Historia

Konstytucja 3 maja i targowica – zabrakło zdecydowania…

 Upadająca Rzeczpospolita Obojga Narodów wydała z siebie dokument niezwykły – dowód na oświecenie umysłów obywateli, postępowość władcy – stanowiący sumę nadziei oświeconych z tamtego pokolenia. Niestety wadą tego dokumentu był jego klasowy charakter, podkreślający dotychczasowe stosunki społeczno-gospodarcze, w tym w szczególności – konserwujący formalnie dotychczasową uprzywilejowaną rolę Kościoła Katolickiego w kraju. W oczach przeciwników – doszło do wzruszenia podstaw systemu wolności szlacheckiej, nasi ówcześni oligarchowie – działający z poruczenia władczyni sąsiedniego (wiadomo którego) imperium – nie mogli się na nie zgodzić. Nie było dla Polski szans na oświecenie, wolność, porządkowanie spraw państwowych, w ogóle nie było szansy na przetrwanie Polski – ponieważ wzmocniona mogła być samodzielna, na to nikt nie chciał się zgodzić. Hierarchowie kościelni bali się rewolucji jakobińskiej – na wzór francuski. Woleli poświęcić państwo niż własną wygodę.

Zarzucamy naszym sąsiadom atawizm, wiadomo kto był motorem, wiadomo kto najwięcej zyskał, wiadomo komu najbardziej zależało na przejęciu terytorium i ludności Rzeczpospolitej. To wszystko to są fakty – do dzisiaj nie pomszczone, zapomniane, przemilczane. Jednakże problem upadku państwa tkwił w nim samym, ówczesna Rzeczpospolita była skazana na upadek. Państwo w którym funkcję króla można było po prostu kupić lub kupić i zastraszyć przeciwników swojego kandydata – po prostu było fikcją. Zwłaszcza na tle sąsiednich monarchii oświeconych, w których władcy potrafili liczyć poddanym guziki od surdutów, żeby przypadkiem się nie rozpasali – bo po co za dużo. Lepiej było przecież zapłacić podatki, a z podatków – twierdze, armaty, wojsko. Gospodarki merkantylne swoje zrobiły, psucie polskiej monety przez króla Prus jest faktem historycznie potwierdzonym. Legalnie nasze państwo, a raczej to widmo, które gasło przez cały XVIII wiek – okradano. Jednakże najznaczniejszym osobistościom w ówczesnej Rzeczpospolitej nie mieściła się w głowie taka reforma państwa, która odrzuciłaby to, czego nie byli w stanie obronić, co musiało być stracone – ponieważ przeciwnicy byli zbyt potężni, a zdrajców zbyt wielu.

Patrząc na agonię Rzeczpospolitej – przeraża zgodność dyplomatyczna śmiertelnych wrogów, Prusy z Austrią – nienawidziły się serdecznie! Rosja miała swoje interesy – jeszcze odsunięte od Europy środkowej, ale cesarskie armie – swobodnie maszerowały przez Rzeczpospolitą. Tymczasem u nas myślano, że były kochanek może przeciwstawić się swojej cesarzowej. Niestety państwo bez władzy centralnej i bez mężów takich jak onegdaj Zamoyski – nie mogło skutecznie prowadzić dyplomacji, w zasadzie w ogóle nie mogło prowadzić żadnej dyplomacji, ponieważ kasa była pusta. W zasadzie zawsze była pusta – nawet jak udało się prawie idealnie zrównoważyć budżet, to był to budżet – niewystarczający do oporządzenia spraw olbrzymiego wówczas ciągle kraju.

Dlaczego upadła – pomimo chęci obrony? Zdrajców przeważnie powieszono w trakcie insurekcji kościuszkowskiej, zabrakło jednak możliwości prowadzenia walki – nie było czym walczyć. Chłop się nie garnął – nadal nie był Polakiem, tylko żywym elementem inwentarza. Mieszczanie – przeważnie innej narodowości – nie garnęli się do Polski „jaśnie panów”. Magnateria – nadal bajecznie bogata i potężna, nie miała sposobu na zrozumienie, że od losu kraju zależy jej przyszłość. Większość rodów traktowało swoje majątki jako coś oczywistego i w istocie ważniejszego od państwowości – głównie jako źródło dochodów. Nic ponadto, nikogo – poza szlachetnymi wyjątkami – nie interesowała jakaś Polska! Praktycznie wszystkie rody arystokratyczne zabezpieczyły sobie odpowiednio wcześnie – majątki za granicami kraju. Nastąpił transfer własności – długo z Polski pompowano wszystko to, co było wartościowe, tak że szlachetne rody mogły sobie zabezpieczyć pobyt na obczyźnie.

