Polityka

Krytyka rządu, który jeszcze nie zaczął rządzić nie ma sensu!

 Rząd zaprzysiężony, co prawda jeszcze nie zaczął rządzić, ale już jest poddany pełnej personalnej krytyce. Nie ma ministra, nie pomijając oczywiście samej pani premier, którzy nie zostaliby już poddani totalnej krytyce – personalnej. Poczynając od psychoanalizy a na kompetencjach kończąc. To jest coś niesamowitego! Jaki bowiem jest sens krytykowania rządu, który jeszcze nie zaczął rządzić? To jest nielogiczne.

Oczywiście uwaga – można krytykować formułę, w jakiej powołano rząd, jak również domniemane kryteria doboru poszczególnych polityków, jednakże to wszystko powinno zostać zakończone w momencie, w którym czekamy na expose. Owszem można krytykować czas oczekiwania na expose – można krytykować wszystko, jednakże to źle świadczy o krytykujących. Co innego, bowiem powiedzieć, że ktoś się komuś nie podoba itp., a co innego napisać kilka stron życiorysu określonego człowieka – plując jadem i udowodniając, że np. bycie nauczycielem religii ma kierunkować człowieka negatywnie w określonych zakresach kompetencji.

Może jednak to jest nasza specyfika? Polska to ciekawy kraj, bo żeby np. zostać nauczycielem języka polskiego trzeba mieć dyplom filologa i stosowne uprawnienia pedagogiczne, ale żeby zostać np. ministrem edukacji (lub adekwatnym) – wystarczy być kimś lubianym przez obecnego premiera nominata! Prawda, że jesteśmy niesamowitym krajem? Przy czym uwaga – to premier w naszych realiach ponosi ostateczną odpowiedzialność za działalność swoich ministrów, więc też nie można krytykować prawa premiera do dowolnego doboru sobie kadr.

Jakie jednak jest napięcie środowiska politycznego i będącego jego cieniem środowiska komentatorów politycznych, – jeżeli w istocie banalne wypowiedzi pani premier, przedstawiające poszczególnych ministrów – traktuje się ze znaczeniem prawie biblijnym. Oto przyszła pani Ewa Kopacz i ogłosiła prawdę, którą mainstream uznał za prawdę objawioną! To coś niesamowitego! Premier nie może sobie pozwolić nawet na minimum lekkości i ocieplenia wizerunku, ponieważ zostanie natychmiast zaszczuta!

Skomentowano nawet to, że rzekomo nie zaprosiła dziennikarzy na spotkanie z członkami zwycięskiej reprezentacji! Tak, jakby dziennikarze byli nieomalże posłańcami samego Boga – mają prawo być wszędzie, a jak się im nie pozwala wejść to świętokradztwo. Naprawdę coś niesamowitego!

Naród, w tym różne święte krowy muszą sobie uzmysłowić, że oto jest nowy szeryf w mieście! Polska ma nowego przywódcę, który owszem wielu się nie podoba i dla, wielu co już widać jest zmarnowaną szansą, ale to nie zmienia faktu, że jest. Jeżeli tylko uda się pani Kopacz zgromadzić 231 głosów w Sejmie – automatycznie stanie się osobą upoważnioną przez Suwerena do sprawowania władzy w jego imieniu! To pani Ewa Kopacz rządzi w tym kraju – a nie wy powszechni zazdrośnicy!

Naprawdę nie wypada, żeby zazdrość a może i nawet zawiść powodowała większością komentatorów na scenie politycznej. To jest żałosne, to zaciemnia obraz! Uwaga – nikt nie mówi, że by rząd pani Kopacz kochać i dać mu kredyt 100 dni pełnego zaufania! Wręcz przeciwnie! Ten rząd ma bardzo mało czasu i musi się sprężać, żeby w ogóle został zauważony przez elektorat! Jednakże nie można zachowywać się negatywnie! Po prostu chodzi tylko o to, a może i aż o to!

W ostateczności – atakując rząd można chcieć „dokopać” jego politycznemu opiekunowi, którym jest dla wielu Prezydent RP. Można! Zdecydowanie można! Mamy w kraju wolność słowa i prawo do swobody wypowiedzi, więc można pluć na każdego i wszystko – tylko ponowie wraca pytanie o negatywne myślenie? Istotą dobrej krytyki jest zawsze odnoszenie się do samej istoty krytykowanego zagadnienia, do tego potrzebne jest minimum obiektywizmu. Obiektywizm potrzebuje dystansu, a dystans wymaga rozsądku.

Wnioski? Czy w ogóle potrzebne są jakiekolwiek wnioski w sprawie tak nieskomplikowanej? W ostateczności można poczekać z pluciem chociażby do expose, ono na pewno będzie warto poddać nie tylko krytyce, ale także krytyce pogłębionej. Starajmy się jednak zawsze myśleć pozytywnie, przecież nawet naszą elitę trudno jest posądzić o celowo złe i szkodliwe zamiary wobec państwa i społeczeństwa! No, że im nie wychodzi to już inna sprawa, jednakże myślmy pozytywnie! W końcu przecież już podczas zaprzysiężenia pan prezydent zrobił sobie z rządu swój własny gabinet nakreślając jego program! No, ale skoro tak chcą, niech tak będzie!

One Comment

  1. Nowej reprezentacji na scenie politycznej, życzmy
    przede wszystkim podejmowania właściwych decyzji
    w interesie Narodu i Państwa,z uwzględnieniem
    “złotego środka” Polaków i Polski.Tak by OMI, traktowani
    byli przez Naród jako MY – rodzina rodzin.
    Tych co dodawali w trakcie mianowania “tak mi dopomóż Bóg”,było dużo w różnych układach solidarnościowych,
    a Bóg jeżeli już, to rzeczywiście dopomagał IM.
    Od strony materialnej,za nasze podatników “dutki”!

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.