Konsekwencje wyborów strategicznych dostawców gazu i ropy naftowej dla Polski

“SMIT EBRO, GRACE DAHLIA & FAIRPLAY 21 (22493055576)” by kees torn SMIT EBRO, GRACE DAHLIA & FAIRPLAY 21. Lic. CC BY-SA 2.0 via Wikimedia Commons

Każdy wybór ma jakieś konsekwencje, w tym także brak dokonania wyboru w porę, również przekłada się na możliwe konsekwencje. Z zasady mogą one być neutralne, negatywne, pozytywne, przyjmować różne wartości w tych skalach. Jak również mogą przez dłuższy czas nie ujawniać się, co do wpływu na procesy, które mimowolnie – bez naszej intencji – mimo wszystko inicjują lub hamują.

Szczególnie interesujące są decyzje w kwestiach strategicznych, do których z całą pewnością można zaliczyć decyzje dotyczące zaopatrzenia w gaz i ropę naftową. Pomimo wolnego rynku i teoretycznej swobody w handlu ropą i gazem, ze względu na skalę tej działalności skoncentrowaną u głównych dostawców/producentów/przetwórców – mamy de facto do czynienia z monopolem lub duopolem w krajach średniej wielkości i dokładnie tak samo jest w Polsce.

Polska ma długą tradycję udziwnień, jeżeli chodzi o zaopatrywanie się w gaz i ropę naftową, albowiem, chociaż większość tych surowców od zawsze kupowaliśmy w ZSRR/Federacji Rosyjskiej, to często sposób wyboru pośrednictwa w tych transakcjach był najdelikatniej mówiąc, trudny do logicznego zrozumienia. Dzisiaj jesteśmy w sytuacji posiadania stałych kontraktów, przy czym kontrakty na ropę naftową w najbliższym czasie będzie można renegocjować, co do gazu ziemnego – długo jeszcze jesteśmy związani kontraktem, jednak gazoport może wiele zmienić w negocjacjach w przyszłości. Naszą sytuację można podsumować generalnie, jako niezłą, ponieważ przez lata – pomimo politycznie trudnych sytuacji stale i bez problemów korzystamy z dostaw z kierunku rosyjskiego. Rosja jest doskonałym, przewidywalnym i z naszej perspektywy praktycznie nieograniczonym dostawcą. Co prawda kiedyś było lepiej jak eksportowaliśmy przez terminal w Gdańsku rosyjską ropę, ale jest jak jest i właśnie zwolnienie mocy przeładunkowych otworzyło dla nas szansę, na import dużej ilości ropy, bezpośrednio od innych producentów. Co przy obecnej cenie ropy naftowej na rynkach jest ZNAKOMITYM POMYSŁEM i im więcej ropy uda się zakontraktować po jak najniższych cenach, tym bardziej na tym procederze wygramy.

W kraju – w ślad za interesującymi głosami na Zachodzie podniosły się głosy, że oto mamy do czynienia z rynkiem kupującego, jeżeli chodzi o węglowodory i to klient dzisiaj rządzi. Nie da się ukryć, że w tej chwili tak jest, albowiem bardzo tanio można kupić bardzo dużo ropy na rynku, a jak tylko Iran włączy się do międzynarodowego legalnego handlu, to ceny mogą spaść jeszcze bardziej, co samo w sobie jest fascynujące, zwłaszcza dlatego bo ze względu na stosunek podatków i opłat do ceny detalicznej – prawie nie odczuwamy tych spadków w naszych kieszeniach, ale to kwestia na osobną dyskusję.