Bardzo naganną rolę w konfederacji targowickiej odegrali duchowni katoliccy. Sam Papież Pius VI pobłogosławił konfederację. Wykładnia znacznej części hierarchów była taka, że Konstytucja 3 maja to dzieło wywrotowców, „jakobinów”, gotowych odebrać w kolejnym akcie – prawa, majątki i przywileje klerowi! Warto poczytać o biskupie Kossakowskim – jednym z najwybitniejszych zdrajców, który uważał się za świętego i nietykalnego, upoważnionego do sprzedania Rzeczpospolitej. Jego bezczelność była tak znaczna, że potrafił uczcić II-gi rozbiór mszą świętą! Generalnie większość z hierarchów zdradziła, ponieważ jako klasa super uprzywilejowana obawiała się utraty swojej pozycji i przywilejów. Bardzo szybko zaczęli się wysługiwać nowym władcom. Tak bardzo, że po 1807 roku – jak udało się odrodzić państwo u boku Napoleona – pozostali przeważnie lojalni. Nawet nie myśleli o symbolach – w rodzaju wymuszenia na prusakach zwrotu tego, co ukradli z Wawelu (w tym korony królów polskich), albo należnego odszkodowania. Nikt oczywiście o takich sprawach nie myślał. Kościół nie był instytucją umacniającą państwo – wręcz przeciwnie – z obawy przed rewolucją – przeciwstawił się reformom.

Zabrakło zdecydowania, nawet jak tłum wieszał zdrajców – było już po faktach, nie dało się w ciągu kilku miesięcy doprowadzić do umocnienia państwa – jak obce armie manewrowały na przedpolach Warszawy lub plądrowały Wielkopolskę! Być może, gdyby ówczesnym starczyło odwagi i wciągnęli chłopów i mieszczan – dając wolność, równość i braterstwo – a królem był jego bardziej udany brat, to by się udało, przynajmniej ocalić rdzeń państwa, po wojnach napoleońskich – może nawet z carem jako królem, ale za to z dostępem do morza.

Nie ulega jednak wątpliwości, że tamto państwo upadło ponieważ, ci którzy czerpali z niego największe korzyści nie mieli wspólnego interesu, żeby je reformować, a nawet nie chcieli na nie płacić. Zachowanie status quo – oznaczało poddanie się biegowi wydarzeń inspirowanych z zewnątrz, przy naprawdę wydatnym poparciu z wewnątrz. Proszę sobie wyobrazić dzisiaj sytuację, w której – połowa parlamentarzystów i mniej więcej 40% klasy posiadającej, wsparta prawie całym episkopatem – prosi obcego prezydenta o objęcie Polski ochroną… Czy taki kraj mógł przetrwać? Zabrakło tego, co dało niespełna kilka lat później – siłę bagnetom Napoleona… wiary ludzi w to, że są wolni a gwarantem wolności jest wspólna Rzeczpospolita.

Wyciągnijmy wnioski z tamtych dramatycznych wydarzeń – niestety niektóre negatywne schematy są obecne w naszym kraju także dzisiaj.

7 komentarzy

  1. Dziś t.j.AD 2014rok jest podobny czas do tych historycznych czasów XVIII wieku.Armi nie mamy.Kler katolicki rządzi i nie płaci podatków.Zaproszono obce wojska do obrony naszych granic.Naródjest ubogi .wszyscy bogaci swoje ukradzione pieniądze zabezpieczają w bankach zachodnich.

  2. inicjator_wzrostu

    Autor pisze: “Zdrajców przeważnie powieszono w trakcie insurekcji kościuszkowskiej” – powielając populistyczne opinie. Po prostu powieszono parę osób lub symbolicznie – ich portrety.
    Faktyczni zdrajcy i sprawcy rozpadu, jakimi byli magnaci – pozostali dalej ze swoim majątkiem i wpływami, stając się szybko DWORAKAMI nowych władców.
    Nie zapominajmy, że pojęcie lojalności wobec Państwa nie istniało, obowiązywała wierność dla panującego.
    Np. Józef Poniatowski, przyszły bohater napoleoński – był pułkownikiem w armii cesarza Austrii.
    Z kolei inny bohater, Tadeusz Kościuszko – żył z RENTY otrzymywanej dożywotnio od cesarza Rosji, po uwolnieniu.

  3. Bardzo to przypomina dzisiejszą Ukrainę, a i z dzisiejszą Polską ma wiele wspólnego.

  4. No proszę proszę, może jeszcze autor napisze jak KK potraktował powstańców listopadowych a potem styczniowych?

  5. wieczorynka

    Fragment wiersza Kasprowicza

    Rzadko na moich wargach-
    Niech dziś to warga ma wyzna-
    Jawi się krwią przepojony,
    Najdroższy wyraz:Ojczyzna.

    Widziałem, jak się na rynkach
    Gromadzą kupczykowie,
    Licytują się wzajem,
    Kto ją najgłośniej wypowie.

    Widziałem, jak między ludźmi
    Ten się urządza najtaniej,
    Jak poklask zdobywa i rentę,
    Kto krzyczy,iż żyje dla Niej.

    Widziałem, jak do Jej kolan-
    Wstręt dotąd serce me czuje-
    Z pokłonem się cisną i radą
    Najpospolitsze szuje.

    Sztandary i proporczyki,
    Przemowy i procesyje,
    Oto jest treść Majestatu,
    Który w tak wieku żyje.

    Więc się nie dziwcie – ktoś może
    Choć milczkiem słuszność mi przyzna-
    Że na mych wargach tak rzadko
    Jawi się wyraz: OJCZYZNA.

    Moim skromnym zdaniem nadal aktualne.

  6. Może z innego punktu spojrzenie na “dogorywającą
    Rzplitą – witaj majowa jutrzenko”.
    Dlaczego się nie udało?
    Czy “to” już tylko historia?
    Podobno nie wchodzi się dwa razy…
    http://polski.blog.ru/148859491.html
    Dramat 3 maja.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

twelve − three =