Polityka

Krzyczał Jaguar na Adidasy!

 Nie ma to jak pokrzyczeć! Oczywiście każdy może krzyczeć, zwłaszcza jak ktoś inny próbuje mu zrobić krzywdę złośliwym happeningiem – udowadniającym, że dana osoba nie ma żadnych wartości lewicowych. Taka przygoda spotkała ostatnio jednego z prominentnych działaczy polskiej starej lewicy, kiedy to ten niewątpliwie zasłużony działacz odwiedził lokalną organizację partyjną w jakiejś małej, uroczej i zapomnianej przez Boga miejscowości.

Młodzieniec próbował zalać gnojowicę na taczkach wódką, aby w ten sposób godnie przywitać prominentnego działacza – wybitnego adwokata, a zarazem człowieka stosunkowo majętnego. Nasz bohater uprzedzony o czekającej na niego pułapce z taczkami, gnojowicą i wódeczką oraz co jest szczególnie ważne czekającą na niego kamerą pewnej popularnej stacji telewizyjnej – ochoczo i z wigorem niczym jaguar a raczej rozjuszony hipopotam zaatakował werbalnie działacza lokalnego aktywu dawno zapomnianej przybudówki młodzieżowej do partii dziedziczki.

Nasz bohater nie pozwolił młodszemu od niego wiekiem lokalnemu działaczowi dojść do słowa. Zmieszał go z błotem, wciskając pomiędzy chodnikowe płytki tak niesłychanie skutecznie, że lokalny działacz zaczął się prawie jąkać – zacinając się i bezskutecznie próbując wypomnieć naszemu bohaterowi – jakim drogim samochodem jeździ. Wywiązała się z tego bardzo ciekawa pyskówka, ale bez wyzwisk. Nasz bohater atakował młodego działacza, że tenże posiada drogie buty i jest dobrze odziany, natomiast młody działacz wypominał naszemu bohaterowi wspomniany samochód, bodajże marki Jaguar.

W ten sposób pan, którego stać na Jaguara krzyczał na przestraszonego “młodzieńca”, którego stać na Adidasy, żeby ten najpierw coś osiągnął a potem krytykował. Albowiem wedle retoryki naszego bohatera jego Jaguar, to wynik ciężkiej pracy adwokackiej – czego przecież nikt nie neguje, nie negował i nie zaneguje.

Jednakże w istocie ten spór udowodnił coś więcej, a mianowicie dramat podziałów na lewicy, albowiem tak zwanej klasycznej lewicy w Polsce w ogóle nie ma. Nie można mieć pretensji do “młodzieńca” w Adidasach, że tenże wypomina jednemu z najlepszych polskich adwokatów, że jego lewicowość jest pozorna, albowiem widzi jak każdy gołym nieuzbrojonym okiem rozejście się bazy z nadbudową i sprzeczność idei, której się rzekomo poświęca ze stylem życia, który się prowadzi. Ale z drugiej strony nie można od wieloletniego posła, byłego ministra, doskonałego – a wręcz wybitnego adwokata! Do tego w sile wielu – domagać się, żeby żył po spartańsku w imię jakichś od dawien dawna zdewaluowanych wartości, w które nikt nie wierzy – nawet proletariat pragnący za wszelką cenę tylko i wyłącznie wzbogacenia się – czyli awansu społecznego! Ten dziwny spór unaocznił, jaką fikcją jest dzisiejsza kawiorowa lewica, a zarazem, w jakim oderwaniu ona, jako ta fikcja próbuje ponownie na plecach ludzi naiwnych wyrobić sobie pozycję.

Niestety prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne niż stara kawiorowa lewica zdobędzie władze! Nikt, komu pensja kończy się 3 dni po wypłacie – w momencie zapłacenia rat, opłat i kredytów – nie poprze partii, której prominentny przedstawiciel jeździ Jaguarem, a szeregowy członek chodzi w Adidasach! Nie poprze takich panów nikt, kto ze łzami w oczach wyjmuje z szafy stare PRL-owskie sandały wyprodukowane przez słynną fabrykę obuwia na Podhalu przed 1989 rokiem! Nie poprze takich panów nikt, komu emerytura lub renta wystarcza na podstawowe opłaty i dokładnie odliczone 8-12 zł stawki żywieniowej dziennej! Nie poprze takiej partii nikt, kto nie może znaleźć pracy pomimo chęci i woli przeprowadzenia się! Nie poprze takiej partii nikt, kto czeka w kolejce do lekarza specjalisty od pół roku w górę! To, że jeden z opisywanych przedstawicieli lewicy ma za dużo, a drugi się nie załapał, a bardzo by chciał – to nie jest powód, dla którego społeczeństwo miałoby uwierzyć jaguarowo-adidasowej lewicy!

