Polityka

Czy ktoś wie, jaki ma mieć program nowy-stary rząd?

 Czy ktoś wie, jaki ma mieć program nowy-stary rząd? Nie ma programu na stronie internetowej wiodącej partii, w mediach nie ma ani jednego wywiadu z kandydatką na funkcję Prezesa Rady Ministrów, w którym wypowiedziałaby jakiekolwiek zagadnienia programowe, w tym zwłaszcza gospodarcze. Co więcej nawet ideolodzy rządu, których z zasady w mediach jest bardzo wielu – milczą. Niestety wszyscy są zapatrzeni w stołki, nie mówi się nic o konkretach, tylko kto, który stołeczek zajmie.

Oczywiście partia rządząca wraz z koalicjantem mogą mówić, że jest to rząd kontynuacji, a pryncypia programowe pozostaną niezmienne, jednakże to nie zmienia istoty pytania, – jaki ma mieć program nowy-stary rząd? Czy ktoś to w ogóle wie, – jaki program ten rząd w ogóle realizuje przez ostatnie siedem lat?

Niestety, na te pytania chyba w ogóle nie ma możliwości skonstruować żadnej liczącej się odpowiedzi. Co w ogóle nikogo nie interesuje, ani dziennikarzy, ani publicystów, ani para-polityków, ani polityków, może jedynie część opinii publicznej. Czy zeszliśmy już na poziom partii bezprogramowych, po prostu realizujących zarządzanie krajem? To z pewnością nieuchronny proces w społeczeństwie postindustrialnym, jednak czy dokładnie o to nam chodzi we współczesnych realiach społeczno-gospodarczych? Czy w naszym kraju społeczeństwo nie ma prawa poznać przed powołaniem nowego rządu, – czym się on zamierza w warstwie strategicznej zajmować? Może, chociaż dochowajmy standardu, że premier musi wykazywać jakąkolwiek wizję rozwoju państwa? Być na tyle elokwentny i rozwinięty intelektualnie, czy też chociaż oczytany, żeby być w stanie na wszystkie tematy państwowe mieć chociaż szkieletowe zdanie? To byłoby takie minimum, znajomość realiów zwykłych, przeciętnych Polaków i Polek to już w ogóle możemy odpuścić, to byłoby zbyt wiele do wymagania wobec naszej elity.

Standardowo powinno być tak, że człowiek z wizją i charyzmą zostaje premierem a następnie dobiera sobie ludzi, odpowiednio do oczekiwań, jakie wobec nich postawi – na rzecz realizacji tejże wizji. Inaczej się po prostu nie da rządzić, nawet jeżeli rząd ma być z zasady ideową i personalną kontynuacją dotychczasowego. Tu nie da się po prostu pociągnąć linii w przyszłość, nawet jeżeli rząd ma dokończyć kadencję i wygrać wybory. Zmiany oznaczają z zasady, bowiem coś nowego, nowe otwarcie i nową jakość. Tego nie widać i nie słychać, nie chodzi nawet o przecieki, których co ciekawe nie ma. W określonych warunkach przecież nawet przecieki mogą podgrzewać lub uspokajać opinię publiczną, a w tym przypadku ludzie generalnie nie są zainteresowani wynikiem.

W procesie kształtowania nowego rządu ciekawą rolę odgrywa prezydent państwa, który już raz się spotkał z kandydatką największej partii, ale jeszcze jej nie powierzył misji stworzenia rządu do realizacji, trzyma termin konstytucyjny, – co jest najdelikatniej mówiąc trudne do uzasadnienia w obecnych realiach geopolitycznych. Widać, że prezydent podgrzewa kociołek, żeby coś ugrać, być może powrócimy do idei „prezydenckich ministrów”, co byłoby zupełnym osłabieniem partii rządzącej i rządu w ogóle!

Nawet, jeżeli chcielibyśmy być zupełnie obiektywni i traktowali proces kształtowania się nowego rządu, jako absolutną tajemnice polityczną, świadczącą o profesjonalizmie kandydatki na premiera – to pozostaje pytanie – wedle, jakiego klucza będzie tworzony ten rząd? Czy decyduje „widzi mi się” pani prawie-premier? Jej kobieca intuicja? Wedle, jakiego klucza dobierane będą personalia? Może „lubienia” lub „nie lubienia” określonej osoby i jej środowiska przez panią kandydatkę?

Puste spekulacje nie mają żadnego znaczenia, nawet znajomość mechaniki krajowego politycznego kociołka wyklucza tutaj racjonalność w decyzyjności. Z tego powodu właśnie lepiej jest poczekać, ponieważ można sobie narobić wrogów nominacjami, gdyż to może być w rzeczywistości autorski rząd nowej pani premier, poza wszelkimi układami. Jednakże, jeżeli nie będzie w nim miejsca dla pana Grzegorza Schetyny, to dzień zaprzysiężenia tego rządu będzie początkiem końca Platformy Obywatelskiej, jaką znamy. Być może tenże polityk raczej nie zapisze się do partii opozycyjnej, ale może stworzyć własną formację – klonującą partię macierzystą, totalnie odbierając jej głosy.

Może, więc to ma być ostatni rząd Platformy Obywatelskiej?

2 komentarze

  1. Wierny_czytelnik

    Autor jak zawsze zwraca uwagę na pryncypia, niestety PO rządzi bez programu 7 lat i na ten 8 y rok nie potrzebuje niczego poza rozdawaniem krzesełek

  2. Abstrahując od ‘dokonań, czeka nas prawdopodobnie
    nihil novi…pod słońcem, księżycem – płyniemy
    z prądem,jak…

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.