Polityka

Kto ukarze międzynarodowych podżegaczy wojennych i podpalaczy Syrii?

 Czy jest ktoś kto może ukarać międzynarodowych podżegaczy wojennych i podpalaczy Syrii? Czy znajdzie się chociaż jeden sprawiedliwy przywódca światowy, który jest w stanie powiedzieć – stop – szaleńcy – podżegacze wojenni – ręce precz od Syrii? Czy też świat ma być wydany na żer podpalaczy pokoju międzynarodowego, bo inaczej interwentów zagranicznych nie można nazwać!

Każde nawet najmniejsze dziecko doskonale wie, że w tej rozgrywce strategicznie chodzi o Iran! Podżegacze wojenni są gotowi zrobić wszystko, z podpaleniem całego Bliskiego Wschodu włącznie, tylko po to, żeby osiągnąć swoje cele.

To co dziesięć lat temu ciężkie dywizje zachodnich podpalaczy pokoju światowego zrobiły z Irakiem – dzisiaj Syryjczycy realizują sami – sterowani za pośrednictwem mediów społecznościowych, których centrale znajdują się wiadomo gdzie. Nie trzeba wysyłać żołnierzy, nie trzeba organizować logistyki, nie trzeba przyjmować w kraju worków ze zwłokami, a jaka oszczędność paliwa! Wystarczy tylko pchnąć kilka ciężarówek z bronią i amunicją przez „zieloną granicę”, ewentualnie desantować tam gdzie się da pod osłoną samolotów zaprzyjaźnionego regionalnego super mocarstwa i po kłopocie. Proszę bardzo Syria płonie. Miasta zamienione w ruinę, wojna trwa – dramat uchodźców, nawet ludobójstwo – gazobójstwo, czystki etniczne, mordy religijne, nawet kanibalizm. Przypomnijmy – Syria to kraj, w którym rząd autorytarny walczy z bojownikami z różnych formacji, w tym także z bojownikami z za granicy o spokój w kraju, o nic innego już tam obecnie nie chodzi. Skala wykrwawienia Syrii jaką tam osiągnięto musi zadowalać wszystkich strategów – tak bardzo nienawidzą się Szyici z Sunnitami, tak bardzo nienawidzą się kraje południa Zatoki Perskiej i Iran.

Jeżeli teraz do tego dramatu zachód doda swoje kilka groszy w celu osłabienia infrastruktury wojskowej armii rządowej i osłabienia władzy – mimo wszystko legalnego rządu w Syrii, wówczas staniemy przed jedną wielką niewiadomą dla regionu, a także dla świata – ponieważ skala napięcia z Iranem przeniesie się na międzynarodowe ceny ropy naftowej.

Poza tym, przecież zaatakowany przez inne rządy – rząd syryjski ma pełne prawo do obrony. Miejmy nadzieje, że stanie się to po wypowiedzeniu wojny – zgodnie z prawem międzynarodowym, a nie metodą faszystowsko-amerykańskiego napadu powietrznego i faktów dokonanych w postaci czołgów rolujących swoje gąsienice. Już podobnie było w Kosowie, gdzie zachód zdecydował o rozbiorze Serbii i utworzeniu na jej terytorium niezależnego państwa – tam bez mandatu ONZ doszło do bombardowań i interwencji, w końcu rolę wojsk pokojowych spełniły wojska tureckie. W Syrii może być podobnie, z tą różnicą że najpierw trzeba będzie wyeliminować wojska rządowe – zgodnie z zachodnią logiką totalnego chaosu, następnie zaś jak urosną w siłę i zaczną się nawzajem zabijać – mniej wygodne, bo pro irańskie bojówki, a na końcu ruchy radykalne – w efekcie będzie w Syrii wojna totalna.

To zabijanie nie będzie miało końca. Następnie zostanie podpalony Irak, którego Kurdystan – „demokratyczna” Turcja połknie jak smaczne ciastko a po Iraku przyjdzie czas na danie główne, czyli spowodowanie chaosu w Iranie, gdzie po prostu zostanie przeniesiona wojna. Będziemy mieli piękny pas od Libii przez Egipt, Lewant, Irak, Iran – Afganistan, a może i Pakistan się załapie, bo kraj jest pełen wewnętrznych napięć i toczy cichą wojnę z sąsiadem!

Wszystko wspaniale, ale wypada zadać pytanie – kto wówczas powstrzyma ten chaos i totalną destrukcję? Kto ukarze międzynarodowych podżegaczy wojennych i podpalaczy Syrii, Iraku, – kolejnych krajów, których ludność będzie toczyć walki i umierać zupełnie bez najmniejszego sensu, bo o co chodzi w wojnie w Syrii? Czy ktokolwiek jest w stanie dzisiaj wskazać cel tych walk? Na gruzach Aleppo? W zniszczonym Damaszku? O to chodziło z demokratyzacją via media społecznościowe?

