Koronawirus pokazuje na kim można polegać…

graf. red.

Koronawirus pokazuje na kim można polegać. Mądre przysłowie mówi, że jak umiesz liczyć, to licz na siebie. Właśnie się o tym przekonaliśmy, Chiny zakazały eksportu maseczek jednorazowych. Ten sygnał trzeba potraktować poważnie. Oto prawdziwe oblicze globalizacji, jeżeli wynik gry równa się zero lub jak w przypadku epidemii jest ujemny, to nie ma współpracy. Nie może jej być, bo bliższa ciału koszula!

Naprawdę trudno dziwić się władzom Chin, taka jest prawda. Okoliczności te muszą mieć w najbliższym czasie ważne implikacje globalne, sięgające samego fundamentu globalnej kooperacji. Jakie więc mamy nowe, a może stare-nowe lekcje dla świata i siebie?

Po pierwsze cena wyrobu nie może być jedyną przesłanką warunkującą źródła podaży. Outsourcing wszystkiego, w tym produktów o znaczeniu strategicznym, powoduje że zależność gospodarczą staje się asymetryczna. Przewagę ma ten, kto ma możliwości. Nie ma znaczenia kto ma kapitał, prawa patentowe, marketing, czy dystrybucję i rynek. Jeżeli nie ma się możliwości kreowania potrzebnych dóbr i usług, jest się przegranym. Właśnie słyszeliśmy, że jedna z firm w mieście W., oferuje maseczki jednorazowe po 9 zł za sztukę, chociaż standardowa cena – i to na zasadzie, proszenia się, żeby ktoś kupił – to 30 gr.

Wniosek to konieczność zachowania zdolności fundamentalnych u siebie, pod własną kontrolą. Nie jest to szczególnie odkrywcze, ale to podstawa suwerenności, jak również po prostu ochrony elementarnej. Zwłaszcza w kontekście dóbr i usług podstawowych. Tu wchodzi cała farmacja i prawie wszystko medyczne, poza infrastrukturą. Tą można zawczasu zlecić i kupić. W uproszczeniu: nie oczekujemy, że będziemy produkować tomografy, ale maski ochronne tak. To w sumie nie jest skomplikowane, nawet w warunkach pozwoleń środowiskowych w Unii Europejskiej. Dla dociekliwych – tak, to oznacza konieczność odtworzenia produkcji, bez względu na koszty, chyba że godzimy się z utratą suwerenności i byciem bezbronnym? Co za poroniona chciwość głupich kapitalistów doprowadziła do deindustrializacji, wysłania naszych miejsc pracy do Chin i w konsekwencji, pozbawienia nas możliwości zabezpieczania własnych potrzeb podstawowych? Czy to zło możemy wykorzenić?

Po drugie w warunkach skrajnych, wartość traktatów, nie przekracza wartości papieru na którym je spisano. Liczą się tylko interesy, jeżeli ich pola są wspólne, to współpraca jest możliwa. W innych przypadkach w ogóle nie można mieć złudzeń, ani nawet niczego nie oczekiwać. Ponieważ tak na prawdę robi się krzywdę samemu sobie. Frajerstwem jest oczekiwanie, że inni się dla nas poświęcą, zwłaszcza, jeżeli istnieje bariera kulturowa i geopolityczna różnica interesów ekonomicznych.

Wniosek: nie można być frajerem. Ponieważ robi się krzywdę głównie samemu sobie.

Po trzecie liczy się tylko tu i teraz. Globalna wioska, globalizacja i inne głupoty, to propaganda zastępująca rzeczywistość dla mas. Bajki o dobrostanie dzięki globalizacji to fikcja, właśnie się weryfikuje na naszych oczach. Globalna wymiana handlowa to gra o sumie zerowej. Ponadnormatywne zyski to korzyści skali uzyskiwane dzięki wypracowywanym przewagom. Kiedyś kolonializm, dzisiaj swoboda przepływu wszystkiego, co nam daje korzyści. Jeżeli tych korzyści nie ma lub ktoś inny ma większe – np. Chiny, to pojawiają się cła. Proszę raz na zawsze zapomnieć o wolnym rynku i kapitale, nie mającym narodowości. On ma i narodowość i kulturę (często gender) i religię!

Wniosek jest trudny, ale trzeba być wobec siebie samego uczciwym. Generalnie jeżeli nie pomożemy sobie sami, a przede wszystkim przygotowując się odpowiednio tj. antycypacyjnie wobec możliwych problemów, to nikt nam nie pomoże. Jak wyżej zdefiniowano, oczekiwanie że ktoś, coś za darmo to samooszukiwanie się.

