Polityka

Konsensus polityczny czyli milczenie nad trumną polskiej polityki wschodniej

 To przerażające co zaproponowano w przedmiocie rzekomego konsensusu politycznego dotyczącego oceny polityki wschodniej w kampanii wyborczej. Jest to tym bardziej przerażające, ponieważ zaproponował to człowiek współodpowiedzialny za jej kształt, a zarazem efekt i owoce jakie przyniosła.

W ogóle sama koncepcja wykluczenia części spraw publicznych z dyskusji politycznej i to jeszcze kwestii tak kluczowej jak ocena polskiej polityki zagranicznej to jest szczyt szczytów psucia państwa i sprowadzania na niego zagrożenia wojennego, w wykonaniu ludzi odpowiedzialnych za sprowadzenie tych zagrożeń – próbujących w ten sposób przykryć swoją niekompetencje, być może złą wolę jak również widoczną inspirację z zewnątrz.

Jeżeli mielibyśmy nie mówić o kwestiach polityki wschodniej, co przedstawiciele obozu rządzącego oceniają jako „ochronę” polskiej racji stanu, to byśmy się zgodzili na NARODOWE SAMOBÓJSTWO, ponieważ obecna linia interpretacyjna polskiej racji stanu w wykonaniu rządzących, zakładająca konfrontację z Rosją prowadzi nas do zguby. Jak bowiem naiwnym trzeba było być, żeby myśleć, że Rosja nie będzie próbowała przeciwdziałać próbom szkodzenia jej interesom.

Sama propozycja nie jest niczym innym niż próbą uzurpacji jedynie słusznej słuszności przez jedynie słuszną opcję i zakonserwowania całości systemu w ramach przyjętych i wyznawanych dogmatów. Sprawcy błędów nie mają żadnego prawa, żeby się domagać od reszty sceny politycznej milczenia nad trumną ich polskiej polityki wschodniej i to podczas wyborów! To czysta uzurpacja i to połączona z próbą szantażu z tytułu odpowiedzialności za państwo! Tak, jakby Polska kończyła się na tym co mówi pan Komorowski i Platforma Obywatelska, a tak nie jest!

Problem polityki wschodniej powinien być bardzo głęboko rozwałkowany przez kandydujących, ponieważ efekty tego problemu to zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa – trzeba o tym mówić, sytuację prostować, odsunąć ludzi odpowiedzialnych za prowadzenie złej polityki – do tego właśnie służą wybory, więc nie rozmawiając o tych sprawach – przyznalibyśmy rację obozowi rządzącemu, który co prawda dokonał przetasowania i dymisji na złotym spadochronie, a teraz w wielu przypadkach próbuje się wycofać rakiem z wcześniejszych pozycji, ale jednak ponosi pełną polityczną i moralną odpowiedzialność za sytuację, w której znajduje się dzisiaj nasze państwo.

Oczywiście można i nawet należy przyjąć pewien katalog pryncypiów, którymi są sprawy niepodważalne oraz bezpośrednio z nimi związane, jednakże to wymaga konsensusu politycznego, a tego konsensusu w kraju w których jedna strona chce dorzynać watahę a druga nie jest milsza – nie ma i nie może być. Możemy wręcz jasno stwierdzić, że zabójstwo polskiej lewicy i przejęcie władzy przez prawicę po uśmierceniu kandydatury pana Cimoszewicza na Prezydenta RP – właśnie teraz się mści. Wówczas prawica próbowała i się jej udało, ale w wyniku sukcesu się podzieliła, nie udał się „popis”, premier z Krakowa wylądował zdaje się w Toskanii – nie ma niczego, pozostała nienawiść, brak zaufania i brak lewicy. W zamian za to nie jest możliwy konsensus społeczny, ponieważ polska scena polityczna nie jest w pełni reprezentatywna. Być może dopiero powrót lewicy do władzy, chociażby w charakterze opcji współrządzącej dałby szansę na stworzenie czegoś nowego – wypracowanie nowego konsensusu politycznego, którego podbudową musi być na nowo negocjowana umowa społeczna, tak boleśnie i dramatycznie zdeptana przez ten rząd.

