Religia i państwo

Kryzys czy już zmierzch Kościoła Katolickiego?

 Biorąc pod uwagę częstotliwość dobrowolnej abdykacji Papieży, ostatnie wydarzenia w Watykanie dowodzą, że żyjemy w czasach szczególnych. Żyjemy w czasach na granicy pomiędzy kryzysem wiary i kościoła instytucjonalnego zapoczątkowanego przez myśl filozofów, który już w XVII wieku uwolnili się od stosów a zmierzchem potrzeby jej odczuwania i potrzeby istnienia kościoła instytucjonalnego – przynajmniej w kręgu kulturowym cywilizacji post-łacińskiej.

Pontyfikat Benedykta XVI nie przygotował Kościoła Katolickiego na wyzwania początku XXI wieku, o ile albowiem Wojtyle można było bardzo wiele wybaczyć, gdyż w sensie politycznym ten Papież wypełnił swoją funkcję, jaką był udział w uwolnieniu świata od komunizmu, to zrobił jeszcze o wiele więcej, co niektórzy potraktowali, jako rozluźnienie podejścia do doktryny. Nowy „pancerny kardynał” – tytanowo-wolframowy kręgosłup samego myślenia o doktrynie – niestety okazał się molem książkowym, albowiem zaiste stworzył wielkie dzieło – „Jezus z Nazaretu” i dwie pozostałe księgi tej wielkiej trylogii jak również trzy bardzo zmuszające do myślenia encykliki, jednakże nie był w stanie ogarnąć ziemskiego filara Kościoła instytucjonalnego – jego administracji. Administracja pokonała Benedykta XVI, co więcej możemy przypuszczać, że za niedługo administracja pokona Kościół, który tworzy, albowiem pazerność, oderwanie od rzeczywistości i wręcz jawne zaprzeczanie nauce swojego Twórcy – Kościół ma dzisiaj wpisane w ramy zachowań standardowych.

Zmiany w kulturze, które zaszły wraz z erą masowego komunikowania się doprowadziły do utraty globalnej przewagi informacyjnej Kościoła nad cywilizacją. Kościół nie może już kontrolować rzeczywistości poprzedzając rozwiązania i zjawiska lub nadawać im ton. Kościół nie jest w stanie wymyślić już niczego, – co będzie stanowiło wartość dodaną do ewolucji cywilizacji i rozwoju kultury. Utrata przewagi informacyjnej będzie jeszcze częściowo kompensowana potężnym zasobem archiwalnym – umożliwiającym spojrzenie z szerszej i dalszej perspektywy, jednakże dla przyszłości świata – Kościół nie może wnieść już niczego nowego, co więcej nawet nowe formy przekazu nie wnoszą niczego nowego do proliferacji dotychczasowego przekazu. Innymi słowy – Ewangelia na komórkę i tablet to tylko i wyłącznie jeden z wielu przekazów obok raportów z wyników ligi piłkarskiej i teledysków na popularnym portalu przechowywania filmów i muzyki a nie wewnętrzne przeżycie wynikające z interioryzacji danej wiedzy, jako pierwszej – fundamentalnej wiedzy człowieka zapełniającej, jako pierwszej pole percepcji i warunkującej w ten sposób postrzeganie rzeczywistości.

