Religia i państwo

Kto nie modli się do Boga

 Kto nie modli się do Boga, modli się do diabła” powiedział na pierwszej mszy po wyborze, w Kaplicy Sykstyńskiej, nowo wybrany pan papież Franciszek, (uwaga korekta, proszę o niepoprawianie, zawsze, do każdej osoby zwracam się w ten sposób, panie dyrektorze, panie mecenasie, panie pastorze, panie proboszczu, panie wikary, panie biskupie, panie kardynale, z panem papieżem nie rozmawiałam, i nikt nie zwrócił mi uwagi, że wypowiadam się niewłaściwie). No, no -pomyślałam- katolicy innego wyboru nie mają? Dwie figury, dobro i zło, i nic pomiędzy? Żadnej alternatywy, żadnego porozumienia między skrajnościami, żadnej refleksji, pozostajemy, zatem na znanych, okopanych pozycjach, przynajmniej w Polsce, czemu wyraz dał pan kardynał Stanisław Dziwisz wypowiadając się o nowym papieżu, że „rozumieli się z Janem Pawłem II, jeśli chodzi o stosunek teologii wyzwolenia, że przyszłość nie należy do marksizmu, komunizmu, ale do „praw osoby”. Szkoda, że pan kardynał nie rozwinął, co rozumie przez pojęcie „prawo osoby”, zapewne można byłoby dalej na ten temat dyskutować, a tak nie rozumiejąc treści, jaką pan kardynał miał na myśli, możemy tylko dywagować, tym bardziej, że ustroju, którego podstawą polityczną, gospodarczą, jest „prawo osoby” nie ma. Nam bliższe są prawa człowieka, ale zapewne kościół inaczej to rozumie. Pan kardynał wyraźnie negując marksizm i komunizm, opowiedział się po stronie neoliberalizmu, globalizmu, i prymatem władzy stąd wynikającej, wskazał, że to jest naturalny porządek rzeczy. Jak to się ma do „praw osoby” w tym systemie, nie wyjaśnił, można chyba? przyjąć, że w neoliberalizmie prawa człowieka nie obowiązują, choć przez liberałów były kreowane i postulowane.

Można również wyciągnąć taki wniosek, że zgoda kościoła na to, by ludność dzieliła się na nielicznych bogatych i zdecydowaną większość biedaków jest miła Bogu, a gdy biedacy zainteresują się marksizmem, i nie daj Boże, zawalczą o ustrój komunistyczny, by poprawić swój los, to natychmiast kościół stanie w kontrze i będzie walczył, i upominał się o „prawa osoby”. Bardzo to przewrotna interpretacja polityczna hierarchy kościelnego.

Polski kościół cieszy się z nowego wyboru pana papieża, bo jak ujmują to różni komentatorzy, co podał jeden portal, „nowy papież jest konserwatywny, twardy i nie lubi gejów”. Należałoby w tym miejscu zapytać, z czego się cieszą? Z neoliberalizmu, globalizacji i koncentracji władzy w rękach ponadnarodowych korporacji?, a jeżeli tak, to należy zadać pytanie, jaki udział w tym ma kościół, i jaką rolę spełnia w tym systemie? Czyżby na nieodpowiedzialności i lekkomyślności władzy świeckiej, zdobył tak wielki majątek, że nie straszny mu gniew biedoty i jest pewien, że sprawuje nad nimi władzę zupełną, i że może sobie pozwolić na lekceważenie ich praw, i ich potrzeb?

W sumie dobrze się stało, że papieżem został Argentyńczyk, Jorge Mario Bergoglio, bo wychodzą na jaw fakty, znane nielicznym, związane z juntą wojskową, i sposobem rządzenia przez nią Argentyną. Polacy, którzy tak nienawidzili komunistów dowiadują się, jak rządziła junta, jakie wspaniałe obozy koncentracyjne tworzyła dla przeciwników politycznych, szczególnie lewicowych, w jaki sposób ich unicestwiała, ile i jakiej strasznej jest biedy, którą my powoli zaczynamy odkrywać, bo do tej pory jej nie znaliśmy, jakie jest rozwarstwienie społeczne, a także o polityce kościoła argentyńskiego i sympatyzowaniu z juntą. To przecież było nie tak dawno.