Jest przy tym oczywiste, że zawsze trzeba wspierać ludzi w potrzebie – zwłaszcza jak ich własny rząd ich bombarduje i strzela do tłumu, jednakże zanim da się karabiny, trzeba się dobrze zastanowić – bo i tak będzie potrzebna pomoc humanitarna, nawet większa jak się te karabiny wcześniej dostarczy.

Dramat Syrii polega na tym, że tam już nie może nie dojść do rozstrzygnięcia – nie ma bowiem mowy o żadnych negocjacjach i ustaleniach w istniejących realiach. Nie ma bowiem kto z kim negocjować, poziom nienawiści jest zbyt duży. W interesie międzynarodowym byłoby – jeżeli już mówimy o interwencji i bombardowaniach celów strategicznych znajdujących się w dyspozycji rządu – pełne odizolowanie Syrii kordonem od dostaw broni i przenikania bojowników z zewnątrz. Jednakże to w tamtych realiach jest niemożliwe. Premier Erdogan – silny człowiek w Turcji – nienawidzi prezydenta Al-Asada, więc długa granica może być w każdej chwili nieszczelna a potężna armia turecka bez problemu może w każdej chwili wywalczyć lokalną jak i totalną przewagę. Granica z Irakiem jest długa i pustynna – przemyt na niej ma tradycję wielopokoleniową, uszczelnienie jej to wyzwanie, któremu krwawiący Irak może nie podołać, bez wywołania potężnych wewnętrznych napięć. Granica z Libanem to fikcja, Jordania zaś to osobny problem, którym już zajęli się Amerykanie. Izrael wiadomo, sobie poradzi bo musi sobie poradzić. Nie da się odizolować Syrii – zawsze przeniknie jakaś ciężarówka, zwłaszcza jeżeli będzie solidnie opłacana – Iran ma pieniądze, dysponuje twardą walutą i olbrzymią ilością broni, nie ma tam żadnych problemów w masowym zbrojeniu bojowników. Podobnie państwa południa Zatoki – mają jeszcze więcej pieniędzy, a pośredników nie zabraknie.

Miejmy nadzieję, że zachód się zreflektuje i nie dojdzie do interwencji, a na pewno już nie będzie w nią w żaden sposób zaangażowany Izrael, tak żeby rząd Syryjski nie miał możliwości się zemścić tak jak chciałby tego Iran, ponieważ to wywołałoby totalny chaos i wojnę totalną. O którą tutaj po prostu chodzi…

Rząd Rzeczpospolitej prawdopodobnie będzie zmuszony wziąć udział w tej żałosnej ruchawce, na podstawie zobowiązań sojuszniczych – ale tylko wtedy i tylko pod tym warunkiem, że nasi tureccy sojusznicy o pomoc poproszą, wówczas zgodnie z art. 5 Traktatu możemy wziąć udział w OBRONIE Turcji. Jednakże pod żadnym pozorem nie możemy bombardować Syrii, wysyłać do niej naszych komandosów, jak również brać udział w żadnych akcjach. Mamy bronić Turcji – do tego jesteśmy zobowiązani, więc jeżeli rząd pana Erdogana o pomoc poprosi, trzeba będzie stanąć na wysokości zadania – na co można już uwzględnić ewentualną korektę budżetu – bo jakakolwiek sensowna akcja z udziałem reprezentatywnej ilości wojska to koszt na rok około 12 mld złotych. Poza tym możemy i powinniśmy świadczyć pomoc humanitarną, to znaczy obficie wspomóc Międzynarodowy Czerwony Krzyż, ewentualnie wesprzeć rządy krajów przyjmujących uchodźców i także sami ich przyjąć – jeżeli będzie taka potrzeba zgłoszona. Natomiast absolutnie nie powinniśmy podejmować żadnych działań zaczepnych i ofensywnych – do tego nie zobowiązuje nas NATO. Nawet ludobójstwo gazowe nas do tego moralnie nie zobowiązuje, bo trzeba pamiętać, że już pojechaliśmy na jedną wojnę – pod hasłem broni masowego rażenia, którą trzeba było znaleźć, ale jakoś się nie udało. Więc nauczeni tym doświadczeniem bądźmy pragmatyczni i wstrzemięźliwi.

Wniosek – dla naszego sojusznika Turcji – WSZYSTKO, plus pomoc humanitarna dla mieszkańców Syrii i uchodźców, ale żadnej agresji – nie mamy w tym żadnego, podkreślmy – absolutnie żadnego interesu, a jako sąsiedzi Federacji Rosyjskiej – stałego członka Rady bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych nie możemy narazić się na zarzut podwójnych standardów. To znaczy, to jak potraktujemy przy sprzeciwie Federacji Rosyjskiej (i Chin) Syrię – może się kiedyś na nas odbić, w tym znaczeniu, że jeżeli poprzemy bezprawny atak na legalny rząd w Damaszku – to dlaczego ktoś nie miałby dokonać równie bezprawnego ataku na legalny rząd w Warszawie? Dlaczego nie? W czym jest różnica?

