Jak ktoś nam zarzuca osłabianie Unii Europejskiej niech się przyjrzy Wielkiej Brytanii

Zanim ktokolwiek ośmieli się zarzucić Polsce osłabianie Unii Europejskiej, byłoby o wiele lepiej, jakby najpierw przyjrzał się Wielkiej Brytanii. To co się w tej chwili dzieje, to są jakieś niezrozumiałe harce rozczarowanej starej wdowy, która zdziwiona, że straciła imperium nadal nie rozumie o co chodzi we Wspólnocie, w której nie da się po prostu okłamywać tubylców i wymieniać błyskotek na wartościowe złoto i inne cenne przedmioty.

Jeżeli ktoś boi się tzw. brexitu, to niech się cieszy z przyjęcia niepodległej Szkocji do Unii Europejskiej, które nastąpi może rok później, takie są realia – brutalne, ale taka jest rzeczywistość. Wielka Brytania przegrała swoją szansę na bycie w rdzeniu integracji europejskich przez swój oportunizm moralny wynikający z potrzeby ochrony własnych interesów ponad wszystko, przy pełnym braku poszanowania i nawet wyrażania prób zrozumienia dla potrzeb innych uczestników Wspólnoty. Jeżeli bowiem ktoś zapyta co Wielka Brytania ma, a czego nie chce oddać i nie chce nikomu pozwolić na uszczypnięcie nawet okruszka to jest City, czyli system usług finansowych, w tym przede wszystkim inwestycyjnych, którymi się bardzo wygodnie i wydajnie zarządza z Londynu na całym świecie, w tym także i w Europie. Unia Europejska tolerowała istnienie takiego stanu rzeczy, ponieważ nie miała jak się mu przeciwstawić, a City, rosło pasąc się na swobodzie przepływów kapitałowych pomiędzy krajami Unii. Kraje Europejskie zapewniały przez lata stabilność i bezpieczeństwo dla inwestycji, głównie finansowych, które przechodziły przez Londyn, który nie szczególnie chciał się dzielić z Brukselą, stąd słynne brytyjskie rabaty w składkach itd. To oczywiście znaczne uproszczenie obrazu, jednakże suma wszelkich strachów polega na tym, że Brytyjczycy nie chcą ograniczenia swojego uprzywilejowanego statusu, natomiast bez ograniczeń chcą czerpać ze wspólnego rynku.

Tymczasem Unia Europejska polega także na tym, że trzeba czasami dawać, a nie tylko brać i być nastawionym na branie! Tego Londyn nie rozumie, od zawsze trzymał się z boku, ponieważ bał się zawsze ograniczeń wynikających z tego, co wynika z procesów jakie zachodzą w Brukseli. Nie chodzi tylko o same działania klasy urzędniczej, tak naprawdę one są zawsze pochodną ustaleń kręgów przemysłowych, finansowych i innych, które decydują się na określone ruchy, a potem przeprowadzają lobbing. Wielka Brytania zawsze stała nieco z boku, korzystając z tego, że ma obok wielką krowę, która może doić, bo to bardzo wygodne i przyjemne jest mieć dużo ciepłego mleka, bez konieczności szczepienia zwierzęcia i generalnej troski o jego stan. W tym znaczeniu Wielka Brytania była przez lata do pewnego stopnia pasażerem na gapę europejskiego stanu rzeczy.

Powód był zawsze prozaiczny i jest taki sam nadal – Wielka Brytania ma część swoich interesów, na poziomie silnie konkurencyjnym wobec interesów niektórych kręgów biznesowo-gospodarczych i politycznych z kontynentu.

Pan premier David Cameron jest w trudnej sytuacji, albowiem doskonale zdaje sobie sprawę z tego, co to oznacza wyjście jego kraju z Unii Europejskiej, zarazem jednak jest niewolnikiem emocji znacznej części własnej opinii publicznej, która przez lata była karmiona śmieciami intelektualnymi przez bardzo liczne w tym kraju i poczytne pisma brukowe, jak również wszelkiej maści szarlatanów, którzy nawet są liderami w istocie silnie nacjonalistycznych partii.

Pan Donald Tusk, również jest w trudnej sytuacji, ponieważ niby dlaczego mamy ograniczać wspólny dorobek na rzecz interesu Wielkiej Brytanii, który w istocie jest odpowiedzią na czysty populizm? Jeżeli Brytyjczycy nie chcą wypłacać zasiłków, mogą je ograniczyć dla wszystkich, w tym dla swoich obywateli. Poza tym jest to w istocie bzdura, aczkolwiek istotą Unii jest zakaz dyskryminacji i nie można się zgodzić na formalne zadekretowanie obywateli drugiej kategorii w jakimś państwie. W Polsce lub na Litwie, nikt nie ogranicza brytyjskiego kapitału, dlaczego więc mają być ograniczone prawa naszych obywateli w Wielkiej Brytanii? Oni eksportują kapitał, a my niestety ludzi – każdy robi to co może, tak jak na to pozwalają warunki. Tutaj trzeba się zastanowić, czy w ogóle moralnym jest ograniczanie zasiłków dla emigrantów w ramach Unii, jeżeli równolegle przyjmuje się prawie milion migrantów z poza Unii? Czy obywatele krajów unijnych są gorsi od migrantów, którym jeszcze nie rozpatrzono podań o azyl? To przecie jest czysta kpina i jawna głupota, to nie może tak funkcjonować.