Rządzący mają oczywiście pewne obowiązki jak również pewne dodatkowe prawa związane z faktem odpowiedzialności za państwo w okresie zagrożenia zewnętrznego. W jakiejś mierze mogą próbować stworzyć granicę, której przekroczenie w retoryce i w najgorszym przypadku w działaniu – należy uznać za sprzeczne z naszymi interesami, których szanowanie jest koniczne „tu i teraz” w istniejących warunkach. Na taki mechanizm można się zgodzić, jednakże nie może to być prowadzone w atmosferze uzurpacji jedynie słusznej słuszności, tylko wskazania spraw rzeczywiście groźnych i warunków brzegowych. Warunkiem do tego jest uwiarygodnienie się obozu rządzącego i przeproszenie społeczeństwa za błędy w ocenie pryncypiów polityki wschodniej oraz doprowadzenie do istniejącego stanu. Dla zasady należałoby też kogoś politycznie przed Trybunałem Stanu ukarać, tak żeby był jasny i wyraźny sygnał dla naszych partnerów, że mamy samoświadomość źle prowadzonych spraw i konieczności resetu. W interesie państwa i Narodu lepiej by się stało, żeby jeden lub kilku ludzi usłyszało prawdę o swojej chorej i prawdopodobnie inspirowanej z zewnątrz polityce i może nawet za to posiedziało w więzieniu – niż państwo i Naród, mieliby przeżywać kolejny reset w wyniku działań wojennych, czy chociażby tracić miliardy ze względu na izolację handlową na rynkach międzynarodowych! Naprawdę satysfakcja żadnego człowieka, nie jest warta bankructw firm i dramatów rolników!

Polska musi się uwiarygodnić, nasze władze muszą być wiarygodne politycznie wobec obywateli i sąsiadów – nie możemy w dalszym ciągu udawać, że się nic nie stało. Ponieważ się stało i to bardzo źle! Im szybciej odetniemy tego raka, którego wyhodowano na naszym zdrowym ciele, tym lepiej – z mrzonkami i snami o potędze trzeba raz na zawsze skończyć. Do tego właśnie mają posłużyć te wybory, to przez nie możemy się uwolnić od tych ludzi, którzy swoją polityką i niewiedzą doprowadzili do stanu obecnego naszych relacji międzynarodowych.

4 komentarze

  1. inicjator_wzrostu

    Autorzy i promotorzy polityki wschodniej schowali się do mysich dziur.
    Błędnie rozpatrywali obszar Ukrainy jako Dzikie Pola, pełne idiotów i kretynów, o których łaskawie upomni się POLSKI PAN.
    I nieważne, że tym PANEM był chłopak z bydgoskiego bloku – gesty gombrowiczowskie pozostały.
    Szkoda straconego czasu i pozabijanych na Ukrainie ludzi.

    Ciekaw jestem, czy obdarzona Pulitznerem żona chłopaka z bydgoskiego bloku opisze tę tragedię szczerze.
    Szczerze, tzn. z bolesnymi wnioskami, chyba że jest zakłamana i wierzy w to samo co Pani Nuland – czyli w zapach 5 mld dolarów.

  2. styropian plus banderyzm równa się klęska.

  3. Dlaczego zaraz milczenie nad trumną polityki wschodniej,
    dzisiejsza wypowiedz w radio b. prezydenta, potwierdza
    przypuszczenia iż pan,b.minister SZ ma godnych
    siebie sojuszników.Póki co, układ “steropianowo – neobanderowski’w Polsce jest (jeszcze) nie do ruszenia..
    polskojęzyczni “adwokaci u’padłej”, z pianą na …
    zabiegają o “interesy” reżimu neobanderowskiego w Kijowie!
    Wbrew polskiej racji stanu!!!

  4. Nie chce żyć w Europie która chce wojny zRosją,pisze Orban,podpisuje się pod tym całym sercem, a TY. wlodek.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.