Kreowanie wroga: Chiny

graf. red.

Kreowanie wroga trwa, na celowniku zachodniej machiny propagandowej są Chiny. To już nie są żarty, ani żadne negocjacje gospodarcze. W Stanach Zjednoczonych zmarło około 100 tyś ludzi, a około 41 mln straciło pracę, a zbliżają się tam wybory. Co to oznacza, co to może oznaczać i dlaczego na pewno – to oznacza kreowanie wroga w postaci Chin?

Zachód budował swoją potęgę na dominacji nad światem. Rzymskie legiony pokonały Kartagińczyków, Macedończyków i Persów, armia Cesarza i sojusznicy pokonali Sułtana pod Wiedniem, Wielka Brytania, Francja i inne kraje europejskie dokonały globalizacji poprzez budowę swoich imperiów kolonialnych. Ameryka jeżeli nie zaangażuje się w pełni, to generalnie przegrywa wojny, jednak zawsze wygrywa na nich jej niesłychanie potężny przemysł zbrojeniowy. Amerykanie potrzebują zapalnika, w postaci „Alamo”, wówczas są gotowi do poświęceń i wysiłku.

Wyobrażenie sobie skali kryzysu jaki został wywołany w USA, a zarazem porażki tego kraju w kontakcie z wirusem jest bardzo trudne do zobrazowania. Dochodziło do sytuacji, że sąsiednie Stany – blokowały sobie wzajemnie respiratory! W tej chwili ten kraj jest targany skutkami kolejnego dramatycznego aktu przemocy funkcjonariusza Policji z wątkiem rasowym. Jeżeli ich gospodarka nie stanie na nogi, będą potrzebowali nie tylko tematów zastępczych, ale przede wszystkim sposobu na mobilizację zasobów i ich przetasowanie. W tym właśnie kontekście potrzebne są Chiny, jako realne zagrożenie, które kreuje się na wroga.

Do szczytu rozwoju konfliktu na Ukrainie, można było przypuszczać, że Rosja będzie głównym celem, na którym skupi się „dążenie do rozprzestrzenienia demokracji” przez Zachód. Na szczęście Federacja Rosyjska, nie tylko wytrzymała niezgodne z prawem międzynarodowym i zdrowym rozsądkiem sankcje, ale istotnie umocniła swoją pozycję gospodarczą i kondycję społeczną. Nie dało się rozmiękczyć Rosji, więc trzeba się z nią „zaprzyjaźnić” i ten scenariusz będzie realizowany, zwłaszcza w kontekście naświetlania i projekcji chińskiego zagrożenia.

Dzisiaj Hong Kong jest porównywany do Czechosłowacji w kontekście układu monachijskiego, a dokonują tego główni ideolodzy „trumpizmu” i ich naśladowcy. Musimy mieć świadomość, że amerykańska opinia publiczna reaguje na stosunkowo proste hasła, jeżeli są one przekazywane w sposób zgodny z kanonem przekazu informacyjnego, wskazującego na wiarygodność informacji. To się już dzieje, wystarczy pooglądać dominującą amerykańską telewizję prywatną, o zasięgu ogólnokrajowym, która sprzyja Prezydentowi tego kraju. Przekaz jest jednoznaczny, Chiny są wrogiem i przyczyniają się do krzywdy USA, analogicznie jak wszyscy, którzy atakują Prezydenta.

W Stanach Zjednoczonych doszło do buntu elit, który znamy z naszego podwórka. Problemem dla świata jest to, że ci ludzie są zdecydowani na wykorzystanie wszelkich metod, żeby tylko nie dopuścić do ponownego wyboru pana Donalda Trumpa na fotel w Białym Domu. Jednym z elementów ich strategii, jest posiłkowanie się czynnikami zewnętrznymi dla zogniskowania krajowego sporu politycznego, który rozumieją już tylko zainteresowane elity. Zwykli Amerykanie nie rozumieją dlaczego tracą pracę, a nawet jak ją mieli, to nie było ich już przeciętnie stać na taki poziom życia, jaki mieli jeszcze ich rodzice do końca lat 90-tych. A to boli bardziej, niż uświadomienie sobie, że to przez decyzje elit, ich miejsca pracy wyemigrowały do Chin i nie stać ich już na nowe modele ulubionych telefonów lub wymianę samochodu z wielolitrażowym silnikiem co 4 lata na nowy.