Bez Wielkiej Brytanii Unia Europejska będzie na pewno słabsza, co więcej w jej ślady może pójść kilka innych ważnych państw, będących płatnikami netto. Na pewno w przypadku jej wyjścia cała polityka pomocowa będzie musiała być zrewidowana na nowo, w zasadzie całą Unię trzeba będzie ustanowić na nowo. To będzie poważny, prawdopodobnie największy cios w fundamenty integracji od samego jej początku, jednakże to przetrwamy. Już po dwóch lub trzech latach Wielka Brytania będzie żałować swojej decyzji, jeżeli zostanie potraktowana odpowiednio. Żeby było jasne dla wszystkich – NIE MA MOWY O ŻADNYM UPRZYWILEJOWANIU STATUSU. Nic na wzór Norwegii lub Szwajcarii – tylko cła, kontrole graniczne, opodatkowanie brytyjskiego kapitału, poddanie całego eksportu – obowiązkom normalizacji i uzyskaniu unijnych certyfikatów itd. Trzeba to przeprowadzić w taki sposób, żeby na wyspach zabolało. Jeżeli ktoś pluje w twarz Europie – musi zrozumieć, że to nie są czasy nachylania drugiego policzka. Toczymy jako Unia ze światem brutalną grę o byt w warunkach niesłychanie silnej globalizacji, jeżeli Wielkiej Brytanii, wydaje się, że będzie jej lepiej – to niech jeszcze wyjdzie z NATO i zostanie zupełnie sama w pełnym osamotnieniu, czy jak kto woli w izolacji. Bo generalnie do tego się jej postulaty sprowadzają!

Podsumowując – niech Brytyjczycy podejmą sobie sami decyzje, nikt po nich nie będzie płakał, ten cios trzeba będzie wykorzystać jako lekcję, do stworzenia jeszcze lepszej Unii – tylko zacieśnienie integracji, ale tylko i wyłącznie w uzgodnionej wcześniej formule – jest drogą, która gwarantuje nam przetrwanie i rozwój. Jeżeli ktoś nie chce być razem z nami, nie ma potrzeby go trzymać na siłę, przy czym trzeba mieć świadomość że wystąpienie jeszcze jakiegokolwiek dużego państwa powoduje, że sama konstrukcja Unii traci sens w tej formule.

5 myśli na temat “Jak ktoś nam zarzuca osłabianie Unii Europejskiej niech się przyjrzy Wielkiej Brytanii

  • 3 lutego 2016 o 08:04
    Permalink

    Dlaczego my w naszej historii,poza nielicznymi wyjątkami stawiamy na złe sojusze i próbujemy grać rolę nie do nas przypisaną z punktu widzenia znaczenia naszego średniego kraju.

    Odpowiedz
  • 3 lutego 2016 o 10:33
    Permalink

    Wladyk już nie będę cię gnębił ale przecież Polska to wielka Kraina nawet nazywana przez byłych ministrów dziki kraj. Natomiast UE osłabiają jej niedorozwinięte przywódzcy na czele z naszym kamardynerem, co to za klasa. jednego tylko można im zazdrościć forsę. to wcześniej czy póżniej i tak musi upaść. Chyba,że my Polacy to wszystko ogarniemy jak trzeba i zmusimy pozostałe narody , że zaczną się modlić.

    Odpowiedz
  • 3 lutego 2016 o 20:51
    Permalink

    Jeżeli ktoś uważa, że Polska może osłabić Unię to jest megalomanem,jednak takie przypadki przyroda zna zatem usprawiedliwione. Na temat Wielkiej Brytanii i jej interesów biznesowo-politycznych można pisać tomy, tylko w jakim celu, skoro każdy to zna.
    @ Mykoła, też uważam, że należy się modlić, pytanie do kogo?.
    Pozdrawiam duet wlodek & Mykoła, przyjemnie się was czyta.

    Odpowiedz
  • 3 lutego 2016 o 21:47
    Permalink

    Mykoła,był Jan Paweł II i co Polacy stali się lepszy? Módl się do Prezesa,żeby nie wprowadził plan Waszczykowskiego i nie zapomnij o kocie on może dużo, na kolana!

    Odpowiedz
  • 21 kwietnia 2016 o 13:58
    Permalink

    Smieszni sa te Uk czyli
    United kingdom nie
    wiem czy dobrze napisalem
    Racja autora,nic dodac i nic ujac.
    To wiarołomny sojusznik uchował nas
    Panie przed takim sojusznikiem.
    Zobaczymy w co gra
    David Cameron?

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.