Koniecznie trzeba wprowadzić przepisy o klęsce ekologicznej w kontekście stanu powietrza

Koniecznie trzeba wprowadzić przepisy o klęsce ekologicznej w kontekście stanu powietrza. W obowiązującej ustawie z dnia 18 kwietnia 2002 r., o stanie klęski żywiołowej (Dz.U. 2002 Nr 62 poz. 558), klęska żywiołowa jest definiowana na dwa sposoby – jako klęska żywiołowa będąca co do zasady katastrofą naturalną i innymi stanami tam wymienionymi oraz poprzez właśnie katastrofę naturalną jako zdarzenie związane z działaniem sił natury. Do tego dochodzą awarie techniczne i zagrożenia z cybeprzestrzeni. Jednakże nie ma słowa o klęsce ekologicznej, zwłaszcza w kontekście stanu powietrza. Zresztą pojęcia klęski ekologicznej chyba nie ma w naszym prawie zdefiniowanej wprost. Jeżeli chodzi o ochronę powietrza, to jest to bardzo istotny problem, normowany legislacyjnie jednak w stopniu niedostatecznym.

Przede wszystkim nie ma norm dotyczących paliw, które są używane do ogrzewania przez gospodarstwa domowe, nie ma norm w szczególności na opał sprzedawany masowo, to znaczy ten najtańszy. Państwo w tym zakresie zupełnie nie podjęło się regulacji, przez co cierpią nasze płuca i generalny stan środowiska naturalnego staje się nieznośny. Ponieważ coś takiego, jak jakość powietrza, zwłaszcza w miastach – jest poważnym problemem, którego nie da się pominąć i przemilczeć, bo dotyczy wszystkich, którzy mieszkają w miastach i ich bezpośrednim pobliżu. Zresztą nie dotyczy to tylko miast, ale także i różnego rodzaju terenów o specyficznej budowie, gdzie warunki układów lokalnych nie sprzyjają naturalnemu przewietrzaniu. W świetle dostępnych opinii, co najmniej połowa ludności naszego kraju mieszka na obszarach, których dotyczy problem jakości powietrza. Przy czym jest generalną oczywistością to, że generalnie praktycznie na całego kraju mamy problem z powietrzem, mówimy o tym, że szczególnie źle jest mniej więcej tam, gdzie mieszka około połowa ludności.

Problem jest więc systemowy i jego rozwiązanie powinno być jednym z naglących priorytetów rządu, zwłaszcza dlatego ponieważ w tym zakresie nie da się stworzyć rozwiązań poprawiających sytuację z dnia na dzień. Niestety nie można stwierdzić, żeby Rząd Najjaśniejszej, cokolwiek w tym zakresie robił. Ostatnie pozwolenie na wycinanie drzew to skandal nad skandale, na pewno wiele podmiotów na tym skorzysta, jednakże straty dla bioróżnorodności będą gigantyczne. Każde drzewo jest bezcenne, a drzewa nie rosną tak szybko, jak się je wycina. Dotychczasowe procedury w tym zakresie, chociaż nie pozbawione istotnych wad – jednak chroniły przyrodę, a przecież o to chodzi. Chyba, że nie? Co prawda niektórzy baczni obserwatorzy naszej sceny politycznej dopatrzyli się pewnej prawidłowości u odpowiedzialnego pana ministra, który już kiedyś zapisał się szlachetnie dla podmiotów projektujących i budujących ekrany przy autostradach. Dzisiaj nawet jeżeli prawo w zakresie pozwoleń na bezkarną siekierezadę drzew będzie cofnięte, to i tak padnie tyle z nich, że nie nadrobimy tego przez pokolenie.

Obecna sytuacja nie jest normalna. Największe miasta w Polsce są pod bardzo poważną presją złego stanu środowiska, który dotyczy w zasadzie wszystkich obywateli, przy czym mamy tu do czynienia ze zjawiskiem, że często bogate przedmieścia domków jednorodzinnych, trują biedniejsze miasta pełne blokowisk. Ponieważ technologie grzewcze bloków są zupełnie inne i podlegają innym normom, nawet jeżeli spalają węgiel (jak większość elektrociepłowni w Polsce). Problem niskiej emisji jest funkcją jakości powietrza i bez zmian w zwyczajach ogrzewania się przez mieszkańców, nie będzie poprawy stanu sytuacji. Swoje także dokładają i samochody. Nie bez powodu największe miasta pozwalają w dni szczególnie trudne ze względu na zanieczyszczenia, na podróżowanie bez opłaty komunikacją zbiorową.