Ryzyko realnej konfrontacji radykalnie wzrosło przez skutki koronawirusa. Wycofanie USA z WHO, to istotny gest, co prawda USA oddają w ten sposób pole na własnym podwórku. Jednak to tylko taktyka – generowania kolejnych złych wiadomości w związku z Chinami. Na pierwszy ogień poszedł już Hong-Kong, który zostanie połknięty przez potężne Chiny. O co przecież chodzi i im będzie to bardziej krwawe, drastyczne i brutalne, tym łatwiej będzie Zachodowi i zwłaszcza – USA, prowadzić antychińską narrację. Następnie zgodnie ze strategią salami – przetwarzać narrację w politykę faktów dokonanych.

Nie bez znaczenia są trudne przypadki, jakie mają miejsce na pograniczu chińsko-indyjskim w wysokich górach, dosłownie prawie na dachu świata. Jak do tej pory, Żołnierze obu stron obrzucają się kamieniami i biją na pięści (i nie tylko), ale jest bardzo prawdopodobne, że zaczną do siebie strzelać. Jeżeli Chiny popełnią ten błąd, to będzie wspaniały prezent dla wszystkich ich wrogów. Zachód nie chce słyszeć o trudnym położeniu części Ujgurów, ale Tybet jest ciągłym bytem w świadomości politycznej zachodnich społeczeństw.

19 thoughts on “Kreowanie wroga: Chiny

  • 31 maja 2020 o 09:27
    Permalink

    Już dziś wiemy, że pani Merkel odmówiła wizyty na G7. Trump widzi tam Rosję co jest dość znaczące.
    A amerykańska telewizja w Polsce jakoś dziś już się odważyła pokazać plądrowane sklepy w USA (pan red. Krakauer pisał o iPhonach) zwłaszcza Apple’owski sklep. Panie redaktorze, oni sobie już wynoszą te telefony, jak widać ciągle ich na nie stać.
    Taka złośliwość z mojej strony. W każdym razie coraz więcej miast dołącza do protestów i wandalizmów i robi się niebezpiecznie. Tym lepszym amerykanom trzeba by wskazać jakieś schronienie gdzie jest po prostu bezpiecznie. Chyba napiszę do CNN (a nie, oni już spłonęli) to do FOX NEWS żeby wskazali amerykanom biblioteki. Tam plądrowanie nie grozi.

    pozdrawiam

    Odpowiedz
    • 31 maja 2020 o 19:23
      Permalink

      Nasz rząd powinien wezwać USA do szanowania praw człowieka. Władze powinny nawiązać dialog z demonstrantami i ukarać rasistów.

      Odpowiedz
  • 31 maja 2020 o 09:37
    Permalink

    Tych Amerykanów to chyba Pan Bóg pokarał za walkę z komunizmem wbrew rozsądkowi, więc teraz będą cierpieć skutki własnej imperialnej polityki i globalizacji którą stworzyli. Ostatecznie ich agresywne elity mogą skończyć jak hitlerowcy na ławie oskarżenia w Norymberdze. Oby jak najszybciej, żeby jakoś to amerykańskie społeczeństwo mogło sobie stworzyć system przetrwania i nowej gospodarki.
    A najciekawsze jest to, że oni już tak się pogubili w tym wszystkim, że sami sobie robią kolorową rewolucję.
    https://dzienniknarodowy.pl/narasta-chaos-w-usa-zamieszki-grabieze-godzina-policyjna-w-kolejnych-miastach-wideo/
    https://wolnemedia.net/hongkong-nie-ma-juz-autonomii-w-chinach/
    https://wolnemedia.net/usa-nakladaja-sankcje-wobec-chin-z-powodu-hongkongu/

