Soft Power

Królowi Europy zepsuto miesiąc miodowy!

 Jak wszyscy się cieszyli, elekcja dokonana, Król Europy nasz! Coś wspaniałego! Wielka radość w każdej wsi, miasteczku i mieście. Dzieci w szkołach malowały wdzięczne laurki, księża wznosili modły, a kobiety wzdychały ukradkiem (niektórzy homoseksualiści także). Mieliśmy Króla Europy, wszyscy się cieszyli, nawet jeżeli dlatego, że jeden z naszych został Królem, to dlatego że wreszcie skończył! W końcu to także wartość dla większości z nas, jak również zupełnie obiektywna, ponieważ zmiana na ważnym stołku w kraju spowodowała karuzele personalną i niektórzy stracili wygodne stołki, do których jak można się domyślić, przynajmniej psychicznie się przyzwyczaili.

Już wydawało się, że nic nie może zmącić spokoju Króla-elekta, który postanowił się odseparować od nas maluczkich, relaksować się i pilnie przygotowywać, w tym także uczyć języka. No i wszystko było cudownie, zero stresów, sielanka, wesołość, zadowolenie, gratulacje, czytanie literatury fachowej, konwersacje po angielsku – raj, nic tylko żyć – chwilo trwaj jesteś taka piękna!

Niestety, jak to bywa w naszym kraju – rzeczywistość bywa ciekawsza od fikcji i zaskakuje nas w sposób tak niespodziewany, że można stracić nie tylko wiarę. Więc stało się, rzeczywistość dotknęła Króla-elekta w sposób tak ekstremalnie kosmologiczny, że będzie można z tych kilku dni historii naszego kraju jakie teraz obserwujemy pisać doktoraty, a może i nawet się habilitować na naukach politycznych, psychologii i być może psychiatrii!

Jeden z byłych współpracowników naszego bohatera zachował się tak, jak się zachował. Trudno jest to zachowanie ująć w jakieś logiczne ramy, natomiast istotny jest jego wynik – to od naszego bohatera wymaga się teraz odniesienia się do sytuacji, w której bez względu na to jak się zachowa jest już przegrany i ponosi konsekwencje wizerunkowe skutkujące negatywnie na jego przyszłej funkcji, która ma objąć.

Milczenie jest, co do zasady złotem, jednakże w przypadkach wysublimowanych bez względu na to, czy się milczy czy się krzyczy, to się zyskuje lub traci. Król-elekt jest w sytuacji, w której jego wiarygodność jeden z najbliższych współpracowników zerwał, potargał i wrzucił do kibla podcierając się z wdziękiem. Na szczęście nie spuścił wody, tą przyjemność, jako pułapkę pozostawił samemu poszkodowanemu, tak żeby zamiast miesiąca miodowego tenże miał stres powodujący raka.

W realiach I-szej Rzeczpospolitej za takie zachowanie z pana, który nie umie trzymać języka za zębami – już darto by pasy. No, ale my żyjemy w III-ciej RP i głównie krzyczymy na siebie przez nowoczesne telefony komórkowe. Co się dzieje ostatnimi dniami na głównych liniach telefonicznych w kraju, lepiej nie wiedzieć, ale biorąc pod uwagę informacje uzyskane kiedyś od pana Edwarda Snowdena – panowie w jakimś zamkniętym budynku bez okien pod Waszyngtonem lub w pięknych lasach zachodniej Wirginii mają używanie! Zresztą nie tylko oni, no tak jest ten świat skonstruowany. Jak w takich realiach objąć tron? Przecież wszystko już zostało powiedziane w nerwach i wykrzyczane z soczystymi przerywnikami naszego pięknego języka na „K” i „CH”! Przecież ludzie, którzy mają dostęp do informacji w naszym kraju, będą wiedzieć wszystko, a nawet o wiele więcej niż jakikolwiek uczestnik rozgrywki, ponieważ ich źródła mają ogląd całości! Ale będzie haków na Króla! Może to o to chodziło? Kompromitacja na sucho?

Dalej muszą stać się jeszcze trzy akty tragedii – po pierwsze musiał w końcu zareagować odległy zainteresowany, którego aparat zgodnie ze zdrowym rozsądkiem miał odrobinę używania – i słusznie – na konferencji prasowej z całego problemu. Po drugie Król-elekt będzie musiał zmierzyć się jednak z problemem, którego w ogóle nie powinno być. Więc czeka nas albo ciekawy wywiad w jakiejś gazecie, albo pogadanka z piękną panią dziennikarką na wysokich szpilkach, ewentualnie zderzenie się z dziennikarską bracią w jakimś zwyczajowym miejscu. Po trzecie i to jest najciekawsze – musi nastąpić kara, ponieważ nikt rozsądny tutaj w katharsis nie uwierzy, a chrześcijanami jesteśmy głównie z nazwy. Więc należy spodziewać się zemsty, która nie tylko będzie ekstremalnie tryskała krwią z kawałkami organów wewnętrznych wyrywanych z ciała ofiary, ale przede wszystkim należy spodziewać się zemsty, która usunie z firmamentu jednego z potencjalnych kontrkandydatów do najważniejszej godności w państwie. Lepszej okazji nie można sobie wyobrazić – niż ściąć ambitną głowę już na początku, zanim w ogóle zaczęła myśleć o przyszłości.

Pożyjemy, zobaczymy – w tym przypadku bezwzględnie jesteśmy po stronie Króla-elekta, ponieważ tak się po prostu nie gra, jeżeli jest się w jednej drużynie! Można, co zrozumiałe związać komuś sznurówki w szatni w przerwie meczu, zmoczyć ręcznik, wymydlić mydło, ale żeby taki numer wywinąć? Niestety to jest najbardziej niepokojące, że tutaj brakuje motywu, może się okazać, że motyw jest czysto wewnętrzny i psychologiczny, – co w sumie byłoby najlepszym rozwiązaniem. Innych motywów lepiej sobie w ogóle nie wyobrażać, przy nich nawet takie afery jak rozdzielenie kopulującej pary osiołków to didaskalia. Królowi popsuto miesiąc miodowy, Król musi pokazać jaki jest zły, bo przestanie być Królem…

4 komentarze

  1. Dobre jest to, że to skutecznie rozbija obóz PO, Sikorski pokazał że ma innych mocodawców i może olać to towarzystwo w tym funkcję zmurszałka. O Skikorskim możecie mówić co chcecie ale ma jaja!

  2. Czy ktoś jest w stanie uwierzyć, że prezydent FR rozmawia o polityce światowej z kimś, kto na taką politykę nie ma absolutnie żadnego wpływu, wręcz przeciwnie. Jeżeli tak, to ja pozostawiam to bez komentarza.

    • Nie wierzę/uwierzę,dlatego że,ministrowie/przywódcy,
      poważnych państw rozmawiają tylko w swoim gronie,
      sobie równych – na poważne tematy…a to że niektórym
      wydaje się że “coś słyszeli”, to może wynikać z…
      wczoraj linkowałem text p.M. Gradzkiego z “Głosu Rosji”
      zatytułowany “Frajerzy wy moi”. Ot,samo życie!
      Pozdrawiam

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.