Rzeczywiście mamy do czynienia z rynkiem kupującego, zwłaszcza jeżeli chodzi o małe jednorazowe transakcje jak również kontrakty, które pozostają bez wpływu na kurs giełdowy ropy naftowej. Jeżeli jednak chcielibyście państwo zapewnić krajowi liczącemu około 40 mln ludzi stabilne dostawy paliwa na kilka lat, to czy będziecie opierać się na transakcjach spoto-wych, czy też na kontraktach długoterminowych z pewnymi dostawcami gwarantującymi jakość, czas i ilość dostawy – jak również co jest dzisiaj ważne ich bezpieczeństwo? Można postawić tezę, że jeżeli jako państwo dysponowalibyśmy np. systemem rezerw państwowych i prywatnych paliw płynnych zapewniających nam np. 18 miesięczne rezerwy bez potrzeb kupowania czegokolwiek za granicą – to rzeczywiście moglibyśmy oprzeć dominującą cześć dostaw na wolnym rynku, ponieważ zawsze coś się gdzieś kupi taniej, aczkolwiek zobaczylibyśmy z czasem, że wcale to nie jest takie proste, ponieważ nie da się przechytrzyć rynku – po prostu wszyscy w tym pośrednicy chcą zarobić. To największy business na świecie! Z gazem jest nieco trudniej, ponieważ ilość dostawców jest mniejsza, jednakże można sobie poradzić, również jeżeli się ma odpowiednie zapasy, przy czym – również zapasy gotowych produktów chemicznych w których wykorzystywany jest azot (chodzi o zapewnienie nawozów dla rolnictwa w czasie). Tutaj nie można sobie pozwolić na to, że nagle odetniemy gaz przemysłowi, bo po prostu trzeba będzie importować nawozy, więc mając odpowiednie rezerwy gazu, trzeba także mieć i rezerwy nawozów azotowych. Mówimy o rezerwach państwowych i prywatnych – można stworzyć odpowiedni system, kwestią kilku lat jest jego uzupełnienie do poziomu satysfakcjonującego nasz poziom bezpieczeństwa. Wymagałoby to rozbudowy posiadanego i budowy drugiego gazoportu, rozbudowy połączeń gazociągowych w regionie, tak żeby móc swobodnie handlować z sąsiadami i korzystać z ich źródeł w razie potrzeby np. wzajemnie się ubezpieczać.

Nasze rozważania musimy jednak ograniczyć do obecnych realiów. Kluczowym zagadnieniem jest to, że ze względów politycznych na nieufności do Rosji i Niemiec – z wzajemnością – wszyscy tracimy. Przecież nie jest tajemnicą, że idea gazociągu na dnie Bałtyku powstała dlatego, ponieważ byliśmy wyjątkowo nieprzewidywalnym partnerem przy próbach negocjacji kolejnej nitki gazociągu jamalskiego. Proszę sobie tylko przypomnieć temperaturę ówczesnych komunikatów w sferze publicznej, z ostrożności przed spontanicznym samobójcą nie napiszemy, jaka opcja polityczna wówczas decydowała, jak również nie dopuściła do jakichkolwiek dywagacji na temat możliwości podłączenia się do gazociągu na dnie Bałtyku. Trzeba to spróbować zrozumieć bez emocji – nasza nieufność wobec Rosji i Niemiec doprowadziła do opracowania przez te kraje alternatywnej droższej trasy przesyłu. Równolegle, ponieważ business as usual, to my płacimy więcej za gaz od Niemców, bo ktoś przecież musi ponosić koszty utrzymania droższej podwodnej infrastruktury, jak zawsze najwięcej traci najsłabszy uczestnik gry – to klasyczne, to zawsze potwierdzi Teoria Gier, każdy student trzeciego roku politologii potrafi to wykazać.