Wszyscy ci, którzy tak ciepło i chwalebnie wyrażają się o żołnierzach wyklętych, i tak nienawistnie mówią o komunie oraz o tym, jak bardzo poprzedni ustrój był niesprawiedliwy i totalitarny, niech przyjrzą się Argentynie. Być może Argentyna z okresu rządów junty wojskowej będzie dla nas przykładem.

Rozumiem, że panu kardynałowi Dziwiszowi, w sensie mentalnym, kulturowym czy gospodarczym, bliski jest ten ustrój, w którym, „prawa osoby”, jak był uprzejmy nazwać, a które my nazywamy prawami człowieka, są zbędne. Zatem baranki boże, módlcie się i dzielcie się tym, co jeszcze posiadacie ze swoim kościołem, a może dostąpicie zaszczytu odwiedzin hierarchy kościelnego, z którym będziecie się mogli pomodlić. Choć wątpię, czy jakikolwiek polski biskup zniży się do tego, by zainteresować się tym jak żyją biedni. To nie zaprząta głów naszych przedstawicieli kościoła, z tej przyczyny, że na takiej czynności nic nie można zarobić.

Dlatego rozumiem stanowisko pana papieża, i kościoła polskiego, że będzie twardy, i mocno będzie bronił swoich pozycji, bo przecież dopiero, co się wzbogacił, i musi się nauczyć bronić świętej własności i koncentracji kapitału, W dalszym ciągu będzie potępiał homoseksualizm u wiernych, i nie tylko, będzie wpływał na kształt prawa świeckiego, bo niewierzący lub wierzący w innego Boga, nie mają prawa do szczęścia osobistego i za to należy ich ukarać. Tylko człowiek nieszczęśliwy jest przez kościół pozytywnie postrzegany, człowiek szczęśliwy może się od niego odwrócić.

Kto nie modli się do Boga, modli się do diabła”, powiedział pan papież. Dla człowieka niewiele wymagającego od siebie, ten prosty przekaz jest zapewne zrozumiały. Takie skojarzenia jak: białe/czarne, dobro/zło, są w symbolice kulturowej i religijnej znane, problemem jest cała gama pośrednia pomiędzy białym i czarnym, dobrem czy złem. Działania, które dzisiaj uważamy za dobre i pożądane, za jakiś czas mogą być uznane za złe i niepożądane, co znamy z historii. Proste przekazy religijne nie są podstawą ustroju żadnego, nowoczesnego państwa, te przekazy mogą być pomocne, i są, każdej władzy państwowej przy wymuszeniu określonego, pożądanego dla niej zachowania poszczególnych grup społecznych. Tę funkcję, i tę rolę każdy kościół spełnia od zarania, wpływając na zachowania ludzi, poprzez wzbudzanie indywidualnego lub zbiorowego, poczucia winy, stanu zagrożenia, niepewności, leku czy obawy. Dzisiaj wiemy, że jest to cała sfera emocji i uczuć negatywnych, skutkiem, których jest poczucie bezradności i bezsilności, i by złagodzić ból egzystencji, proponuje się nieszczęśliwym modlitwę lub rozmowę po to, by uzyskać zachowania korzystne dla systemu, często wymuszając i stosując przemoc. Trochę to przypomina sytuację kata i ofiary, gdzie ofiara broni kata, i pozwala na manipulowanie swoją osobą. Manipulacja świadomością osób wyznających jakąkolwiek religię jest w nauce opisana, tutaj należy tylko wskazać, że odzyskanie samoświadomości jest procesem trudnym, i niestety długotrwałym, dlatego nieliczni się tego podejmują a ci, którzy o tym mówią stanowią zagrożenie dla każdej religii, szczególnie tej, która jest dominującą. Dlatego kościół pełni nie tyle posługę religijną, co wraz z przedstawicielami władz państwa, na równi, każdy w swoim zakresie, ma konkretnie określone od dawna role panowania nad drugim człowiekiem, co jest polityką. Na co dzień nie zaprzątamy sobie tym głowy, bo nie mamy ani wiedzy z zakresu historii czy kultury antycznej, ani nie znamy mechanizmów czy systemów politycznych. Postrzegamy świat poprzez własne doświadczenie i wiedzę, którą nabyliśmy, i to nam wystarcza do życia by się w nim spełniać. Dopiero jak dotknie nas zbiorowo, wielka niesprawiedliwość i krzywda od systemu, w którym funkcjonujemy, lub dostrzegamy, że nasze życie jest zagrożone, zaczynamy się buntować, i żądamy lub też sami zmieniamy naszą rzeczywistość, niejednokrotnie tracąc przy tym życie. Czy można to nazwać diabłem? Można w zależności od tego, jaką treścią wypełnimy to słowo. Może być nim, i jest marksizm, tak znienawidzony przez elity polityczno-kościelne, bo odrzucał panowanie człowieka nad człowiekiem i wyzysk jednego człowieka przez drugiego.

