Króliki, Katolicy i obłudnicy

Bezczelnych uzurpatorów, którzy obrażają Ojca Świętego za jego słowa w przedmiocie rozważnego i odpowiedzialnego macierzyństwa należy ukarać zgodnie z prawem kanonicznym, w tym – być może wyłączyć te indywidua ze wspólnoty Kościoła. Czym innym jest bowiem polemika, w której pokazuje się argumenty, sięgające oczywiście do mądrości Kościoła, a czym innym jest lżenie i obrażanie Ojca Świętego, dlatego bo Tenże, zgodnie ze swoim posłannictwem mówi prawdę!

Jakie to szatany obłudne są w naszym narodzie, żeby natychmiast swoje gęby otwierać i złorzeczyć Ojcu Świętemu, plując na jego naukę! Kiedyś były sądy kościelne, zalewało się takiego wichrzyciela roztopionym ołowiem i więcej nie lżył świętości, ani nie urągał powadze namiestnika Jezusa na ziemi, no ale dzisiaj – za bardzo chyba poszliśmy w stronę pluralizmu.

Cóż bowiem takiego powiedział Jego Świętobliwość Franciszek? Zwrócił uwagę, w określonym kontekście na problem ryzyka porodu, które jest związane z wielokrotnym cięciem cesarskim macicy kobiety! Jeżeli matka, mu powiedziała, że miała siedmioro dzieci i każde rodziła poprzez nóż chirurga, a teraz ma ósme w drodze – co miał jej odpowiedzieć? Ryzykuj dalej moja córko? Umrzesz przy zabiegu i Twoje dzieci zostaną same z przerażonym Ojcem, przy czym jest ryzyko że umrze to dziecię w trakcie zabiegu? Tak, miał powiedzieć Franciszek? Nie powie tak nikt, kto nie ma w sobie obłudy, kłamstwa i bezczelności przejawiającej się w traktowaniu człowieka przedmiotowo! Każdy odpowiedzialny pasterz – wezwie taką córkę do opamiętania się, albowiem – wraz z poczęciem pierwszego potomka, ona nie żyje już tylko dla siebie. Musi być odpowiedzialna za całą posiadaną rodzinę, w tym męża. Ryzykowanie poważnego – niesłychanie inwazyjnego zabiegu chirurgicznego, który może ją zabić podczas porodu – jest nieodpowiedzialne. Nie można wystawiać w ten sposób wyzwania Bogu!

Prawdopodobnie w ten sposób trzeba próbować zrozumieć nieskończenie mądre słowa Franciszka, Katolicy nie są Królikami – mają rozum, który odróżnia ich od tych sympatycznych zwierzaków. Powoduje to, że Katolik rozsądnie planujący swoje życie, musi mierzyć się z rzeczywistością. Decyzja o założeniu rodziny jest wyjątkowo odpowiedzialna, albowiem dwoje małżonków bierze nawzajem za siebie odpowiedzialność oraz godzi się ponosić konsekwencje powołania do życia dzieci. W ten sposób powstaje cały szereg społecznych, ekonomicznych, osobistych i psychicznych zależności. Rodzina jako podstawowa komórka społeczna, prawdopodobnie jest również najbardziej skomplikowaną instytucją tego społeczeństwa! Odpowiedzialni partnerzy w małżeństwie odnoszą się do siebie z szacunkiem i miłością, a to wyklucza – obarczanie drugiej strony wyłączną odpowiedzialnością za nadążanie za rzeczywistością. Mężczyzna nie może oczekiwać od kobiety, że zostanie matką wieloródką, jeżeli ona jeszcze nie wie, co to znaczy mieć jedno dziecko! Jakie to wyzwanie, jakie to wstawanie o każdej porze dnia i nocy, jakie to obciążenia i obowiązki! Podobnie kobieta nie może oczekiwać od mężczyzny, że w tych czasach, w których wściekła doktryna neoliberalizmu odarła miliony ludzi z godności – sam dostarczy środków niezbędnych do życia i socjalnego funkcjonowania rodziny. W małżeństwie – rodzinie – nie ma miejsca na indywidualizm! Druga strona jest wsparciem i pomocą, ale w każdej chwili może wymagać pomocy. Co wówczas? Co zrobi matka z pięciorgiem dzieci, jeżeli jej mąż – dozna wylewu po tym jak ten pił bez umiaru? Problem pozostaje w rodzinie. Jak się będą rozwijały takie dzieci? Jaki los czeka taką kobietę?

