Historia

Kretyńska ocena powstań narodowych ex post

 Janusz Korwin-Mikke, osoba będąca na skrajnym marginesie polityczno-pseudo-celebryckich popłuczyn postanowiła o sobie przypomnieć – w jednym zdaniu oceniając dwa wielkie zrywy w dziejach narodowej martyrologii, co opublikował portal Fronda.pl: „Jeżeli jest gorszy kretynizm niż Powstanie Warszawskie, to jest nim Powstanie Styczniowe.” Dalej ta osoba wypowiedziała się w przedmiocie potrzeby czczenia rocznic zwycięskich, na przykładzie Powstania Wielkopolskiego. Generalnie tą wypowiedzią ta osoba wystawiła sobie sama świadectwo, którego nawet nie ma, po co komentować. Oczywiście nie odbieramy nikomu, prawa do oceny historii narodu, którego językiem włada – jednakże nazywanie Powstań narodowych kretynizmem jest trudne do przełknięcia, (jeżeli nie mówi tego powstaniec lub bezpośrednia ofiara powstania), a na pewno dowodem na brak szacunku. Jeżeli ktoś nie szanuje naszej historii, przy tym nie brał udziału w Powstaniu, które tak ochoczo krytykuje – nie jest jednym z nas, co więcej może publicyści przesunięci nieco bardziej na prawo mogą uznać, że nas obraża.

Dokonywanie oceny powstań narodowych ex post, z perspektywy dzisiejszych doświadczeń jest najdelikatniej mówiąc nieuprawnione, trudne do uzasadnienia jak również po prostu a historyczne. Można by było jeszcze zrozumieć opinię komisji historyków, nawet jednego wybitnego autora jakiejś poczytnej uniwersyteckiej cegiełki dla danego okresu, o którym wiadomo, że zna realia danej epoki i myśli kategoriami ludzi ówczesnych. Jednakże ocena z perspektywy własnej kanapy, „kibla” z bieżącą wodą, w którym wisi prawdopodobnie miękki papier toaletowy i pełnej lodówki to kretynizm.

Nie chodzi tutaj o samo prawo do oceny, ale jeżeli bawimy się w oceny historyczne – to czy Mieszko zrobił dobrze żeniąc się z Dobrawą? A czy opowiedzieliśmy się po właściwej stronie w sporze o inwestyturę? Czy odsiecz wiedeńska była potrzebna? Może komuś nie podoba się średniowieczne prawo składu? Alternatywnie chciałby skrytykować rozdawanie królewszczyzn, z których znaczna część „wpadła w łapy” Kościoła dominującego? Co jeszcze historycznego ocenimy? Może decyzje poszczególnych dowódców z kampanii wrześniowej? Jeżeli ktoś jeszcze nie zrozumiał jaką bzdurą jest bycie taką historyczną hieną, niech spróbuje sobie gdybać co można było zrobić lepiej i jak, a jakie byłyby tego skutki – miły sposób na spędzanie jałowo czasu na spotkaniach towarzyskich. Ocena wydarzeń tragicznych przychodzi o wiele łatwiej, albowiem znamy ich wynik i skutki, w tym patrzymy głównie przez pryzmat tych pośrednich – tj. zburzenie stolicy, ale już nie cierpienia Powstańców i ludności cywilnej Warszawy itp. w ten sposób możemy zajmować stanowisko, sięgając po zimne piwo i z perspektywą podtarcia się miękkim papierem, to bardzo próżne, w istocie tak głupie i oderwane od ocenianych realiów, że w żadnej mierze nieuprawnione.

Sam postulat nieświętowania przegranych rocznic w naszym przypadku jest bardzo ciekawy, jednakże oznaczałoby to, że poza rokiem 1920 – musimy cofnąć się ze wspomnieniami do czasów sprzed roku 1683, albowiem wtedy mieliśmy ostatnie poważne zwycięstwo (wraz z sojusznikami). Potem do 1920 roku w zasadzie nic. No, bo jak świętować zabijanie braci Hiszpanów przez naszych na służbie pewnego Korsykanina? Już o wyczynach za morzem nie mówiąc, bo wstyd!