3 komentarze

  1. Turcja o pomoc nie poprosi, bo sama sobie da radę militarnie. Co najwyżej poprosi o pomoc humanitarną dla uchodźców z rejonu walk.
    USA muszą SZCZERZE porozmawiać z Izraelem, czy im RAZEM opłaca się eskalować konflikt.
    Inni zamieszani w ten dramat też muszą POLICZYĆ i SKALKULOWAĆ zyski i ewentualne straty NASTĘPSTW ewentualnego rozpadu i destabilizacji Syrii.
    Społeczność międzynarodowa musi powiedzieć STOP strzelaninie i zacząć wprowadzać pod przywództwem Chin i Rosji program wygaszania konfliktu.
    Na początek, żeby to miało sens i przebiło się światowych mediów, komitet Pokojowej Nagrody Nobla powinien zacząć starania o odebranie tytułu przyznanego przed laty prezydentowi USA – Barrakowi Obamie.
    Tak dla oprzytomnienia, żeby nie powtórzyło się ludobójstwo z Rwandy w pobliżu granic Europy.
    Bo tam GINĄ ludzie.
    I do tego giną NIEPOTRZEBNIE.
    Może nowy papież zainicjuje te działania?
    Ma środki i dyplomację watykańską.
    Liczę na zdrowy rozsądek wszystkich.
    Bo to juz za długo trwa.
    A sytuacja “po konflikcie” może być DLA WSZYSTKICH – tylko gorsza.

  2. To co aktualnie dzieje się w Syrii napawa zgrozą,Jeżeli wśród możnych tego świata nie zwycięży zdrowy rozsądek,to
    możemy być świadkami poważnego konfliktu światowego.Co by
    jednak nie mówić o reżimie Baszara al-Asada,to jest on legalnym rządem syryjskim,walczącym z rebeliantami o spokój
    społeczny w kraju.Doniesienia agencyjne i różnych speców od
    propagandy i agitacji,dotyczące użycia czy też nie użycia
    przez reżim bojowych środków chemicznych są sprzeczne.Syria
    i Rosja mówią o prowokacji rebeliantów,przeciwne stanowisko
    zajmują politycy zachodni,szczególnie amerykańscy i brytyjscy.Tak naprawdę najwięcej w tym temacie zorientowane
    są wywiady,ale trzeba pamiętać,że jednym z ich zadań,o ile nie najważniejszym jest dezinformacja.W Iraku też
    miała być broń atomowa,a okazało się,że jej nie było.Ma
    rację Autor pisząc,że w tej rozgrywce strategicznie chodzi o Iran,a cel uświęca środki.Taki jest świat naszych czasów.Chyba nie przypadkowo Stany Zjednoczone nazywane są żandarmem świata i obrońcą demokracji w imię swoich interesów.Podobno podczas wojny irańsko-irackiej Ameryka wiedziała o używaniu przez Saddama Husaina broni chemicznej i mimo”klątwy” rzuconej na niego,ignorowała te informacje,aby za żadną cenę nie dopuścić do zwycięstwa Iranu.Dzisiaj,gdy pojawiają się doniesienia o użyciu broni chemicznej wobec własnych obywateli przez reżim syryjski-Ameryka zamierza podjąć zdecydowaną akcję zbrojną.Czy mocarstwo stosuje podwójne standardy,czy jest to zwykła hipokryzja?Dlaczego te doniesienia pojawiają się właśnie teraz i co tu jest grane,gdyż na wiele pytań wciąż brakuje odpowiedzi.Pierwszy ujawnił te
    informacje magazyn”Foreign Policy”pisząc między innymi,że Amerykanie przekazali Irakowi informacje dotyczące lokalizacji celów strategicznych Iranu,które zostały następnie przy pomocy tego samego,co w Syrii sarinu zniszczone,powodując jednocześnie śmierć tysięcy żołnierzy irańskich.Fakty te podaje dzisiaj strona niewiarygodne.pl,którą czytam bardzo rzadko i wszedłem na
    nią przypadkowo ze strony wp.pl.Pozdrawiam.

  3. W poważnym konflikcie w Syrii, gdzie liczna ofiar rożnie i dalej nie wiadomo o co chodzi – pojawia się na horyzoncie nowa ROZGRYWAJĄCA GRUPA.
    Są to silne, niedemokratyczne (w rozumieniu zachodnim) państwa, jak Chiny, Rosja oraz Arabia Saudyjska.
    Ich ewentualna współpraca wobec tego konfliktu może wiele zmienić oraz pokazać USA, że już nie rządzą na całym świecie …
    Tylko muszą chcieć.
    Arabia Saudyjska jest w tym układzie CZARNYM KONIEM.
    Tak donoszą bociany, które niedługo odlecą na południe.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.