Odpowiedzialność za najbliższych wymaga takiej prokreacji, która w określonych warunkach – będzie w stanie znieść przeciwności losu! Jesteśmy na ziemi, w niedoskonałym świecie – pełnym skutków działania złego – trzeba uwzględniać ryzyko. W ten sposób, że ilość dzieci należy dostosować do posiadanych zasobów finansowych, albo do tego w jakim stopniu można polegać na wielopokoleniowej i rozgałęzionej rodzinie. Jeżeli są pieniądze – nie ma problemu, nawet należy starać się o liczne potomstwo, albowiem jeżeli można zapewnić utrzymanie i rozwój – to nie ma większej radości. Jeżeli pieniędzy jest mniej, ale jest rodzina, która ma mocne korzenie i jest rozgałęziona, a wśród jej członków panuje miłość, bliskość i solidarność, wówczas również można się nie bać konfrontacji z rzeczywistością. Jeżeli jednak tych elementów nie ma, trzeba być rozsądnym – nie można chcieć więcej niż się może, podobnie nie można podejść do zagadnienia w sposób losowy, albowiem jest to brak czci dla uświęconego związku, zwykłe szkodnictwo i dowód braku odpowiedzialności.

Tą naukę Franciszka powinni wszyscy oficjalni funkcjonariusze Kościoła Katolickiego – głośno i wyraźnie wyartykułować swoim wiernym, tak żeby jak najwięcej ludzi wystrzegało się błędów, albowiem można tu popełnić grzech pychy. Czymże bowiem jak nie pychą jest takie życie ponad stan, nieliczenie się z realiami?

Na marginesie powstaje jednak pytanie – jeżeli Katolicy mają być świadomymi rodzicami, a wiadomo, że zdarza się iż popełniają błędy i nie wszyscy zbliżają się jedynie dla celów prokreacji – to czy powinni się w takiej sytuacji zabezpieczać farmakologicznie, popełniając jednak grzech, a nawet dwa grzechy, gdyż pierwszym jest sam fakt zbliżenia bez świadomej decyzji, co do pożądania następstw, a drugim stosowanie środków przez Kościół potępionych, jako sprzecznych z bożym planem stworzenia?! Na to pytanie, ta krótka wypowiedź Franciszka nie daje odpowiedzi, być może Ojciec Święty w swojej nieskończonej mądrości i nieomylności – byłby łaskaw zaakceptować antykoncepcję w służbie dobra, tj. w już bogatym w dzieci i spełnionym małżeństwie?

Natomiast obłudnikom mówimy NIE. Nie może być bowiem zgody na to, żeby bezczelni uzurpatorzy, zalewali przestrzeń publiczną swoimi kłamstwami na temat słów Ojca Świętego lub nawet mu bezpośrednio lżyli! Tego świat nie widział, jest to hańba nad hańbami, – być może wyłączająca tych obłudników i uzurpatorów słuszności, bez pokory dla słowa bożego – ze Wspólnoty Kościoła. Nie da się być w Kościele, nie da się być Katolikiem, jeżeli się czyni wbrew słowom Ojca Świętego, który jest bezpośrednim namiestnikiem Jezusa Chrystusa – wskazanym przez Ducha Świętego! Niech wszyscy pełni obłudy się opamiętają, albowiem lepiej jest milczeć – niż gorszyć wiernych! Przy czym, czym innym jest się nie zgadzać, albo przeprowadzić dowód, że Ojciec Święty został wprowadzony w błąd i przez to może być w błędzie! Przecież wszystkich nasz Pan poddaje próbie! Jednakże w sprawach oczywistych, gdzie osobiście Papież się wypowiada – w sposób tak jednoznaczny jak przy użyciu odniesienia do popularnej przypowieści o królikach – nie może być miejsca na obłudny bunt.

2 myśli na temat “Króliki, Katolicy i obłudnicy

  • 22 stycznia 2015 o 16:59
    Permalink

    Na pętli autobusowej zmęczony kierowca, mając chwilę przerwy wyciąga butelkę zapakowaną w papierową torebkę i zaczyna popijać. Jak spod ziemni wyrasta pan władza i każ sobie pokazać co jest w tej torebce, kierowca pokazuje a tu… woda mineralna. Pan władza: dlaczego ukrywacie to w torbie? kierowca: a bo lubię prowokować.
    Być może się mylę jak chodzi o treść artykułu, jednak zupełnie bez powodu przypomniała mi się ta scenka.

    Odpowiedz
  • 22 stycznia 2015 o 17:57
    Permalink

    PO prostu nikt nie zna całej wypowiedzi Papieża i zaraz się zaczynają wymądrzać przeróżne mądrale. Z wykształcenia najczęściej HISTORYCY.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.