Ekonomia

Kryzys petrodolara wieszczy nowy ład ekonomiczny na świecie

 Dotychczas ekonomia światowa bazowała m.in. na reinwestowaniu środków wydanych przez konsumentów ropy naftowej na zakup tego paliwa, przez państwa mające ropy w nadmiarze, a co za tym idzie mające olbrzymie dochody. Państwa arabskie i Norwegia utworzyły fundusze dobrobytu dla przyszłych pokoleń. Odłożono tam setki miliardów USD i innych walut w aktywach typu bezpieczne obligacje państw i korporacji, surowce, złoto, inne, nie był to kapitał wprowadzany bezpośrednio na rynek, ani przeznaczany do konsumpcji. Jego celem był długofalowy proces inwestycyjny, dający odsetki i pewność dobrego ulokowania pieniędzy.

Tymczasem okazało się, że Norwegowie jeżeli odłożą w tym roku, to tylko 2 mld, Saudyjczycy wycofali kilkadziesiąt miliardów Dolarów z funduszy inwestycyjnych, ponieważ mają problemy budżetowe.

Jednak nie to jest najgroźniejsze. Najgroźniejsze jest przerwanie strumienia zasilającego gospodarkę kapitalistyczną, ciągłym dopływem pieniądza. To będzie miało przełożenia na wszystko poczynając od decyzji inwestycyjnych bezpośrednio zainteresowanych funduszy a kończąc na cenach ropy i innych liczących się aktywach inwestycyjnych, w tym oczywiście na cenach papierów wartościowych – akcji i obligacji. Będzie to wielka zmiana dla rynków, albowiem przykładowo obligacje w tej chwili miały wyjątkowo niskie oprocentowanie, ponieważ były łatwo zbywalne, wręcz fundusze konkurowały o możliwość zakupu obligacji, co pozwalało na aukcje renty odsetkowej w dół. Dzisiaj tych pieniędzy już nie ma, a państwa i korporacje nadal emitują obligacje dłużne. Będziemy mieli do czynienia z rynkiem nierównowagi w głównych segmentach rynku finansowego. Potem to przełoży się na wszystko, w tym oczywiście na kurs amerykańskiej waluty, w której jest emitowane najwięcej długu i zarazem służy do obsługi największej ilości transakcji w ropie naftowej.

Pieniądze wydawane do tej pory na akumulację kapitału, kraje eksportujące ropę naftową muszą wydawać na szeroko rozumianą konsumpcję, co oczywiście przełoży się również na gospodarkę światową, przede wszystkim na ceny ropy samej w sobie oraz na ceny dóbr konsumpcyjnych, w konsekwencji na wycenę wartości ich kluczowych wytwórców.

Przy czym kraje eksportujące ropę naftową, chcąc konsumować więcej, będą musiały sprzedać więcej ropy po – niższej cenie, co przełoży się na stałą presję na zniżkę cen ropy i gazu, chyba że coś niespodziewanego wydarzy się na Bliskim Wschodzie. Ich dochody będą się więc kurczyć, a brakujące środki będą próbowały zdobywać ściągając z rynku nadwyżki kapitałowe, których nie ma, ponieważ kapitał nagle się schowa w bezpiecznych papierach amerykańskich chcąc przeczekać okres, którego nie rozumie.

W konsekwencji państwa i korporacje o ugruntowanej opinii rynkowej, będą miały o wiele łatwiej jeżeli chodzi o pozyskiwanie kapitału na rynku, od państw i korporacji o gorszej opinii. Spowoduje to oczywiście – zmniejszenie dostępności kapitału na rynkach wschodzących, co przełoży się na konieczność oferowania wyższych stóp procentowych przez te państwa i generalnie na tych rynkach. To oznacza co najmniej kilka lokalnych ognisk inflacji o ile nie globalną  inflację na Dolarze, chociaż to będzie zależało od podaży i oprocentowania amerykańskich papierów dłużnych.