Kościół na własne życzenie stracił wpływ na społeczeństwa zachodu, obecnie popełnia te same błędy – tylko o wiele szybciej wobec społeczeństw Europy Środkowej, Ameryki Łacińskiej i Ameryki Północnej. Przekaz ewangeliczny zniknął z ust oficjalnych przedstawicieli Kościoła Katolickiego – zastępują go słowa nakazujące określone zachowania polityczne, społeczne, ekonomiczne – coś, czego nie akceptują w pełni nawet najbardziej prymitywni wierni – rozumiejący przekaz Kościoła bezpośrednio i wprost. W efekcie pozwolenia na dualizm moralny i rozejście się dróg kościelnych wynikających z wykładni estachologicznej a sposobów rozumienia tego przekazu przez wiernych – z roku na rok następuje coraz większe rozejście się wspólnoty. Ludzie emocjonują się rzeczami i faktami, które rozumieją, a resztę traktują, jako niewidzialny zabobon, zarazem składając prawdziwy szacunek świętym figurom i malunkom – oddając im rzeczywistą boską cześć! Innymi słowy efektem zaprzestania ewangelizacji w Kościołach rozwiniętych jest otępienie wiernych i ich odejście od wiary – w wyniku zderzenia ze współczesną kulturą i sposobem życia w nowoczesnej cywilizacji. W efekcie rozchodzenia się dróg – Kościół traci wiernych, po osiągnięciu pewnego etapu przełamania nastąpi konieczność zwijania struktur i rzeczywistego odwrotu ze społeczeństwa. To tylko kwestia czasu, a będziemy mieli tak samo puste Kościoły jak na zachodzie Europy, to kwestia maksymalnie dwudziestolecia.

Kościół jest silny poprzez swoich funkcjonariuszy – jak każda struktura administracyjna może amortyzować błędy, ukrywać je, rozkładać ich skutki na lata, jednakże od pewnego momentu zaczyna trzeszczeć w szwach. Najgorsze, co mogło go spotkać i co już go spotkało to kształcenie niskiej, jakości kadr, to znaczy kadr nierozumiejących w pełni złożoności świata, jaki ich otacza i w jakim przyszło Kościołowi funkcjonować. W wyniku, czego dochodzi do tak skandalicznych decyzji jak na zachodzie – masowego ukrywania prawdy o pedofilii i przemocy seksualnej oficjalnych funkcjonariuszy Kościoła wobec nieletnich wiernych a w Polsce – np. do skandalicznych decyzji o pochówku w nekropolii królewskiej! Za takie błędy Kościół płaci odchodzeniem od niego setek tysięcy wiernych, a nawet jeżeli wierni formalnie nie odchodzą to – stają się jawnie krytyczni, albowiem nie muszą się zgadzać na polityczne zachowania się hierarchów. Co innego doktryna i przekaz ewangeliczny, którego po prostu brakuje w przestrzeni publicznej a co innego politykowanie i nawoływanie do określonych zachowań. W feudalizmie było to możliwe, w dyktaturze też jakoś przechodziło, ale w demokracji rządzonej przekazami medialnymi – nie ma szans, albowiem hierarchowie w swoich zachowaniach są natychmiast zestawiani z powszechnym odczuwaniem spraw, a wszelkie niezgodności są od razu interpretowane przeciwko Kościołowi, – chociaż zawinili jedynie poszczególni kapłani!

Nie ma czegoś takiego jak grzechy i nie ma czegoś takiego jak pożądany model – zachowania się Kościoła. Kościół jest strukturą globalną, najstarszą globalną korporacją, która kształtuje naszą tożsamość i determinuje naszą przyszłość. Warto zwrócić uwagę, że w zasadzie wszystkie rozłamy w Kościele miały charakter polityczny lub zarzuty odejścia od ewangelizacji stanowiły paliwo dla podsycenia politycznych pożarów. Reformacja rozbiła jedność Kościoła zachodniego, obecnie kościoły reformowane przechodzą o wiele głębszy kryzys niż Kościół Katolicki, jednakże i on podzieli ich los, jeżeli w porę się systemowo nie opamięta. Niestety będziemy obserwować zmierzch tej instytucji w ogóle oraz upadek głoszenia dobrej nowiny, właśnie w tym kontekście należy tą instytucję krytykować, albowiem Kościół poprzez swoje pomijanie-przemilczanie nauki a czasami zaprzeczenie nauce Chrystusa stał się po prostu zbędny, a czasami w niektórych przypadkach szkodliwy.

