Krym – balon próbny dla nowej ukraińskiej władzy

Wydarzenia na Krymie to polityka faktów dokonanych, pokazanie światu, swojemu narodowi i państwu w jakim się funkcjonuje, że jest się świadomym obywatelem i świadomie broni się własnych interesów, bez przyzwolenia na tumult, bandytyzm, napaści i złodziejstwo. Krym zamieszkały w przeważającej większości przez ludność rosyjskojęzyczną nie tylko ma prawo do samoobrony, ale ma prawo do secesji i poproszenia Federacji Rosyjskiej o roztoczenie nad nim ochrony, jeżeli zajdzie taka potrzeba, dokładnie takim samym prawem, jakim mieszkańcy Ukrainy zrobili sobie Majdan i sprzeciwili się na nim legalnej władzy. Po prostu władza wybrana rewolucyjnie poprzez ludzi, którzy się zbuntowali wobec niesprawiedliwości, nie może mieć pretensji do innej władzy, wybranej także poprzez ludzi, którzy w trosce o swój los powiedzieli dość dotychczasowym stanom nieustalonym i niesprawiedliwości, bo przecież to co dotyczyło Majdanu – dotyczyło także Krymu. Jakiekolwiek próby nacisków ze strony rewolucyjnych władz ukraińskich na władze Krymu – w celu przywołania do podporządkowania się władzy de facto Majdanu, czyli zgromadzenia ludowego – wiecu kilkudziesięciu tysięcy Ukraińców to „delegitymizacja” Majdanu poprzez zachowanie monopolu na rewolucję.

Rewolucja musi się liczyć z tym, że tak samo jak jest prawo do rewolucji w konkretnym miejscu i czasie, robionej przez konkretnych ludzi, to dokładnie takie samo prawo do uczynienia rewolucji mają inni ludzie – w innym miejscu nieco później lub równolegle. Do tego jeszcze dochodzi kwestia kontrrewolucji, albowiem nie wszyscy współobywatele muszą być zadowoleni z tego co zaproponowało jedno zgromadzenie na wiecu.

Zachód – ktokolwiek – uznając legalność jednej rewolucji, musi bardzo uważać nad powodami, dla których miałby nie uznawać argumentów przemawiających za „legalnością”, czy też przynajmniej za uzasadnieniem rewolucji równoległej. Jeżeli interwent zewnętrzny nie ustrzeże się przed tą pułapką, to znaczy że automatycznie opowiada się tylko po jednej ze stron konfliktu wewnętrznego w obcym kraju. Konsekwencje tego mogą być opłakane, albowiem trudno oczekiwać od innych sąsiadów, żeby powstrzymywali się od współinterwencji, zwłaszcza jeżeli posiadają do tego legitymację – z jednej strony od legalnych władz Ukrainy, a z drugiej w postaci osób tożsamych narodowościowo co właśni obywatele!

Sytuację Krymu jako balonu próbnego dla zachowania się nowych władz na Ukrainie komplikuje to, że będzie im niezwykle trudno zachować twarz, jeżeli nie posuną się do działań radykalnych. Co w tym przypadku oznaczałoby wysłanie struktur siłowych i doprowadzenie do konfrontacji. Jeżeli nowe władze w Kijowie są rozsądne, to nie uczynią niczego poza różnego stopnia ostrości – deklaracjami, żądającymi podporządkowania się lokalnej administracji oraz usunięcia posterunków „niezidentyfikowanych” formacji militarnych i paramilitarnych. Jakiekolwiek działanie siłowe oznacza strzelanie, a to jest ostatnia rzecz jakiej potrzeba każdej nowo osadzonej władzy.

W praktyce jednak bierność i ostrożność może oznaczać utratę Krymu przez Ukrainę – (w postaci np. poszerzenia autonomii w świetle pierwszej konstytucji niepodległej Ukrainy z lat 90-tych, która przewidywała np. prowadzenie polityki zagranicznej przez Krym), jednakże jeżeli jest to cena zachowania spokoju i uniknięcia eskalacji konfliktu – w tym i innych rejonach Ukrainy, to jest to cena którą warto zapłacić, ponieważ jest to cena rzeczywiście bardzo niska.

Właśnie w kwestii Krymu nowe władze w Kijowie mogą wykazać się mądrością, rozwagą i brakiem skłonności destrukcyjnych. Sztuka rządzenia krajem przy pomocy rewolucji nie może bowiem oznaczać wysyłania czołgów, komandosów i szturmowców w te rejony kraju, które potrzebują nieco więcej czasu, żeby oswoić się z charakterem nowej władzy i odnaleźć się w nowej sytuacji.

Z pewnością odpowiednie rozegranie kwestii krymskiej spowoduje, że nowy rząd Ukrainy – nabierze doświadczenia i przejdzie prawdziwy „chrzest bojowy”, w realnym świecie wielkiej polityki.

Jedna myśl na temat “Krym – balon próbny dla nowej ukraińskiej władzy

  • 1 marca 2014 o 07:57
    Permalink

    Tam mieszkają różne narodowości i jest im tam dobrze.
    Że akurat flaga Ukrainy tam formalnie powiewa – to niech sobie powiewa …
    Komu to przeszkadza, skoro i tak za wszystko płaci Rosja.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.