Obecnie decydując się na zakupy spot-owe ropy i gazu, jeżeli uda się kupić paliwa taniej niż od dostawców rosyjskich, to będziemy obniżać końcową cenę detaliczną dla hurtowych odbiorców. Rosjanie walcząc o rynek będą stopniowo obniżać ceny, jeżeli taka będzie tendencja rynkowa. Będzie im zależało, żeby bardziej opłacało się nam kupić u nich, niż importować statkami. Taki stan rzeczy byłby dla nas bardzo korzystny. W perspektywie średniookresowej udałoby się doprowadzić do generalnej obniżki cen dwóch strategicznych surowców. Jednak to wcale nie oznacza, że w perspektywie długookresowej byśmy na tym zyskali, a nawet nie stracili. Na zaopatrzenie w ropę i gaz trzeba patrzeć, co najmniej z 5-cio letniej perspektywy – to niezbędne minimum. Realia nakazują mieć perspektywę 10-cio letnią, a roztropność wskazuje, że optimum to zabezpieczenie się na 15 lat do przodu. Chodzi o to, jakie ceny uzyskuje się w takiej perspektywie czasowej, nie ma, po co się cieszyć z jednego lub dwóch tankowców taniej ropy – z naszej perspektywy to zaopatrzenie na dobę może półtorej dla kraju. Dopiero jak policzymy koszty wszystkiego w tak zakreślonej perspektywie, dopiero wówczas możemy mówić o tym, czy udała się nam dywersyfikacja i czy miała ona ekonomiczny sens, czy też płacimy cenę za politykę, czy jak kto woli za bezpieczeństwo.

Problem polega, bowiem na tym, że wcale nie jest powiedziane, że obecna sytuacja na rynku dostaw ropy utrzyma się przez kolejne lata. Czy ktoś spodziewał się załamania i generalnego spadku poziomu cen, jaki miał miejsce nie tak dawno? Biorąc pod uwagę sytuację na Bliskim Wschodzie – nic nie jest pewne w znaczeniu takim, jak pewna jest rura podpięta do złóż termonuklearnego supermocarstwa. Nie posiadamy nawet zdolności Marynarki Wojennej, do eskortowania potrzebnej ilości statków z surowcem, a zagrożeń w regionie będącym głównym źródłem dostaw alternatywnych nie brakuje i nie zabraknie. Czego byśmy, bowiem nie powiedzieli o dostawach z kierunku wschodniego, to na ich pewność/stabilność nie można narzekać i to pomimo dysfunkcji w zachowaniu się niektórych krajów pośredniczących. Warto mieć świadomość, że zaopatrywanie się z kierunku europejskiego to będzie zawsze w jakiejś mierze kupowanie gazu i tak z Rosji, ponieważ interesy największych zachodnich firm, nawet norweskich – są realnie powiązane z interesami partnerów rosyjskich. Jest tylko kwestią czasu, kiedy dojdzie do dalszych dyfuzji pomiędzy największymi graczami na rynku, ponieważ chodzi o koszty i dywersyfikację dostaw do Europy, której nie jest w smak uzależnienie się od dostawców z Bliskiego Wschodu. Jak w tym kontekście uzasadnić politykę Polską? Nasz systemowy problem polega na tym, że dywersyfikacja poza kierunek wschodni opłaca się nam tylko w takim zakresie, w jakim stymulujemy wschodniego partnera do obniżenia cen, a zarazem nie uzależniamy się od dostaw z Bliskiego Wschodu, nad których przebiegiem nie mamy realnej kontroli. Trudno jest określić, jaki procent surowca opłaca się sprowadzać przez morze, a jaki istniejącymi rurami? Musimy mieć świadomość, że w perspektywie długiego okresu planowania – mogą być to różne proporcje, w różnych okresach. W praktyce oznacza to, że powinniśmy odpowiednio negocjować kontrakty na Wschodzie, przy czym warto pamiętać, że model długoterminowych kontraktów również interesuje najbardziej partnerów arabskich, czego najlepszym przykładem jest nie do końca fortunny kontrakt rządu pana Tuska w Katarze. Prowadzi to nas do prostego wniosku, że każdy dostawca będzie chciał nas od siebie uzależnić – i to w najdłuższym możliwym okresie, co jest po prostu logiczne z jego perspektywy.

