoich racji, jeżeli nie będziemy w stanie w sposób istotny wpływać na przekaz informacyjny – tam wewnątrz w USA. Byłoby cudownie, gdybyśmy prowadzili chociaż dialog z elitami, jednak czegoś takiego dzisiaj realnie nie ma, zresztą chyba nigdy nie było. Oczywiście można pójść krok dalej i wzorem RT.com, dostarczać Amerykanom inny punkt widzenia niż, są przyzwyczajeni w swoim mainstreamie informacyjnym. Jednak możemy się założyć, że w Polsce nie monitoruje się wewnętrznej sceny politycznej w USA, co generalnie przynajmniej w kontekście Polski powinni robić dyplomaci, a ze względu na rangę tego partnera, także i wyspecjalizowany ośrodek analityczny w kraju. Nie ma jednak żadnego liczącego się polskiego lobbingu w USA. Poza działaniami dyplomatycznymi, niewiele zostaje – widzieliśmy to po ostatniej wizycie pani premier Szydło w USA.

Wnioski nie są potrzebne, po prostu nie ma po co krytykować osób, które są poza jakimkolwiek zasięgiem naszego rażenia. O wiele mądrzej byłoby zaprosić takich ludzi do dialogu, może do odwiedzenia naszego kraju? Warto się promować przez rozmowy ze znakomitościami, to się zawsze opłaca.

Rosyjskie tłumaczenie tekstu [tutaj]

11 thoughts on “Kultura nie przepraszania czyli ciszej nad tą trumną!

  • 19 maja 2016 o 04:33
    Permalink

    Mr Clinton remember Kosovo!

    Odpowiedz
  • 19 maja 2016 o 05:01
    Permalink

    Przecież p. Clinton wyraził komplement wobec panującej w Polsce WARSTWY.

    I to nadmiarowy, że są niby tak skuteczni i szanowani przez Naród jak przywódca Rosji.

    A tak nie jest.

    Zatem nie ma za co przepraszać.

    Odpowiedz
  • 19 maja 2016 o 13:07
    Permalink

    Niestety, ale mentalnie i kulturowo jest nam bliżej do Moskwy i Mińska niż do Berlina lub Paryża.
    Inna skala ocen i inne kryteria wartości.

    Odpowiedz
    • 19 maja 2016 o 14:49
      Permalink

      Dlaczego niestety??? TAM jest nasze “naturalne środowisko” – MY stąd i stamtąd. 🙂
      Niestety, “takich Domów” z kompleksem wobec śmierdzącego Zachodu jest w Lechii więcej – NIESTETY…
      🙁

      Odpowiedz
    • 19 maja 2016 o 19:56
      Permalink

      wpisk kogoś kto w Mińsku nie był – piękna kultura wspólnotowa, czysto i wygodnie.
      A Paryż to koszmar

      Odpowiedz
      • 19 maja 2016 o 21:24
        Permalink

        Zapraszam na długi w czasie BO – ośmioletni
        spacer po stolicy Białorusi.Co uderza “zachodniego” Europejczyka 🙂 jak nie przymierzając polskojęzyczni
        @Dom, czy @bobox przyzwyczajeni już do wszechobecnego śmierdzącego,zgniłego Zachodu?
        Otóż Drodzy Państwo(Panowie?) ESTETYKA,KULTURA
        WYŻSZEGO RZĘDU,po prostu SŁOWIAŃSKA
        cywilizacja! Do rzeczy:

        http://www.skyscrapercity.com/showthread.php?t=529765

        Odpowiedz
  • 19 maja 2016 o 14:33
    Permalink

    Co da zaproszenie kogoś, kto wykonał już swój job, czyli zlecenie światowej agencji PR? Biznesem wizerunkowym rządzi kasa a największe agencje mają w swym cenniku takie pozycje jak: Bono coś powie, Clinton coś skrytykuje, wielka gazeta coś napisze itp.
    czekam teraz na Angelinę i Brada – ich kolej zgodnie ze scenariuszem “czarny PR dzikiej Polski”

    Odpowiedz
  • 19 maja 2016 o 15:15
    Permalink

    KE(komisja europejska :)) pracuje nad segregacją pochodzenia produktów żywnościowych które
    zakwalifikują żywność pod kątem bezpieczeństwa spożycia,
    oczywiście produkty z Polski zakwalifikują tak by klient
    na zgniłym Zachodzie nie miał wątpliwości że POLSKIE
    znaczy ZAWSZE i WSZĘDZIE – jest gorszego gatunku…
    “Jak nie tą, to inną metodą. Wciąż próbują słabszych wydymać. Na tym właśnie polega Wspólnota Europejska”.

    http://niewygodne.info.pl/artykul7/03028-Polska-zywnosc-drugiej-kategorii–Kuriozalny-pomysl-UE.htm

    Odpowiedz
    • 19 maja 2016 o 19:13
      Permalink

      @50-parolatek
      http://www.voltairenet.org zdaje sie to bardzo wartosciowa rzecz, jest w wielu jezykach naturalnie w originalnym francuskim, polskim ale takze w j.niemieckim, rosyjskim, chinskim arbskim i w wielu innych….
      Dzieki, ♡ pozdrowienia

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.