Instytucja kościoła ma jeszcze jedno niebagatelne znaczenie. Otóż, widzimy to na przykładzie Argentyny, że instytucja ta daje schronienie różnym osobom, z całego świata, którzy w przeszłości sprawując władzę, w różnych częściach świata, rządzili okrutnie i zachowywali się niehumanitarnie i barbarzyńsko w stosunku do miejscowej ludności. Udzielając im schronienia i oparcia, w różnym zakresie, także finansowym, a także pomagając zmieniać tożsamość, przyczynia się do uwiarygodnienia ich bardzo często haniebnego, nieludzkiego i niehumanitarnego działania. Kościół nie czyni tego bezinteresownie, i w ten sposób kreuje swoją politykę, wynikającą z podziału ról. Dlatego instytucja kościoła jest niezbędna politykom, bo mogą się tam schronić, w razie gdyby lud sam zapragnął zemsty.

Jak podała jedna z czołowych polskich gazet, wybór pana papieża oglądało 14 milionów Polaków, co nie jest aż tak bardzo wartością imponującą, biorąc pod uwagę, że wg statystyki kościoła, wierzących jest 95% społeczeństwa. Zatem dla większości nie było to wydarzenie na tyle ważne, by śledzić, kto zostanie wybrany na to najwyższe stanowisko, i co ma do powiedzenia, ten, który ma wpływ na życie osobiste ludzi.

Ewa Gąsowska, Wrocław

6 komentarzy

  1. Stach Głąbiński

    Mocno powiedziane. Mam zastrzeżenie do końcowych zdań: 14 milionów widzów to nie jest mało, natomiast nie jest pewne, czy ta ilość świadczy o sukcesie medialnym TVP1 i samego papieża. Np. ja oglądałem transmisję tylko dlatego, że od kilkudziesięciu lat mam wyrobiony nawyk włączania telewizora o 19.30, by przekonać się, jakie nam ktośtam chce przekazać wiadomości i zwłaszcza poznać prognozę pogody ekspresyjnie przedstawianą przez pana, którego nazwiska nie mogę zapamiętać. Kiedyś to, oglądało się Wicherka czyli Nowickiego z Myszką Miki na dobranoc. Hej! łza się w oku zakręciła! Było się pięknym i młodym!
    Wracam do rzeczy. Otóż włączyłem telewizor i łudzony wielokrotnymi obietnicami, że już za chwilę będzie koniec, przesiedziałem przed ekranem prawie godzinę, aż do upewniłem się, że prognozy dziś nie ma i dziś nie będzie!

  2. Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu. – Karol Marks
    Biedni, cierpiący, samotni, bezsilni, znależli się na placu św. Piotra, bo zapewne autentycznie wierzą. Wielu pielgrzymów kontynuuje tradycję swoich ojców. Inni poszli jako zwiedzający, ciekawscy, poszukujący itp
    Kogo oglądali?
    Przebranych w purpury, złocenia, pierścienie starszych panów.Jeden, z ich woli, stał się najważniejszym. Przysięgali mu posłuszeństwo. Czy to ma coś wspólnego z Chrystusem? Z Ewangelią?
    Nie dziwię się, że każdego z nich tytułuje Pani po prostu “pan”. To według mnie również najbardziej adekwatny zwrot.

  3. Dlaczego Redakcja pozwala na tym portalu szydzić z religii?
    Są specjalistyczne portale dla ateistów i agnostyków.
    Proszę nie pozwolić wylewać pomyj na religię !