Reasumując całość rozważań, które siłą rzeczy muszą mieć charakter generalny. To musimy zrozumieć, że można polegać tylko na sobie. A co jest najważniejsze, nie można wierzyć, nie tylko we własną propagandę, ale przede wszystkim nie można się samemu oszukiwać poprzez przemilczenia i niedomówienia. Wobec siebie samych, trzeba być elementarnie uczciwym. Uwaga, warstwę przekazu można filtrować, żeby nie indukować paniki. Reszta, to kwestia mądrej strategii.

W perspektywie średniookresowej trzeba wzmocnić Straże Pożarne i odtworzyć Obronę Cywilną. Jak się wydarzy zło ludzie będą oczekiwać wsparcia od państwa. Jeżeli państwo ma być w stanie pomóc, to musi mieć kim i czym.

Straż Pożarna działa doskonale, ale nie można na nich zrzucać wszystkiego. Chodzi o to, żeby umiejętnie wykorzystać posiadany potencjał. Są jeszcze w naszym kraju specjaliści, którzy przygotowywali nas na warunki przetrwania w warunkach wojny termojądrowej. Warto skorzystać z ich wiedzy.

11 thoughts on “Koronawirus pokazuje na kim można polegać…

  • 6 marca 2020 o 04:58
    Permalink

    Doskonałe podsumowanie geopolityczne z punktu widzenia strategii.

    Odpowiedz
  • 6 marca 2020 o 05:30
    Permalink

    Słuszny i spokojny tekst.

    OC reaktywować REALNIE, poprzez ćwiczenia, bo na papierze to ona nadal istnieje.

    WOT to tylko uzupełnienie możliwości ratowniczych w przypadku klęsk żywiołowych i epidemii …

    No i odtworzenie produkcji RESPIRATORÓW, z dopłacaniem przez Państwo do ich produkcji, żeby oddziałom szpitalnym OPŁACAŁO się je posiadać, a z tym jest tragicznie – bo wiele przez lata POLIKWIDOWANO.

    Kłopotliwa była ich eksploatacja i konserwacja.

    Reaktywacja produkcji respiratorów oraz środków ochrony bakteriologicznej – to może być Polski Hit eksportowy, nie jakieś tam MILION SAMOCHODÓW elektrycznych, czy 10 000 000 mieszkań, co obiecał Premier – a Prezydent potwierdził i podkoloryzował …

    Inaczej czeka nas BIEDA z NĘDZĄ i żadne obchody “wyklętych” – tego nie zastąpią.

    Amen.

    Odpowiedz
  • 6 marca 2020 o 06:51
    Permalink

    Bez obaw, wniosków nie będzie. Nikt ich nie wyciągnie.

    Odpowiedz
  • 6 marca 2020 o 06:53
    Permalink

    Najlepsze jest to, że wiedzieli i mogli się przygotować. Co szkodziło rotować milion masek w centralnym magazynie?

    Odpowiedz
  • 6 marca 2020 o 08:02
    Permalink

    Umiesz liczyć – licz na siebie, tak mówi mądre powiedzenie, szkopuł w tym że z pewnych
    (politycznych) zaszłości nie możemy wyzwolić się/ liczyć (nawet) na siebie. Jesteśmy niczym “te – pijane dzieci we mgle…
    Intieresno, ilu (jeszcze) jest takich fantastów co to niczym nasz młodzieżowy ‘szumański komsomoł i pewna Róża von… ileś tam różnych członów” acz…nie tylko, w 2004 r. wierzy w hasła nawiązujące do braterstwa wszystkich ludzi……. 🙂

    “Bo – jak śpiewa w swojej kultowej piosence Szumański Komsomoł – „wszyscy ludzie będą braćmi” – oczywiście według prawidłowej hierarchii, zgodnie z którą na pierwszym miejscu są bracia starsi i mądrzejsi, czyli, mówiąc z niemiecka – Herrenvolk, a potem już według kolejności – coraz młodsi i głupsi, aż do mniej wartościowego narodu tubylczego. W tej sytuacji nie może być mowy o żadnym tak „Syjamiści do Syjamu!”, bo skoro wszyscy są braćmi – to wszyscy. Oczywiście braćmi syjamskimi, to chyba jasne? Tedy zarówno systematyczne duraczenie polityczną poprawnością, jak i masowy napływ „braci syjamskich” musi doprowadzić historyczne narody europejskie do stanu bezbronności, dzięki czemu łatwiej będą przerobione na tak zwany „nawóz historii”, na którym będą bujnie rozkwitały rozmaite róże jerychońskie. ” S.M.
    Amen

    Odpowiedz
  • 6 marca 2020 o 11:23
    Permalink

    Trzeba pamiętać, że 80 procent leków i prawie 100 procent antybiotyków świat importuje z Chin. To efekt tzw globalizacji, czyli chciwości i żądzy zysku.Świat więc powinien chronić Chiny, dla własnego dobra.

