Polityka

Koniecznie trzeba obniżyć ciśnienie w polskim kociołku

rgbstock.com Autor: midwest (Amy Hennen)

Niestety nasza polityka, realizowana przez nasze władze, jakiekolwiek by one nie były, to wcielanie w życie zasady „mini-maxu”, czyli minimum wysiłku ze strony państwa, a maksimum efektów np. podatkowych. Minimum świadczeń zdrowotnych, maksimum składek itd. Podobnie jest w polityce zagranicznej. Proszę się zastanowić nad prostą skalą odniesienia, otóż my od naszych polityków słyszymy nazwy stolic największych państw świata i ich przywódców, podczas gdy nawet w trakcie ich obecności tam, nagłówki lokalnych mediów piszą o czymś innym. Nie ma tutaj symetrii, czego najlepszym dowodem są stosunki polsko-amerykańskie, w których czegoś takiego jak równowaga stron w ogóle nie ma, chociaż w istocie powinniśmy się cieszyć, że chociaż Amerykanie przysyłają do nas rozgarniętych dyplomatów i funkcjonariuszy swojego aparatu soft power. My się napinamy na specjalne relacje, wieszamy na kołku 1000 lat historii państwa, podczas gdy druga strona nawet nie uważa za stosowne problemu zniesienia wiz.

Jeszcze dziwniej jest w odnoszeniu się wobec Rosji, nie można tu już pisać o stosunkach, albowiem czegoś takiego już nie ma. My odnosimy się do Federacji, a Federacja czasami ewentualnie nas zauważy. Generalnie do tej pory nas ignorowano w Moskwie, co nie ma co ukrywać, ale było dla nas bardzo wygodne, albowiem wiele lat polityki rusofobicznej przeszło nam bezkarnie. Niestety wraz z podpaleniem Ukrainy, także przy udziale polityków z Polski i polskojęzycznych, nie można być pewnym, że nie będzie rosyjskiej reakcji. Poszliśmy na maxa jeżeli chodzi o Ukrainę, wyszło tak jak wyszło – nie mamy z tego ŻADNYCH KORZYŚCI poza już ponad milionową rzeszą gastarbeiterów, pewno jeszcze z dwa lub trzy miliony wchłonie nasz rynek pracy, jednak to nie o to chodzi w sąsiedztwie. Ci biedni ludzie zmarnują sobie u nas życie, tak jak miliony Polaków marnują je na Zachodzie.

W polityce krajowej, to już w ogóle jazda bez trzymanki, poszło z grubej rury i nie ma litości. Co prawda jeszcze się w parlamencie nie biją, ale już stukają się „po łbach” i inne temu podobne gesty nie są czymś nadzwyczajnym. Werbalizacja pogardy i agresji z trybuny sejmowej, musi cieszyć naszych wrogów, a jest ich wielu. Nie ma znaczenia, że nic im nie zrobiliśmy, liczy się to, że ich zdaniem jesteśmy tutaj zbędni, bez nas byłoby lepiej. Trzeba to brać pod uwagę, za każdym razem jak się coś głupiego powie będąc „na funkcji”. Jeżeli względnie szybko nie zostanie zmieniona ta retoryka nienawiści, to prędzej czy później dojdzie do incydentu, który będzie miał trwały wpływ na życie polityczne. Po co to jest nam potrzebne? Nie ma potrzeby iść tutaj na „maxa”, ponieważ tylko Polska cierpi. Chociaż podobno coraz więcej Polaków widząc tą hucpę jest zdania, że nie ważne, kto rządzi – byleby rządził dobrze, mądrze i sprawiedliwie. Niestety w obecnej konstelacji napędzanej przez polityczne miernoty nie ma, o czym i o kim mówić.

Być może Kościół dominujący zdobędzie się na jakiś głos rozsądku? Przecież wszyscy wiedzą, że trzeba obniżyć generalne ciśnienie, spuścić z tonu, ponieważ problemy dzisiaj grożą nam na zewnątrz. Może być naprawdę niewesoło, jak będzie się działo. Jednak na tej instytucji to raczej już nie można polegać, po tym co widać, jak bezwzględnie realizuje ona własne cele – można podejrzewać, że prawdopodobnie zaszła tam jakaś niedobra wewnętrzna zmiana.

Problemem są liderzy, generalnie kadry, elity. To nasze przekleństwo. Być może trzeba się zdecydować na wzbogacenie formy wyborczej o np. losowanie? Można się z tego śmiać, ale przykładowo, – dlaczego mielibyśmy nie losować 10% Parlamentu? 46 Posłów i 10 Senatorów? Proste losowanie numeru PESEL, tak jak jest losowane 6 liczb w popularnej grze, na którą państwo ma monopol, tak samo można byłoby wybrać te osoby. Jeżeli zgodziłyby się przyjąć mandat, weszłyby do Parlamentu, jeżeli nie – odpowiednio weszłyby kolejne osoby z list. Proszę się śmiać, ale czy mamy inny sposób na zmianę tego układu? Potrzebujemy nowej elity, która będzie reprezentowała Naród, a nie liderów partyjnych układających listy wyborcze. Tylko nowi ludzie mogą spuścić ciśnienie z tego kotła, bo to jest w istocie polski kociołek. Taki na miarę naszej możliwości, szału nie robi, ale można się w nim utopić.

2 komentarze

  1. Najprostszym sposobem na obniżenie ciśnienia w kociołku, jest go przedziurawić.

    To się stanie wkrótce, tylko niech Euro zacznie kosztować 8 – 10 złotych.

    Do tego zacznie wracać rzesza naszych gastarbeiterów, muszą ustąpić miejsca najnowszym “nabytkom” Zachodu.

  2. wieczorynka

    Rządzący Polską, zarówno w II RP jak i PRL (przeczytane w historii pisanej bez IPN) oraz obecnie w III RP kochają podnosić ciśnienie w kociołku, właściwie tym żyją. Z tego co czytałam to zarówno politycy jak i posłowie i senatorowie są głównie szkoleni w intrygach i bon motach aby dobrze wypaść w TV. Jeżeli już PiS ma zmieniać Konstytucję to niech ograniczy liczbę posłów/senatorów. Liczbę ministerstw i wszelkich przedziwnych urzędów można zmniejszyć zmieniając ustawy. Oczywiście, że “ciśnienie w kociołku” wykorzystają inne państwa.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.