Generalnie musimy w ogóle przemyśleć cały system, stan jakości powietrza atmosferycznego jest bardzo poważnym problemem w naszym kraju. Bez zmian systemowych, które może wymusić tylko i wyłącznie mądra legislacja – nic się nie zmieni. Nie możemy być niewolnikami sprzedaży węgla, bo skutki społeczne są zbyt duże. Rząd musi mieć instrumentarium – w rodzaju postulowanych pojęć np. klęski ekologicznej, żeby móc działać systemowo, jak również upoważniać np. samorządy do działania na swoim terenie jeżeli stan powietrza ulega dramatycznemu pogorszeniu. Przy czym miejmy świadomość, że to będzie kosztować bardzo duże pieniądze.

Niesłychanie ciekawym zjawiskiem jest to, jak niska jest świadomość ekologiczna mieszkańców. Jak do tej chwili w Polsce nie pojawiła się żadna poważna siła polityczna, odwołująca się w ramach swojego głównego przekazu politycznego do kwestii ochrony środowiska naturalnego. Oczywiście są pewne ruchy i partie, ale co jest ultra ciekawe – te środowiska nie są w stanie przebić się do mediów głównego nurtu – a szkoda! Dołączenie postulatów ekologicznych do spektrum repertuaru ideologicznego prawicy, silnie zaburzy uwielbienie węgla w czystej formie. Właśnie poprzez kwestie ekologiczną, bo świadomość ludzi wzrasta – należy oczekiwać zmian na naszej scenie politycznej. Proszę zwrócić uwagę, że największe siły polityczne właśnie spierają się o to, jak mają rozmawiać ze sobą, czy też raczej – czy w ogóle mają! Natomiast kwestia jakości powietrza, jakoś nie może się przebić do Sejmu. Ruszenie tej sprawy zmusiłoby państwo do naruszenia interesów wielu hermetycznych środowisk i grup interesów. Konsekwencje wszyscy odczuwamy, a będzie gorzej. Pozostaje tylko liczyć na wiatr… Tak, to jest żałosne!

8 myśli na temat “Koniecznie trzeba wprowadzić przepisy o klęsce ekologicznej w kontekście stanu powietrza

  • 12 stycznia 2017 o 04:44
    Permalink

    Chciałbym zmartwić autora, albowiem energia drożeje – będzie drożej, to będzie brudniej. Więc będzie przeciwnie niż się spodziewamy.

    Odpowiedz
  • 12 stycznia 2017 o 04:51
    Permalink

    Potrzebny tekst.

    Kapitalna fraza: “drzewa nie rosną tak szybko, jak się je wycina”

    Może zacznie wiać?