    Odpowiedz
  • 6 marca 2020 o 12:00
    Permalink

    W artykule, na kanwie tego, że “Chiny zakazały eksportu maseczek jednorazowych”, wyciągnięto wnioski pryncypialne. Nie to, że niemożliwe do realizacji, ale jest dużo ważniejszych spraw, gdzie żadnych obiekcji nie było i ma, a powinny być.
    Autor w artykule wyprowadził trzy wytyczne, którymi należy się kierować. Po kolei spróbuję się do nich odnieść.
    1.
    Cytat: “Po pierwsze cena wyrobu nie może być jedyną przesłanką warunkującą źródła podaży”.
    A co w przypadku ważniejszych spraw, jak np. zakupy uzbrojenia, czy zakupy gazu (LNG), to na czym polegamy? Sami produkujemy, czy sami wydobywamy? Nawet w przypadku rudy żelaza, to sami drogo eksploatujemy swoje liche pokłady? No nie, a sprawa ma znaczenie bardziej podstawowe niż maseczki, bo bez względu na to czy są czy nie, to ilu w nich rzeczywiście chodzi? A zakodowane uzbrojenie (np. pociski samolotowe typu JASSM) to już nie przejaw globalizacji, tj. nie powinniśmy kupować, tylko sami produkować? No to proszę bardzo, a sprawa jest o wiele poważniejsza niż maseczki.
    Można stworzyć autarkię, jak w KRL-D, ale czy to jest optymalne rozwiązanie dla rozwoju kraju i zadowolenia ludzi? Skrajne rozwiązania na okazjonalne sytuacje nigdy nie będą sensowne.
    2.
    Cytat: “Po drugie w warunkach skrajnych, wartość traktatów, nie przekracza wartości papieru na którym je spisano”.
    To jest oczywiste. Wszystkie traktaty są tylko dla doraźnego zaklajstrowania bieżącej sytuacji, albo dla wewnętrznej propagandy. Wiara w traktaty była zawsze naiwna, a jedyne co jest realne, to wspólne interesy (w przypadku zwykłych państw) lub własne interesy (w przypadku supermocarstw).
    3.
    Cytat: “Po trzecie liczy się tylko tu i teraz. Globalna wioska, globalizacja i inne głupoty, to propaganda zastępująca rzeczywistość dla mas. Bajki o dobrostanie dzięki globalizacji to fikcja, właśnie się weryfikuje na naszych oczach”.
    Widzę, że Autor jest zwolennikiem rozwiązań z pradawnych czasów, a przynajmniej z czasów kolonializmu, czyli jak kogoś podbijemy to dobrze, to to już my i nasze. Współpraca zaś to zło samo w sobie – “każdy sobie rzepkę skrobie” jako nowy paradygmat rozwoju.

    Cytat: “To musimy zrozumieć, że można polegać tylko na sobie”.
    Jesteśmy zbyt małym państwem i społeczeństwem, aby zlikwidować wymianę i żyć tylko we własnym skansenie. Ale nie ma problemu – my potrafimy to zrobić jak zwykle, czyli przyjąć odpowiednią ustawę, i tym sposobem problem zostanie rozwiązany. A że w rzeczywistości będzie inaczej? Żaden problem: tym gorzej dla rzeczywistości – pojawi się nowa dobra zmiana i to obieca, a my uwierzymy i jej zawierzymy: proponowane proste rozwiązania przekonają wszystkich, a tych co mają wątpliwości, przekonamy oddzielnie.

    Odpowiedz
    • 6 marca 2020 o 21:24
      Permalink

      Gościu a kto tu mówi o autarkii? Czy pokolenie lemingów nie czytało w ogóle książek i nie umie myśleć? W tekście jak wół stoi o kwestiach strategicznych – i kooperacji w Europie, więc gdzie autarkia? Naprawdę gdzie takich sieją?