Jeżeli dokonamy reorientacji strategicznej dostaw na dostawy z innego kierunku niż wschodni z Federacji Rosyjskiej i krajów z nią współpracujących, to musimy się liczyć z możliwymi konsekwencjami finansowymi i politycznymi tych wyborów. Przykładowo postawienie na transport morski wymaga na nas rozbudowę floty, w tym o jednostki pełnomorskie klasy fregaty, zdolne do długich patroli w regionach, w których jest niebezpiecznie, a dozór nad dostawami dla Polski byłby po prostu zwykłą polisą bezpieczeństwa. Potrzeba będzie kilka takich okrętów, biorąc pod uwagę, że możemy kupować paliwa na Bliskim Wschodzie, w Afryce okołorównikowej i Ameryce południowej to zabezpieczenie tych szlaków to kilkanaście okrętów nawodnych różnych typów, kilka okrętów zaopatrzeniowych, kilka hydrograficznych, jakiś zwiad i walka radioelektroniczna, do tego przydałyby się okręty podwodne o odpowiednim zasięgu – umożliwiające osiągnięcie przewagi na danym akwenie w razie poważnego konfliktu itp. Do tego więcej wyspecjalizowanych jednostek specjalnych, może lotnictwo zdolne do przebazowania do wcześniej przygotowanych baz – w zasięgu akwenu itd. To wszystko to są poważne koszty, których nie ponosimy korzystając z absolutnego bezpieczeństwa dostaw z Rosji. Trzeba o tym myśleć zawczasu, tak żeby być przygotowanym – już teraz zmarnowaliśmy czas, bo mamy uruchamiany gazoport, a realnie nie mamy czym zapewnić sobie bezpieczeństwa dostaw, bo możliwości Marynarki Wojennej są nazwijmy to „ograniczone”.

Jeżeli dobrze przygotujemy proces dywersyfikacji dostaw, tj. opracujemy strategię i odłożymy trochę pieniędzy, żeby „mieć górkę”, to w perspektywie średniookresowej możemy prowadzić grę w dywersyfikację. Jednakże patrząc długofalowo na nasze interesy gospodarcze, to potrzebujemy nieprzerwanego strumienia – pewnych dostaw o określonych parametrach w czasie, na których przewidywalności można oprzeć planowanie społeczno-gospodarcze całej gospodarki. Jest przy tym oczywiste, że dotychczasowy model kontraktowania na Wschodzie się skończył, przy czym za parę lat może się okazać, że to wcale nie był taki zły model, – jeżeli się weźmie pod uwagę wszystkie okoliczności.

12 thoughts on “Konsekwencje wyborów strategicznych dostawców gazu i ropy naftowej dla Polski

  • 16 grudnia 2015 o 05:47
    Permalink

    Polska będzie niezależna od ruskich czy to się wam podoba czy nie. Lepiej płacic więcej po tym jak nas potraktowali i kupować od Arabów, wolą Niemców niech handlują z nimi

    Odpowiedz
    • 16 grudnia 2015 o 14:50
      Permalink

      A propos: kto i jak nas potraktowal i przy okazji czego ?
      Jesli chodzi o dostawy gazu i ropy naftowej z Rosji to idsylam do ponizszego komentarza @Kodluch…Polska wielokrotnie odrzucila niezwykle lukratywne propozycje z Rosji, by po terytorium Polski przebiegal ruruciag transportujacy gaz …byly by wysokie i gwarantowane zyski dla Polski z tego transytu i z tym zwiazane polityczne akcje Polski powendrowaly by wyzej….
      Jednak decyzje Polski w tej materii sa wysoce niezrozumiale i szkodza Polsce i materialnie i w jej politycznym wizerunku na arenie miedzynarodowej ….wielu ludzi, w tym naukowcy.i czynni politycy wrecz nabijaja sie z tego, jak Polska odrzuca zrodla dochodow i wogole pozbawia sie politycznego zbaczenia ……takie wyglupy i to z takimi konsekwencjami. ….
      Komentator @Wielka Polska Katolicka to przynajmniej wie, o czym pisze w komentarzu ? Co tak wyglada, ze nie wie lub znowu za przeproszeniem zagladal nieprzerwalnie “do kieliszka” i nie ma w pamieci przynajmniej ostatnich 10-15 lat w pamieci….niech sie komentator wezmie w koncu w garsc i zamiast tu na forum “dawac taka plame z niewiedzy” zamelduje sie w AA / ” Anonimowi Alkoholicy ” /, by w nowym roku mogl skutecznie odejsc od nalogu a co do gazu dla Polski odsylam do zrodel prasowych i na korepetycje do konentatora @Kodluch ….bo istnieje wielka potrzeba badrobienia zaleglosci …
      Z tym i z AA zycze powodzenia
      Szczesc Boze !

