Religia i państwo

Kościół Katolicki nie jest i nie będzie instytucją demokratyczną

 Prawie wszyscy dziennikarze oburzyli się na jednego z biskupów, który przywołał jednego ze swoich księży do dyscypliny – przypominając mu, że głoszenie publicznie poglądów bioetycznych sprzecznych od oficjalnych stanowisk Komisji Episkopatu Polski nie jest przez tą potężną organizację tolerowane, ponieważ powoduje niespójność jej komunikacji z wiernymi (interesariuszami). Ponieważ kolejne przywołania do porządku nie skutkowały – Biskup odwołał księdza z jego parafii i skierował do domu emerytalnego, co w języku ludzi kościoła równa się utylizacji, czy też po prostu wypadnięciu z obiegu.

Pomijając kwestię natychmiastowej nagonki medialnej na tegoż Biskupa, któremu zarzucono nawet „seksualną napaść słowną, czy też „milczenie” i „bierność” wobec ludobójstwa w Afryce na początku lat 90-tych i w ogóle całe zło jakie tylko można, ze sprowadzaniem „czarownika” do Polski włącznie. Warto zauważyć, że z logiki systemowej Kościoła Katolickiego wynika prymat zasady posłuszeństwa hierarchicznego nad zasadą słuszności lub poszanowania praw jednostki. Kapłani co prawda są równi, jednakże podlegają zasadzie hierarchicznego posłuszeństwa, które przysięgają swoim zwierzchnikom. Nie ma od tego odwołania – a Kościół jest tam gdzie jest Biskup, który posiada prawo wskazywania księży do pełnienia funkcji egzorcystów. Jeżeli się komuś to nie podoba – stawia się poza Kościołem Katolickim.

Inaczej jest w protestantyzmie. Tam panuje demokracja, nawet w parafiach rządzą wierni, którzy pod postaciami rad parafialnych po prostu zatrudniają sobie wikarych, organistów i innych funkcjonariuszy kościoła najczęściej państwowego (Anglia). Tamten system działa doskonale i gwarantuje przede wszystkim pluralizm, coś czego w monogłosie Kościoła Katolickiego nie można sobie wyobrazić, chociaż biorąc pod uwagę zróżnicowanie geograficzne determinujące wyzwania dla Kościoła – wcześniej czy później, różne „teologie wyzwolenia” będą się rozwijać jako remedia kościelne na lokalne wyzwania. Jednakże w krajach mainstreamowych, w tym w szczególności w ultra katolickiej Polsce – nie może być mowy o żadnym rozdwojeniu jaźni. Kościół jest jeden, Papież jest jeden, Biskup jest jeden w diecezji a w parafii jeden proboszcz. To działa 2000 lat, sprawdziło się – warunkiem jest odpowiedzialność hierarchiczna i pełne podporządkowanie. Kościół będzie wolał poświęcić nawet najbardziej medialnych funkcjonariuszy niż odstąpić od zasad, które ugruntowały jego pozycję.

Kościelni celebryci nie pomogą bowiem w pełnieniu przez Kościół swojej misji, która trwa już dwa tysiące lat i to bez zwracania uwagi na didaskalia. Tutaj liczą się twarde, realne zasady gwarantujące sprostanie przez Kościół wyzwaniom jakie stawia przed nim ewolucja społeczeństwa. Proszę zwrócić uwagę – w ciągu tysiąclecia państwowość polska silnie zmieniła swój charakter, doczekaliśmy się nawet samorządu terytorialnego z prawdziwego wrażenia, natomiast Kościół w swoich pryncypiach jest niezmienny. Podporządkowanie hierarchiczne było 1000 lat temu, ale nic się nie zmieniło i jest potrzebne także dzisiaj, zwłaszcza jeżeli ta organizacja ma przetrwać kolejny 1000 lat.

Co więcej – można nawet obronić tezę, zgodnie z którą demokratyzacja wewnętrzna Kościoła po prostu doprowadziłaby tą organizację do entropii. Jak bowiem jeżeli nie „za mordę” można utrzymać organizację opierającą się na dominujących samcach Alfa i ich dominacji nad swoimi „trzódkami”. Niestety nie ma bardziej sprawdzonych metod niż te „wojskowe”, no bo czym innym jak nie organizacją stworzoną na wzór wojskowy jest Kościół? Wszystko to ma swoje źródło w organizacji legionów rzymskich. Po prostu nie da się wynaleźć lepszej struktury utrzymującej ludzi w dyscyplinie, a nawet samodyscyplinie umożliwiającej koncentrację na zadaniach merytorycznych organizacji. Z perspektywy tej organizacji los pojedynczego księdza, a może nawet całej diecezji nie ma znaczenia. Musi być posłuszeństwo pionowe w ramach struktury sztabowo – liniowej, które nie zostawia miejsca na dowolność i z samej swojej istoty wyklucza budowę struktur poziomych czy tez osobistych autorytetów.

Oczywiście o sile takiej struktury i jej postrzeganiu przez interesariuszy – decyduje w głównej mierze jej skuteczność.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.