      Odpowiedz
  • 6 marca 2020 o 21:48
    Permalink

    pokolenie lemingow : tak jest, jak zwykle (choć nie zawsze) krakauer trafił w sedno)

    Odpowiedz
  • 7 marca 2020 o 11:08
    Permalink

    Jeden dzień z mojego dzieciństwa: Dziadek rano powiedział że jest dobra wietrzna pogoda na zmielenie zboża na mąkę. Załadował worki świeżo wymłóconych pszenicy i żyta na furmankę o drewnianych, okutych obręczami kołach. Zabrał mnie wspólny wyjazd do młyna. Ówczesna polska wieś już zamożniała. Żołnierze wyklęci siedzieli w więzieniach lub amnestionowani musieli utrzymywać się z własnej pracy. Gospodarstwa były już na tyle zasobne że stać je było na naftę do oświetlenia, zapałki i żywność do syta. Wciąż jednak trwały przedwojenne tradycje międlenia lnu i konopi na własne potrzeby. Wciąż w użytku były kołowrotki do przędzenia (głównie wełny). Zdarzały się jeszcze warsztaty tkackie. Podróż do młyna trwała około godziny. Młyn napędzany był wiatrem taki też napęd miała wciągarka którą worki ze zbożem zostały wyciągnięte na najwyższą kondygnację wiatraka. Z zainteresowaniem podziwiałem drewnianą w większości technikę przemiałową. Nawet wały i koła zębate zrobione były z drewna. Stalowe były tylko ich czopy. Panwie łożysk wykonano z twardego drewna. Młynarz wykonał swoją pracę. Ze zboża zrobił mąkę i trochę kaszy. Odpadem były otręby, które wsypane do worków też zostały zapakowane na furmankę. Młynarz nie miał kasy fiskalnej, termilukart płatniczych ani konta w banku. Przyjął więc za swoją usługę zapłatę w postaci części przywiezionego przez nas zboża. Z cennym ładunkiem pojechaliśmy kilka kilometrów do miasteczka, do piekarni. Tam dziadek rozładował worki z mąką. Piekarz mąkę zważył i ocenił jej jakość posługując się wzrokiem, smakiem i węchem, a był mistrzem w swoim zawodzie znanym daleko ze znakomitej jakości pieczywa. Za część dostawy zapłacił Dziadkowi gotówką, a część zapisał jako swoje zobowiązanie do wygania chleba w proporcji 1 kg chleba za 1kg mąki. za swoją pracę liczył sobie tylko tzw “przypiek”. Stamtąd wróciliśmy do domu, pozostałe kaszę i otręby dziadek złożył w spichlerzu. Kaszę na potrzeby żywieniowe rodziny a otręby na paszę dla zwierząt. Po wieczorem usiedliśmy do posiłku przy lampie naftowej i radiu (!). Byliśmy już rodziną na tyle zamożną by mieć radio (lampową superhetrodynę) zasilaną 2 bateriami 120 i 1,5 V. Chleb z piekarni odbierano w miarę potrzeb, gdy pogoda pozwalała na kilkukilometrową podróż rowerem. Zimą lub w czasie słoty Babcia piekła chleb na miejscu w “piecu chlebowym”. Gdy zdarzało się komuś z nas zachorować, leczyła nas Prababcia. Miała wiedzę, doświadczenie i zapasy ziół i ich przetworów. Tymi środkami pielęgnowała nasze zdrowie, a gdy to nie wystarczyło potrafiła skutecznie zastosować swoją fito- i fizjoterapię. O nowotworach wtedy na wsi jeszcze nie słyszano, zakrzepicę zaś leczono pijawkami skuteczniej i bezpieczniej niż dzisiaj. Dlaczego to tu i teraz opisuję? Otóż chcę Czytelnikom uświadomić jak bardzo staliśmy się bezradni w zaspokajaniu swoich potrzeb. Już nie potrafimy pozyskać chleba korzystając a kilkukilometrowego transportu furmanką i rowerem. Dzisiaj już nasz chleb musimy wozić 1000 km by koszty doliczyć do jego ceny. Nie mówiąc o jego podłej jakości.
    Jeżeli dzisiaj jakiś stan nadzwyczajny (epidemia, wojna, klęska suszy lub powodzi) zakłóci nasz system staniemy się niezdolni do przetrwania. Nie mamy wiedzy, umiejętności, zasobów ani więzi społecznych do radzenia sobie w przypadku złych okoliczności, a te coraz częściej krążą nad naszym horyzontem. Powoli stajemy się podobni Elojom z “Wehikułu Czasu” Wellsa. Ten wirus wydaje się być stosunkowo niegroźny, czy jednak będzie wystarczającą przestrogą? Jeżeli nie, to zbliża się chwila gdy ludzkość sama ze sobą przegra walkę o przetrwanie na Ziemi.

