Społeczeństwo

Kryzys? Bo jesteśmy zdeprawowanymi mięczakami!

 Wartości, które pomogły naszym społeczeństwom wyjść ze zniszczeń wojennych są w odwrocie. Dzisiaj nikomu się nie chce pracować i oszczędzać na wymarzone dobra. Wszędobylski kredyt śmiesznie nisko oprocentowany zdeprawował zachodnich konsumentów, którzy przestali widzieć związek pomiędzy wykształceniem, pracą a dochodami z niej i ich siłą nabywczą. Wartości zachodnie upadły w zupełności wraz z pełnym odejściem tamtejszych społeczeństw od chrześcijaństwa – kultura ateistyczna to czysty hedonizm, bez obowiązków, bez ograniczenia się. Efekty widać na każdym rogu – kilka samochodów w każdej burżuazyjnej rodzinie powoduje korki nie tylko w miastach, ale i na autostradach. Na to wszystko nałożył się aspekt obyczajowy związany z emancypacją kobiet – rodzina i mężczyzna przestali być potrzebni do funkcjonowania – każdy może żyć sobie samemu, co jedynie ukoronowało całość zmian mentalnych przez negatywne zmiany demograficzne. W związku, z którymi pojawiły się masy gastarbeiterów z krajów o innych kulturach tworzących obecnie getta i wielki znak zapytania, także w sferze socjalnej!

Jednakże najgorsze, co spotkało Europę to rozejście się oczekiwań i możliwości stymulowane przez świat marketingu. Zastanówmy się – niby, dlaczego młody europejczyk, który nie ma szans na inną niż pracę niż „Mc-pracę” ma posiadać najnowocześniejszy amerykański lub koreański smartfon wszystko mający, będący cudem współczesnej technologii? Jak może ktoś, kto w zamian za śmieciowe wynagrodzenie smaży w starym oleju substytut ziemniaków – dla innych śmiecio-żerców, najczęściej kupujących swoje kubełki syfu za kieszonkowe od rodziców – posiadać tak nowoczesne urządzenie? Czy to jest sprawiedliwe? Czy to jest rozsądne? Owszem nasz postęp cywilizacyjny spowodował, że smażenie ziemniaków w Europie jest równoważne w dochodzie z produkowaniem supernowoczesnych telefonów w Korei, jednakże to się nie wzięło z nikąd. Pracowały na to całe pokolenia europejczyków, często w pocie czoła – bez wytchnienia, oszczędzając i odmawiając sobie pokoleniami – luksusów, jakie my dzisiaj uznajemy za standard należny nam cywilizacyjnie – ot tak po prostu!

Łatwo jest się przyzwyczajać do wygody, do życia na kredyt, odpoczynku, standardów cywilizacyjnych. Praca biurowa zmienia nasze nastawienie do rzeczywistości, albowiem w ogóle nie mamy kontaktu z realnymi warunkami życia. Człowiek funkcjonuje w oparciu o udogodnienia cywilizacyjne, które uważa za naturalne i mu przynależne, zupełnie nie zdając sobie sprawy, że najczęściej rzeczywisty koszt ich utrzymania ponoszą inni, w tym poprzez koszty środowiskowe. Całość jakoś funkcjonuje tak długo jak długo jest dotowane, czy to przez środowisko, czy to przez państwo, czy też przez użytkowników, ale nie z dochodów z ich pracy – tylko z renty kapitałowej, jaką mają, jako osoby zamożne. Problem polega właśnie na tym, że ta renta nie pochodzi z rozwijania nowoczesnych technologii, tylko z klepania biedy przez innych pół-produktywnych biedaków – płacących czynsze i odsetki swoim nowo-feudalnym panom. Na dłuższą metę to musi się rozpaść, jednakże czy wszystkim będzie chciało się pracować? Nasze społeczeństwa to zbieraniny mięczaków – nieprzystosowanych do kontaktu z rzeczywistością brutalnego wstawania przed świtem – przez całe życie i jeden dzień dłużej! Nie jesteśmy gotowi do wysiłku, jaki np. odbudował Europę! Dowodzą tego najlepiej bezrobotni, którym nie chce się szukać pracy – wybierają zasiłek i pracę na czarno. To jest nowy styl życia – najpierw mieć, potem zastanowić się skąd wziąć kredyt na spłatę wierzytelności. Niestety – nawet Chińczycy nie będą nam stale pożyczać, a ani Arabowie ani Rosjanie nie są frajerami i nie sprzedadzą nam swoich surowców za bezwartościowe papierki. Musimy produkować pełnowartościowe i znajdujące nabywców produkty, inaczej będzie tylko dramatycznie.

