Społeczeństwo

Kto jest przeciwko nam też jest z nami!

 Nie mamy monopolu na słuszność! Nikt nie ma! Nie mamy monopolu na wiedzę, prawdę, czy nawet ciepłą wodę w kranie bo ta dla jednego gorąca dla drugiego będzie letnia. Rozumiemy, że ktoś może być przeciwko prezentowanemu przez nas oglądowi rzeczywistości – poza tym, najzwyczajniej w świecie każdy z żyjących (z wyjątkiem jak wiadomo Papieża) może być omylny. Trudno jest w takich realiach, biorąc pod uwagę całą niedoskonałość człowieka i generalnie ludzkości – rezerwować sobie prawo do monopolu na wspomnianą słuszność.

No bo jeżeli ja – autor – uważam, że mam rację – to czy jednocześnie Ty szanowny czytelniku jej nie masz? Jesteś głupi? Nie zrozumiałeś? A może masz głęboko nie powiem gdzie to co sobie tutaj różni ludzie wypisują? Czy stworzenie treści – podanie jej jako prawdy objawionej na czerwonej poduszce wydrukowanej ładną czcionką – musi oznaczać, że czytelnik i także ten, który jedynie słyszał że ta prawda się objawiła ma jej oddać pokłon? Paść na kolana? Może wystarczy że uzna się za głupca?

Niestety niektórzy uważają, że mają prawo mówić innym że Oni – źle myślą. Jest to bolesne, ale prawdziwe – niczym misjonarze mający we własnym mniemaniu monopol na prawdę w istocie głęboko gardzą swoim otoczeniem gdzie łowią ofiary. Podobno jeszcze Oni śmią mówić ludziom, że nie mają racji, czy też źle myślą dla ich dobra rozumianego w ramach poczucia i odpowiedzialności za wspólnotę, co do której kierunków działania właśnie Oni mają największe pojęcie i znają tajemnicę najbardziej słusznego kierunku. Jak można być w ogóle tak poronionym intelektualnie, żeby wykluczać ze wspólnoty najwyższego rzędu – kogokolwiek, kto ośmiela się myśleć inaczej, ewentualnie w ogóle nie interesować się tym co ma się mu do powiedzenia (ignoranci, ateiści, inni…)? No bo jak można kogokolwiek wykluczać, jeżeli się uważa że dąży się do władzy także dla jego dobra – korzystając przecież z demokratycznego prawa do wyrażania się publicznie – tak jak właśnie w tej chwili my to tutaj czynimy?

Nawet jeżeli przyjmiemy, że rzeczywiście ktoś może się mylić, być nieużyteczny dla społeczeństwa (cokolwiek by to poza ciężkim kryminałem miało znaczyć), czy też nawet w sposób zorganizowany i ukierunkowany dążyć do likwidacji państwa lub istotnej zmiany jego charakteru – to czy mamy prawo go ograniczyć w imię interesów ogółu? W obecnym systemie przyjęto, że tak. Dla obrony zwyczajności wyklucza się z niego ekstremistów, jednakże ogranicza się przy tym jedynie do ekstremizmów siłowych. Inne, w tym te najbardziej niebezpieczne – bo posługujące się –izmami jako wytrychami do percepcji mas mają się w najlepsze! Ich apologeci, którzy podpalili kiedyś małe ognisko – dzisiaj pławią się w swojej zamożności i pozycji jakiej daje im społeczeństwo – podczas gdy już płoną stosy! Nawet czasami w centrum stolicy i to tak, że telewizja to pokazuje (o ile najpierw nie spłoną jej wozy transmisyjne). Co na to dawni wskrzesiciele idei? Otóż czołowy przedstawiciel – wesoło prorokuje czując silne parcie na szkło w tejże telewizji posądzanej za źródło prawie wszelkiego zła przez jego następców.