Niestety nie da się zahamować rozpędzonej kolejki górskiej bez krzesania iskier i wyłamania trybów zębatki! Zgroza, jeżeli od iskier zapali się okoliczny las, a złamana zębatka spowoduje, że kolejka już dalej nie pojedzie. Pewność siebie hierarchów – ta nieznośna satysfakcja ze stanu istniejącego – prowadzą do zupełnego rozejścia się: wiernych, Kościoła i Jezusa – a przez to do redefiniowania funkcji Kościoła w społeczeństwie. Jeżeli bowiem Kościół nie ma być słowem żywym – nawołującym do opamiętania się i przygotowania na ponowne przyjście Jezusa – to, czym ma być? Sposobem zarobkowania księży? Strukturą opłacającą limuzyny i drogi styl życia niektórych hierarchów? Lokalnym punktem poboru dobrowolnych/zwyczajowych podatków od ludności w zamian za dopuszczenie do sakramentów? Czymże jest Kościół bez Słów Jezusa? Jednakże, nie zapominajmy, żeby je wiarygodnie głosić, trzeba postępować tak jak Tenże nauczał.

Wszystko pęka w szwach na naszych oczach – Kościół rozpada się – wypada cegła po cegle, belka po belce, nic nie pozostanie – mury? Krzyże? Nieznana symbolika świętych? Księgi pisane w dziwnym języku? Kto z wiernych przeczytał „Sumę Teologiczną” Św. Tomasza z Akwinu? Kto ma świadomość, że od czasu życia tego wielkiego doktora Kościoła (XIII wiek) – nie powstało nic kolejnego! Jedni powiedzą, że nie potrzeba, jednakże inni zwrócą uwagę, że jedna wykładnia doktryny raz na 700 lat – to trochę nie często! Przyjmijmy, że jedna – tak dobra wystarczy! Jednakże wróćmy do pytania, – kto przeczytał? No a ilu głupców boi się „czarnego Papieża”? O czym więc mówimy – o zabobonie, czy też ewangelii i wierze w żywego osobowego Boga, który wiedział o tym, że Ty czytelniku będziesz czytał te słowa przed narodzeniem się autora, który je o – nieszczęsny popełnił!

Wiele zależy od najbliższego konklawe – wybór odpowiedniego człowieka o pożądanych cechach charakteru może nadać nowy impuls całej strukturze Kościoła na ziemi. Tu nie trzeba wiele, wystarczy jedynie pozwolić administracji żyć własnym życiem, a zarazem zarządzić powrót do powszechnej ewangelizacji, żeby Kościół był wszędzie tam, gdzie jest potrzebny i głosił dobrą nowinę.

Być może najtrudniejsze dla Kościoła będzie nie tylko konkurowanie z innymi religiami jak również ateistami, ale przede wszystkim uświadomienie sobie, że przynależność do niego jak również sama potrzeba wiary w żywego, osobowego Boga – jest kwestią indywidualnego aktu woli wielu zatomizowanych jednostek a nie masowego pędu świadomych lub mniej świadomych tzw. wierzących. Czy Kościół będzie gotowy na tak indywidualny i intelektualny wymiar wiary? Dotychczas jego działania były adresowane poprzez zachowania stadne, już sama wspólnota wiernych jest w istocie grupą – zbiorowością. Nie chodzi o przeprofilowanie się, ale dostrzeżenie, że pojedynczy wierny myśli, wnioskuje, zadaje pytania, nie rozumie i ma wątpliwości, – co więcej ma do tego pełne prawo i to nie jest jego wina. Rolą Kościoła i zadaniem dla jego funkcjonariuszy – powinno być nie tylko zachęcanie do modlitwy, jako remedium na wszystko no, bo wiadomo, że jak się modlą to nie zadają trudnych pytań, – ale właśnie gotowość do dialogu, dyskusji i mentorskiego wyjaśniania wszystkich wątpliwości

