Religia i państwo

Kościół i Religia to główne filary tożsamości Polski

 Czy to się nam podoba czy nie, czy się na to oburzamy, czy hołdujemy od ponad tysiąca lat reakcji pogańskiej, Polska, jako państwo po decyzji Mieszka I stała się krajem chrześcijańskim. Wiekopomność tego wydarzenia, ma swoje reperkusje w całej naszej historii, jest istotna do dzisiaj, jej konsekwencje w znacznym stopniu określają naszą tożsamość, światopogląd i sposób postrzegania siebie samych i świata.

Klęska zaborów, dramat nieudanych, krwawo tłumionych powstań, spowodowały, że pozbawieni swojej państwowości Polacy, realizowali swój patriotyzm na innych polach niż działalność polityczna, administracyjna, zarządcza – generalnie państwotwórcza. Dla wielu przejście na kanwę religijności, stało się czymś więcej niż obwieszanie się szkaplerzami przez konfederatów barskich. Religijność i stosunek do Kościoła Katolickiego na lata, dla wielu pokoleń sposób na zachowanie tożsamości, języka i stylu życia.

Dziedzictwo to, pomogło przetrwać społeczeństwu, jako tzw. kapitał społeczny przez okres państwa ludowego, umożliwiło odrodzenie ducha państwowości w pięknym zrywie ideowym, jakim była Wielka Solidarność, zapewniło start państwa polskiego w sferze światopoglądowej, umożliwiając orientację struktury państwowej na chrześcijańską skalę wartości. Jakie ma to konsekwencje w wielu dziedzinach życia publicznego i prywatnego mieszkańców Polski, nie trzeba opisywać. Bez wątpienia Kościół Katolicki jest najważniejszą instytucją w życiu publicznym. Jego potęga jest niekwestionowana, wpływ polityczny ma znaczenie fundamentalne, a rząd dusz sprawowany z pewnością nad znaczną częścią społeczeństwa – niepodzielny.

Dlatego tak razi niemoc kościoła, targanego wewnętrznymi podziałami i sporami pomiędzy biskupami, a nawet całymi wspólnotami wiernych. Wyraz tej słabości ujawnił się na Krakowskim Przedmieściu, niestety sprofanowano krzyż, nie okazując mu należnego szacunku, z czego nikt nie robi do dzisiaj zagadnienia. Kościół instytucjonalny poniósł porażkę, tam gdzie to najbardziej istotne – w sumieniach wiernych, którzy przyzwyczajeni do innego traktowania fundamentalnego składnika wiary, nie mogli uwierzyć własnym oczom obserwując przepychanki i regularne bitwy tzw. „Obrońców krzyża”, z obozem sił bezpieczeństwa i porządku, usiłujących ich od tego krzyża odepchnąć. Do historii przejdzie znieważenie i niemoc księży, niezdolnych do przejęcia krzyża zgodnie z wolą oficjalnego przedstawiciela kościoła na terenie Warszawy. Czy żaden biskup nie był wstanie przyjść tam i przemówić wiernym do porządku? Przekazując banalną prawdę o zbrukaniu potęgi i mistyki krzyża przez niegodne zachowanie w jego obliczu i wykorzystywanie go do celów z punktu widzenia sacrum niegodnych? Mniejsza z tym, problemem nie jest już to, co się stało i to, co się nie stało, problemem jest, to, że kościół, jako instytucja i jego hierarchia zawiodły samą siebie. Okazały się niezdolne, do objęcia autorytarnego przewodnictwa i uwypuklenia rzeczywistej natury rzeczy, ponad prymitywnym podziałem, jaki utworzył się z obu stron barierek. Można obronić tezę, że kościół pod tym krzyżem przestał być tym, czym był w naszym kraju i sumieniach wielu polaków przez tysiąc lat, kościół przestał być autorytetem.

Dalsze podziały, na „natanistów”, „mohery”, i inne trywializację lub wyrazy sekciarstwa, pokazuję jedynie, że mamy w Polsce kilka pomysłów na to, w co może przerodzić się tradycyjne rozumienie wartości chrześcijańskich w naszym kraju. Istotą sporu nie jest problematyka pozycji pewnego radia z Torunia, nie jest nią także słabość intelektualna i brak charyzmy pewnego metropolity z południa Polski. Problemem jest absolutne osierocenie kościoła po śmierci jego autorytetu i faktycznego zwierzchnika.

W jakim kierunku kościół będzie nadal ewoluować, czy też, co jest całkiem prawdopodobne – zakonserwuje się i w stanie hibernacji przetrwa kilkadziesiąt lat, to pytanie zasadnicze o fundament etyczno-moralny naszego społeczeństwa. Pamiętajmy, że to jedyna instytucja, która przetrwała na naszych ziemiach ponad 1000 lat, nie mamy nic trwalszego. Po prostu nic lepszego polakom od Kościoła Katolickiego w ich państwie się nie udało – musza to przyznać nawet najbardziej zatwardziali krytycy tej instytucji.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.