Ostatni kryzys rządowy w Bułgarii pokazał, że społeczny gniew jest nieracjonalny. Ludziom się wydaje, że ciepła woda w kranie i prąd należą się im, dlatego bo są ludźmi i mają świadomość, jako obywatele. Nic bardziej mylnego – jeszcze trzeba proszę państwa wydobyć węgiel (ukłony i szacunek dla górników), przewieść go (szacunek dla PKP Cargo), pryzmować (szacunek dla pracowników wyładunku i operatorów ładowarek), serwisować żurawiki i ładowarki (często krajowej produkcji), a potem go umiejętnie spalić – w miarę ekologicznie, wytwarzając razem ciepło i prąd, które trzeba do naszych domów dostarczyć – i tutaj ukłony dla energetyków. Alternatywa? Jak najbardziej – miliony agregatów buczących na naszych balkonach! Czyli codzienność wielu arabskich miast – jak był ktoś w Bagdadzie po tym jak okupanci barbarzyńsko zniszczyli podstawową infrastrukturę, ten wie, co to oznacza generator i dlaczego trzeba go pilnować w nocy! Urealnienie cen prądu w Bułgarii poprzez przeniesienie rzeczywistych kosztów na ludzi, co spowodowało, że około 25% średnich wydatków ze średniej pensji trzeba wydać na opłaty za prąd elektryczny – wywołało bunt! Nie można się temu dziwić, ale nikt wam Narodzie dumnych Słowian nie da prądu za darmo! Dlatego szanujmy górników i cały łańcuszek cudotwórców, którzy powodują, że mamy prąd po takich kosztach, po jakich mamy. Warto też pamiętać, że u nas jest dużo zimniej niż w Bułgarii, gdzie owszem zima jest zimna, ale stosunkowo krótka i przy innym sposobie budowania domów – w zasadzie może być mniej odczuwalna, aczkolwiek górzysty charakter kraju determinuje jednak trudne warunki – bez prądu nie da się żyć. A u nas? Ile wytrzymalibyśmy bez prądu? Alternatywnie z prądem w cenie 30% naszych dochodów?

Nie ma nic za darmo – rozleniwiliśmy się! Zastanówcie się państwo czy praca, którą wykonujecie wnosi cokolwiek wartościowego do gospodarki? Przewozicie coś? Naprawiacie? Produkujecie? Przekładacie papiery z lewej części biurka na prawą? Proszę się samemu zastanowić, co takiego produktywnego robicie i jaki to ma realny wymiar dla gospodarki, to znaczy – czy jakbyście siedzieli w tym czasie w domu za rentę socjalną, czy nie byłoby taniej. Niestety ten problem dotyczy wielu – w związku z wyeksportowaniem prac prostych i średnio złożonych na Daleki Wschód – nie ma w Europie miejsc pracy dla ludzi, którzy kiedyś tworzyli dzięki obsłudze obrabiarek, dźwigów, spawarek, maszyn przędzalniczych i innych ustrojstw – klasę średnią. Dzisiaj te osoby są skazane albo na deprawację, albo na socjal. Niestety na subwencje socjalne stać tylko bogate kraje, ludzie z takich państw jak Polska muszą jechać na zachód i próbować tam przeżyć z ochłapów ich bogactwa – wykonując prace często upodlające i ponad ludzkie siły.

Wnioski – nie można wymagać od rzeczywistości więcej niż się samemu do niej daje – minus koszty funkcjonowania państwa tj. rozdawnictwo rent i emerytur, koszty utrzymania infrastruktury itd. Powyżej pewnego punktu przesilenia następuje dramat polegający na brutalnym rozejściu się kosztów utrzymania osób nic lub prawie nic nieprodukujących a przekazywanymi im w postaci transferów socjalnych lub prac śmieciowych dochodów. Na dłuższą metę to musi rodzić bunt społeczny, jakiego byliśmy świadkami w Bułgarii. Nic się na te procesy nie da poradzić – państwa upadały już przez ceny chleba nie raz – i wiele razy jeszcze upadną. Wszystko, co możemy zrobić – to zacisnąć zęby i próbować przetrwać – zachowując maksymalny spokój, albowiem rewolucja nic nie zmieni – poza dodaniem olbrzymiego kosztu jednorazowej interakcji. Trzeba wprowadzać zmiany ewolucyjne, jednakże nawet na nie nasi politycy nie mają odwagi, gdyż boją się uruchomić spiralę samo spełniającej się przepowiedni lub powiedzieć ludziom wprost – kochani, lepiej już było – zaczynamy oszczędzać, albo zdechniecie z głodu!

2 komentarze

  1. Szanowny @Autor ma rację, nie jesteśmy przygotowani na bycie ludźmi ZBĘDNYMI. Może zmniejszanie czasu pracy do 6 godzin dziennie pozwoli zwiększyć ilość zatrudnionych?
    Praca daje bowiem poczucie współudziału i godności osoby ludzkiej. Amen.
    P.S.
    A hartować się trzeba.

  2. Eee no “bez jaj”. Klasa średnia i obsługa obrabiarek? Lekarz, adwokat, inżynier, nauczyciel. Ale “robol” z Ceglorza jako middle class?

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.