Ostatnim aspektem, który wymaga bliższego przyjrzenia się powinna być postawa wiernych. Wierni to nie czarna masa, którą się chrzci, bierzmuje, żeni, chowa w grobie – to przede wszystkim myślący ludzie, którzy płacą na utrzymanie Kościoła – wprost lub finansując poprzez społeczny udział w podziale pracy i produkcji jego inwestycje. To właśnie wierni są najcenniejszym zasobem Kościoła i o wiernych Kościół powinien najsilniej dbać. Tu nie chodzi tylko o wizytę duszpasterską w celu odebrania koperty raz w roku, ani o zamknięcie się w kręgu około-parafialnej dewocji. Wierni najbardziej potrzebują Słowa – a konkretnie Słów Chrystusa, w zasadzie nie ma nic cenniejszego, czego mogą chcieć od Kościoła. Jak wyglądają nasze kazania? Jak wyglądają listy naszych biskupów, stanowiska episkopatu? Posłuchajcie i poczytajcie państwo sami…, o ile będziecie mieli szczęście z oryginalnym dziełem, a nie kopiuj – wklej zakupionym za sms w Internecie.

Wnioski? Więcej luzu tam gdzie jest potrzebny luz, więcej stalowego porządku tam, gdzie jest potrzebny stalowy porządek. Mniej spraw świeckich, niech te zawsze będą na drugim planie – a powszechne niech będzie Słowo – Słowo żywego Boga, które poznaliśmy z Ewangelii – niech Kościół zajmie się krzewieniem Słowa Jezusa Chrystusa, to nie tylko minie kryzys, ale nie dojdzie do jego zmierzchu, albowiem wiadomo, że „(…) bramy piekielne go nie przemogą…” [Ewangelia wg. Św. Mateusza 16:18].

7 komentarzy

  1. Wierny_czytelnik

    Być może bramy piekielne go nie przemogą, ale jeszcze z 2 lub 3 skandale pedofilskie i organizacja leży! Trzeba będzie sprzedać majątek…

  2. Artykuł zawiera głęboką troskę o Kościół.
    Widać, że @autor jest głęboko wierzącym CHRZEŚCIJANINEM, niekoniecznie zdyscyplinowaną OWIECZKĄ KK w Polsce.
    Pochwalam takie teksty.
    Są potrzebne.

  3. Hmmm. Dużo troski widzę w artykule, o KK. Mnie ani nie cieszy jego kryzys, ani nie smuci. Jest mi to obojętne co się stanie z Kościołem. Bo to zależy od ludzi. Od tego czy będą chcieć tej religii w swoim życiu. Faktycznie, przez błędy “personelu”, KK też ma to ogromny wpływ. Gdyby ten “personel” miał umiejętność przyznawania się do błędów, byłoby inaczej… Ba, nawet opracowałem kiedyś plan, jak “polepszyć” sytuacje, ale później doszedłem do wniosku, że nie warto walczyć o nie swoje ideały, bo zawsze to się źle kończy. Za duże poświęcenie, i mam za dużo doświadczenia, aby wiedzieć czym bym ryzykował. Tak czy inaczej, krocze swoją drogą, i KK jest mi zbędny. Jak upadnie, nie będę płakał, nie będę się śmiał. Jak przetrwa, tak samo. No to tyle. Artykuł dobry, bo pokazuje główne powody “problemu”. Pozdrawiam, żegnam, cześć… 😀

    CHĘTNIE OPUBLIKUJEMY TAKI PLAN PROSIMY O KONTAKT Z REDAKCJĄ. WEB. JÓZ.

    • Odmawiam “wyjawiania” owego planu. Za dużo pisania, za duże poświęcenie, z mojej strony. Pozdrawiam.

      TO NIE MA ZNACZENIA, RÓWNIEŻ ŻYCZYMY WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO. WEB. JÓZ.

  4. Ktos wreszcie zabierze kosciolowi w iranie arabii saudyjskiej i polsce rzadowe koryto.please!

  5. Wreszcie ISlamska i katolicka ciemnota traci wplywy nawet w takim zascianku europy jak polska.halleluya precz z Komuna

    • Rozumiem! Pogoda dziś nie “hallo’ – wieje “okrutnie’
      pewnie ma jakiś wpływ na samopoczucie…
      a u górali “tyz dyć duje panocku” … 🙂

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.