    Odpowiedz
  • 31 maja 2020 o 09:44
    Permalink

    https://www.youtube.com/post/UgxXGa2ul1ROG6vqqRF4AaABCQ – Arbatow współpracuje też Carnagie Moscow Center, należał też do Międzynarodowej Komisji ds. nieproliferacji i rozbrojenia nuklearnego oraz Komisji ds. broni masowego zniszczenia. W latach 1994-2003 był deputowanym Dumy Państwowej. Jest też związany z rosyjską socjalliberalną ( 😉-“krzyk”) partią Jabłko, w latach 2001-2008 był jej wiceprzewodniczącym.
    Za: “kresy.pl”

    https://drnowopolskiblog.neon24.pl/post/155486,zawoalowana-rola-chin-w-konstrukcji-globalnego-gulagu

    “W Stanach Zjednoczonych doszło do buntu elit,..” Tamtejsze “elity”(wschodnie i zachodnie wybrzeże) nigdy nie zaakceptują Trumpa pomimo przymilania się do “kulturowego kapitału”, a gdyby zwyciężyła wówczas “żona prezydenta – demokraty”, kosmopolityczna neokomunistka trockistowska, na bank mielibyśmy termonuklearny Armagedon! Dzięki Trumpowi mamy to co lepsze z dwojga złego… 🙁

    Odpowiedz
  • 31 maja 2020 o 09:55
    Permalink

    Bardzo powierzchowna diagnoza.

    Jej skutki niosą kłopoty dla całego świata.

    Wcale nie musi się to sprawdzić.

    W Nadwiślańskim Macondo jak na razie 1061 śmiertelnych ofiar koronawirusa.

    Może już starczy?

    Odpowiedz
    • 31 maja 2020 o 11:47
      Permalink

      Re. W Nadwiślańskim Macondo jak na razie 1061 śmiertelnych ofiar koronawirusa.
      Liczby chorych lub zmarłych podawane jako liczby absolutne bez referencji do liczby ludności w danym kraju nie mają znaczenia. Tak jak podajemy dochód narodowy (GDP) na obywatela, liczbę samochodów, łóżek szpitalnych, lekarzy, nauczycieli, wydatki na zbrojenia… na obywatela lub na milion obywateli, tak liczby chorych i zmarłych z powodu wirusa mają znaczenie w relacji do liczby obywateli w kraju. Poniżej liczba zachorowań/ludność/chorzy na 1 mln ludności (dane na 30 maja):
      Slovakia 1.52 5.45 279
      Hungary 3.88 9.66 402
      Poland 23.69 37.85 626
      Czechy 9.23 10.65 867
      Austria 16.64 8.8 1891
      Israel 17.02 8 2128
      Germany 183.29 83 2208
      Brazil 500.00 212 2358
      Canada 90.19 37 2438
      NL 46.26 17 2721
      France 188.60 67 2815
      Russia 405.80 137 2962
      Switzerland 30.85 8 3856
      Italy 232.66 60 3878
      UK 272.80 66 4133
      USA 1816.90 327 5556
      Spain 285.60 46 6209
      Zwracam uwagę na dane dla Polski i USA.