      Odpowiedz
      • 16 grudnia 2015 o 15:55
        Permalink

        Eratta: napisano “pozbawia sie politycznego zbaczenia …”, ma byc ” pozbawia sie politycznego znaczenia”…

        Odpowiedz
  • 16 grudnia 2015 o 05:55
    Permalink

    Polska będzie niezależna od Rosji, POlska będzie wielka i Bogata a imię odrodziciela naszego państwa to Jarosław!

    Odpowiedz
  • 16 grudnia 2015 o 08:00
    Permalink

    Niestety ale jak widać wolimy strzelać sobie w stopę i rezygnować z zysków jakie daje nam szczęśliwe położenie geograficzne. Przypominam, że Rosja proponowała nam kilka razy realizację Jamału-2 bo to dla wszystkich korzyśc i zysk…

    Co do gazoportu – już linkowałem iż wybudowano go “pod” dostawy taniego gazu z USA. Ale wojna ekonomiczna Saudowie vs USA spowodowała, że rynek “łupkowy” USA całkowicie się załamuje. A europejskie gazoporty nie pracują!
    Abstrahuje całkowicie od koszmarnie wysokich kosztów gazu skroplonego (obojętnie z jakiego źródła)…

    Polecam art i wpisy
    http://www.szczesniak.pl/2975#comment-24347

    praz
    http://www.szczesniak.pl/2931

    Odpowiedz
  • 16 grudnia 2015 o 14:52
    Permalink

    Bardzo rozsądnie wyprowadzone, że opłaca się nam dywersyfikacja – czyli nie rezygnowanie ze wschodniej rury, tylko dodanie innych dostawców do posiadanego komponentu. Wtedy zyskujemy najwięcej na zasadzie win-win

    Odpowiedz
  • 16 grudnia 2015 o 18:41
    Permalink

    Moim zdaniem, my, Polacy, poprzez uczestnictwo w pakcie NATO i Unii Europejskiej straciliśmy szansę na niepodległość i dobrobyt. Początkowo były założenia że Polska stanie się krajem tranzytowym pomiędzy wschodem i zachodem zarabiając na tym duże dochody. Mogliśmy być, dzięki położeniu geograficznemu neutralni, przjażni wobec sąsiadów i bogaci jak Norwegia.Ale wejście do tych instytucji zmieniło wszystko, nasze elity polityczne stały się awanturnicze, zmieniają Polskę w czarną dziurę może i radioaktywną.Takie jest moje zdanie. Jeżeli chodzi o tą dywersyfikację to ona przyniesie skutki, negatywne. Nie od razu bo pewne procesy muszą trwać by się ujawnić z całą mocą.

    Odpowiedz
  • 17 grudnia 2015 o 15:50
    Permalink

    “Rosja jest doskonałym, przewidywalnym i z naszej perspektywy praktycznie nieograniczonym dostawcą.” Tak, pod względem technicznym. Bynajmniej nie politycznie ani ekonomicznie. Trwała, wręcz bezwarunkowa nasza przynależność do Zachodu może poskutkować decyzją polityczną Rosjan o zablokowaniu dostaw. Ekonomicznie nie jesteśmy i nie będziemy najatrakcyjniejszym klientem na te surowce, za to jesteśmy zależni od ich importu. Natomiast finansowo jesteśmy traktowani jak Ukraina, też płacimy najdrożej. A przecież od II Wojny znane jest przetwórstwo węgla w paliwa płynne, dziś mamy też odzysk węglowodorów z odpadów. Zatem powinno się inwestować w opracowanie i wdrożenie krajowej produkcji paliw i materiałów z tego, czego mamy w nadmiarze: węgla pod ziemią i wysypisk na ziemi. Tak, rezerwy są konieczne i można je zapewnić na długo tylko dzięki produkcji własnej. Rozumem i pracą Polacy się wzbogacą.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.