Na tym polega siła a zarazem słabość demokracji, że podlega różnym wpływom. Jeżeli są one przejściowe i nie są w stanie przezwyciężyć ogółu – to mieszczą się w jej ramach, nawet jeżeli uważają ją za praktycznie największe zło. Jeżeli natomiast dzieje się coś takiego, że ludzie nie są w stanie przeciwstawić się radykałom (jakimkolwiek), wówczas demokracja może zostać zwyciężona, gdyż zwycięstwo jej przeciwników ma zawsze jeden cel – jej likwidację (najpierw poprzez jej kosmetykę, potem naprawienie a jak już się nikt nie przeciwstawi to legalne ograniczenie).

Co potem autorytarne rządy mniejszości mieniącej się monopolem na słuszność w imię wspólnego dobra ogółu? Oczywiście z wyjątkiem wykluczonych, tych którzy nie są z nimi. A którzy to, to wiadomo że o tym decydują Oni.

Póki więc możemy decydować o tym czy można heilować w tym kraju czy nie, czy można nazywać ludobójstwo – czymś zasłużonym, no bo przecież to ofiary są sobie same winne – czego najlepszym przykładem są wyzywająco ubierające się kobiety – to brońmy się! Brońmy swojego prawa do niezgadzania się, do bycia przeciw, do posiadania innego zdania, do ubierania krótkich spódniczek i nie ubierania chust na głowy, a przede wszystkim do położenia się spać bez obawy, że rano obudzimy się w innym kraju, gdzie zamawianie piwa będzie możliwe tylko na raz po pięć kufli poprzez podniesienie wyprostowanej prawej ręki na wysokość oczu, a znany adwokat będzie miał czelność twierdzić w telewizji że nie ma w tym nic złego…

Chociaż, moment! My chyba już żyjemy w tej rzeczywistości! Wydaje się nam naiwnie, że nawet ten kto jest przeciwko nam też jest z nami! Tworzymy przecież jakąś wspólnotę ludzi rozsądnych i porządnych, którzy chcą opłacać raty, opłaty i budzić się co rano we własnym łóżku. Nieprawdaż? Otóż nie. Niestety nie. Okazuje się bowiem, że nawet pod szlachetnymi maskami gładkolicych, starannie się wypowiadających panów mecenasów kryją się podłe bestie czające się na naszą wolność. Jeżeli raz pozwoli się hydrze podnieść łeb, to któryś podniesie ona zawsze.

Dlatego przy najbliższych wyborach kierując się pragmatyzmem wybierzmy demokrację, nawet tak ułomną, niedoskonałą, nieefektywną i nieudolną jaką mamy, bo to demokracja na jaką widocznie zasługujemy…

3 komentarze

  1. Stach Głąbiński

    Na marginesie poruszonego tematu Autor poruszył kwestię zasad obowizujących w dyskusji. Chodzi o ograniczenia dotyczące użycia sformułowań wartościujących, które podzielę na sześćć typów reprezentownych każdy przez zwrot charakterystyczny dla odpowiedniej grupy: (1) mam rację, (2) mylisz się = popełniłeś kilka błędów, (3) nie masz racji, (4) kłamiesz = świadomie mówisz nieprawdę, (5) mówisz głupstwa, (6) jesteś głupi. Uważam, że (6) jest niedopuszczalne m. in. jako bezsensowne, gdyż ocena możliwości umysłowych jest praktycznie niewykonalna w trakcie jednej wymiany opinii. Podobnie 4 i 5 są bardzo trudne do udowodnienia. Pozostałe wymagają albo uzasadnienia argumentacją, albo przyznania, że wypowiadamy je jedynie na podstawie intuicji.

  2. Ciekawa wymiana opinii na temat zasad.
    Tylko ja na tym portalu nie biorę wszystkiego na serio.
    I tak odebrałem też ten tekst @krakauera.
    On czasami żartuje …

  3. Kwestionuję jedno zdanie autora, odnośnie nieomylności Papieża. Benedykt XVI będąc Papieżem stwierdził “Papież jest nieomylny tylko w pewnych sprawach”. Natomiast treść artykułu do przemyślenia a wynik przemyśleń… każdemu według potrzeb.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.