Niesłychanie interesujące będzie prognozowanie stosunku cen jednostki porównawczej ropy naftowej do jednostki porównawczej żywności. Każda poważna firma analityczna przeprowadza takie symulacje, ten kto trafnie dzisiaj przewidzi trendy i stosunek do cen za 3-5-12 lat, ten może wygrać nową pozycję na świecie, dźwignia globalizacji zrobi swoje.

W konsekwencji wahań wszystkich czynników inne kraje mogą chcieć uciec przed Dolarem do przodu, kierując się w stronę Euro, ale ze względu na polityczną niepewność, nie będzie to waluta w pełni substytuująca Dolara. Być może zobaczymy samorzutne notowania waluty wielkich Chin, której posiadanie będzie gwarantowało możliwość prowadzenia handlu z Chinami na warunkach bardziej opłacalnych niż ciągłe ryzyko manipulowania przez Chińczyków ryzykiem dewaluacji własnej waluty, dla uzyskania kolejnej odrobiny przewagi komparatywnej w międzynarodowym handlu.

Jedynym rozwiązaniem wszystkich problemów, które byłoby na rękę wszystkim – w istocie prostym i przynoszącym same korzyści, byłby powrót cen ropy naftowej do poziomu powyżej 100 USD za Baryłkę. Tylko w ten sposób gospodarka światowa przestałaby szukać nowego punktu równowagi, a przy okazji przestałaby szukać NOWYCH LIDERÓW. Niestety zanim zrozumieją to w Białym Domu, czy na Wall Street, to musi bardzo wiele się zdarzyć. Bez jakiegoś przełomu, tąpnięcia – na skalę globalną, Amerykanie się nie obudzą z tego szaleństwa, które spowodowali, żeby włączyć broń ekonomiczną do swojego arsenału oddziaływania geopolitycznego.

Jak w tych warunkach może się próbować „ustawić” Polska? Przede wszystkim wzmacniając instytucje państwowe i powiększając gałęziowo ilość oferowanych produktów eksportowych, przede wszystkim żywności i broni. Na te dwa elementy w najbliższych latach nie zabraknie zbytu, będzie ciągłe zapotrzebowanie międzynarodowych rynków i wszystkie możliwe rezerwy wytwórcze można przekierować na produkcję w tych dwóch sektorach – tego, co jesteśmy w stanie technologicznie i jakościowo zaoferować, w ilościach maksymalizujących dla nas zysk. Prawdopodobnie w ciągu kilku najbliższych lat, będzie się można na standaryzowanej żywności i na uzbrojeniu BARDZO wzbogacić.

6 komentarzy

  1. Interesujące ujęcie składowych dramatu

  2. Autor intryguje

  3. Skończy się tak, że będziemy płacić w rinminbi

  4. Bardzo intrygujace hipotezy

  5. Kraje BRICS chcą zniszczyć petrodolara ale USA się zacięcie bronie. W przyszłości może dojść do wojny z tego powodu:
    http://systemwkryzysie.blox.pl/2015/08/Rosja-na-Dnie-Chiny-nad-Przepascia-Kryzys-i.html

  6. Szanowni, już od wybuchu kryzysu w 2008 słyszymy że grozi nam nieogarniona zapaść lub przynajmniej przewlekły kryzys. Słyszymy doraźnie recepty typu regulacja cen ropy. Ale przecież nie warto i nie da się znaleźć doraźnych sztuczek, które zapanują nad kapitalizmem lub ograniczą jego zaburzenia. On z natury będzie nam fundował taki chaos i tak jak dawniej pchał do wojny. Przecież w kapitalizmie chodzi o walkę i zwycięstwo silniejszych nad słabszymi. W historii było zawsze tak, że kryzysy były opanowywane przez ciężką rękę. Dziś w Europie trwa kryzys finansowy, migracyjny, dyplomatyczny + wojna ukraińska. Nie dziwne byłoby nadejście człowieka bądź organizacji o sile dyktatorskiej. Ale to do nie uwalnia nas od kołowrotu zjawisk już znanych. Dlatego powinniśmy opowiadać się za nowymi, przyszłościowymi strategiami cywilizacji – np. RBE i demokracją bezpośrednią. Należy też pielęgnować podstawowe zasady etyczne i racjonalizm.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.