      Odpowiedz
      • 5 czerwca 2020 o 02:24
        Permalink

        do pilot
        Tak naprawdę nie ma żadnego wirusa. Został wymyślony, żeby sprawdzić, na ile można sprawować kontrolę nad całym społeczeństwem. To eksperyment społeczny, a nie choroba. Ci, którzy boją się, siedząc w domach i nosząc maseczki w miejscach publicznych, to ignoranci, z których można się tylko wyśmiewać. Posłuszne trybiki w machinie systemu. A ten, kto w to powątpiewa i martwi się o swoje zdrowie, jest tylko jeszcze jedną zastraszoną osobą. Kiedy słyszymy, a w dzisiejszych czasach raczej czytamy podobne wypowiedzi w mediach społecznościowych, przeżywamy zazwyczaj silne emocje. Głównie irytację, bo przecież sami zrobiliśmy zapasy konserw i myjemy ręce co chwila, tymczasem ktoś sugeruje, że z tego powodu należymy do grona idiotów. Nie brak też chwili przyjemnej nadziei. A co, jeśli to prawda? Lepiej wszak z dwojga złego być żywym idiotą niż martwym mędrcem. Jest też oburzenie – gdyby wszyscy głosili takie poglądy, wyszli z domów i zaczęli się beztrosko tłoczyć, wirus zacząłby się rozprzestrzeniać jeszcze szybciej. No i oczywiście rozbawienie, bo o teoriach spiskowych czytamy między innymi po to, żeby się pośmiać.

        Odpowiedz
  • 31 maja 2020 o 11:48
    Permalink

    Tak postrzega filozof Żiżek początek upadku zbrodniczego imperium zła. https://www.rt.com/op-ed/490252-minnesota-riots-money-life/. Świat winien poprzeć bunt głodujących i prześladowanych amerykanów w walce z kastą wyzyskiwaczy i krwiopijców. Nie darmo kupowano broń aby marnowała się w domach. Czas po sięgnięcie po swoje. Budzi niepokój i przerażenie obojętna postawa europejskich satelitów.

    Odpowiedz
  • 31 maja 2020 o 15:16
    Permalink

    Dopiero IIWŚ pozwoliła Stanom Zjednoczonym wyjść z kryzysu lat trzydziestych. Dzisiaj to państwo znalazło się w kryzysie podobnym do tamtego. Do problemu z astronomicznym zadłużeniem, wydatkami na utrzymanie baz i płaceniem odsetek od długu dołączyły naftowa wojna cenowa oraz astronomiczny wzrost liczby bezrobotnych.
    Nowy „podział” państw na sojuszników i przeciwników, jaki był przed IIWŚ i w czasie zimnej wojny, jeszcze się w pełni nie ukształtował. Nie jest możliwe policzenie szabel, które maiłoby się do dyspozycji w takim konflikcie. Dlatego przypuszczam, że dzisiaj zastosowanie gorącej wojny na wielką skalę, jako panaceum na wewnętrzne trudności, raczej nie nastąpi. Historia świata uczy jednak że w takich sytuacjach inne typy wojen obowiązkowo są rozpatrywane i przygotowywane.

    JUTRO BĘDZIE O TYM CIEKAWY ARTYKUŁ. POZDRAWIAM WEB. JÓZ.

    Odpowiedz
  • 31 maja 2020 o 19:21
    Permalink

    Nie mówi się “Hongkong” bo jest to język kolonizatorów. Poprawna nazwa chińska brzmi: “Syjangan”. Spolszczona pisownia. Tej nazwy użył niedawno Ławrow jako pierwszy z europejskich polityków.

    Odpowiedz
  • 31 maja 2020 o 19:34
    Permalink

    “Na pierwszy ogień poszedł już Hong-Kong, który zostanie połknięty przez potężne Chiny” Syjangan jest częścią Chin tak samo jak Tajwan. o ile jednak Tajwan jest rządzony przez potomków politycznych Czang Kai Szeka a więc Chińczyka, [zatem teoretycznie można go traktować jako separatystę] to Syjangan jako brytyjska kolonia był rządzony przez brytyjczyków czyli wrogów Chin. Traktak przyłączeniowy nie został w pełni wykonany przez marionetkową administrację Syjanganu, a minęło ponad 20 lat. Zatem Chiny muszą zmienić prawo z kolonizacyjnego na narodowo chińskie w Syjanganie. Co nie podoba się sterowanym z kolonizatorskiego Zachodu mieszkańcom.

    Odpowiedz
  • 2 czerwca 2020 o 17:56
    Permalink

    Dopóki Zachód miał moc kreowania pieniądza światowego i kontrolowania przepływów kapitałowych, nic mu nie groziło.
    Mógł dowolnie wpływać na poszczególne kraje ekonomicznie i politycznie, szczególnie gdy były zadłużone w zachodnich bankach, MFW.