    Odpowiedz
  • 7 marca 2020 o 13:40
    Permalink

    Ale komentatorze @ Pozorovatel wlasnie rozpetanie tej epidemii i z nia zwiazanej psychologicznej paniki, braki dostaw roznych rozmaitych towarow z Chin, min. np.w Niemczech masy, masy podzespolow, rozmaitych czesci az po uszczelki i srubki i gwinty oraz masy, masy lekow ma wywolac panike i lek oraz presje spoleczna by szerokie kregi ludzi oraz media i polityka zaczela glosno i otwarcie mowic o powrocie przemyslu do krajow, w ktorych do niedawna odbywala sie produkcja tego wszystkiego, obywatele mieli prace i niezly zarobek, konieczna byla infrastruktura wszelkiej masci od miejcscowego taboru kolejowego i zwyklych magazynow, lekarzy zakladowych, przedszkoli zakladowych, osrodkow rekreacji i wypoczynkowych dla pracownikow, sklepow i kioskow, stolowek czy tam kantyn zakladowych, szkol golnodostepnych i szkol zakladowycgh, ktore polikwidowano itd., itd…ma byc bolesny, nawet bardzo bolesny, gdyz innaczej sie nie da tego przeprowadzic , z wieloma ofiarami ludzkimi odwrot od globalizacji…wlasnie gospodarka swiatowa zaczyna odczuwac co sie dzieje….
    Cena ropy spadla i Arabia S. jest w panice, do tego nie ma pielgrzymow (turystow ) z calego swiata do mekki, z czego mieli fantastyczne dochody, nawet mieli wczoraj pucz i 3-ech ksieci zaaresztowano ….

    Wlochy bez turystow to codzienne milionowe straty, to samo we Francji i Hiszpanii…

    W Niemczech odwolano w Monachium najwieksze na swiecie targi /wystawe rzemiosla przemyslowego, Miedzynarodowe Targi Przemyslowe w Hanowerze przesunieto o 4 miesiace, Targi Ksiazki w Lipsku odwolano, podobnie w Usa odwolano Targi “İnformatyki”…

    Koncerty masowo sie odwoluje lub ludzie nie przychodza na nie, Lufthansa i British Airline zawiesily loty do Chin, Korei Poludniowej, do İranu a UE wydala przepisy bezplatnego storno podrozy ryczaltowych ( “wczasow” ) i zwrot ceny kupna, branza hotelowa i gastronomia placza, wielu rozi bankructwo, niektorzy juz musza zglosic postepowanie upadlosciowe, naukowe sympozja i konferencje sa takze masowo odwolywane lub ludzie cofaja swoje rezerwacje ( booking )…itd., itd

    Szpitalom brakuje lekow, w tym do przeprowadzania narkozy, srodkow dezinfekcyjnych, masek ogolnych i operacyjnych, ze odwoluja operacje….wiec zaczyna sie mowic o koniecznosci przywrocenia produkcji krajowych i europejskich…..ma byc odwrot od uzaleznienia od Chin !!!

    Epidemia jest polityka …!!!

    W tych arctragicznych, greckich obozach dla uchodzcow panuje epidemia zapalenia opon mozgowych ( miningitis ) i mozgu, glownie dotkniete sa nia dzieci i mlodziez…mowi sie o tym z reka na ustach, polszeptem, bo ci uchodzcy zyja w katastrofalnych warunkach higenicznych i nie maja wody (!) i pozywienia oraz leczenia, dzieci nie chodza do szkoly i sa niealfabetyzowane (!!!)…..prawie wszystkie panstwa przed 2015 zaprzestaly placic ONZ/Organizacji do spraw uchodzctwa / skladek na organizacje pomocy dla uchodzcow ( obozy, sluzba zdrowia, szkoly, woda, wyzywienie), a za to zaczely masowy export arsenalu wojennego na Bliski Wschod…no to zaczal sie exodus i beda jeszcze wieksze epidemie i z pewnoscia przemysl finansowy i kapital swiatowy nie bedzie mogl globalizowac dalej i odczuje, ze wiatr zaczal wiac w inna strone…
    ******
    Pozdrowienia

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.