    Odpowiedz
  • 12 stycznia 2017 o 08:07
    Permalink

    Tu nie nowe Dzienniki Ustaw są potrzebne. Tu nie ma żadnego stanu nadzwyczajnego. Mamy tylko oczywiste i łatwe do przewidzenia skutki naszego marszu w niewłaściwym kierunku.
    Przed parędziesięciu laty głównym źródłem zanieczyszczenia atmosfery w miastach były dziesiątki tysięcy palenisk węglowych do ogrzewania mieszkań. Przyroda jednak radziła sobie z nim dobrze ze względu na stosowanie pieców ceramicznych zapewniających pełne dopalenie lotnych składników pirolizy węgla. Postęp techniczny wymiótł znaczną część tych palenisk zastępując je kilkakrotnie mniejszą liczbą żeliwnych kotłów opalanych koksem. Dalszy “postęp” polegał na zastępowaniu owych ceramicznych pieców i kotłów żeliwnych małymi stalowymi kociołkami, opalanymi węglem i przyłączanymi do kominów o niewystarczającym ciągu. Te układy grzewcze nie radziły sobie już ze spalaniem sadzy, smół powęglowych i frakcji benzolowych. Mieliśmy więc w miastach dziesiątki tysięcy kominów kopcących czarnym lub brunatnym dymem. Nie dosyć że cuchnących, to zawierających rakotwórcze węglowodory aromatyczne. Przy tym nasi urbaniści wymyślili nowy model przestrzeni miejskiej polegający na oddzieleniu o wiele kilometrów: ośrodków zamieszkania, centrów handlowych, ośrodków usługowo-przemysłowych. Spowodowało to powstanie ogromnego zapotrzebowania na transport i komunikację. Jednocześnie przeprowadzono praktyczną likwidację komunikacji zbiorowej wprowadzając na ulice miast setki tysięcy dymiących samochodów. Z tym już przyroda nie mogła sobie poradzić , politycy zaś wytłumaczyli to społeczeństwom, że będą zwalczać spalanie śmieci w domowych kociołkach zaś promować będą samochody emitujące mniej spalin. Tak jak by paliwo silnikowe mogło zostać utlenione do czegoś innego jak spaliny. A zużycie paliw silnikowych rosło nieustannie. Od 0,5 miliarda litrów w 1975 do 2,5 miliarda w roku 2015. I to przy malejącej produkcji przemysłowej. A jak łatwo policzyć spalenie każdego litra paliwa zamienia w spaliny 7500 litrów powietrza. W przypadku samochodów elektrycznych jest to dwukrotnie więcej.
    Kolejnym problemem jest biologiczna “utylizacja” dwutlenku węgla i zwrócenie tlenu środowisku naturalnemu. Otóż w przyrodzie istnieje jeden tylko proces który do tego prowadzi. Chemicy zapisują go w postaci równania :
    6H2O+6CO2+hν→C6H12O6+6O2↑ ΔE=−2872 kJ . W “ludzkim” języku oznacza ono oświetlone słońcem liście (lub szpilki) drzew wchłaniają 2872 kJ jego energii oraz 134,5 litra dwutlenku węgla aby wydzielić 134,5 litra tlenu. Jednocześnie samo drzewo przybiera na wadze o 174 gramy. Problem jednak w tym że właśnie obserwujemy gwałtowny proces usuwania owych drzew ze środowiska naturalnego. Przyczyn tego jest kilka. Najważniejsze z nich to: gwałtownie rosnące zapotrzebowanie gospodarki na papier (jednorazowe opakowania ulotki reklamowe itp), spalanie drewna w elektrowniach węglowych, masowe wysychanie lasów (na razie świerkowych) spowodowane (najprawdopodobniej) wprowadzeniem do środowiska ogromnej ilości glifosatu (znanego pod nazwą Rundup), rosnące zapotrzebowanie na wyroby drewniane jednorazowego lub krótkotrwałego użytkowania (palety, badziewne meble itp), masowa wycinka drzew wzdłuż ciągów komunikacyjnych (samochody powinny zderzać się wzajemnie a nie z drzewami) i cieków wodnych (woda deszczowa powinna być możliwie najszybciej odprowadzona do morza bo mamy jej nadmiar). Ostatnio zaś decyzja o zezwoleniu na wycięcie na opał wszystkich drzew rosnących poza kompleksami leśnymi. Wybaczcie mi sarkazm, ale ja w tym widzę drogę do totalnej katastrofy ekologicznej.
    Ja receptę widzę w kilku rozwiązaniach: zdalaczynne ogrzewanie budynków (a mamy w Polsce 250-260 dni sezonu grzewczego) z miejskich elektrociepłowni węglowych, upowszechnianie kogeneracji energii w miastach zgazyfikowanych, zmiany kierunków urbanistycznych ograniczające zapotrzebowanie transportu i komunikacji, upowszechnianie w transporcie i komunikacji rozwiązań o małej enegochłonności: kolej, tramwaje, trolejbusy i autobusy. Ograniczanie produkcji towarów niskiej jakości, jednorazowych i krótkiego użytkowania, upowszechnianie recyklingu surowców wtórnych. Wykorzystanie możliwie największej powierzchni kraju do zadrzewiania. W przeciwnym razie w przeciągu 20-lecia dojdziemy do ściany utraty pojemności środowiska naturalnego wraz z kończącym się dostępem do surowców naturalnych. Przegranymi w tej wojnie surowcowo-środowiskowej będą w pierwszym rzędzie te kraje których rządy najpóźniej zdadzą sobie z tego sprawę. Zaś my , jak stado baranów coraz szybciej pędzimy w stronę klifu.
    Nasi przywódcy reagują na stan obecnego zagrożenia w pełnej zgodności ze bajką Krasickiego:

    “Lew, ażeby dał dowód, jak wielce łaskawy,
    Przypuszczał konfidentów do swojej zabawy.
    Polowali z nim razem, a na znak miłości
    On jadł mięso, kompanom ustępował kości.
    Gdy się więc dobroć taka rozgłosiła wszędy,
    Chcąc im jawnie pokazać większe jeszcze względy,
    Ażeby się na jego łasce nie zawiedli,
    Pozwolił, by jednego spośród siebie zjedli.
    Po pierwszym poszedł drugi i trzeci, i czwarty.
    Widząc, że się podpaśli, lew, choć nieobżarty,
    Żeby ująć drapieży, a sobie zakału,
    Dla kary, dla przykładu, zjadł wszystkich pomału”.

