Polityka

Koreańska gra o sumie zerowej

 Jeżeli się komuś wydaje, że zimna wojna się skończyła, to bardzo szybko zmieni zdanie już po krótkim pobycie na półwyspie koreańskim. Seul to wielka i wspaniała metropolia, a Koreańczycy to niesłychanie gościnni i przyjaźni ludzie dla wszystkich z wyjątkiem Japończyków i swoich krewniaków z północy. Tam nie ma żartów – oba kraje koreańskie nadal są w stanie wojny, nikt nie udaje, że jej nie ma, jest zawieszenie broni. Opracowanie własnej broni atomowej dla wysoce rozwiniętego technologicznie południa – zamożnego w dewizy – to kwestia maksymalnie 5 lat badań i wdrożeń.

Za bałagan w Korei odpowiada zadawniona rywalizacja wielkich mocarstw – Koreę północną utworzyły państwa komunistyczne a jej ojcem był Józef Stalin, państwo to do dzisiaj funkcjonuje w oparciu o najlepsze wzorce stalinizmu przyjęte i twórczo zmodyfikowane na własnym gruncie. Ten spadek po Stalinie zrobił się dla świata nie do zaakceptowania, albowiem jest nieobliczalny. Tu nie chodzi, bowiem tylko i wyłącznie o atomowy grzyb nad Seulem lub Tokio, to jest wliczone w ryzyko polityczne, ale także o kontakty tego państwa z innymi – jak Iran, a konkretnie obecnie tylko o Iran, gdyż to państwo na dzień dzisiejszy jest realnym zagrożeniem dla świata. Niestety świat prawdopodobnie będzie musiał się zmierzyć z tym zagrożeniem, które jest w jakimś stopniu wspierane właśnie przez reżim północnokoreański. Współpraca tych państw nie jest tajemnicą, a wiadomo, że nie dotyczy wymiany literaturoznawców, ale rakiet, broni atomowej i innego rodzaju sposobów skutecznego zabijania. To musi niepokoić i niepokoi, albowiem świat cywilizowany nie musi a nawet nie może i nie jest w stanie funkcjonować pod atomowym straszakiem na półwyspie koreańskim i drugim na Bliskim Wschodzie.

Od co najmniej 2006 roku wiadomo, że Korea Północna ma możliwość inicjowania eksplozji jądrowych, tak, więc najnowsza próba – nawet ładunku zminiaturyzowanego (około 7 kiloton) nie jest zaskoczeniem wprowadzającym jakiś nowy element do gry. Wiadomo było, że Phenian dąży do takiego rozwoju technologii atomowej, żeby było możliwe przenoszenie ładunków na znaczne odległości. Nowością jest fakt, że obecnie Koreańczycy posiadają prawie gotowe środki przenoszenia tej broni na dalekie odległości. To jest już problem zarówno polityczny jak i też czysto militarny, albowiem wraz z wejściem do uzbrojenia każdej kolejnej koreańskiej rakiety celem może być już nie tylko południowy sąsiad lub Japonia, ale pewnego dnia celem naprawdę może stać się Los Angeles lub Waszyngton.

W tym kontekście najnowsza próba atomowa – łamiąca wszystkie międzynarodowe porozumienia i zakazy musi robić bardzo negatywne wrażenie i właśnie, dlatego jako próba siły musi spotkać się z adekwatną odpowiedzią świata cywilizowanego. Na szczęście nawet Chiny, doskonale zdające sobie sprawę z tego, z czym mają do czynienia – wykazują zdrowy pragmatyzm. W tym kontekście można mówić o istnieniu rzeczywistego koreańskiego problemu, który połączy ze sobą szereg interesów różnych graczy, jednakże tylko do tego momentu, – kiedy będzie się to wszystkim opłacać. Oznacza to, że Chiny nie pozwolą na likwidację koreańskiego zagrożenia, albowiem mogą łatwością wykorzystywać Phenian, jako własny straszak i to o kalibrze atomowym.