    Niestety, Chiny ani nie są zadłużone, ani nie można im podyktować warunków gry.
    Dlatego stał się przy swojej potędze ekonomicznej EGZYSTENCJALNYM ZAGROŻENIEM.
    Szczególnie, dla $……
    Dlatego wzmaga się medialna nagonka, szuka się sposobów do ich osłabienia, odcięcia od świata jakąś wersją “żelaznej kurtyny”.
    I każdy pretekst jest dobry.

    Hongkong pod rzadami brytyjskich gubernatorów, trzymających żelazną ręką tubylców, z demokracja nie miał nic wspólnego do lat 90′.
    I nikomu to nie przeszkadzało.
    Posiada jak czytam, umowę ekstradycyjną z wieloma krajami swiata.
    Z wyjątkiem Chin.
    Zmiana tego statusu w anglosaskiej prasie i mediach wywołała furię.
    Skoro nie dało się tego załatwić na poziomie lokalnej autonomii, załatwiono to na szczeblu państwowym.

    Generalnie, gdy czytam zachodnich mędrców i ich analizy tyczace krajów azjatyckich czy arabskich, afrykańskich, zdumienie budzi ich ograniczoność, tępota wręcz.
    Do obcych kultur, mających odmienne systemy wartości, tradycje, religie, usiłuja oni stosować europejskie kryteria.
    świat ma być spod sztancy?
    Urzadzony zgodnie z wolą europejskich czy amerykańskich decydentów?

    Kultura europejska jest indywidualistyczna, nastawiona na jednostkę
    Kultury azjatyckie sa kolektywistyczne, najważniejsze jest dobro rodziny, regionu, państwa.
    I to jest fundamentalna różnica.
    Prawa jednostki w takim otoczeniu po prostu się nie liczą.
    I za cholerę “mędrcy” nie mogą tego zrozumieć……

    Japończyk, Chińczyk, czy Arab, może sobie kupić garnitur od Armaniego.
    Ale nie zmieni to go w Europejczyka.
    Taka zmiana trwa pokolenia.

    Odpowiedz
    • 2 czerwca 2020 o 21:32
      Permalink

      Jedna uwaga do tego:
      “Kultura europejska jest indywidualistyczna, nastawiona na jednostkę” – owszem ale na interes bogatej jednostki. Reszta jednostek w społeczeństwie ma tylko zapie*dalać na jednostki oligarchii, która po upadku bloku wschodniego przestała zważać na jakiekolwiek społeczne ograniczenia i robi co chce, aby zapanować nad światem, nawet kosztem swoich społeczeństw, czyli biedniejszych jednostek. To jest kultura wampirów.

      Odpowiedz
      • 3 czerwca 2020 o 06:59
        Permalink

        Wrzucanie “europejskich wartości” do kultur opartych na buddyzmie, hinduizmie, islamie, ma głęboki sens.
        Cel jest taki sam, jak krzewienie chrześcijaństwa ogniem i mieczem.
        Zniewolenie narodów, potulność tubylców, dobranie się do ich zasobów.

        Idee słuszne, tylko ich wykonanie szwankuje, no i efekty są z góry do przewidzenia.

        Religie wywierają spory wpływ na społeczeństwa, ich spójność, system wartości.
        Dlatego konfucjańskie Chiny zwalczają z całą mocą chrześcijaństwo, jako V kolumnę , forpocztę obcych wpływów.
        Na tej samej zasadzie, będą zwalczać demokrację jako obcą ingerencję w swoją kulturę, system społeczny utrwalony przez tysiąclecia.