Bez względu na retoryczną sprawność w ataku, albowiem taką nasz bohater wykazał – przegrał on sromotnie tą scenkę sytuacyjną, albowiem przedstawił się od najgorszej burżuazyjnej strony – przemawiał głosem pańskim – burżuazyjnym i nieznoszącym sprzeciwu niczym właściciel ziemski do swoich chłopów – niewolników, wytykając im, że przecież mają jedną parę butów na rodzinę i po co im więcej. Albowiem tak ta sytuacja w przełożeniu na realia klasowe wyglądała. Z jednej strony niekryjący swojej zamożności i wynikającej z niej postawy kapitalista a z drugiej – niczego nie ujmując średnio rozgarnięty proletariusz lub wybitny talent aktorski. Wynik konfliktu werbalnego z góry znany, wygrywa lepiej wykształcony kapitalista, jednakże jest to zawsze w takich przypadkach zwycięstwo pozorne, gdyż tego typu sytuacje przedstawiają prawdziwe, złe oblicze posiadania.

Nie jest człowiekiem lewicy, nie jest moralnym spadkobiercą Komunardów, bojowników fabryk i kopalń, chłopów pańszczyźnianych, prząśniczek, czy też w inny sposób wyzyskiwanych przez pokolenia robotników – proletariuszy – NIKT, kto wywyższa się! Pokora, skromność, grzeczność, otwarcie na drugiego człowieka, nie atakowanie, jako pierwszemu, w żadnej mierze nie poniżanie – zwłaszcza, jeżeli ma się pełną świadomość, co do własnej przewagi i irracjonalności przedstawianej argumentacji. Nic nie szkodziło naszemu bohaterowi, publicznie przeprosić atakującego go młodego lokalnego działacza, za to, że on jest adwokatem z wieloletnim stażem, byłym ministrem, wieloletnim posłem i niestety – z pokorą przyznać, że się zgromadziło majątek, aczkolwiek gardzi się pieniędzmi! Zarazem nic też nie szkodziło, powiedzieć do kamery przy tym młodym człowieku, że walka proletariatu toczy się na różnych płaszczyznach. I tak jak ten wspaniały młody działacz w swoich Adidasach może uczestniczyć w pochodzie pierwszomajowym, idąc w pierwszym szeregu a po pochodzie pracować w swoim zawodzie – tak też przedstawiciel elity lewicowej, czy mu to się podoba czy nie i pomimo szargających nim wewnętrznych konfliktów, wynikających z chęci samo rozkułaczenia i wygłoszenia samokrytyki, z tego względu, że on posiada – musi chcąc współdziałać z ludźmi burżuazyjnej elity “wystawiać się” na pewnym poziomie. Być może faktycznie Jaguar jest pewną przesadą, ale jest to ukłon w stronę robotników brytyjskich, uciskanych od początku rewolucji przemysłowej a nieznienawidzony efekt doskonałości niemieckiej myśli technicznej! Są pewne standardy w świecie, tak jak dla młodych ludzi są nimi buty sportowe, osiągalne cenowo dla dominującej większości społeczeństwa. Podobnie dla przedstawicieli elity w sile wieku podobnym symbolem standardu są luksusowe z perspektywy posiadacza butów – samochody. Nie można więc krytykować jednego za to co dla niego typowe i wymagać od drugiego żeby sobie pogorszył. Właśnie takie myślenie to nic innego jak zawiść. Ideałem byłoby państwo komunistyczne, w którym wszyscy jeździliby do pracy komunikacją zbiorową – rotując się na szczeblach władzy, lub wymieniając przy sztalugach i maszynach. Niestety utopia nie ma szans na powodzenie, albowiem podstawą samookreślenia człowieka jest mieć! Równość nie istnieje! Nawet w świecie kloszardów mamy do czynienia ze stratyfikacją społeczną i wytworzeniem się elity, wydzielającej miejsca do żebrania, pozwolenie na spanie itd. Nawyk dążenia do posiadania i panowania można wykorzenić tylko pod lufą karabinu, albo w klasztorze zamkniętym z bezwzględną regułą milczenia. Nie można popadać w paranoję.

Wszystko można obrócić w żart, w przynajmniej starać się to zrobić, dla podtrzymania dobrego wrażenia i poczucia wspólnoty. Problem współczesnej polskiej i chyba europejskiej lewicy polega na tym, że takich ludzi jak nasz bohater i nasz młody działacz – dzieli wszystko, w tym konflikt wewnętrzny, konflikt pokoleń, konflikt klasowy! A partia lewicowa, w której jawnie występuje konflikt klasowy nie może istnieć, nie przetrwa żadnej próby! Dlatego skończmy z tą fikcją!

Niech żyje proletariat! Niech żyją ci, którzy nie mają własności umożliwiającej życie z odsetek, ale w pocie czoła zginają codziennie karki! Jaguarom i Adidasom na lewicy mówimy stanowcze nie!

3 komentarze

  1. A co nas zwykłych ludzi obchodzi?
    I do tego te ZAKRĘTASY, byle nie po Nazwisku.
    Niepotrzebny artykuł.
    Zainteresuje tylko byłych i obecnych SLD-owców.

    • przecież to piękny pastisz 🙂 autor sobie drwi w najlepszy sposób … uśmiałem się z rysia… pardon Jaguara – Hipopotama do łez … jeszcze ta dwuznaczność Adidasa… ha ha ha Serdeczności z Moskwy!

  2. Od kiedy to .kalisz jest wybitnym adwokatem?Zanim został posłem mało kto o nim słyszał.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.