W tym rozdaniu bardzo wiele do zrobienia ma Rosja – państwo będące spadkobiercą państwa, które stworzyło światu tego potworka. Moskwa chcąc pokazać, że jest realnie liczącą się siłą powinna zareagować. Jednakże nie może wypowiedzieć się wbrew interesom „zachodu”, albowiem byłoby to przeciwstawienie się zdrowemu rozsądkowi. Jeżeli jednak chce się w rozgrywce daleko wschodniej liczyć w ogóle – musi coś zrobić i to w taki sposób, żeby wyglądało to na akcję potępiającą, ale w innym tonie niż czyni to Waszyngton lub główny gracz regionu – Chiny. To właśnie Pekin decyduje tutaj o wszystkim, od jego woli zależą główne kwestie w regionie – jednakże, niestety Korea Północna jest w znacznej mierze niezależna decyzyjnie, w tym zakresie, w jakim jest w stanie sama stworzyć sytuacje dla niej korzystne i dające jej bezpośrednie korzyści.

Właśnie o to i tylko o to tutaj chodzi. Władze w Phenianie doskonale wiedzą, że w ostatecznym rozrachunku konfliktu totalnego mogą tylko przegrać. Na użytek audytorium zewnętrznego muszą od czasu do czasu pokazać, że są „silni, zwarci i gotowi”, a dla interesariuszy wewnętrznych reżim także musi pokazywać stalową twarz. Nic temu lepiej nie służy niż budowa arsenału atomowego, albowiem tylko on jest w stanie zagwarantować tamtejszej elicie przetrwanie w oparciu o odstraszający potencjał konwencjonalny wzmocniony bronią atomową. Obecna eksplozja to tylko i wyłącznie kolejny etap w rozwoju technologicznym broni atomowej – prowadzący do jej miniaturyzacji. Jest chyba dla wszystkich oczywistym, że im mniejsza jest głowica jądrowa – tym dalej można ją przenieść – zarówno pociskiem artyleryjskim, bombą lotniczą jak również przede wszystkim za pomocą rakiety balistycznej. Mała głowica jest lżejsza – poleci dalej, a ponieważ technologia rakietowa jest póki, co nie do końca opanowana, zmniejszenie głowicy daje rentę technologiczną dla konstruktorów rakiet – w tym znaczeniu, że ten kraj szybko może dysponować efektywną rakietą możliwą do osiągnięcia odległych celów z ładunkiem jądrowym o mocy wystarczającej do zagłady metropolii.

Trzeba przyznać, że koreańskie elity bardzo ciekawie to wszystko wymyśliły, troszczą się o spoistość państwa zapewniają sobie poprzez izolację i ciągłe zagrożenie zewnętrzne – praktyczną nieusuwalność. Ponieważ grają o stawkę zasadniczą, – czyli „być lub nie być” – nie będą agresorem, chyba, że zostaną sprowokowani. Właśnie w tym kontekście należy rozpatrywać ich działania w zakresie budowy arsenału broni jądrowej. To ma być główne zabezpieczenie przetrwania tamtejszej elity.

Czy mają prawo żyć po swojemu? Niedawno próby atomowe na Pacyfiku przeprowadzała Francja, trochę później Indie i Pakistan. Obecnie ambicje atomowe wyraża Iran, to oczywiście sygnały alarmowe, – ale czy możemy się im przeciwstawiać skuteczniej niż budując własną potężną broń jądrową?

2 komentarze

  1. Szanuję poglądy autora, zatem wyrażę też swoje zdanie lub raczej zapytanie. Jakie państwo na świecie prowadzi obecnie najbardziej agresywną politykę?

  2. Korea to wielki kraj.
    A że jest tam bieda i straszą sąsiadów …
    Wielu jest na rękę istnienie Korei Płn.
    Jakby zniknęła (połączyła się), w Iranie zainstalował by się jakiś proamerykański rząd – to bardzo wielu amerykanów poszłby na bruk.
    Taki straszak jest potrzebny, żeby utrzymywać wydatki zbrojeniowe na odpowiednim poziomie.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.