    Odpowiedz
    • 12 stycznia 2017 o 11:56
      Permalink

      W pełni zgadzam się ze słusznymi wywodami Kolegi. Podobnie to widzę.
      Podczas ich czytania nasunęły mi się dwie myśli, które pozwolę sobie przytoczyć w tym miejscu.
      Co się tyczy lokalnych/centralnych “elektrociepłowni”. Przy dzisiejszym stanie techniki (m.in. cieplno-solarnej) i możliwościach wytwórczych Ludzkości, można by bez problemu pokusić się na zbudowanie międzynarodowych, ba nawet międzykontynentalnych ciągów energetycznych i w miarę zapotrzebowania transportować i dystrybuować nadmiar energetyczny z miejsc w których w danym momencie jest jej nadmiar, do miejsc, w których akurat jest jej niedobór. Ogólny bilans energetyczny energi słonecznej docierającej do Ziemi jest dodatni, tzn. dociera jej więcej, niż Ludzkość jej potrzebuje. Nie wspominam już tutaj o wykorzystywaniu w pierwszym rzędzie innych, już istniejących źródeł “ekologicznej” energii (rzeki, wiatr, przypływy, odpływy, siła fal morskich itp.)
      Z technicznego punktu widzenia, zamiast zużywać i przeznaczać większość produkowanej przez ludzi energii na wytwarzanie w większości niepotrzebnych ludziom wyrobów (w takiej masie), począwszy od broni, poprzez coraz przedmioty codziennego użytku (meble, samochody itd), których cykliczność wymian jest sztucznie preparowana i jest coraz krótsza, a na zupełnie nikomu niepotrzebnych do życia “gadżetach” kończąc, można by ją “zainwestować” właśnie w zbudowanie systemu i infrastruktury na Ziemi przyjaznej dla całej Ludzkości.
      By móc to jednak urealnić, musiałby zmienić się sposów współżycia Ludzkości na Ziemi. I to jest druga myśl, która mi się nasunęła.
      Jedynie w systemie czysto socjalistycznym, a wręcz zahaczającym o komunizm, z jednym, centralnym, ale PRAWDZIWIE DEMOKRATYCZNIE wybieranym rządem, czy, jak kto woli, “ośrodkiem decyzyjnym” na Ziemi byłoby to do zrealizowania.
      Dopóki istnieje kapitulizm, tym bardziej neoliberalny z jego pazernym “wolnym rynkiem” i parcie większości do “posiadania” na pewno nie jesteśmy, jako Ludzkość, nic wspólnie przedsięwziąść…
      A szkoda, bo doszliśmy do takiego punktu rozwoju, iż moglibyśmy na zawsze zlikwidować głód, nędzę, choroby, a może i śmierć i żyć w zgodzie z przyrodą na wspólnej Ziemi, która jest JEDYNYM środowiskiem w którym w ogóle możliwe jest nasze istnienie.
      Jako dojrzewający młodzieniec, zaczytujący się w latach 70-ych litelaturą s-f inaczej wyobrażałem sobie nasz rozwój. Nigdy bym jednak, nawet w najczarniejszych myślach, nie przypuścił, że możemy tak się uwstecznić, jako cywilizacja, że prostą linią będziemy zmierzać do samozagłady.
      Pozdrawiam Kolegę (czytelników również)