  4. Ewa Gąsowska

    1.Stach Głabiński, w polityce należy stawiać różne pytania, nawet niewygodne. Tak ją rozumiem.
    2.Krystyna, ubolewam, że w języku polskim, utrwalił się zwrot “proszę księdza”, “proszę ojca”,przeniesiony ze stosunków rodzinnych i niekwestionowanego autorytetu ojca, jako głowy rodziny,któremu nie wolno było się sprzeciwić, i który z tych stosunków został przeniesiony na płaszczyznę relacji kościół i wierzący lub niewierzący, co stawia nas w pozycji dziecka. Człowiek wolny i dorosły rozmawia z drugim człowiekiem jak partnerem i nie oczekuje od swojego rozmówcy, że ten będzie go traktował jak dziecko. Znam przedstawicieli kościoła, którym ta relacja również przeszkadza.
    3. oswiecony, w tekście nie ma ani jednego słowa, które można nazwać szyderstwem z religii. Na temat religii i wiary nie wypowiadam się, choć swoje zdanie mam. A często staję w obronie ludzi wierzących, bo rozumiem ich motywy działania. Wypowiadam się natomiast na temat polityki kościoła, światowego i polskiego i jego wpływu na politykę władz świeckich, czyli demokratycznych. Nie rozumiem pańskiego oburzenia.

  5. Krystyna Badurka-Rytel

    @Oświecony
    Na portalu Racjonalista został przytoczony wywiad z Jerzym Giedroycem. Wywiad był opublikowany w Polityce
    “Polityka” Nr 35, 28 sierpnia 1999.
    “Niewątpliwie, przy wszystkich swoich błędach, Kościół był ośrodkiem myśli niepodległościowej.
    Niestety, z chwilą nastania tzw niepodległości, Kościół dąży do stworzenia kraju wyznaniowego. Mamy być takim skansenem polskiego fundamentalizmu. To jest zupełna katastrofa. Powinien być przeprowadzony rozdział Kościoła od państwa.Należy ustalić taryfy na usługi kościelne, należy zakazać ściągania z obywateli zamieszkałych w danych parafiach prawdziwych haraczów na budowę kościołów, należy anulować niezrozumiałe przywileje, jak np. nadziały ziemi z państwowego zapasu ziemi, której nie ma dla reemigrantów ze Związku Sowieckiego.”
    Na pytanie, czy jest może antyklerykałem, Jerzy Giedroyć odpowiada:
    “Nie, uważam się za katolika, ale krytycznie podchodzę do działalności politycznej Kościoła,która w wielu wypadkach jest szkodliwa dla interesu państwa polskiego”…

    Może zechce Pan to przemyśleć i nie traktować podobnych poglądów, jako “wylewanie pomyj” na wiarę i religię

    • Ewa Gąsowska

      Szanowna Pani Krystyno, wielkie dzięki za przypomnienie Jerzego Giedroycia, na którego powoływała się opozycja z lat PRl-u. Wszyscy wtedy czytali “Kulturę” i byli jego zwolennikami, dzisiaj nikt go nie cytuje i nie pamięta, bo to co zbudowali po przejęciu władzy i zmianie ustroju, jest dalekie od tego co on mówił. Nie zawsze się z nim zgadzałam, ale w cytowanym przez Panią fragmencie miał rację, z tym zastrzeżeniem, że kościół nigdy nie był ośrodkiem myśli niepodległościowej. To, że chronił ówczesną opozycję wynikało z jego własnej polityki, która była sprzeciwem wobec ustroju socjalistycznego. I za tę ochronę zapłaciliśmy wielką cenę, taką jak przewidział Giedroyć, co nam dzisiaj przeszkadza i zaczyna bardzo uwierać. Stąd tak wielkie oczekiwania i nadzieje związane z wyborem nowego papieża. Papież Franciszek wywodzi się z innego kręgu kulturowego, gdzie marksizm nie jest tak negatywnie postrzegany, ba wielu księży, w tym jezuitów było w ten ruch zaangażowanych, co zostało negatywnie ocenione przez naszego własnego papieża. Jeżeli zatem przyjmiemy, że ruch niepodległościowy to tylko walka z komuną, to bardzo się mylimy, bo w innych kręgach kulturowych może to mieć inne znaczenie. Serdecznie pozdrawiam

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.