        Na tej samej zasadzie, państwa arabskie- nasi ponoć “sojusznicy”, zwalczaja chrześcijaństwo.
        Ale, nikomu to nie przeszkadza, bo są to “nasze s…syny”……
        Przynajmniej do czasu….
        W dłuższej perspektywie, eksport wahabizmu podważy NASZĄ spójność społeczną, wytworzy swoją V kolumnę, by przejąć nasze zasoby.
        Czego krótkowzroczni zachodni politycy zdają się nie zauważać, ograniczeni do walki o władzę co kadencję.

        Monarchie, czy monopartie takie jak chińska, myslą w innej perspektywie.

        Odpowiedz
        • 3 czerwca 2020 o 11:07
          Permalink

          Zgoda, ale monarchie ze swoją arystokracją kiedyś, robiły to samo co dziś oligarchia zachodnia. To ten sam typ ludzi o wampirycznej kulturze, to ich następcy, często genetyczni. Tak więc raczej nie stawiałbym tu znaku równości między monopartią w Chinach a monarchią. Co by nie mówić złego o chińskim systemie, to on ma za cel poprawę bytu całego społeczeństwa, przeciwna sytuacja ma miejsce w monarchiach i zachodniej oligarchii pozbawionej kontroli społecznej. USA są tego dowodem doskonałym.
          Ogólnie Chińczycy mają rację, że nie pozwalają instalować sobie kulturowo-religijnej V kolumny. Podobnie jak Rosjanie, gdzie prawosławie bardziej narodowe nie godzi się na instalowanie katolicyzmu w szerszym zakresie, bo wiadomo, jaki byłby koniec Rosji dzięki tej V kolumnie żydowsko-niemieckiej – czyli taki jak los Polski.

          Odpowiedz
  • 2 czerwca 2020 o 19:38
    Permalink

    Michael Hudson

    Cóż, Chiny mogą odzyskać siły z dwóch powodów. Po pierwsze, większość długów ostatecznie należy do społeczeństwa, do rządu. Rząd prowadzi banki. Nie są prostymi, prywatnymi bankami, z wyjątkiem tego, by decydować, co robić. Banki są własnością rządów lub rządu. Kiedy korporacja w Chinach nie jest w stanie spłacić długu, rząd nie mówi: „OK, będziemy musieli cię zamknąć i sprzedać ci najtańszego licytującego, a niektórzy Amerykanie wykupią cię po trudnej cenie .

    Rząd po prostu powie: „Spłacimy zadłużenie, które ci daliśmy, abyśmy chcieli utrzymać cię w interesach. Chcemy utrzymać twoich pracowników w biznesie, aby inni nie widzieli problemu zadłużenia w Chinach, ponieważ długi są umarzane, gdy nie mogą spłacić. To zwykle robią rządy socjalistyczne. Po drugie, inni już od pięciu lat, rozmawiałem w Chinach o tym, jak zmienić orientację gospodarki dla Chińczyków. Chińczycy, chociaż mają teraz mieszkania, nie jest to najlepsze mieszkanie na świecie. Pomysł polega na tym: „Dlaczego powinniśmy wykorzystywać całą tę fabrykę do eksportowania, wspierania USA, eksportu do USA i zarabiania dolarów? Po co nam dolary? Po prostu przetwarzamy dolary na pożyczki dla USA Skarb Państwa będzie trzymał go w obligacjach zamiast otrzymywać wymianę walut i po prostu działać jako warsztat dla Stanów Zjednoczonych. Dlaczego nie działamy jako warsztat dla Chińczyków? Nie potrzebujemy już dochodów z eksportu. Mamy inicjatywę Belt Road. Rozwijamy rynki na Bliskim Wschodzie, w Rosji, Europie i Chinach. Nie potrzebujemy Stanów Zjednoczonych, ale przede wszystkim mamy wystarczające oszczędności w naszych rezerwach walutowych i złocie, że możemy zacząć płacić naszym pracownikom więcej i stworzyć kwitnący rynek krajowy.
    https://www.unz.com/mhudson/feds-10-trillion-defends-assets-of-the-rich/
    ===========

    Długi wywiad, o różnicach pomiędzy UE, Chinami, USA.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.