      Odpowiedz
    • 12 stycznia 2017 o 13:27
      Permalink

      @Pozorovatel
      No wlasnie, no wlasnie ! Analize i wnioski @Pozorovatel popieram w calej rozciaglosci, takze ilustracje do tematu bajke Krasickiego znajduje jako celujaca w tej materii …..Przez te cholerna transformacje Polska w mysli inzynierdkiej, urbanistycznej, ekologicznej i ideologicznej cofnela sie o pate epok !!! Tak zmarnowac komunikacje publiczna, popierac rabunkowa gospodarke lesna, tworzyc suburbie za miastami i w ten sposob wywokywac sztucznie codzienne “wedrowki ludow” przemieszczajace sie starymi gruchotami..to ten caly smog jest w ten sposob produkoeany, a zuzycie ulic przy takim ruchu, kto ma nadazyc z ich reperacja, wzrost wypadkow drogowych i wogole uszczerbkow na zdrowiu np.dzieci i zwierzeta domowe jak psy
      Toddychaja skoncentrowane toksyny tzw.ciezkie zmieniajace pluca i oskrzela zrwale, astma i alergie oraz rozmaite formy raka
      sa bezposrednia konsekwencja tych “postepowych, “zachodnich ” form zycia .produkcja niskojakisciowych produktow jenorazowego lub krotkiego uzytku przybrala katastrofalne formy….ale wlasnie Polacy pragneli tych zmianna gorsze i kazdy nysli, ze musi miec samochod musi bo bedzie zacofany….Absolutny zakaz wjazdu do miast samochodami osobowymi nusi byc konsejwencja i ratunkiem, wielkozakrojona komunikacja publiczna, przeurbanizowanie infrasruktury osiedlowej a nawet tzw.ruchome sklepy ( np.w Szwecji, w Ameryce Poludniowej, Rosji i gdzie inndziej tez..), tire 1x, 2x w tygodniu lub w miesiacu przyjedzaja na dana ulice, osiedle czy do jakurs miejscowosi.. np.nawet w Usa jak przed laty zaczal sie boom z budowa tych “cenzrum handlowyvh” byly poczatkowo dojazdy wylacznie zbiorowe autobusami..tak winno byc i terau..ale prodze przekonac polskich piewcow wolnosci i demokravji, ze te wszystkie reguly zycia zbiorowego przy tym przeludnieniu i przeindustralizowaniu kuli ziemskiej sa absolutnie niezbedne….musza byc wprowadzone obowiazkowe maski do oddychania , zakaz wyvhodzrnia z domow, racjonowany prad, gaz i benzyna oraz zywnosc i woda to moze wtedy bedzie odejscie od”demokracji”……obecnie ludzie sa w transie…nie wiem czy analityczne proces

      Odpowiedz
  • 12 stycznia 2017 o 15:27
    Permalink

    NO I MAMY KOLEJNY TEMAT ZASTEPCZY (Trynkiewicz show trwa w najlepsze) NAKRĘCANY PRZEZ POLSKOJĘZYCZNE MEDIA A NAWET “OP” ULEGŁ TEMU powiedzeniu,”że jak jedna krowa zadrze ogona to za nia wszystkie bez wyjątku”…
    BZDURĘ Z GLOBALNYM OCIEPLENIEM CHWILOWO ODSTAWIONO DO KĄTA.
    TO PRZEDSTAWIONE PONIŻEJ STANOWI BARDZIEJ POWAŻNY PROBLEM!!!
    http://wolna-polska.pl/wiadomosci/chemtrails-dwie-dekady-wideo-2016-08
    PS…
    Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że współcześni Polacy to w większości po prostu infantylni idi..i pozbawieni jakiegokolwiek rozsądku i nie umiejący logicznie myśleć ani zadbać o siebie i przyszłość swoją oraz swoich najbliższych.
    Nie wnikam dlaczego tak jest, ale to niechybnie wynik m.in. 25 lat organicznej pracy naszych narodowych wrogów. Ale ten fakt nie tłumaczy do końca tej naszej głu..ty i niestety dziś mogę po raz enty powiedzedzieć tylko to, że naprawdę jesteśmy idi..ami i tak nas muszą postrzegać w całej Europie, i na całym cywilizowanym świecie.
    A przecież idi..ów się nie szanuje, często się z nich wyśmiewa i poniża. Można tak czynić, bowiem idi..a z reguły nie wie, że jest idi..ą i z tegoż powodu nie potrafi odpowiednio w swojej obronie zareagować.

    NIECH PAN NIE OPOWIADA GŁUPOT. PROSZĘ POMIESZKAĆ TROCHĘ W KRAKOWIE, SĄCZU, RYBNIKU ZOBACZYMY CO PAN BĘDZIE MYŚLAŁ. JA MIESZKAŁEM WE WSZYSTKICH TRZECH TO WIEM!!! WEB. JÓZ.

    Odpowiedz
  • 12 stycznia 2017 o 16:47
    Permalink

    Dziennikarze tak w ciągu ostatnich dni nakręcili temat smogu w Polsce, że już nawet górnicy po skończonej szychcie boją się wyjechać na powierzchnię a palący wyjść z papierosem na balkon.Kochani dziennikarze czy już nie wolno pisać o dziurach w asfalcie jakiejś wiejskiej gminie X ?
    Proszę sobie obejrzeć zdjęcia smogu w Brukseli, Berlinie lub Paryżu (są w sieci) a wiadomo, że w Polsce przeważają wiatry zachodnie, zatem wiemy od kogo ten prezent smogu otrzymujemy. Dodam w miastach powyżej 200 tys mieszkańców jazda samochodem to jedynka, hamulec i 3-kilometry jedzie się 40 min, dodam jeszcze jak psują atmosferę urządzenia wojskowe niosąc pokój i demokrację. Rozsądnie na temat smogu wypowiada się po raz kolejny Pozorovatel.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.