Jednakże nie tylko, dlatego należy postulat nieświętowania części rocznic ocenić negatywnie. Właśnie to, dlaczego warto je świętować jest najlepszym argumentem dla przeciwników, po prostu o własnych błędach trzeba pamiętać! Pamięć ta nie może w narodzie nigdy wygasnąć, bo przestanie on być tym, czym się stał! Pamiętajmy, że powstania były zawsze wynikiem interakcji z bezwzględnymi okupantami, którzy nie rozpieszczali naszych przodków. Jeżeli na to nałożymy jeszcze trudność z oceną przez kontekst historyczny, staje się jasne, że to nie jest tematyka do politykowania. To jest już tylko i wyłącznie historia, smutna, trudna, bolesna i niezwykle kosztowna, jednakże jest to nasza historia, która nas ukształtowała.

Marszałek Józef Piłsudski odnosił się z wielką czcią do roku 1863-ciego, którego wspomnienia – kontakt z weteranami – bardzo silnie go ukształtowały, zwłaszcza, że jego rodzina również brała udział w tym tragicznym Powstaniu. Jeżeli rok ów czcił Marszałek – twórca niepodległości, zresztą wybitny recenzent walk powstańczych – nam się inaczej dzisiaj nie godzi! Zresztą oddajmy głos Marszałkowi, który jako bliższy wydarzeniom i je doskonale rozumiejący zwrócił uwagę na pewien niedostrzegalny dzisiaj aspekt:

Rok 1863 stoi na przełomie naszych dziejów; stara Polska umiera – nowa się rodzi. Na przełomie dziejów staje epokowe zdarzenie – powstanie naszego narodu, walka orężna, długo trwająca, długo zalewana krwią i pożogą ziemię naszą. Na progu nowoczesnego życia społecznego stoją wydarzenia 1863 r. Wyrasta mur olbrzymi, dzieląc pokolenia od pokoleń, czyniąc nowe życie, zamykając stare […]. Pod wpływem wypadków r. 1863 rodzi się inna Polska z innym ujęciem życia i jego zadań”. J. Piłsudski, Rok 1863 [w:] Pisma zbiorowe, Warszawa 1937, t. VI-ty, s. 152 i nast.

Zatem, po Powstaniu Styczniowym mieliśmy do czynienia już z inną Polską, tą która zrodziła rok 1914 i tak nieodległy od niego rok 1920. Pozostańmy, zatem przy historycznych ocenach i nie zapominajmy o własnej przeszłości. Upamiętnianie rocznic przegranych ma o wiele głębszą wymowę niż się polityczno-pseudo-celebryckim popłuczynom po kretyńsku wydaje.

5 komentarzy

  1. Powstanie Styczniowe – chybiony patriotyzm i spustoszenia w świadomości narodowej współczesnych Polaków

    Źródło: http://myslnarodowa.wordpress.com/2013/01/12/powstanie-styczniowe-1863-chybiony-patriotyzm-spustoszenia-swiadomosci-narodowej-wspolczesnych-polakow/

  2. Stach Głąbiński

    Użycie słów w rodzaju “kretynizm” w publicystyce źle świadczy o autorze, bez względu na to, czy jest nim krakauer, Korwin-Mikke, czy ktoś inny. Natomiast wymaganie, by miarkować ocenę wydarzenia ze względu na to, że biorący w nim udział wykazali się bohaterstwem i innymi zaletami charakteru, lub ponieważ Piłsudski coś tam o nim powiedział, jest zupełnym nonsensem.

    • Kretyna, który się bawi w używanie kretynizmów można dla równowagi zkretynizować co tutaj ma miejsce.
      Natomiast na nonsensach to się pan nie znasz, czasami wypada milczeć zamiast się nonsensownie wypowiadać. Chyba, że jesteś pan ideologicznie z tych, którzy stali tam gdzie stało ZOMO, donosili na UB i Gestapo…

  3. Ja też jestem za PRZEMILCZANIEM wydarzeń 1863 roku, zwanych POWSTANIEM Styczniowym.
    Wiele faktów jest nadal ukrywanych, szczególnie rola chłopów w wyłapywaniu powstańców.

    • Zawsze można wrzucić jakieś kamyczki do ogródka! Nigdy sprawy nie są czarno-białe, zawsze jest jakaś warstwa szlamu. Milcząc na temat powstań – udając, że ich nie było, jak również je krytykując – przyczyniacie się panowie do wyniesienia popłuczyn na piedestał – jakby były one najważniejszymi aspektami w tych kwestiach. To upośledzanie historii i zakłamywanie spraw narodowych.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.